Dom bardzo zły
Pisanie
o książce pod tytułem „Sierpniowy
żar”, kiedy za oknem śnieg, mróz i zawierucha, zakrawa na przewrotny
żart, ale tak mi się jakoś dziś zebrało na opowieści o ubiegłorocznych
wakacyjnych lekturach.
„Sierpniowy żar” to moje drugie
spotkanie z komisarzem Montalbanem. Już wielokrotnie podkreślałam jego wyższość nad
komisarzem Brunettim z kryminalnego cyklu Donny Leon, bo „Złodzieja kanapek” Andrei Camilleriego
wspominam z sentymentem. Autor miał u mnie kredyt zaufania, który tym
razem z każdą stroną pomaleńku topniał niczym asfalt w promieniach
sycylijskiego słońca i niestety skończył się drobnym przekroczeniem
debetu.
Jak zwykle komisarz
Montalbano pracowicie rozsupłuje intrygę kryminalną w Vigacie
(miasteczko zupełnie fikcyjne) i okolicach. Wszystkie drogi prowadzą nie do Rzymu, a do pozornie zwyczajnej wilii
nad morzem. Oczywiście rzeczony dom kryje mroczne tajemnice, a poza tym
spadają na niego plagi typu
karaluchy, myszy, pająki i inne atrakcje:
„— To jest chyba dom przeklęty! — upierała się Laura z błyszczącymi oczami, jakby miała gorączkę.— Lauro, zastanów się, nie wmawiaj sobie takich głupstw. Rozumiem, że jesteś zdenerwowana, ale...— Przyznam ci się, że nawet zaczęłam sobie przypominać te rozmaite filmy o przeklętych domach albo o domach, gdzie zagnieździły się piekielne zjawy.— To przecież tylko wymyślne fantazje!— Przekonasz się, że miałam rację.”[1]
Dodam jeszcze, że ważną rolę w tej historii odegrają też rezolutny trzylatek Bruno oraz kot. To jeszcze nie wszystko! Tym razem Salvo Montalbano walczy nie tylko z przestępcami i ogólną degrengoladą, ale
również ze sobą, a konkretnie z klasycznymi objawami kryzysu wieku średniego, które
zaowocowały między innymi płomiennym romansem. I zaznaczam, że nie chodzi o ożywienie znajomości z chimeryczną Liwią.
W
„Sierpniowym
żarze” Camilleri z wirtuozerią odmalował leniwą atmosferę włoskiego
lata, obezwładniający skwar w sycylijskim miasteczku, senną spiekotę.
Opisy upału są tak naturalistyczne, że chwilami naprawdę robiło mi się
duszno. Przykuwający uwagę koloryt lokalny to specjalność autora książek
o Montalbanie. Sympatyczne są chociażby wątki kulinarne. Szkoda, że
niezbyt liczne. Na marginesie dodam, że
jestem fanką opryskliwej gosposi komisarza:
„Adelina przyrządziła mu pappanozzę. Cebula i ziemniaki długo gotowane, wyłożone na duży talerz i rozgniecione widelcem na jednolitą masę. Do przyprawienia: oliwa, nieco octu winnego, sól i czarny pieprz świeżo zmielony.”[2]„Nakrył na werandzie. Zaniósł na stół oliwki, świeże figi, kapary, owczy ser i sześć miseczek, jedną z anchois, jedną z kalmarami, jedną z ośmiorniczkami, jedną z mątwą, jedną z tuńczykiem i jedną z morskimi ślimakami. Każde z dań było przyprawione inaczej. A w lodówce prócz tego stało jeszcze wiele innych przysmaków.”[3]
Dopracowany
w detalach obraz Włoch w powieściach Camilleriego nie trąci
sztucznością, a taki właśnie problem mam z
książkami Amerykanki, Donny Leon. Autorka cyklu o komisarzu
Brunettim od wielu lat konsekwentnie nie wyraża zgody na tłumaczenie
swoich powieści na język włoski, choć znane są na całym świecie, również
w Polsce. Dziwne, prawda? Oficjalny powód, który pisarka podaje na
przykład tu i
tu, to chęć uniknięcia sławy, ale może kryje się też za tym również obawa,
że rodowici mieszkańcy Italii w jej książkach wyczują obcość i fałszywe nuty.
Melancholijne rozterki Salva Montalbana w „Sierpniowym
żarze” nie pozwoliły Camilleriemu na liczniejsze przebłyski ironicznego humoru,
który tak mi się podobał w „Złodzieju kanapek”. Oprócz miłosnych niepokojów okrutnie targających komisarzem pojawiają się
też gorzkie obserwacje socjologiczne na temat Włoch:
„Montalbana ogarnęło przygnębienie. Czy to się nigdy nie zmieni? Szlag by to trafił, że też ciągle trzeba mieć do czynienia z podejrzanymi koneksjami, powiązania mafii z polityką, mafii z biznesem, polityki z bankami, praniem brudnych pieniędzy i lichwą...
Co za obsceniczny balet! Co za dżungla korupcji, oszustw, intryg, niegodziwości, karierowiczostwa! Wyobraził sobie taki dialog:
— Uważaj na każdym kroku, ponieważ X to człowiek posła Y, a zięć K jest człowiekiem szefa mafii Z i pozostaje w zażyłych stosunkach z posłem H.
— Przecież poseł H jest w opozycji!
— Owszem, jest, ale co to zmienia?”[4]
Stereotypowo
i mało odkrywczo? No, niestety. Poza tym takie oskarżenia w powieści
lżejszego kalibru trochę przypominają strzelanie do słonia z procy.
Wbrew tytułowi i mimo sycylijskiego, upalnego entourage’u „Sierpniowy żar” to chłodna, pesymistyczna opowieść w stylu demaskatorskich kryminałów skandynawskich, o których Camilleri zresztą wspomina w powieści z nutką zazdrości. Nietrudno rozszyfrować, że wzmiankowane szwedzkie małżeństwo to Maj Sjöwall i Per Wahlöö. I tu się właśnie zaczynają schody bo wydaje mi się, że demaskatorska, interwencyjna formuła nie jest do końca bliska autorowi cyklu o Montalbanie..
Wbrew tytułowi i mimo sycylijskiego, upalnego entourage’u „Sierpniowy żar” to chłodna, pesymistyczna opowieść w stylu demaskatorskich kryminałów skandynawskich, o których Camilleri zresztą wspomina w powieści z nutką zazdrości. Nietrudno rozszyfrować, że wzmiankowane szwedzkie małżeństwo to Maj Sjöwall i Per Wahlöö. I tu się właśnie zaczynają schody bo wydaje mi się, że demaskatorska, interwencyjna formuła nie jest do końca bliska autorowi cyklu o Montalbanie..
Nie
przypadła mi też do gustu
teatralna tonacja sceny finałowej powieści, natomiast podoba mi się to,
co cenię w kryminałach, a mianowicie autor „Sierpniowego żaru” zmyślnie z
nas zakpił, bo pod koniec na czytelnika czeka spora niespodzianka.
Czytelników, którzy podobnie jak ja
uczą się języka włoskiego i są na poziomie hmmm… niezbyt zaawansowanym,
uprzedzam, że włoski serial o komisarzu Montalbanie w wersji oryginalnej nie jest łatwy w odbiorze. Miałam okazję obejrzeć dwa odcinki w
czasie wakacyjnego wyjazdu. Nie wiem, czy to kwestia sycylijskiego
akcentu, czy problem leżał w moim letnim rozleniwieniu i rozkojarzeniu.
Serial mnie nie zachwycił. Wyraźnie postawiono na wartką akcję, nie na
obyczajowe smaczki, a filmowy Montalbano pozbawiony jest
leniwego wdzięku literackiego pierwowzoru.
_______
[1] Andrea Camilleri, Sierpniowy żar,
tłum. Stanisław Kasprzysiak, Noir sur Blanc, 2012, s. 21.
[2] Tamże, s. 120.
[3] Tamże, s. 254.
[4] Tamże, s. 117.Moja ocena: 3,5
![]() |
| Andrea Camilleri. [Źródło] |

























