Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Norwegia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Norwegia. Pokaż wszystkie posty

7 września 2013

Jak zamordować kryminał (Karin Fossum, "Czarne sekundy")

Jak zamordować kryminał
Gdybym wyobraziła sobie przeczytane dotychczas książki jako archipelag, wyspa o nazwie Skandynawskie Kryminały miałaby dość niewyraźne kontury. Mglistość wiąże się nie tylko z chłodnym klimatem. Również z tym, że autorzy powieści detektywistycznych z północnej Europy są zwykle toksycznie przywiązani do kilku motywów i w mojej pamięci ich książki często zlewają się w  zamazaną całość. Zaczęło mi to przeszkadzać. Do tego stopnia, że niedawno po kilku stronach porzuciłam trzeci tom cyklu mojego ulubieńca, Nessera. Wszystko wskazywało na to, że przez parę godzin będę uczestniczyć w wiwisekcji klasycznego socjopaty, a moje nikłe potrzeby w tej dziedzinie już dawno zostały zaspokojone przez takich speców jak Larsson czy Mankell.

Na tle kryminalnego monolitu w czytelniczych wspomnieniach z ostatnich lat wyróżnia się „Utracona” Karin Fossum. Wprawdzie repertuar tematów był dość typowy, ale moją uwagę zwróciły walory literackie tej powieści, a już zwłaszcza ciekawie rozegrane zakończenie. Dlatego z nadzieją kupiłam wydane w ubiegłym roku „Czarne sekundy” tej autorki. „Norweskiej królowej kryminału”, jak dowiedziałam się z okładki. 

Książka została przełożona z języka angielskiego, co mnie zdziwiło. Czyżby liczba tłumaczy literatury norweskiej w Polsce niebezpiecznie zbliżała się do populacji ptaków dodo? Trochę to dziwne, biorąc pod uwagę skalę emigracji i zainteresowanie Skandynawią w ostatnich latach. Wydawca chyba poszedł na łatwiznę i niestety podobnie postąpił autor przekladu „Czarnych sekund”. Tekst czasem brzmi chropawo. Konkrety? Proszę bardzo:
- A ojciec Idy. Anders. Ma dwóch braci, którzy także mieszkają niedaleko. Wujków Idy.
Przytaknęła. - Tore i Kristian Joner. Oboje mają żony i dzieci.
” [1]

- Przez kilka godzin uczę na zastępstwo w szkole w Glassverket – odparła.” [2]

Strach był tysiącami insekcich skrzydełek trzepoczących w jego ciele.” [3]

Podobnie jak w przypadku „Utraconej” spore wrażenie zrobiła na mnie duszna, niepokojąca, pełna napięcia atmosfera „Czarnych sekund”. Emocje są naprawdę duże, choć w przeciwieństwie do czytelników angielskich czy francuskich my jeszcze przed przeczytaniem pierwszego zdania książki, dowiadujemy się, co się stało z zaginioną Idą Joner Zadbał o to polski projektant okładki. Graficzny spoiler wprowadził mnie w osłupienie. I tak dobrze, że kłosy nie układają się w imię zabójcy. Dla porównania pomysły innych wydawnictw.
Krwawe plamy sugerują sporą dozę makabry, tymczasem „Czarne sekundy” to na szczęście raczej sprawnie napisana powieść psychologiczna niż przerażający kryminał. Gdybym w literaturze sensacyjnej najbardziej ceniła błyskawiczne i szokujące zwroty akcji, przypuszczalnie poczułabym się rozczarowana. 

Karin Fossum słynie z bezpardonowego, wnikliwego prześwietlania charakterów i tak było tym razem. Rozczarował mnie trochę policjant rozwiązujący zagadkę, Konrad Sejer. Wypadł blado i nijako. Poza tym, że jest wdowcem, ma wnuki i sędziwego leonbergera oraz lubi whisky, dowiadujemy się o nim naprawdę niewiele.

Na szczęście w „Czarnych sekundach” typowa dla skandynawskich kryminałów krytyka społeczna nie występuje w wersji łopatologicznej. Tym razem pisarka zwraca uwagę na problem osób z zaburzeniami psychicznymi i ich bliskich. Państwo zostawia ich bez wsparcia i opieki.

Z kilku powodów lubię i cenię literaturę sensacyjną. Wprawdzie nie mam aż tak ortodoksyjnych poglądów jak Raymond Chandler, którego zacytował kiedyś Zbyszek: „Pokażcie mi kogoś (bez względu na płeć), kto nie znosi kryminałów, a powiem wam, że to dureń, może nawet niepozbawiony jakiejś tam inteligencji, ale du­reń ponad wszelką wątpliwość.”[4], ale według mnie napisanie dobrej powieści detektywistycznej to prawdziwa sztuka i tak naprawdę udaje się niewielu autorom. Mimo to zaskoczyło mnie porównanie  „Czarnych sekund” do „Zbrodni i kary” w nocie wydawcy na okładce. Kryminał Fossum jest całkiem niezły, ale nie ubierałabym krasnoludka w siedmiomilowe buty . 
__________
[1] Karin Fossum, Czarne sekundy, tłum. Marcin Kiszela, Papierowy Księżyc, 2012, s. 56.
[2] Tamże, s. 71.
[3] Tamże, s. 304.
[4] Cytat pochodzi z blogu Zbyszka Zjadcz liter.

Moja ocena:  4
Karin Fossum.