2 stycznia 2014

Piąty raz dojrzały Oscary i Maliny

Z przyjemnością zaczytuję się w Waszych podsumowaniach czytelniczych roku 2013. Zawsze czekam na nie niecierpliwie i z lubością w nich buszuję.
Tymczasem zgodnie z zapowiedzią serdecznie zapraszam Was - już po raz piąty - na tradycyjną uroczystość, a mianowicie…

MOJE LITERACKIE OSCARY 2013
[Źródło]
Oscar za najlepszą książkę roku
Być może zdziwi Was liczba tegorocznych laureatów, ale to Oscary z definicji bardzo, bardzo subiektywne, więc wszystko może się zdarzyć: w ubiegłym roku nie było ani jednego zwycięzcy w tej kategorii, natomiast w tym roku nagrodę otrzymują ex aequo aż cztery książki.
Oto laureaci w kolejności alfabetycznej:
 
Margaret Atwood, Opowieść podręcznej 
To była niezapomniana lektura klubowa u Ani. Bardzo dziękuję za kolejne literackie odkrycie.

Wyrazy wdzięczności dla Zbyszka, który skutecznie zaraził mnie fascynacją Cortazarem.

Giuseppe Tomasi di Lampedusa, Lampart
Szczególne podziękowania dla Marlowa, bo jego recenzja skłoniła mnie do lektury książki, na którą czaiłam się przez wiele lat.

Edmund de Waal, Zając o bursztynowych oczach

Czas na kolejne kategorie:
  • Najlepsza postać kobieca
Tytułowa bohaterka powieści Dezső Kosztolányi Ptaszyna
  • Najlepsza postać męska
Luis Alejandro Velasco, główny bohater Opowieści rozbitka, Gabriela Garcii Márqueza. Do przeczytania tej niezwykłej książki zachęciła mnie Koczowniczka, której bardzo dziękuję.
  • Najlepszy duet 
W tym roku zwyciężył duet bardzo nietypowy: lord Huber, emerytowany detektyw oraz jego wyjątkowy asystent... jamnik pan Jaromir z cyklu powieściowego Heinza Janischa.
  • Najlepsza postać w kwiecie wieku
Ciabcia z Czarownicy piętro niżej  Marcina Szczygielskiego, którego twórczość odkryłam za sprawą niezawodnego Zacofanego w lekturze. Bardzo dziękuję.

  • Najlepsza postać dziecięca
Dwie laureatki:
Mabel z Mad About the Boy Helen Fielding
Janeczka z I w sto koni nie dogoni Janiny Porazińskiej. Wielkie podziękowania dla Jeżanny - to dzięki jej recenzji przeczytałam tę książkę .
  • Najlepsza postać nastolatki/nastolatka
Tu znowu zwyciężczynie ex aequo:
 Mori z Wśród obcych Jo Walton
Joasia z Zawsze jakieś jutro Janiny Wieczerskiej, którą poznałam dzięki rekomendacji Eireann. Ogromne podziękowania.

  • Najlepsza postać... ptasia i zwierzęca :)
Osiołek Srebrzynek, bohater książki Juana Ramóna Jiméneza, Srebrzynek i ja.
Papuga Zuzanka Ewy Złotowskiej, opisana w książce Największe miłości świata, którą przeczytałam dzięki uprzejmości Paren. 
  • Najlepsza scenografia: kolory, smaki i zapachy, czyli najbardziej sugestywny świat przedstawiony
Ponownie...
Giuseppe Tomasi di Lampedusa, Lampart oraz Dezső Kosztolányi Ptaszyna - w tej kategorii okazali się po prostu bezkonkurencyjni.
  • Niezwykły nastrój
Ernst Wiechert, Pani majorowa. 

Ben Aaronowitch, Rivers of London. Nabyte spontanicznie natychmiast po przeczytaniu recenzji Padmy, dostarczyły mi niezapomnianych wrażeń. Również bardzo dziękuję.

Przykro mi, że wrażeniami z lektury książek bez linków nie podzieliłam się jeszcze z Wami na blogu, ale mam nadzieję, że to tylko kwestia czasu.

Gdybym miała zdolności akrobatyczne jak Gertrude Fisher, która na poniższym zdjęciu reklamuje powieść męża, M.S. Merritta, do przeczytania wszystkich powyższych książek namawiałabym Was równie sugestywnie!
[Źródło]
Po krótkim pokazie gimnastycznym przed nami jeszcze jedna ceremonia. Tak, wiem, że wszyscy czekają już na bankiet. Nie przedłużajmy więc. Oto...

MOJE LITERACKIE ZŁOTE MALINY 2013
[Źródło]
W tym roku otrzymują je:

  • za czas stracony bezpowrotnie: Markus Flohr, Gdzie sobota jest niedzielą
  • za nadmiar Małgorzaty i niedobór Obywatela: Małgorzata Potocka, Krystyna Pytlakowska, Obywatel i Małgorzata
  • za złudzenia, które prysły:  dwuczęściowa kontynuacja Zapałki na zakręcie Krystyny Siesickiej
  • Wydawnictwo Literackie za językowe i stylistyczne koszmarki w Czwartkach w parku Hilary Boyd. Próbka: "Nie brzmisz na zachwyconą. - Uśmiechnął się współczująco." (s. 62). Szczegóły wkrótce. Bez współczujących uśmiechów.
[Źródło]

Zanim rozpoczniemy ucztę, przypominam, że listę wcześniejszych laureatów znajdziecie tutaj. I oczywiście już dziś zapraszm Was na przyszłoroczną uroczystość!

Mal. Peter de Sève. [Źródło]

90 komentarzy:

  1. Niektórym to się w minionym roku czytelniczo powiodło :) Mnie raczej nie. Ale podziwiam liczbę kategorii i oczywiście zachęcam do pogłębiania znajomości z książkami Marcina Szczygielskiego. Omegę chyba masz gdzieś w hałdzie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście rok obfitował w mocne doznania. Właśnie tutaj dowiedziałam się, że czytanie powieści powoduje długotrwale zmiany w mózgu, więc w sumie nie wiem, czy mam powody, żeby się cieszyć. :)
      Szczygielski powinien mianować Cię blogosferycznym ambasadorem. :) Tak, "Omega" jest w hałdzie i czeka.

      Usuń
    2. Widziałem ten artykuł, ale przezornie nie sprawdziłem, w którą stronę zachodzą te zmiany:P
      Omegę proszę wydłubać bliżej szczytu, bo to zaraz rok się rozkręci, nowi literaccy bogowie nastaną, a biedny MS się nie doczeka :(

      Usuń
    3. U mnie Cortazar już czeka na półce "do przeczytanie" :-)

      Usuń
    4. ~ Zacofany w lekturze
      Z artykułu wynika, że zmiany są odwracalne, ale mogą się utrzymywać nawet kilka dni. :P
      MS wcale nie jest biedny, wszędzie wywołuje zachwyt i uznanie, zdobywa też nagrody. Nie widziałam jeszcze narzekań na jego książki dla dzieci. Postaram się go wkrótce wyłuskać z hałdy. :)

      ~ Marlow
      To mocno trzymam kciuki, żeby Ciebie też zauroczył. :)

      Usuń
    5. Rozumiem, że czytanie powieści rozprostowuje fałdy mózgowe? :P MS zdobywa nagrody, ale wciąż mam wrażenie, że nie jest tak popularny, jak zasługuje.

      Usuń
    6. Podobno nie rozprostowuje, tylko aktywizuje. :P
      Chyba nie jest źle. W ostatnich Nowych Książkach entuzjastyczna recenzja "Arki czasu".

      Usuń
    7. Nowe Książki mało kto czyta, ale dobrze, że i fachowcy doceniają Arkę.

      Usuń
    8. Z fachowością niektórych recenzji w NK bym dyskutowała, zdarzają się dziwne. A popularność NK na pewno wzrosła, bo bardzo zmienili profil, unowocześnili i stronę graficzną, i dobór tytułów bardziej pop.

      Usuń
    9. Dziecięce ocenia chyba głównie Joanna Olech, a jej fachowości nie brakuje. Pozycje dla dorosłych recenzowane są czasem kuriozalnie, to fakt, z żalem też zauważam coraz częstszą manierę znaną z pewnych blogów: dużo streszczenia i dwa zdania oceny na koniec. Jak na pismo z takimi tradycjami i ambicjami to stanowczo za mało.

      Usuń
    10. Joannę Olech czytuję najczęściej w Tygodniku Powszechnym, w NK jej tekstów nie widuję. Odnoszę wrażenie, że ostatnio redakcja dopinguje autorów recenzji w NK, żeby były atrakcyjniejsze i bardziej strawne dla laików. No i teraz zdecydowanie mniej u nich recenzji książek naukowych.

      Usuń
    11. To jestem nie na czasie, ale do NK sięgam rzadko i w dość specyficznym celu, szukając wzmianek o własnych tłumaczeniach i redakcjach.

      Usuń
    12. Też nie jestem nałogową czytelniczką, ale czasem czytam. Szczerze mówiąc wolałam chyba tę starszą wersję, choć zdarzały się teksty o książkach z przeróżnych dziwnych dziedzin. :)
      Wolę nie myśleć o tym, co się stanie, jeśli państwo redaktorzy (2 osoby) i panie korektorki (również 2) z Wyd. Lit., którzy pracowali nad książką Boyd, nie wspominając o tłumaczu, zajrzą kiedyś do mojej notki. :( Zastanawiam się, czy oni w ogóle istnieją naprawdę, czy to nie są jakieś fikcyjne martwe dusze, które wydawca wpisuje, żeby uchodzić za troskliwego.

      Usuń
    13. Z moich doświadczeń wynika, że tak naprawdę najwięcej zależy od składacza, który albo naniesie korektę, albo nie :P No ale to takiego procesu trzeba pilnować do ostatniej chwili. W dawnych czasach, jak się pisało "Korekta: zespół", to było wiadomo, że nikt książki nie oglądał. Może teraz wpisuje się nazwiska z książki telefonicznej :)

      Usuń
    14. A czym się różni "opieka redakcyjna" od "redakcji"? Bo są podane 2 różne osoby pod takimi nagłówkami i zastanawiam się, na czym to polega. :P

      Usuń
    15. Też się zastanawiam, szczególnie że taka osoba nie ma się kim opiekować z braku redaktora (bo chyba podawany jest adiustator, ktokolwiek to jest:P). Z pewnością służy to rozmydlaniu odpowiedzialności za produkt końcowy.

      Usuń
    16. Może ten tajemniczy opiekun został poproszony o ratunek, kiedy zrozumiano powagę sytuacji? O fochach autora nie ma mowy, bo pani jest Angielką.

      Usuń
    17. Możliwe. W ogóle to jest jakiś krakowski wynalazek, bo w książkach Znaku też taka persona figuruje. Być może w innych wydawnictwach to jest redaktor prowadzący.

      Usuń
    18. Żal serce ściska, jak sobie przypomnę, z czym kiedyś kojarzyło mi się Wyd. Lit., a co serwuje teraz.

      Usuń
    19. Nie tylko WL obniżyło loty, zdarzyło mi się widzieć na targach książki historycznej starsze osoby, które niemal spluwały przed stoiskiem Znaku, mamrocząc to i owo o równaniu w dół. Prawa rynku są prawami rynku, ale zaśmiecanie uznanej marki Wiadomo-Czyją-Twórczością nie wpływa dobrze na wizerunek, chociaż może poprawia bilans płatniczy.

      Usuń
    20. Nawet nie chodziło mi teraz tyle o obniżenie lotów, że tak powiem, repertuarowych, chociaż tu rzeczywiście bywa różnie, co o stronę językową. Wydaje mi się, że w Znaku jest jednak ciut ambitniej, ale dawno nie czytałam nic przez nich wydanego.

      Usuń
    21. Pojęcia nie mam, jak z poziomem językowym, bo jeśli czytam coś z WL, to jest to zwykle jakiś staroć. W Znaku nie zauważyłem większych wpadek.

      Usuń
    22. Mam nadzieję, że to ja miałam wyjątkowego pecha. :)

      Usuń
  2. Obfity w dobre książki rok :) Czytałam Atwood i uważam, że to jedna z lepszych książek jakie w życiu czytałam. O kronopiach i famach też miałam przyjemność. Opowiadania Cortazara uwielbiam, ale czytając "Grę w klasy" cierpiałam okrutnie. O "Lamparcie" nie słyszałam, ale już zapisałam, a "Zająca..." jak wiesz kupiłam pod wpływem Twojej recenzji :) Na szczęście z żadną "maliną" nie miałam do czynienia :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Atwood mnie po prostu poraziła, według mnie ta powieść jest niesamowita. Żałuję, że "Pani wyrocznia" już mniej mi się podobała. Z Cortazarem u mnie tak samo jak u Ciebie. :) "Lampart" to prawdziwa uczta, mam nadzieję, że Tobie też przypadnie do gustu. Moim marzeniem jest teraz wyprawa na Sycylię śladami bohaterów. :) "Zającowi..." będę kibicować - mam nadzieję, że u Ciebie też wywoła zachwyt. To dobrze, że u Ciebie rok bez Malin - frustrujące są takie niemile niespodzianki.

      Usuń
    2. Kilka Malin się niestety znalazło :( Szczególnie nie polecam "Jeziora krwi i łez", "Rebelianta" i "Placu dla dziewczynek". Muszę się oduczyć sięgania po takie gnioty...

      Usuń
    3. Taka literacka autodestrukcja to u mnie normalka, też zdarza mi się sięgnąć po książkę, choć wszystko zapowiada kompletną klęskę. :) Wyłącza mi się czytelniczy instynkt samozachowawczy. :) Z drugiej strony zdarzają się też miłe niespodzianki.
      Dzięki za ostrzeżenie, będę unikać tych tytułów.

      Usuń
  3. I ja na Lamparta poluję od jakiegoś czasu, a twoje zdanie to kolejna kropelka przeważająca szalę. Zająca, jak wiesz po twojej recenzji już zakupiłam, teraz notuję jeszcze Atwood i Cortazara (wielki nieobecny w moich czytelniczych progach). No i gratuluję raz jeszcze rezultatu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Zając..." i "Lampart" cudnie się komponują. :D Zapewniam, że nie sugerowałam się tytułami, wybierając listę książkowych przebojów. :)
      "Opowieść podręcznej" Atwood siedzi we mnie do tej pory, choć to już równo rok. Cortazara też bardzo polecam.

      Usuń
    2. Guciamal, jeśli chcesz Lamparta, to chętnie się podzielę:).
      W tym roku sobie powtarzałam i potwierdzam opinię:).

      Usuń
    3. Iza, cieszę się niesamowicie, że Ty też zaliczasz się do czytelników Lampartolubnych. :)

      Usuń
    4. Iza- wiem, że nie powinnam, bo ponad setka książek na półce czeka plus kilka pożyczonych, ale chętnie z oferty skorzystam, jeśli nie wściekniesz się, jak nie odeślę szybko.

      Usuń
    5. ~ Guciamal
      Jeśli przeczytasz, przypuszczam, że kolejny podróżniczy szlak powiedzie Cię na Sycylię. :)

      Usuń
    6. Jak na razie oglądałam jedynie z drugiej strony- z Reggio di Calabria. Jak dotąd południowe Włochy mnie nie pociągały i nawet z koleżanką dokonałyśmy podziału, jej wolno kochać Włochy na południe od Rzymu, mnie na północ od Rzymu, a Rzymem łaskawie się dzielimy na pół :) Więc lektura może wpłynąć niezbyt dobrze na zachowanie pokojowych stosunków z koleżanką, która także poszukuje lamparta :)

      Usuń
    7. Niestety, jeszcze nigdy nie byłam na południu Włoch, więc moje miłosne plany stoją pod znakiem zapytania, ale w każdym razie część północną już darzę gorącym uczuciem. :) W sumie dobrze, że udało Wam się dokonać tego sprawiedliwego podziału. :) Obawiam się, że "Lampart" może nieźle namieszać, choć obraz Sycylii u Lampedusy jest gorzko realistyczny, czasem wręcz naturalistyczny.

      Usuń
  4. Super podsumowanie i nagrody, jak co roku - świetnie to wyszło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, zawsze jesteś mile widzianym gościem. :) To zasługa naprawdę dobrych książek, które udało mi się w tym roku przeczytać. Kategorii mogłoby być znacznie więcej, musiałam się ograniczać, żeby nie przedłużać części oficjalnej uroczystości. :)

      Usuń
  5. Spośród czwórki szczęśliwych laureatów czytałam tylko dwie pierwsze książki, i o ile fascynację "Opowieścią podręczną" podzielam, o tyle w przypadku Cortazara mogę tylko ze zdumieniem pokiwać głową. Choć jestem w takiej sytuacji ciekawa, czy także ocena dwóch pozostałych zwycięzców byłaby równie zróżnicowana, obawiam się, że w najbliższym czasie tego nie sprawdzę.
    Z niecierpliwością oczekuję jednak na post na temat "Ptaszyny"; może nagrodzisz zdobywcę aż dwóch nagród, rezygnując w jego przypadku z chronologicznej kolejności recenzowania zaległości?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, że nie podzielasz mojego entuzjazmu wobec Cortazara , ale mam nadzieję, że kiedyś namówię Cię na czytelnicze eksperymenty w tej dziedzinie. :)
      O "Ptaszynie" na pewno napiszę. Polecam recenzję Ani i Marlowa..

      Usuń
  6. A we mnie od prawie 10 lat siedzi "Blind assassin" Atwood. Czytalas?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie, ale po przeczytaniu "Opowieści podręcznej" zrobiłam sobie zapasy Atwood na kilka lat. :) "Ślepy zabójca" też czeka.

      Usuń
  7. Laureaci zacni, dziwi mnie jedynie najlepsza postać kobieca.;) Ptaszyna? Ta bidula?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bidula?! Rozstawiała całą rodzinę po kątach. :) Moim zdaniem najlepsza w sensie psychologicznej kreacji, w każdym razie bardzo mnie poruszyła..

      Usuń
    2. Rozstawiała, ale w sumie była chyba nieszczęśliwą osobą. Bez majątku i urody, niezbyt ciepła - tak przynajmniej ją zapamiętałam. Aż sprawdziłam, co sama o niej pisałam i wygląda na to, że bardziej skupiłam się na rodzicach. I masz rację, to oni byli biedni.;(

      Usuń
    3. Rzeczywiście jest w niej sporo gorzkiego tragizmu. Skupienie na rodzicach w pełni uzasadnione, bo przez większość powieściowego czasu Ptaszyny nie ma, wyjechała na wieś.

      Usuń
    4. Mimo wszystko przeraża mnie zapominanie fabuły książek.;(

      Usuń
    5. U mnie tak samo, "Ptaszynę" przeczytałam w grudniu i stąd żywe wspomnienia.

      Usuń
    6. Trochę mnie pocieszyłaś.;)

      Usuń
    7. :) Przetestujemy moją wiedzę na temat "Ptaszyny" za kilka miesięcy. :)

      Usuń
  8. Z ogromną przyjemnością przeczytałam Twój ranking - bo bardzo przyjemnie jest dowiedzieć się, że lubiane książki są doceniane przez prawdziwych koneserów :)))
    "Opowieść podręcznej" również mnie zauroczyła, "Opowieści o kronopiach i famach" znalazły się, jak pamiętasz, na liście moich ulubionych lektur, Srebrzynek podbił moje serce, Ptaszynę słabo już pamiętam, ale książka jako całość bardzo mi się podobała.
    No i strasznie się cieszę, że polubiłaś małą Janeczkę Porazińską! :) Podobnie jak cieszę się, że sięgnęłaś tak szybko po rekomendowaną przeze mnie książeczkę, to dla mnie wyróżnienie :D
    Zawiadamiam z radością, że większość wyróżnionych przez Ciebie tytułów figuruje już na mojej liście do szybkiego przeczytania. "Zającem o bursztynowych oczach" zaraziłam się zaraz po przeczytaniu Twojej recenzji, "Lampart" chodzi za mną od czasu, gdy Marlow o nim wspomniał przy jakiejś okazji, "Pani majorowej" dałam duży kredyt zaufania w chwili, gdy tylko przeczytałąm "Proste życie" i "Dzieci Jerominów" a "Mad About the Boy" czeka (zarzekałam się, że przeczytam w Święta, ale miałam nastrój na coś zupełnie innego).
    Co do "Malin" - kontynuacja "Zapałki na zakręcie" też mnie srodze zawiodła. A Flora przeczytam mimo wszystko, z ciekawości.
    Wspaniałe podsumowanie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodziło mi o Flohra, rzecz jasna.

      Usuń
    2. Bardzo Ci dziękuję za miłe słowa. Teraz moje rumieńce przywołują wigilijne wspomnienia barszczykowo-ćwikłowe. :)
      A zbieżność naszych gustów literackich (i nie tylko) nie przestaje mnie zdumiewać.
      "Ptaszyna" o mały włos i znalazłaby się wśród książek roku, ale jednak ciut ciut jej zabrakło, tak minimalnie. Zrobiła na mnie duże wrażenie i ucieszyłam się, że były u nas tłumaczone inne książki Kosztolányiego, w sumie to była dla mnie niespodzianka.
      Janeczka Porazińska to nie wszystko, mam też już w zasięgu ręki Chądzyńską, Rotha i Dostojewskiego za Twoją sprawą. Rotha uważam za taki pewnik, że zaopatrzyłam się już w jego biografię, wypatrzyłam ją wśród nowości.
      "Zając..." jak na moje oko bardzo w Twoim typie. :) Pod wpływem moich zachwytów zaczęła go czytać mama i dziś oznajmiła, że jest jej smutno, że już skończyła się część paryska. :)
      Ciekawe, jak będzie u Ciebie z "Lampartem", za mną chodził naprawdę długo. :) W tej chwili poluję dla odmiany na "Geparda", nowy przekład książki Lampedusy, i umieram z ciekawości, jak przetłumaczono moje ulubione fragmenty. :)
      Zastanawiam się, jakie wrażenie zrobi na Tobie książka Flohra - Ty spojrzysz na nią z innej perspektywy. Może okaże się, że wcale na Malinę nie zasługuje. :)

      Usuń
    3. Ja też czuję, że Roth Ci się spodoba, mogę nawet obstawić zakład :D I już nie mogę się doczekać Twoich wrażeń.
      Co do Flohra to przeczytam przy okazji, chociaż Twoja recenzja lekko odstrasza. Biorąc pod uwagę, że wspomnienia autora z Izraela dotyczą głównie podbojów miłosnych, trudno będzie mi znaleźć z nim wspólną płaszczyznę doświadczeń ;) Liczę jednak na jakieś wtrącone, luźne obserwacje, sprawdzę, jakie miejsca odwiedzał, może uda mi się wytropić coś godnego uwagi...?

      Usuń
    4. Nie ma mowy o żadnych zakładach. :P Byłabym z góry skazana na porażkę, bo jestem już na 67 stronie i z każdą kartką jest coraz lepiej! :) Zdopingowała mnie transmisja noworocznego koncertu z Wiednia, a tam oczywiście rozległ się wiadomy marsz. :)
      Między Twoimi zainteresowaniami i erudycją a pasjami Flohra wyczuwam przepaść, natomiast wątki krajoznawcze występują u niego w ilościach śladowych, ale mam nadzieję, że po prostu nie potrafię dostrzec walorów jego książki. :)

      Usuń
  9. Innymi słowy kolejna partia tytułów do zanotowania. Co prawda Atwood mam jeden tytuł, co prawda "Ptaszyna" czeka na swoją kolej, ale Cortazara (ciągle! choć "Gra.." czeka na półce), Giuseppe Tomasi di Lampedusa czy Edmunda de Waal w ogóle nie znam więc będzie czego szukać :-) Może znajdę na nie czas w ramach mojego wewnętrznego postanowienia, by czytać też trochę więcej tytułów literatury zagranicznej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie zobowiązanie à rebours: więcej książek polskich autorów. :) W tym roku i tak nie było źle, zdarzały mi się lata bardzo zdominowane przez pisarzy zagranicznych. Mam nadzieję, że zanotowane tytuły Cię zaciekawią i w najmniejszym stopniu nie rozczarują. :)

      Usuń
  10. Bardzo ładne zestawienie, gratuluję Oscarom :) Cortazar mnie też uwodzi (mimo zawodu przy "Grze w klasy"), a "Opowieści były cudowne - w ogóle opowiadania Cortazara są cudowne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przyznać, że tym razem miałam wyjątkowo trudne zadanie, bo rok obrodził w ciekawych kandydatów do nagród. :) Na mnie też opowieści Cortazara po prostu rzuciły czar, zresztą bardzo podobali mi się też "Autonauci z kosmostrady".

      Usuń
  11. Świetne zestawienie tych najmilszych i tych najmniej przyjemnych czytelniczych chwil z zeszłego roku. :-) Widać, że był to dla Ciebie - Czytelniczki bardzo udany rok. Gratuluję i życzę Ci wielu ciekawych lektur w tym roku!

    Bardzo podobnie odebrałam kontynuację "Zapałki na zakręcie", a lektury "Obywatela i Małgorzaty" oszczędziłam sobie - dzięki Tobie. Dziękuję. :-) Cieszę się, że wśród laureatów Malin znalazło się miejsce dla niestarannego wydawcy.
    I życzę Ci jak najmniej rozczarowań w tym roku. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że oscarowo-malinowe zestawienie Cię zaciekawiło. Pod kątem czytelniczym nie mam rokowi 2013 nic do zarzucenia, nie był pechowy, a wręcz przeciwnie. :)
      Za życzenia bardzo Ci dziękuję i oczywiście co do joty odwzajemniam. :) Od czasu do czasu dla czytelniczej higieny psychicznej jakieś drobne rozczarowanie chyba wręcz wskazane, ale wszystko wskazuje na to, że na pewno nie będzie nim moja pierwsza tegoroczna książka. :)
      Moc serdeczności!

      Usuń
  12. Wyszło na to, ze moją najlepszą nieprzeczytaną książką roku 2013 jest zajac o bursztyniwych oczach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D Ten błąd można łatwo naprawić, bo pamiętam ze zdjęcia, że jesteś szczęśliwą posiadaczką. :)

      Usuń
  13. Masz na mnie zdecydowanie zły wpływ :-( Miałam ograniczyć kupowanie książek, a tu trach, jedna wizyta u Ciebie i już zamówiłam Atwood, a "Zająca" mam zamiar... Nawiasem mówiąc, właśnie czytam "Wśród obcych" i bardzo się cieszę, że komuś to też się podobało. Wprawdzie jestem dopiero na początku, ale już jestem oczarowana.
    Z innych tylko Aaronowitch mi się nie podobał, to była z kolei moja "malina"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To przepraszam za demoralizujące fluidy, ale nie ukrywam, ogromnie się cieszę, że przeczytasz Atwood i wręcz zazdroszczę Ci pierwszej lektury! :) Mam nadzieję, że książka zahipnotyzuje Cię od pierwszej strony podobnie jak mnie. I liczę na to, że na "Zająca..." też przyjdzie pora. :)
      We "Wśród obcych" jest coś niezwykłego, mam nadzieję, że uda mi się o tym napisać w notce, ale łatwo nie będzie. Ja też się cieszę, że też jesteś pod wrażeniem.
      W czasie lektury Aaronowitcha wielokrotnie myślałam ze współczuciem o polskim tłumaczu, bo to niewątpliwie twardy orzech do zgryzienia.:) Zwłaszcza liczne intrygujące skróty związane z pracą policji. :) We mnie ta powieść wywołała całą gamę uczuć, uhonorowałam ją za niezwykły klimat, bo mnie po prostu usidliła od pierwszych minut, ale mam też zastrzeżenia. Drugiej części chwilowo nie kupuję, muszę ochłonąć. :) Podobno słabsza.

      Usuń
  14. fajne zestawienie...bardzo mi się podobało.M.Atwood znam ze wcześniejszych wydań, np jej "Pani wyrocznia", czy "Kocie oko" niespecjalnie mnie zachwyciły i sporo lat po nią nie sięgałam. Ale po takiej ocenie i takich komentarzach chyba się skuszę. Cortazara bardzo lubię, ale też dawno nie umawiałam się z nim na randkę - trzeba to nadrobić. Jeśli chodzi o "Lamparta" to dawno temu widziałam jego wersję filmową i pamiętam, że zrobił na mnie olbrzymie wrażenie. Może więc nadszedł czas na sięgnięcie po pierwowzór literacki?
    A "Obywatelowi i Małgorzacie", a właściwie Małgorzacie należy się cały kosz malin, bo jedna to zdecydowanie za mało :)
    pozdrawiam i życzę wszystkiego co najlepsze w nowym roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i już zapraszam na ceremonię w przyszłym roku, rezerwuję dla Ciebie miejsce w sekcji dla VIPów z widokiem na scenę. :)
      Dla mnie "Opowieść podręcznej" była objawieniem, ale "Pani wyrocznia" już niekoniecznie i musiałam sobie zrobić małą przerwę. Liczę na kolejne olśnienia, bo Atwood ma niezwykły talent i z pewnością jeszcze nieraz mnie zaskoczy.
      Randkę z Cortazarem proponuję wpisać na listę priorytetów roku 2014. :) Na mnie zrobił duże wrażenie.
      Ja z kolei nie znam jeszcze filmowej adaptacji "Lamparta", a podobno cudo, co w sumie szczególnie mnie nie dziwi, bo książka moim zdaniem rewelacyjna.
      Dla Ciebie również życzenia samych dobrych i pięknych rzeczy w roku 2014!

      Usuń
  15. Wspaniała ceremonia. I nawet suknia wieczorowa nie była potrzebna, ale może w przyszłym roku się przygotuję i założę;) Moja ulubiona kategoria to Najlepsza postać ptasia i zwierzęca :D Uwielbiam takie wpisy na blogach, zawsze znajduję wtedy jakieś perełki, których jeszcze nie czytałam. Ciągle pomijam Atwood, więc tym razem ją od Ciebie podprowadzę i odnajdę, kiedy pójdę do biblioteki po Cortazara:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na tych uroczystościach obowiązuje strój całkowicie nieformalny, ale jeśli w przyszłym roku wprowadzę jakieś obostrzenia regulaminowe, na pewno dam znać z wyprzedzeniem. :)
      Podobnie jak Ty cenię podsumowania, choć wiem,że niektórzy omijają je szerokim łukiem. :) Jeszcze się nie zdarzyło, żebym czegoś intrygującego nie wyłowiła.
      "Opowieść podręcznej" Atwood bardzo polecam Twojej uwadze, bo u mnie wywołała naprawdę silne emocje.

      Usuń
    2. Ooo, jakie zmiany w wystroju:) Noworoczne porządki?

      Usuń
    3. Coś w tym rodzaju. :) A w dodatku zakończone małym kataklizmem: bezpowrotnie wcięło mi calutkiego blogrolla. :(

      Usuń
    4. Ooo :( Zdarzało mi się, że lista znikała, ale wracała uzupełniona, kiedy po prostu dodawałam ten gadżet do szablonu. Mam nadzieję, że jeszcze uda Ci się to naprawić. Miłego dnia:)

      Usuń
    5. Może to głupie pytanie, ale próbowałaś dodać sobie gadżet z listą blogów? Bo on powinien pamiętać to, co tam było wpisane.

      Usuń
    6. Małgosiu, dziękuję za pomoc, skorzystałam z Twojej rady, ale niestety, po dodaniu lista jest kompletnie pusta, nie ma na niej nawet jednego bloga. :( Nic to, będę musiała odtworzyć.

      Usuń
    7. Szkoda, ale może nie będzie tak źle;) Dobrze, że postów nie zjadło;) Odpukuję!

      Usuń
    8. Posty ocalały w całości, przynajmniej taką mam nadzieję. Nauczka na przyszłość: przed jakimikolwiek eksperymentami wszystko zapisać, i to w kilku wersjach.

      Usuń
  16. Gdybym robiła podsumowania (ale ja z tych, co nie podsumowują o ile ich ktoś do tego nie zmusza), to również umieściłabym "Opowieść podręcznej" na szczycie. Pozostałych książek nie czytałam, choć kilka z nich pamiętam z Twoich recenzji i brzmią apetycznie. Wszystkiego dobrego, Lirael, w Nowym Roku !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, że dla Ciebie też "Opowieść podręcznej" była mocnym przeżyciem. Myślę, że za jakiś czas wrócę do tej książki. Rok 2013 rzeczywiście obfitował w apetyczne lektury, mam nadzieję, że obecny będzie równie łaskawy pod tym względem. :)
      Dla Ciebie i Milvanny również moc noworocznych serdeczności!

      Usuń
  17. Joasię od Wieczerskiej też bardzo lubię.
    Podsumowanie oryginalne, z przyjemnością czytałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się z nią wręcz zaprzyjaźniłam. :) Mam nadzieję, że uda mi się zdobyć drugi tom.
      Dziękuję bardzo, za rok kolejna edycja. :)

      Usuń
    2. Heloł, jaki drugi tom?!

      Usuń
    3. A jak najbardziej, choć drugi tom to nie jest precyzyjne określenie. Coś a la prequel z elementami ciągu dalszego? Pod tytułem "Moja babcia, Niemcy i wojna". Tutaj recenzja Eireann.

      Usuń
    4. Świetnie, dziękuję za linka, poczytałam z zainteresowaniem.

      Usuń
    5. Niestety, książka bardzo trudna do zdobycia. :(

      Usuń
    6. Ależ nic nie szkodzi, ja jestem cierpliwa.

      Usuń
  18. "Opowieść podręcznej" również i na mnie wywarła wielkie wrażenie. A "Opowieść rozbitka" pamiętam dokładnie, choć minęło już wiele czasu od przeczytania. Lubię książki, które opowiadają o zmaganiu się z żywiołem i z własnymi słabościami.
    Nie przepadam za książkami z wątkami mistycznymi i napisanymi uroczystym stylem, ale "Pani majorowa" mnie urzekła. Niezwykły klimat, niedzisiejszy język, srodze doświadczeni przez życie bohaterowie, subtelność w opisywaniu uczuć... Rozbroiła mnie scena pokazująca, jak bohater znalazł włos należący do majorowej :) Urzekły mnie też opisy lasu. Jako dziecko mieszkałam na skraju miasta i codziennie wbiegałam do lasu, a teraz, niestety, rzadko mam okazję bywać w lesie.
    Bardzo ciekawe zestawienie! Postaram się zdobyć i przeczytać "Lamparta" :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim przypadku "Opowieść rozbitka" odegrała rolę szczególną - zawsze utrzymywałam, że nie lubię literatury marynistycznej, a okazało się, że to nieprawda. :) Potem przeczytałam jeszcze "Smugę cienia" Conrada i też wspominam z dużym sentymentem. Przez zwykłe niedopatrzenie książka nie znalazła się wśród wyróżnionych - szczególnie cenię ją za nastrój, trudno go w ogóle opisać.
      "Pani majorowa" jest rzeczywiście niezwykła, nie mogę zapomnieć o tej powieści. Scena z włosem po prostu przecudna, poza tym zgadzam się, że wręcz niesamowite opisy przyrody. Czysta poezja. W wakacje na pewno pojedziemy na Roztocze i chyba tym razem zupełnie inaczej będę patrzeć na las. Zazdroszczę Ci wspomnień z dzieciństwa, w moim przypadku to były tylko leśne wakacje.
      Na spotkanie z "Lampartem" usilnie Cię namawiam, ale uprzedzam, że draśnięcia czytelniczej duszy będą się długo goić. :) Piękna, przejmująca opowieść.

      Usuń
  19. Wiedziałam, że wspomnisz książkę "Opowieści o kronopiach i famach...", niezapomniana recenzja, poluję na tytuł już jakiś czas, z pewnością w końcu przeczytam:) Z przyjemnością zobaczyłabym Twoje zdjęcie "akrobatyczne", może jednak coś nam zademnostrujesz? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Opowieści o kronopiach..." nie mogło zabraknąć wśród ubiegłorocznych odkryć. :) Mam nadzieję, że dla Ciebie też lektura tej książki będzie niezwykłym przeżyciem.
      Ze zdjęciem akrobatycznym będzie kłopot, ale może opracuję krótki układ choreograficzny, np. żonglerka książkami, i wtedy zamieszczę filmik. :D

      Usuń
  20. Interesujący ranking i jakże szeroki jeżeli chodzi o dziedziny, w których nagradzasz.
    Sporo książek przytaczasz a ja mam tylko Lamparta i jeszcze nie czytanego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że zestawienie Ci się spodobało. Kategorii przybywa z każdym rokiem. :) Ubiegły był wyjątkowo udany i decyzje okazały się trudne.
      Bardzo bym chciała, żeby Ciebie też "Lampart" zauroczył, ale zobaczymy, jak potoczą się jego losy. :) Mnie podobał się bardzo.

      Usuń