Wszystko przez jednorożca
…a konkretnie przez tego jednorożca.
Na mojej czytelniczej drodze wyczarował go Zbyszek alias Zjadacz Liter. Wybrany
przez niego fragment zachwycił mnie tak bardzo, że postanowiłam natychmiast zdobyć
zbiór opowiadań, z którego pochodził. To była słuszna
decyzja, a wydanie z zabawnymi ilustracjami Jana Młodożeńca okazało się prawdziwym rarytasem.
Moje poprzednie doświadczenia z
prozą Cortazara były kiepskie. Kiedyś haniebnie poległam przy „Grze w klasy”. Teraz
widzę, że zrejterowałam stanowczo za wcześnie. Nie wiem, jak to się stało, że nie dostrzegłam poetyckiego stylu, zaskakujących skojarzeń, abstrakcyjnego
poczucia humoru. Tym razem przeżyłam zauroczenie.
Nie zdziwi Was więc wyznanie, że logiczne rozważania na temat „Opowieści o kronopiach i famach” mnie przerastają, choć od lektury upłynął już miesiąc. Czułabym się tak, jakbym przyszpilała słowami motyle. W świecie stworzonym przez argentyńskiego pisarza trzeba po
prostu zanurkować i pozwolić się unieść jego wyobraźni. Nad tym,
żebyśmy nie utonęli, bacznie czuwa wyśmienita tłumaczka. Zofia
Chądzyńska przełożyła ten zbiór opowieści z ujmującym wdziękiem i lekkością. W książce „Nie wszystko o moim życiu” tak wspomina swoje translatorskie doznania:
Przyznaję - tłumaczenie Cortazara dawało mi coś w rodzaju alkoholowego upojenia. Robiłam to jak w transie. Gdy czasem dostawałam do przetłumaczenia kogoś innego (starałam się tego unikać), rzadko mnie to bawiło i robiłam to o wiele gorzej. U niego wyczuwałam każdy, najmniejszy niuans, słowa same pchały mi się nie tyle pod pióro, co pod klawisze.[1]
Podziwiam autora „Opowieści o kronopiach i famach” za umiejętność dostrzegania absurdów i poezji w codzienności. Pod mdłą skorupką kryją się tajemnice, o jakich nawet nam
się nie śniło, a rzeczywistość
bynajmniej nie jest tą
jedyną. Na przykład jeśli następnym razem usłyszycie chrobotanie w
kanalizacji, będziecie już teraz wiedzieć, że właśnie tamtędy przemknął
niedźwiedź rurowy. Uważnie przyjrzyjcie się też zwykłej ulicy. Cortazar pisze, że to „zdyszana
dżungla, gdzie każda chwila może runąć na mnie magnolią, gdzie twarze będą
stawały się, gdy na nie spojrzę”[2]. Autor pochyla się nad drobiazgami:
mrówką, kroplą. W opowiadaniach zachęca do zatrzymania się na chwilę i dostrzegania liryzmu w drobiazgach.
„Opowieści
o kronopiach i famach” są jednak przede wszystkim rozbrajająco
śmieszne. Nie jest to na pewno humor, który zachwyci każdego - wymaga
szczypty melancholii i odrobiny czystego jak łza nonsensu, jak na
obrazach surrealistów. Oto próbka - fragment „Zakazu wprowadzania
rowerów”:
W bankach i domach towarowych tego świata guzik kogokolwiek obchodzi, że człowiek tranżoli się z główką kapusty pod pachą albo z tukanem, albo wypuszczając z gęby, niby sznureczek, piosenki, które mi śpiewała mamusia, albo prowadząc za rękę szympansa w pasiastym trykocie. Ale niech ktokolwiek zjawi się z rowerem, natychmiast zaczyna się istne piekło i wehikuł zostaje gwałtownie wyrzucony na ulicę, na właściciela zaś spada istny grad gwałtownych napomnień. [3]
Teksty w zbiorze można podzielić na kilka grup, choć są też historie wymykające się wszelkim klasyfikacjom. Bardzo podobały mi się błyskotliwe impresje na temat
znanych obrazów w formie przekornego poradnika, jak należy odczytywać dzieła sztuki. Żałuję, że jest ich tylko kilka. Znajdziemy tu również zabawne instrukcje na temat tak pożytecznych czynności, jak chociażby wchodzenie po schodach czy płacz. I oczywiście opowieści o tytułowych kronopiach i
famach.
Aby ułatwić Wam decyzję, czy w głębi duszy jesteście kronopiami, czy raczej przypominacie famy, przygotowałam mały test. Oto pytania:
1. Czy zdarza Ci się zwilżać grzaneczkę łzami w najlepszym gatunku?
2. Czy balsamujesz wspomnienia i owijasz je w czarne prześcieradło?
3. Czy czasem śledzisz nitki babiego lata?
4. Czy Twój dom jest uporządkowany i cichy?
5. Czy popadasz w ekstazę, gdy śpiewasz?
6. Czy chciałbyś mieć zegar w kształcie karczocha?
Drogi czytelniku, jeśli udzieliłeś odpowiedzi tak na pytania nieparzyste, jesteś kronopiem. Jeżeli na parzyste - wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z typową famą. Natomiast odpowiedź na pytanie, co to znaczy i czym różnią się famy od kronopiów, znajdziecie w zbiorze opowiadań Cortazara. Mnie olśniły. Runęły na mnie magnolią.
__________
[1] Zofia Chądzyńska, Nie wszystko o moim życiu, Akapit Press, 2003, s. 136.
[2] Julio Cortazar, Opowieści o kronopiach i famach i inne historie, tłum. Zofia Chądzyńska, Czytelnik, 1973, s. 9
[2] Julio Cortazar, Opowieści o kronopiach i famach i inne historie, tłum. Zofia Chądzyńska, Czytelnik, 1973, s. 9
[3] Tamże, s. 65-66.
Moja ocena: 6
![]() |
Julio Cortazar
|








