3 maja 2010

Gianrico Carofiglio, "Świadek mimo woli"

Guido w opałach
Kryminały włoskich autorów polecam nawet tym czytelnikom, którzy z uwagi na swoją wrażliwość wzdragają się przed lekturą tego typu literatury. W powieściach Donny Leon (jestem na nie) i Andrei Camilleriego (jestem na tak) akcent pada na treści obyczajowe - ze smakowitymi kulinariami włącznie! - i psychologiczne, a nie na epatowanie odbiorcy mrożącą krew w żyłach makabrą.

Gianrico Carofiglio swoją powieścią "Świadek mimo woli", która stanowi pierwszy tom trylogii, zdecydowanie wpisuje się w ten nurt. Autor jest prokuratorem, zasłużonym w walce z mafią, dzięki czemu czuje się niczym ryba w wodzie w świecie skomplikowanej terminologii prawniczej i procedur. Dlatego też powieść tchnie autentyzmem. Odnosimy wrażenie, że opisane fakty mogą być wzorowane na wydarzeniach prawdziwych. Efekt pogłębia pierwszoosobowa narracja.

Tematyka prawnicza to dla mnie terra incognita i ufam autorowi. Mam tylko jedną wątpliwość: czy to jest możliwe i dopuszczalne pod względem profesjonalnym i etycznym, że przed rozprawą adwokat daje do przeczytania akta bardzo trudnej sprawy o zabójstwo swojej sąsiadce, nawet jeśli jest ona osobą ponętną i ma piękne ramiona? Wprawdzie Margherita ukończyła studia prawnicze, ale sytuacja wydala mi się trochę dziwna.

W centrum zainteresowania pisarza nieustannie znajduje się główny bohater, mecenas Guido Guerrieri. Jemu autor poświęca najwięcej czasu, niestety kosztem intrygi i postaci drugoplanowych. Irytowało mnie na przykład to, że Margheritę poznajemy poprzez jej długie monologi - zdecydowanie wolę zdobywać wiedzę o bohaterach literackich w sposób bardziej "osmotyczny". Poznajemy adwokata w momencie przełomowym. Rozstanie z żoną prowadzi go niemalże do załamania nerwowego. Carofiglio nie pozostawia cienia wątpliwości - głównie niewierność i egocentryzm prawnika przyczyniły się do rozkładu związku. Mimo to Guido budzi ciepłe uczucia od pierwszych stron. Może właśnie przez to, że nie jest wzorem cnót? Płaci mandaty za parkowanie w niedozwolonych miejscach, jest uzależniony od nikotyny, patrzy na świat z lekko cynicznym dystansem.

Adwokat posiada jednak cechę, którą zdobył moją sympatię z prędkością światła. Otóż pasjonuje się literaturą. Czytuje namiętnie, nie tylko w domu, ale również w parku i kawiarni. Na podstawie księgozbioru ocenia nowo poznanych ludzi: "Kiedy przychodzę po raz pierwszy do jakiegoś domu, sprawdzam, czy są w nim książki, czy jest ich mało, czy dużo, czy nie są ustawione zbyt pedantycznie - co dobrze nie rokuje - czy znajdują się wszędzie - co rokuje dobrze" [1]. Oczywiście mieszkanie samego Guido rokuje bardzo dobrze: u niego książki "leżały rozrzucone wszędzie, dziwnie tymczasowe"[2]. Mecenas zna całe fragmenty ulubionych utworów na pamięć, chociażby "Małego Księcia" Saint-Exupéry'ego i "Notatki z podziemia" Dostojewskiego. Notorycznie bywa w swojej ulubionej księgarni. Pojawia się o regularnej porze - około wpół do trzeciej. "Wtedy nigdy nikogo tam nie ma, można posłuchać muzyki i poczuć w powietrzu woń świeżego papieru"[3].

Przypuszczam, że zdeklarowanym miłośnikiem literatury jest sam autor. Sytuację opisaną w "Świadku mimo woli" porównuje do "Chaty wuja Toma", autoironicznie nawiązując do kiepskiej powieści przeniesionej w nasze czasy. Nie wspomina natomiast ani słowem o powinowactwach z książką, której podskórną obecność czułam bardzo często - "Zabić drozda" Harper Lee (motyw procesu czarnoskórego człowieka oskarżonego o odrażająca zbrodnię plus adwokat-kamikadze podejmujący samotną walkę). Powieść Carofiglio jest surową diagnozą włoskiego społeczeństwa, które operuje skostniałymi stereotypami i mniej lub bardziej świadomie wyraża poglądy rasistowskie. Książkę tę możemy odebrać też w aspekcie bardziej uniwersalnym: prawda a nasze przypuszczenia to często dwa odmienne światy, a biało-czarny odbiór rzeczywistości prowadzi na manowce. Bynajmniej nie cudne, a wręcz niebezpieczne. Pomimo ambitnych planów Carofiglio i zalet "Świadka mimo woli" nazwanie tej książki "traktatem filozoficznym", co uczynił recenzent "The New Yorkera" na skrzydełku okładki, uważam za przesadę. Zdecydowanie podoba mi się natomiast inteligentne, sardoniczne poczucie humoru włoskiego pisarza.

Akcja "Świadka mimo woli" rozgrywa się w Bari. W czasie naszej lipcowej wyprawy do Włoch odwiedzimy z mężem również to miasto. Jestem realistką - szanse spotkania mecenasa Guerrieriego są nikłe. ;) Wątpię, czy zdążymy wybrać się na spacer via Putigani, gdzie znajduje się jego mieszkanie. W każdym razie będziemy rozglądać się za przystojnym, około czterdziestoletnim panem pogrążonym w lekturze przy kawiarnianym stoliku lub w na ławce w parku. A może o wpół do trzeciej wybierzemy się do księgarni?

_______
[1] Gianrico Carofiglio, "Świadek mimo woli", tłum. Joanna Ugniewska, Wydawnictwo W.A.B., 2008, s. 63.
[2] Tamże, s.103.
[3] Tamże, s.152.


Moja ocena: 4

P.S.
Strona o autorze po włosku.

Gianrico Carofiglio

12 komentarzy:

  1. Lirael, nie przepadam za kryminałami, ale Twoja recenzja mnie zaciekawiła i ujęła – także kto wie... Może nie jest to ambitna lektura, ale kreacja adwokata-mola książkowego może być skuteczną zachętą do sięgnięcia po tę książkę. Ależ Ci zazdroszczę szykującej się wyprawy do Włoch. Życzę Ci zatem spotkania naszego 40-letniego błyskotliwego mecenasa. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię i ciekawią mnie wszystkie kryminały wydane w serii mrocznej. Uwielbiam ten żółtawy papier i dopracowane okładki. Gianrico Carofiglio akurat nie miałam okazji przeczytać, ale wiadomo co się odwlecze... :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Do mnie też przyczepiła się myśl, by spotkać Mecenasa. Choćby w drzwiach obrotowych lub przy sąsiednim kawiarnianym stoliku. Podpatrzyć, co czyta... Lirael - masz misję: rozglądaj się w Bari w dwójnasób. Poniekąd i w moim, i w Joli imieniu, i wszystkich zaintrygowanych sardonicznym molem piratującym na włoskich drogach w aureoli nikotyny. Tylko co mu przekazać? No, już mniejsza o przekaz, wystarczy: buongiorno!

    OdpowiedzUsuń
  4. 1. Lubię kryminały.
    2. Kocham Włochy.
    3. Chcę tę książkę już!
    4. Dziękuję Lirael!

    OdpowiedzUsuń
  5. z bari mam b przyjemne wspomnienia - tak bowiem mial na imie bernardyn, kt mieszkal na skrzycznym. jezdzilam tam na narty w dziecinstwie i mam zdjecie z barim ;-)
    wloska literature znam slabo, a z kryminalów donne leon. "twój" adwokat wzbudza sympatie, zwlaszcza za zamilowanie do ksiazek. bede miala na uwadze, jakby ta ksiazka przebiegla moja sciezke zycia...

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny kryminał. Edycja z "Lata z kryminałem" stoi na półeczce kryminalnej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Lirael, chciałam Ci podziękować za inspirację. Przeczytałam 'Niech wieje dobry wiatr'. dziękuję. dziękuję. Dziękuję. Jesteś wielka. Zainspirowałaś mnie do przeczytania wspaniałej książki. Nie mogę się jeszcze otrząsnąć. Niezwykła lektura!!!
    :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie również powalił twój opis... Wiem, że się powtarzam, ale już od dawna planuję przygodę z kryminałami, myślę, że wreszcie do tego dorosłam, a zważywszy na twoje słowa, prawdopodobnie odnajdę tego autora i się z nim zapoznam ;]

    pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ~ Jolanta
    Adwokat-mól naprawdę robi wrażenie. Nie omieszkamy go od Ciebie pozdrowić. :)
    Uszczęśliwiła mnie wiadomość, że powieść "Niech wieje dobry wiatr" wywołała tyle wzruszeń i sprowokowała cię do napisania rewelacyjnej recenzji!

    ~Zosik
    Ja też lubię tę serię, ma ciekawy klimat. Carofiglio polecam, między innymi ze względu na wspólnotę literackich zainteresowań :)

    ~tamaryszek
    Fanklub mecenasa rozrasta się w niepokojącym tempie! :)
    Jeśli tylko rozpoznamy powabne kształty boskiego Guido w oparach nikotyny, na pewno serdeczności zostaną przekazane :)
    Poprosimy go też o dokładny przepis na drobiowe pulpety - w książce został podany szkicowo.

    ~Tucha
    Hmmm... Mam przeczucie, że wobec licznych zbiegów okoliczności nie masz wyboru - mecenas Guerrieri wkrótce podbije Twoje serce! :)

    ~blog sygrydy dumnej
    My kilka lat temu widzieliśmy bernardyna w schronisku "Dom śląski" w drodze na Śnieżkę. Nie był bernardynem tubylczym - przybył z turystami. Na tle górskiego krajobrazu prezentował się nader malowniczo.
    Nie pozostaje mi nic innego jak trzymać kciuki, żeby "Świadek mimo woli" rychło przebiegł Twoją ścieżkę życia :)

    ~lisksiazkowy
    Na pewno pozostałe tomy też zostaną wydane w tej ekonomicznej serii, ale jestem zbyt niecierpliwa i zapewne zdecyduję się na wariant pierwotny :)

    ~Ąnhelli
    W ramach kryminalnej propedeutyki pierwszy tom trylogii Carofiglio powinien spisać się na medal.:) Jako że nie znosisz książek serwujących przemoc dla uciechy, zapewniam Cię, że tu akcent pada na zupełnie inne treści.
    Ja również odwzajemniam pozdrowienia, w wersji bzowej (przed naszym blokiem już kwitnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. jak lubisz spore zwierzatka, zobacz sobie na mój fotosajt kogóz-to-kogo dzisiaj spotkalam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo zachęcająca recenzja, nie tylko zresztą ze względu na Carofiglio - co do Leon i Camilleriego mam podobne nastawienie. :) "Świadka mimo woli" kiedyś odłożyłam tuż po zaczęciu, bo wydało mi się, że będzie za bardzo noir, a nie miałam ochoty na nic cynicznego, ale widzę, że trzeba będzie do niego wrócić.

    OdpowiedzUsuń
  12. What а stuff of un-ambiguity and pгеservenеѕs of precious knowlеdge on the toρic of unpredicteԁ feelings.



    Also visit my wеb ѕite: Property for Sale

    OdpowiedzUsuń