Wakacyjny wyjazd już przeszedł do historii. Trudno odnaleźć się w dusznym i bezdusznym mieście po dwóch tygodniach wśród lasów i pól malowanych nie tylko zbożem rozmaitem, ale innymi, bliżej nie zidentyfikowanymi roślinami.
W przeciwieństwie do pogody Roztocze nie zawodzi nigdy. Już w samych nazwach miejsc kryje się poezja i tajemnica: Skrzypny Ostrów, Imielty Ług, Debry, Nart, Czerkies, Horyniec, Długa Góra, Księża Dybrz, Magdzine Choiny, Jasiów Dołek, Wiercikij, Puste Krzaki, Jaratyk, Maliniec, Czernięcin Poduchowny, Gruszka Mała Pierwsza, Boża Wola i wiele innych.
W czasie pobytu na Roztoczu był czas na aktywny wypoczynek...
...ale również na nostalgiczną zadumę...
Leniuchowanie sprzyjało robieniu zdjęć. Oto kilka moich fotograficznych wspomnień - sierpniowe Roztocze roztacza liczne uroki.
Jeszcze raz bardzo dziękuję Wam za pamięć, miłe słowa i wszystkie pozdrowienia!
Postaram się wkrótce nadrobić blogowe zaległości. Przeczytałam kilka książek, więc najbliższe tygodnie powinny obfitować w recenzje.
Wszystkim, którzy podobnie jak Guciamal wybierają się wkrótce na wakacyjne wyprawy, życzę dużo słońca i niezapomnianych wrażeń.




























