11 stycznia 2014

Klara. Proszę to czytać! (Marcin Wicha, "Klara. Proszę tego nie czytać!", "Klara. Słowo na Szy")

Klara. Proszę to czytać!
Na pytanie: „Jak zachęcić oporne dziecko do czytania?” odpowiadam: „Wichą!”. Jeśli śmieszne książki nie pomogą, to nic nie pomoże.”[1] - tak Joanna Olech rekomenduje autora powieści Klara. Proszę tego nie czytać! i Klara. Słowo na Szy. To zalecenie rozszerzyłabym jeszcze o dorosłych, bo im również dwutomowy dziennik pewnej wyjątkowej osóbki dostarczy niezapomnianych wrażeń.

Najpierw odpowiedź na najważniejsze pytanie: kim jest autorka zapisków? Pozwólcie, że Klara Chawiczewska przedstawi Wam się sama:
„Jestem, ma się rozumieć, dziewczynką. Mam prawie dziewięć lat, rodziców i jedno młodsze rodzeństwo. Mianowicie brata. A to jest mój pamiętnik.  […] Powiem jeszcze tylko, że moi rodzice wyglądają jak rodzice. Brat wygląda jak brat (raczej nieciekawie). Mieszkamy na osiedlu, któ­re wygląda jak osiedle. Szkoła jest normalna. Dodam, że noszę okulary. No i co z tego?[2]
Wszystkie ilustracje pochodzą z książek Marcina Wichy.
Do lektury książek o Klarze zachęcają już same tytuły, bo kategoryczny zakaz czytania i tajemnicze słowo na Szy zaintrygują chyba nawet osoby, które zwykle na widok książki salwują się paniczną ucieczką. Gdyby ktoś pozostał oporny na uroki tytułów, osobowość Klary będzie kropką nad i. Dziewczynka jest zabawna, na świat patrzy z dystansem, ma swoje zdanie i dużo czupurnego wdzięku. Podzielone na krótkie rozdziały opowieści o przygodach Klary i jej bliskich rozgrywają się w domu, w szkole i na wakacjach.

Książki Wichy odradzam tym, którzy lubią, gdy w literaturze dla dzieci dorośli przedstawieni są jako nieskazitelne ideały i mają zawsze rację. Uprzedzam, że państwo Chawiczewscy absolutnie nie spełniają tego warunku. Przemądrzałemu, narcystycznemu tacie czasem wyrwie się  tak zwane Najbrzydsze Słowo, mama bywa buńczucznie nastawiona do świata, a zwłaszcza do mężczyzn, z kolei babcia to typ nieprzewidywalnej aktywistki, a Młodszy czasem sprawia kłopoty wychowawcze i żąda, żeby mówiono na niego Dżunior.

Wspomniałam o starszych czytelnikach, zresztą na okładkach widnieje zachęcający napis Grupa wiekowa: 9+ ...ale dorośli też mogą przeczytać”. Mogą, a wręcz powinni! Dla nas atutem będą na pewno kapitalne scenki rodzajowe, których podwójne dno raczej umknie dzieciom. Autor jest wnikliwym obserwatorem i obyczajowe smaczki podaje w sarkastycznej formie. Tak na przykład Klara opisuje swoje doznania kulinarne:
„Lubię jeść na mieście. Nieraz z rodzicami chodzimy do różnych knajp. Hiszpańskiej, włoskiej albo francuskiej. W hiszpańskiej ja­dłam pierś z kurczaka w sosie pomidorowym, we włoskiej - pierś z kurczaka w sosie pomidorowym, a we francuskiej - spaghetti z klopsikami i sosem pomidorowym. Smakują mi kuchnie róż­nych narodów.
Zwykle chodzimy do pizzerii Opona, która jest koło naszego domu. Nazywa się tak, ponieważ w tym miejscu był przedtem wulka­nizator i nie zmienili szyldu. Tata mówi, że mieli rację, zostając przy starej nazwie.”[3]
I jeszcze jeden fragment, który rodzice chyba docenią bardziej niż dzieci. Akcja rozgrywa się w nadmorskim ośrodku wczasowym Wesoła Flądra Holiday Club:
„Wchodzimy do stołówki, która wygląda jak domek góralski. Przy drzwiach stoi pani w koszulce z flądrą. Flądra na koszulce jest cała uśmiechnięta, bo to logo naszego ośrodka. Pani też się uśmiecha.
- Numerek? - pyta pani tatę.
-  Proszę?!
- Jaki numerek?
- Siedemnaście. - Mama pokazuje klucz.
-  Bunga? - pyta pani z flądrą.
- Proszę?! - Tata ma oczy jak spodki.
-  Bunga czy domek?
- Jakie znów bunga?
- Bungalow - wyjaśnia mama - jest droższy i ma taras. My mieszkamy w domku. W domku numer 17, za kontenerem ze śmieciami.
Pani z flądrą nadal się uśmiecha, ale trochę mniej serdecznie, i pokazuje nam stolik w kącie.
”[4]
Powieściowy świat nie ogranicza się do państwa Chawiczewskich. Rzeczywistość szkolna też została odmalowana ze znawstwem tematu i z przymrużeniem oka. Poznajemy kolegów z klasy Klary i  nauczycielkę, towarzyszymy im i w zwykłe dni, i te wyjątkowe. Na przykład kibicujemy w czasie zawodów pływackich, uczestniczymy w próbach do jasełek, w których po interwencjach rodziców wystąpi czternaście Matek Boskich, i w konkursie „Rekinki biznesu”. Jest śmiesznie, czasem nawet bardzo, jednak szkolne absurdy czasem zmuszają do gorzkich refleksji.

Autorowi można pogratulować poczucia humoru, ale moje wątpliwości budzą żarty słowne: Klara czasem przekręca wyrazy i obawiam się, że nie każdy dziewięciolatek to zauważy, a mogą się zdarzyć tacy, którzy zapamiętają wersję unowocześnioną (na przykład Watykanistan, tata mówi w sposób aroniczny - słowo pochodzi od soku z aronii, który jest kwaśny, legenda o Lechu, Czechu i Prusie, legenda o Warsie i Sławie, punkt przysługi klienta). Wzmianka o Chopinie, który według naszej młodocianej pamiętnikarki urodził się w Żelaznej Woli, została opatrzona sympatycznym przypisem autora  ze sprostowaniem błędu Klary i zastanawiam się, czy podobne wzmianki luźnym tonem nie przydałyby się i przy pozostałych żartach tego typu. Z drugiej strony bystrzy czytelnicy lat 9+ będą mogli samodzielnie wyszukać i skorygować pomyłki roztrzepanej narratorki. Może jestem na tym punkcie przeczulona, bo na przykład nie przepadam za ćwiczeniami z języka angielskiego, w których uczeń ma poprawić błędnie napisane zdania - obawiam się, że niewłaściwa forma zostanie w pamięci.

Notatki zapisywane w tajnym dzienniku są lapidarne i klarowne, co biorąc pod uwagę imię narratorki, nie powinno dziwić. Nie zmęczą nawet mniej wytrawnych czytelników. Dziennik Klary wydano bardzo starannie, część pierwszą wręcz luksusowo. Clou obydwóch tomów to pełne łobuzerskiego wdzięku ilustracje wykonane przez samego autora. Tutaj znalazłam więcej rysunków Marcina Wichy, które mogą posłużyć jako przystawka przed lekturą jego zabawnych książek. 

Powieści o Klarze kupiłam z myślą o moich bratankach, ale już widzę że będę musiała się zaopatrzyć w kolejne egzemplarze dla siebie, co jest chyba dobitnym podsumowaniem wrażeń z lektury.
________
[1] Joanna Olech, Gra z czytelnikiem, Magazyn Literacki Tygodnika Powszechnego Książki w Tygodniku, nr 9/10 2013, s.  28.
[2] Marcin Wicha, Klara. Proszę tego nie czytać!, Czarna Owieczka, 2011, s. 7.
[3] Tamże, s. 35.
[4] Marcin Wicha, Klara. Słowo na Szy, Czarna Owieczka, 2012, s. 33-34.

Moja ocena:
Klara. Proszę tego nie czytać! 5
Klara. Słowo na Szy 5
Marcin Wicha. [Źródło zdjęcia]

66 komentarzy:

  1. Myślę, że Klara mogłaby potowarzyszyć na półce "Babci Rabuś", którą ostatnio czytałam. Towarzyszyłaby po przeczytaniu, rzecz jasna;) Bardzo fajne książki dla dzieci powstają ostatnio. Piękne, kolorowe, pomysłowe i zabawne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Babcię Rabuś" wypatrzyłam w angielskiej księgarni internetowej i potem zdziwiłam się, że jest już przetłumaczona na polski. Zaintrygowała mnie bardzo. :) To prawda, wybór literatury dziecięcej jest ogromny.

      Usuń
  2. To mam kolejną bohaterkę dla Starszej. Ostatnio czytaliśmy (każde sobie) cztery tomy "Zosi" Agnieszki Tyszki, podobne w klimacie, chociaż bohaterka chwilami ciut za bardzo była rozwinięta jak na swój wiek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam "Siostry pancerne i psa" Tyszki, ale jeszcze nie czytałam. Poczytałam o Zosi i wydaje mi się, że seria faktycznie podobna do powieści o Klarze. Jeśli starszej przypadnie do gustu odrobinę zgryźliwe poczucie humoru Wichy, powinno być dobrze. :)

      Usuń
    2. Takie młodociane panienki to ona łyka jak kluski, chociaż trzeba się trochę napracować, żeby zaczęła. Ale jest postęp, bo ostatnio "Pana Jaromira" przeczytała bez namów i zażądała części drugiej.

      Usuń
    3. Przypuszczam, że Klara nie powinna Jej rozczarować, Ciebie zresztą też. :)
      Obrazki z życia szkoły po prostu obłędne.
      Moim zdaniem drugi tom pana Jaromira niestety trochę słabszy, ale ciekawe, jak oceni go Starsza.

      Usuń
    4. Bazyl też narzekał na drugiego Jaromira, jednak zaryzykuję zakup, żeby rozszerzać Starszej zasób lektur. Chociaż chwilowo napoczęła piątego Pottera i nie ma chęci się rozpraszać :)

      Usuń
    5. Piątego?! Ona jest niesamowita. Przegoniła mnie już o dwa tomy. :(
      Skoro Bazyl potwierdza brak szału, czuję się pocieszona, bo bałam się, że nie doceniłam walorów. Po przeczytaniu drugiego tomu Starsza może zażądać wycieczki do Wiednia, bo są rozbudowane wątki krajoznawcze. :)

      Usuń
    6. Właściwie to mieliśmy postawić tamę Potterowi po trzecim tomie, bo potem się robi coraz krwawiej i mroczniej, ale ulegliśmy. Chwilowo tom czwarty nie odbija się koszmarami sennymi.
      Mnie Starsza przegoniła w Kosiku, skończyła cykl, niektóre tomy po dwa razy łyknęła.
      Na Wiedeń nie ma co liczyć, ale na wszelki wypadek spróbuję znaleźć coś dla dzieci z akcją w Wiedniu. Chociaż nic nie znam, z Berlinem byłoby łatwiej:)

      Usuń
    7. Dla mnie tom trzeci był już dość mrocznawy, ale ja jestem mało odporna. :) Nie wiem, czy zakazy zdałyby egzamin, raczej zwiększyłyby motywację. Kosika czytają gimnazjaliści, więc Starsza może być z siebie dumna.
      Literacki Wiedeń w wersji dla dorosłych nie sprawiłby kłopotu, ale z dziecięcą opowieścią może być gorzej. Może akcja którejś książki Miry Lobe toczy się w Wiedniu?

      Usuń
    8. Mnie się z Wiedniem automatycznie John Irving kojarzy. Z Lobe znam tylko "Babcię", a tym miejsce nieokreślone.
      Mam niejasne podejrzenia, że całkiem sporo z tych Potterów i Kosików Starszej umyka, sądząc po sondażowych pytaniach, ale niech tam. Będzie miała motywację do powtórek.

      Usuń
    9. Właśnie wyczytałam, że Lobe urodziła się w Zgorzelcu Mam jej książkę o psie, może tam są jakieś wiedeńskie realia. :)
      Biorąc pod uwagę dokonania Starszej, tempo i liczbę przeczytanych książek, a do tego wiek, szczegóły mają prawo Jej się mylić. :) Cudowne jest to, że tak się rozmiłowała w czytaniu, ale jakoś mnie to wcale nie dziwi. :)

      Usuń
    10. Ja bym wolał, żeby chętniej sięgała po rzeczy, których nie zna albo które nie przypominają książek już przeczytanych. Ale powoli i do tego dojdziemy:)

      Usuń
    11. Też miałam w dzieciństwie fazę, że czytałam wielokrotnie te same książki, np. "Anię z Zielonego Wzgórza" albo "W pustyni i w puszczy". Teraz z kolei żałuję, że nie mam czasu na takie powtórki, bo tyle książek jeszcze do przeczytania. :)

      Usuń
    12. Powtórki są nieuchronne, ale ja brałem też coraz to nowe książki, po tytule, okładce, autorze.

      Usuń
    13. Myślę, że Starsza będzie robić dokładnie tak samo jak Ty. Weszła w dość obszerne serie, przyzwyczaiła się do bohaterów i trudno Jej się rozstać, ale na pewno chęć eksperymentowania z nowościami pojawi się lada moment. :)

      Usuń
    14. Oby, oby :) Fakt, że już ciut łatwiej ją na coś namówić niż wcześniej, może coś z tego będzie.

      Usuń
    15. Pewnie, że będzie. :) Może teraz dla odmiany, żeby troszkę bardziej oswoić Ją z nowymi doświadczeniami czytelniczymi, polecałabym Jej raczej odrębne powieści, nie będące częścią jakichś cykli?

      Usuń
    16. Tyle że coraz trudniej o takie powieści luzem, wszyscy się zaparli na cykle.

      Usuń
    17. To zaparcie chyba nie jest bezinteresowne, zapewne dla wydawcy seria ma wiele plusów. Przypuszczam, że autorzy są kontraktowani na konkretną liczbę tomów już przy pierwszej części cyklu. Niestety, przykład Bradleya dowodzi, że nie zawsze pisanie na czas się się sprawdza. :(

      Usuń
    18. Raczej dopisuje się ciąg dalszy po obiecującej sprzedaży tomu pierwszego. Bradley aż tak się zepsuł w piątym tomie??

      Usuń
    19. Ogólnie nie jest dobrze, zresztą decyzja polskiego wydawcy o rezygnacji z cyklu mówi sama za siebie, choć moim zdaniem tom piąty jest lepszy od czwartego.

      Usuń
    20. Wydawca to raczej niewiele zrobił, żeby Bradleya wypromować, gdyby nie wpisy u Ciebie czy u Bazyla, pojęcia bym nie miał o Flawii. Pretensje może mieć głównie do siebie, tylko co my, biedulki, poczniemy.

      Usuń
    21. Fakt, rozgłosu wokół tej serii nie ma prawie wcale. Podobnie jak w przypadku cyklu Hilary Mantel, na świecie deszcz nagród. i to takich z najwyższej półki.
      Zawsze można Bradleya przeczytać w oryginale - ostatnie tomy bardzo przyjazne pod kątem językowym w porównaniu z pierwszymi, najeżonymi ekstrawaganckim słownictwem w duchu specyficznego stylu Flawii, co moim zdaniem też dobrym znakiem nie jest.

      Usuń
    22. Czyli możliwe, że czytelnicy anglojęzyczni nie kupili tego dość hermetycznego stylu. Niewiele zostało do końca, mam nadzieję, że Bradley jednak skończy cykl.

      Usuń
    23. Wydaje mi się, że to uproszczenie stylu może być skutkiem pośpiechu. Widzę, że premiera "The Dead in Their Vaulted Arches" przewidziana jest na 16 stycznia, to już lada moment. :)

      Usuń
    24. A jest jakaś szansa, żebyś zamieściła wcześniej recenzję z piątego tomu? :)

      Usuń
    25. Mam nadzieję, że w czasie ferii napiszę zbiorowo o czwartym i piątym. O ile nie zapadnę w sen zimowy. :)

      Usuń
    26. Zima słaba, może nie uśniesz :)

      Usuń
    27. W każdym razie na kołderkę ze śnieżnego puchu się nie zanosi. :)

      Usuń
  3. Pierwszą część Klary (wersja luksusowa? najwyraźniej kupiłam jakąś zwykłą) Starszy dostał pod choinkę (albo nie dostał? sama się już pogubiłam, co położyłam, a co zostawiłam na następny raz), bo od dawna mam ochotę sprawdzić, czy ten Wicha to naprawdę taki śmieszny, jak to Joanna Olech maluje?:) Po przeczytaniu jednak przytoczonego przez Ciebie fragmentu o kuchni różnych narodów, nie mam wątpliwości, że będzie dobrze: podczas naszego wakacyjnego wyjazdu na Węgry moje dzieci żywiły się najczęściej smażonymi kawałkami kurczaka, z frytkami i keczupem, niezwykle przy tym zachwalając węgierską kuchnię!:)
    I czyżbyś, podobnie jak ja, stała się gorliwą wyznawczynią dodatku do TP "Książki w Tygodniku"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Luksusowość polega na papierze, który przypomina kartki z ekskluzywnego albumu, grube i kredowane. :) W każdym razie takie atrakcje znalazłam w moim egzemplarzu.
      Mam nadzieję, że powieści Wichy spodobają się nie tylko Twoim synkom, ale i Tobie. Niektóre obserwacje kapitalne, np. zachowanie wczasowiczów w czasie tego wyjazdu. Chwilami to taki Bareja dla dzieci. :)
      Jestem nie tylko gorliwą wyznawczynią,ale i kolekcjonerką, mam na przykład przed sobą numer z ubiegłego roku z propozycjami książkowych prezentów pod choinkę autorstwa Joanny Olech, ale takimi realistycznymi. :)

      Usuń
    2. Sprawdziłam: mam wersję luksusową:) I Starszy jeszcze jej nie dostał:( Chyba dostanie bez okazji.
      Pisząc o numerze z ubiegłego roku, masz na myśli rok 2013 (wolę się upewnić, bo do mnie samej nie zawsze dociera, że to już ubiegły rok)? Jeśli tak, to istotnie, te propozycje były mocno realistyczne:) Moja kolekcja "Książek w Tygodniku" liczy już kilkanaście numerów i na poważnie zastanawiam się nad rozpoczęciem blogowego cyklu pt. "kupiłam, bo poleciła to w Tygodniku Joanna Olech":P
      Wracając natomiast do Twoich obaw dotyczących żartów językowych, mam wrażenie że mogą być słuszne. Dziś mieliśmy w domu przez cały dzień kolegę Starszego, zasadniczo nieczytającego i z nieczytającego domu, któremu co chwilę musieliśmy tłumaczyć różne rzeczy, z których się zaśmiewaliśmy (a chodziło właśnie głównie o gry słowne i skojarzenia).

      Usuń
    3. Luksusowość tej wersji przemówi wyraźniej, jeśli zaopatrzycie się w tom drugi - papier bardziej siermiężny. :)
      Moja pomyłka, przepraszam - to jest numer z 16 XII 2012. :) Ale ten z 203 oczywiście też mam. :) Żaluję, że dodatek nie pojawia się częściej. Blogowym cyklem jestem bardzo zainteresowana i chętnie dorzucę swoje trzy grosze, ewentualnie możemy założyć fanklub JO. :)
      Tak właśnie pomyślałam o tych żartach. One są fajne i można by je zostawić, ale taki komentarzyki-sprostowania jak przy Żelaznej Woli, chyba by nie zaszkodziły. :) Ten o Chopinie brzmiał tak:
      "Klara nie była całkiem pewna, więc wyjaśniamy: miejscowość, w której urodził się Fryderyk Chopin, nazywa się Żelazowa Wola. Gdyby ktoś was o to pytał (w szkole czy gdzieś), to właśnie tak należy odpowiadać."
      Obawiam się, że nieczytający kolega nawet po objaśnieniach nie do końca rozumiał Waszą radość. :(

      Usuń
    4. Numer z 2013 oczywiście, nie z 203. :)

      Usuń
  4. Wydaje mi się, że "Klara" spodoba się mojej córce :) Dziękuję.
    A nowa odsłona bloga bardzo na plus!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczę na to, że Klara spodoba się również Tobie - satyryczne obserwacje Wichy na temat relacji dzieci-rodzice, szkoły, etc są naprawdę dowcipne.
      Dzięki, cieszę się, że nowy wystrój przypadł Ci do gustu. :)

      Usuń
  5. Obie książki mamy (tzn. starsza córka ma). Przyznam, że nie czytałam, ale Majka uwielbia i czytała każdą więcej niż raz, więc nie wątpię, że to fajna lektura:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś, przy okazji, zajrzyj, uciechy gwarantowane! :) Cieszę się, że Twoja Majka potwierdza uroki tego cyklu. Okazuje się, że tajny dziennik Klary to rzeczywiście nieczęsty przypadek książki równie atrakcyjnej dla dzieci, jak i dla dorosłych..

      Usuń
  6. Po książkę pewnie sięgnę. Ech, żeby tak mój siostrzeniec (7 lat) polubił czytanie.
    Ostatnio dał się namówić na czytanie przed snem "Harrego Pottera", co uważam za swój wielki sukces.
    Nie chodzi mi o "Harrego Pottera", ale, że chciał, żeby mu cokolwiek poczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapiski Klary jako lektura do poduszki mogłyby się sprawdzić doskonale. Rozdziały są krótkie, nastrój żartobliwy i dobry humor słuchacza raczej gwarantowany. :)
      Mam nadzieję, że uda Wam się przeczytać całego "Harry'ego Pottera" i mam na myśli wszystkie tomy, nie tylko pierwszą część. Na pewno trochę to potrwa. :) Świetnie, że książka zainteresowała twojego siostrzeńca, na pewno przygody Harry'ego go wciągną i nie będzie się mógł doczekać kolejnych wieczorów z książką. Do tej pory pamiętam, jak moja babcia czytała mi "W pustyni i w puszczy", zawsze kończyła lekturę jak doświadczony serialowy scenarzysta, tak, że niecierpliwie czekałam na ciąg dalszy. :)

      Usuń
  7. Książkę zapisuję, za parę lat będzie jak znalazł :) Tymczasem sama chętnie bym poczytała, rozpaczliwie potrzebuję czegoś rozweselającego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że za parę lat Dziecina zaprzyjaźni się z Klarą i jej niesforną rodzinką. :) Książki Wichy zdecydowanie rozweselają, choć niektóre szkolne obserwacje, na pierwszy rzut oka komiczne, budzą niewesołe refleksje.

      Usuń
  8. Zapamiętam i będę mieć na uwadze tę Klarę ;-) We współczesnej literaturze dla dzieci nie bardzo się orientuję i jakoś nie żywię do niej entuzjazmu ( takie nieuzasadnione to podejście mam). Takie rekomendacje naprawdę pomagają.
    Do nowego wystroju muszę przywyknąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie warto Klarę zapamiętać, może kiedyś ją przetestujecie. :) Współczesna literatura dla dzieci to prawdziwy gąszcz, wysyp nowości nieustanny. I tak myślę, że na blogi trafia niewielki procent tego, co pojawia się w księgarniach. Przypuszczam, że Twoja Mała Czytelniczka będzie coraz bardziej zainteresowana literaturą, dobry przykład idzie z góry. :)
      Zmiana wystroju będzie śniła mi się po nocach, prawie wysadziłam wszystko w powietrze, i tak cud, że tylko blogroll ucierpiał.

      Usuń
  9. O tego bloga jeszcze nie masz w brogrolce
    http://imperiumlektur.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam na półce obie części, ale boję się czy to lektura dobra dla prawie sześciolatka, a czasu brak by sprawdzić, więc stoi. Bo dałbym Starszemu, ale kijem się nie da odgonić od HP. Zostaje zatem głośne, wieczorne, ale tu wracamy do Młodszego :D O i tak :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Atrakcją dla Waszego Młodszego może być możliwość zanurzenia się w szkolnych realiach. Pamiętam, że jako podrośnięty przedszkolak uwielbiałam książki ze szkołą w tle i naiwnie zazdrościłam bohaterom, że do niej chodzą. :) Może przetestujcie wstęp i pierwszy rozdział o orderze dziadka z "Proszę tego nie czytać!"?
      W starciu z Harrym Potterem Klara raczej bez szans, więc chyba nawet nie ma sensu próbować. :) Wydaje mi się, że Wicha w wersji na głos też będzie zabawny i sprawdzi się nieźle.

      Usuń
    2. Próbowałem wczoraj, ale póki na tapecie jest "Zakon Feniksa", to raczej marne szanse. Młodszemu próbowałem czytać "Emila" Lindgren, ale po trzech stronach poszedł do swoich zajęć. Słowem - czytelnictwo paszczą leży i kwiczy :D

      Usuń
    3. Skoro aż tak wciąga, muszę się wziąć w końcu za ten "Zakon Feniksa", bo już od dawna tkwię między trzecim a czwartym tomem HP. Tak właśnie myślałam, że obyczajowe humoreski z taką przygotówką przegrają w przedbiegach. :) A czytelnictwo na pewno będzie kwitło w czasie ferii.

      Usuń
    4. Wczoraj wykorzystałem chwilę przerwy w czytelniczym ciągu Bartka i wbiłem się z Klarą. Opowieść o trzynastu Matkach Boskich rozśmieszyła całą czwórkę, a o lornetce tylko staruszków, więc jest tak jak piszesz. :D Tylko jak ja to opiszę, żeby nie było że zżynałem z Ciebie :(

      Usuń
    5. To cieszę się niesamowicie, a zobaczycie, jakie atrakcje będą w drugim tomie, zwłaszcza w tej części wakacyjnej, np. scena z kozą i telefonem taty. :D
      Fajne jest to, że Wicha podoba się i dzieciom, i rodzicom, warunkiem jest jednak poczucie humoru i dystans, bez tego książka raczej nie zachwyci.
      Proszę, nie żartuj ze zżynaniem, Ty masz niepowtarzalny styl!
      PS
      Przepraszam za odpowiedź z kilkudniowym poślizgiem, ale ostatni tydzień to było orbitowanie od rana do nocy.

      Usuń
  11. No to wiem co zakupić (i podczytac) przy najbliższych odwiedzinach u jakiejś małolaty ;) Choć boję się, że mogłoby się to skończyć jak u Ciebie, kolekcjonowaniem kolejnych egzemplarzy. Zwłaszcza ze od zawsze uwielbiam książki z obrazkami, a te są naprawdę zabawne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małolata powinna być wdzięczna za taki upominek. :) Mnie też rysunki Wichy przypadły do gustu, mają w sobie sporo z jego odrobinę kąśliwego poczucia humoru.
      W ogóle trudno o bardziej idealną sytuację niż autor samodzielnie ilustrujący własne książki. Nie wyobrażam sobie Muminków albo Jeżycjady ilustrowanych przez kogoś innego. :)

      Usuń
  12. Wystarczy, że Muminki zostały zekranizowane przez osobę niebędącą autorką. Rezultat był opłakany, cały urok książki gdzieś zniknął.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, że byłam w szoku, jak zobaczyłam te pastelowe, słodkie stworki. To już nie były moje Muminki. :( Z drugiej strony może dzięki filmowi dzieci chętniej sięgają po książki Jansson.

      Usuń
  13. Haha, własnych pociech jeszcze nie posiadam, ale i tak mam ochotę zapoznać się z zaprezentowanymi książkami. Przytoczone fragmenty po prostu ścinają z nóg.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że się nie rozczarujesz, to tylko małe próbki humorystycznej brawury autora.:) Czytając, chwilami zastanawiałam się wręcz nad tym, czy adresatami tej książki nie są jednak dorośli. :) Klara obserwuje ich naprawdę bacznie. Tak definiuje na przykład forum internetowe:
      "Forum internetowe to taka strona, gdzie ludzie zamieszczają różne informacje i porady, ale najczęściej piszą, że ktoś inny jest głupi." (s. 31). :)

      Usuń
  14. Właśnie chodzę po księgarni i szukam czegoś na wizyty moich bratanków lat 8+ (:), więc biorąc pod uwagę częstotliwość odwiedzin będzie jak znalazł. Jakaż trafna definicja forum internetowego, jakie szczęście nie nie do końca przekłada się na blogi o literaturze i komentarze do nich (choć niestety czasami się przekłada).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, Twoi bratankowie łapią się idealnie. Może najpierw na próbę tylko pierwszy tom? W każdym razie uciechy gwarantowane. :)
      Ostatnio definicja forum na szczęście w książkowej blogosferze jakby nieaktualna, choć rzeczywiście zdarzają się wyjątki.

      Usuń
  15. Fragmenty - super!... Jaka szkoda, że nie było tego parę lat temu, teraz moi już tego nie kupią. Chyba, żeby dla siebie... :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoi Panowie raczej nie wykażą entuzjazmu na myśl o książce z przygodami prawie dziewięciolatki, ale absurdalne scenki z polskiej szkoły mogą mieć dla nich intrygujący posmak egzotyki. :)
      Tobie Klara spodoba się raczej na pewno, więc kiedyś może zrób sobie taki dwutomowy prezencik. :)

      Usuń
  16. Dobrze zrozumiałam, że to takie troszkę klimaty a'la "Mikołajek" (którego uwielbiam)? W każdym razie pięknie się łapię na przedział 9+ i mam nadzieję, że kiedyś tę książkę gdzieś dorwę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, to jest taki Mikołajek w spódnicy, z tą różnicą, że u Wichy akcent pada częściej na tło obyczajowe. Dorwij koniecznie. :)

      Usuń
  17. Skusiłabym się na obie części sama dla siebie - co jakiś czas mam fazę czytelniczą pod tytułem "książki dla dzieci", więc gdy znów ją poczuję, sięgnę po Klarę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że do takiej fazy perypetie Klary będą pasować idealnie. :) Miłych wrażeń z lektury i mam nadzieję, że Ty też polubisz zwariowaną rodzinkę Chawiczewskich. :)

      Usuń