Przyjaciel kwiatu i księżyca
Mylą się ci, którzy uważają, że literacka Nagroda Nobla jak magiczna różdżka otwiera drzwi do wiecznej sławy i nieustającej popularności. Pamięć czytelników bywa zawodna, a ich łaska na pstrym koniu jeździ. A czasem nawet na ośle.
Hiszpański pisarz Juan Ramón Jiménez to noblista z 1956 roku, o którym mało kto dziś pamięta. Cieszę się, że w końcu przeczytałam jego książkę „Srebrzynek i ja”. Jest to zbiór krótkich opowiadań o wędrownym
poecie, jego osiołku i ich wędrówkach po Andaluzji.
Polski
przekład
(świetny!) zawiera sto szesnaście tekstów, natomiast w oryginalnej
wersji z 1917 roku jest ich sto
trzydzieści osiem. Tłumacz nazywa je „poematami” i słusznie, bo są tak
nasycone liryzmem i emocjami, że właściwie z prozą niewiele mają
wspólnego. Baśniowy nastrój potęguje księżyc, który pojawia się często i
pięknie
harmonizuje z kolorem sierści Srebrzynka. Od pierwszych słów książki
wiadomo, że mamy do czynienia z naprawdę wyjątkowym osiołkiem:
Czy można go nie polubić?Srebrzynek jest nieduży, kosmaty i miękki; tak pulchniutki na zewnątrz, że zdaje się cały z waty, jak gdyby nie miał kości. Tylko błyszczące dżety jego oczu mają twardość chrabąszczy z czarnego kryształu.Kiedy puszczam go wolno, odchodzi na łąkę i ciepłym swoim pyskiem — muskając je zaledwie — pieści kwiatki niebieskie, różowe i żółte. Przyzywam go łagodnie: Srebrzynku? — i zbliża się do mnie wesołym truchcikiem. [1]
Właściciela osiołka ludzie nazywają „wariatem”. To tylko pozory. W przeciwieństwie do wyśmiewających się on potrafi dostrzec piękno
w otaczającym nas świecie, a w rzeczach normalnych i codziennych zobaczyć magię. Sam
nazywa się poetą i ma chyba sporo cech samego autora. Jest bardzo wrażliwy na uroki krajobrazu, zachwyca się
kwitnącym migdałowcem, szkarłatem zachodu słońca, różami, upajającym zapachem
irysów, ścieżkami białymi od rosy, kwietną błyskawicą żółtych mimoz. Przede wszystkim jednak czerpie radość z obserwowania osiołka i z wygłaszania do niego tyrad.
![]() |
| Okładka wydania hiszpańskiego. [Źródło] |
Srebrzynek i poeta nie przeżywają ekscytujących przygód. Czytamy o dość prozaicznych wydarzeniach typu odkrycie pijawki w pyszczku osiołka,
spotkanie z trzema staruszkami czy pomoc dziewczynce, której wózek utknął w
błocie. Jednak dzięki bajecznie pięknemu językowi Jiméneza jest w tym wszystkim mnóstwo poezji. Niektóre epizody są komiczne, ale w opowieści nie brak też chwil
wzruszających, zwłaszcza gdy mowa o przemijaniu lub śmierci. Podtytuł książki zdradza jej zakończenie. To jest Elegia andaluzyjska, dedykowana przyjacielowi, którego już nie ma:
Miły Srebrzynku kłusaczku, osiołku mój, który tylekroć nosiłeś moją duszę — tylko duszę! — po owych wklęsłych dróżkach pośród dzikich figowców, malw i powojów! Dla ciebie ta książka, która mówi o tobie, teraz, gdy już potrafisz ją zrozumieć.[2]
We fragmentach poświęconych śmierci osiołka,
tęsknocie poety i nadziei, że taka przyjaźń nie może się tak po prostu skończyć, odnajdzie się każdy,
kto kiedyś przeżywał śmierć bliskiego sercu zwierzątka.
W opowiastkach o Srebrzynku autor wyraża zachwyt nad przyrodą.
Boleje nad okrucieństwem człowieka i jego pogardą wobec innych stworzeń. Nobilituje osła,
który od wieków symbolizuje głupotę, upór i inne ludzkie przywary, podczas gdy tak
naprawdę ma mnóstwo zalet, przede wszystkim w przeciwieństwie do ludzi
nie jest bezmyślnie okrutny:
Czytam w pewnym słowniku: ASNOGRAFIA, s.f.: Mówi się tak, ironicznie, w znaczeniu: »opis osła«.
Biedny osioł! Taki dobry, taki szlachetny, taki dowcipny jak ty! Ironicznie... Dlaczego? Nawet nie zasługujesz na poważny opis, ty, którego opis na pewno stałby się baśnią wiosenną? To na człowieka, jeśli jest dobry, powinno się mówić »osioł«! To na osła, jeśli jest zły, powinno się mówić »człowiek«! Ironicznie... O tobie, tak myślącym, przyjacielu starca i dziecka, strumyka i motyla, słońca i psa. kwiatu i księżyca, cierpliwym i rozważnym, melancholijnym i życzliwym, Marku Aureliuszu łąk...
Relacje narratora i Srebrzynka opierają się na empatii i
lojalności. Z oczywistych przyczyn
ich rozmowa jest zawsze jednostronna: osiołek cierpliwie słucha
monologów elokwentnego poety.
![]() |
Zielony osioł, mal. Marc Chagall, 1911 r.
|
Uprzedzam, że czytelnikom bardziej zasadniczym opowieści Juana Ramóna Jiméneza mogą
wydać się odrobinę naiwne i dziecinne. Zalecam delektowanie się opowiastkami w niespiesznym tempie i
w niewielkich porcjach. Pozornie infantylne tony mogą okazać się mylące: według mnie to nie jest
tak naprawdę książka dla dzieci, choć okładki wydań hiszpańskich wyraźnie sugerują, że Srebrzynka czytują nawet przedszkolaki Być może wersję uatrakcyjnioną, bo obawiam się, że szczątkowa akcja i poetyckie opisy mogą nie przypaść do gustu maluchom.
Niniejszym wprowadzamy uroczego Srebrzynka do panteonu literatury asnograficznej, gdzie znajdzie się w zacnym towarzystwie Lucjusza, wierzchowca Sancho Pansy, osiołka, któremu w żłoby dano, Kłapouchego, Porfiriona i wielu innych niezapomnianych kłusaczków.
___________Niniejszym wprowadzamy uroczego Srebrzynka do panteonu literatury asnograficznej, gdzie znajdzie się w zacnym towarzystwie Lucjusza, wierzchowca Sancho Pansy, osiołka, któremu w żłoby dano, Kłapouchego, Porfiriona i wielu innych niezapomnianych kłusaczków.
[1] Juan Ramón Jiménez, Srebrzynek i ja, tłum. Janusz Strasburger, Instytut Wydawniczy Pax, 1979, s. 7.
[2] Tamże, s. 149.
Strona o J. R. Jimenezie w Centro Virtual Cervantes.
Moja ocena: 5
![]() |
Juan
Ramón Jiménez
|













