<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438</id><updated>2012-01-28T19:21:02.329+01:00</updated><category term='Jane Austen'/><category term='Pakistan'/><category term='Szwecja'/><category term='Kraków'/><category term='Bretania'/><category term='Wielka Brytania'/><category term='Conrad'/><category term='4+'/><category term='Kanada'/><category term='Izrael'/><category term='2+'/><category term='Dania'/><category term='4'/><category term='Spotkania'/><category term='Flaubert'/><category term='Finlandia'/><category term='Austria'/><category term='Podróże (małe i duże)'/><category term='Korea Południowa'/><category term='Blogowe urodziny'/><category term='Film'/><category term='O zwierzętach'/><category term='Kryminały'/><category term='Beatrix Potter'/><category term='Grecja'/><category term='Stosowisko'/><category term='Flawia de Luce'/><category term='John Keats'/><category term='Hiszpania'/><category term='Chorwacja'/><category term='Indie'/><category term='Stany Zjednoczone'/><category term='Sri Lanka'/><category term='Kamerun'/><category term='Filmy'/><category term='Wenecja'/><category term='Afganistan'/><category term='Wyzwanie &quot;Kraje nordyckie&quot;'/><category term='3'/><category term='Irlandia'/><category term='Nałkowska'/><category term='Dla dzieci'/><category term='Internetowa Plaża Muszli'/><category term='Konkursy'/><category term='Sisi'/><category term='Muminki'/><category term='2'/><category term='Bangladesz'/><category term='Mozambik'/><category term='6'/><category term='Albania'/><category term='Moje życie w książkach'/><category term='Japonia'/><category term='Własny pokój'/><category term='Islandia'/><category term='4-'/><category term='Francja'/><category term='Polska'/><category term='Biografia'/><category term='Kraszewski'/><category term='Nowa Zelandia'/><category term='Joanna Szalona'/><category term='Chiny'/><category term='Niemcy'/><category term='Europa'/><category term='Iran'/><category term='Potpourri'/><category term='Penelope Fitzgerald'/><category term='koty'/><category term='5'/><category term='Tematyka żydowska'/><category term='5+'/><category term='Czechy'/><category term='3+'/><category term='Szkoła'/><category term='Colette'/><category term='Indonezja'/><category term='Włochy'/><category term='Podsumowania'/><category term='Blog'/><category term='O książkach'/><title type='text'>Lektury Lirael</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>188</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-1727934475664224957</id><published>2012-01-26T16:16:00.006+01:00</published><updated>2012-01-26T16:59:36.860+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wielka Brytania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='4-'/><title type='text'>"Trudno jest czytać poezję, gdy myśli się o pasztecikach". (Arthur Conan Doyle, "Duet z przygodnie stosowanym chórem")</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-nSCW9_ls_fU/TyFiITKQHwI/AAAAAAAAB5M/NC7kK0RWVZY/s1600/duet.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-nSCW9_ls_fU/TyFiITKQHwI/AAAAAAAAB5M/NC7kK0RWVZY/s320/duet.jpg" width="224" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Trudno jest czytać poezję, gdy myśli się o pasztecikach&amp;nbsp; &lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Angielskie przysłowie ostrzega przed oceną książki na podstawie okładki. Jego mądrość uderza z siłą obucha, gdy patrzymy na odpustową rycinę ozdabiającą „Duet z przygodnie stosowanym chórem” Arthura Conan Doyle’a. Wyraźnie sugeruje, że będziemy mieć do czynienia z posępnym romansem, opiewającym miłosne dzieje pary nadszarpniętej zębem czasu. Wydanie lekkiej powieści humorystycznej w takim kostiumie zakrawa na perwersyjny żart. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na „Duet z przygodnie stosowanym chórem” trafiłam przypadkiem. Nota wydawcy od razu mnie zaciekawiła. Autor opowieści o Sherlocku Holmesie i doktorze Watsonie niezbyt dobrze komponował mi się z dowcipną tematyką i postanowiłam przekonać się na własnej skórze, jak poradził sobie z takim wyzwaniem. Według mnie nieźle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wydane w 1914 roku dziełko to prosta, zabawna opowiastka o losach Maud Selby i Franka Crosse, których poznajemy kilka tygodni przed ślubem. Towarzyszymy im w przygotowaniach, uroczystościach, podróży do Brighton i kolejnych miesiącach wspólnego życia. Wszystko odbywa się zgodnie z wiktoriańskim rytuałem. Bardzo mnie fascynuje ta epoka, więc byłam w siódmym niebie. Obyczajowych smaczków jest naprawdę dużo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obraz kobiety, jaki kreśli w swojej powieści angielski pisarz, dziś raczej nie wywołałby entuzjazmu. Maud jest urocza i śliczna, ale sama podkreśla, że jej rozumek posiada niezbyt wielkie rozmiary. Kiedy zbliża się termin porodu wysyła męża na wyjazd rekreacyjny, a gdy ten stanowczo odmawia, rodzi synka potajemnie, żeby nie stresować męża.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trochę sztuczne wydały mi się sceny, w których Frank wygłaszał żonie lekko pompatyczne prelekcje na temat historii i literatury Wielkiej Brytanii, ale czytałam je z zainteresowaniem. Na przykład bardzo zaciekawiła mnie postać królowej Eleonory. Autor dzieli się też przemyśleniami na temat angielskiej mentalności: „Czy to nie charakterystyczne, że monument, który nas uderzył genialnością pomysłu, jest dziełem cudzoziemca. My jesteśmy niezdolni do tego, zanadto się boimy zdradzić uczucie, ukazać głębię duszy, jesteśmy ludźmi o ciężkiej ręce i ciężkiej myśli”[1].&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Z największą przyjemnością przeczytałam rozdziały poświęcone literaturze, która odgrywała w życiu bohaterów sporą rolę. Podobały mi się obszerne fragmenty o dziennikach Pepysa i ich autorze. A już całkowicie moje serce podbiła część poświęcona klubowi czytelniczemu, Towarzystwu im. Browninga. Plany były ambitne - to miały być regularne spotkania z dyskusją o przeczytanych wierszach. Oczywiście nie zdradzę, jak potoczyły się losy Towarzystwa. Napomknę tylko, że „trudno jest czytać poezję, gdy myśli się o pasztecikach”[2].&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Książka zrobiła na mnie miłe wrażenie, ale nie podobało mi się to, że autor chwilami porzucał lekki i żartobliwy ton na rzecz moralizatorskich pouczeń. Wolałabym, żeby nie wdziewał togi Katona. Zdecydowanie bardziej twarzowo wygląda w szapoklaku Sherlocka. Tu ostrzeżenie dla miłośników opowieści o detektywie z Baker Street: otóż w "Duecie z przygodnie stosowanym chórem" nie znajdziecie żadnych nawiązań do najsłynniejszych utworów Conan Doyle'a. Tylko gospodyni państwa Crosse nazywa się Watson.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miłą niespodzianką był dla mnie dość zaskakujący koncept narracyjny zastosowany w powieści. Wręcz awangardowy jak na tamte czasy. Powieść zaczyna się od listu autora do Maud, potem zaznajamiamy się z przedślubną korespondencją bohaterów, opatrzoną lakonicznymi komentarzami narratora. Następnie powieść epistolarna zamienia się w tradycyjną, by na końcu znowu zaskoczyć czytelników listem. Tym razem Maud pisze do autora. Dzięki tym zabiegom odnosimy wrażenie, że Arthur Conan Doyle to bliski znajomy bohaterów, a powieść jest oparta na faktach. Autor zgrabnie wykorzystuje też terminologię muzyczną (tytułowy duet, trio).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po przeczytaniu książki z licznymi poradami na temat życia małżeńskiego zastanawiałam się, jak wyglądała ta sfera życia autora. Okazało się, że opierał się na faktach: miał dwie żony i pięcioro dzieci. &lt;a href="http://www.siracd.com/life_wives.shtml"&gt;Tutaj&lt;/a&gt; dowiedziałam się więcej o jego perypetiach uczuciowych. Na pewno sięgnę też po powieść Juliana Barnesa, „Arthur i George”, w której zostały wykorzystane elementy biografii Conan Doyle’a.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Duet z przygodnie stosowanym chórem” dostarczy trochę rozrywki, ale nie liczcie na większe doznania estetyczne. Polski wydawca wykorzystał anonimowy przekład z 1914 roku. Szkoda, że nie poświęcono trochę więcej czasu na redakcyjny tuning i uwspółcześnienie tekstu. Zdarzają się niestety takie kwiatki:&lt;/div&gt;&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;- Co za piękna twarz! – wykrzyknęła Maud.&lt;br /&gt;- To biust Longfellowa, Amerykanina.&lt;/i&gt;[3]&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sam tytuł brzmi ciężkawo (w wersji oryginalnej to po prostu &lt;i&gt;The Duet&lt;/i&gt;). Chwilami irytuje brak konsekwencji w tłumaczeniu imion: na przykład Frank i Maud w czasie zaślubin w kościele zostają nazwani Franciszkiem i Magdaleną. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na koniec pozwolę sobie przytoczyć &lt;i&gt;Rady dla młodego małżeństwa&lt;/i&gt;, których udziela w książce Conan Doyle:&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;i&gt;1. Ponieważ jesteście małżeństwem, powinniście dążyć do urzeczywistnienia ideału dobrego małżeństwa.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;2.  Ułóżcie więc maksymy i starajcie się postępować według nich.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;3.  I nie zrażajcie się, jeżeli zbłądzicie, zbłądzicie pewnie nie raz, ale może nie zawsze.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;4.  Nie wpadajcie nigdy w złość równocześnie, niech każde czeka na swą kolej.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;5.  Nie przestawajcie nigdy być kochankami, gdy któreś z was ochłodnie, ktoś inny może zapłonąć.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;6.  Nim zostaliście mężem i żoną, byliście dobrze wychowanymi ludźmi; nie zapominajcie o tym.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;7.  Starajcie się prezentować jak najkorzystniej, to podniesie męża lub żonę w ich własnych oczach.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;8.  Trzeba mieć ideały i dążyć ku nim.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;9.  Miłość ślepa jest głupią miłością, starajcie się doskonalić drugą stronę.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;10.  Stały wzajemny szacunek jest konieczny w miłości.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;11.  Struna naciągnięta zbyt mocno, łatwo pęka.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;12.  Dla obojga jest jedno prawo.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;13.  Jest jedna rzecz gorsza od publicznej kłótni, a to publiczne pieszczoty.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;14.  Pieniądze nie dają szczęścia, ale ludzie szczęśliwi mają ich zwykle pod dostatkiem.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;15.  Więc oszczędzajcie.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;16. Najłatwiejszy sposób oszczędzania to obchodzić się bez rzeczy niepotrzebnych.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;17.  Jeżeli nie potraficie, to lepiej obejdźcie się bez żony.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;18.  Mąż, który ma szacunek dla żony, nie pozwoli zostać jej żebraczką. Musi mieć własną kasę.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;19.  Jeżeli oszczędzacie, oszczędzajcie na sobie.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;20. W sprawach finansów trzeba się przygotować na najgorsze, ale mieć nadzieję, że wszystko ułoży się jak najlepiej&lt;/i&gt;.[4]&amp;nbsp;&lt;/blockquote&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;________&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;[1] Arthur Conan Doyle, "Duet z przygodnie stosowanym chórem", tłumacz nieznany, Oficyna Wydawnicza Graf, 1991, s. 38.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;[2] Tamże, s. 129.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;[3] Tamże, s. 32.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;[4] Tamże, s. 72-73.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Moja ocena: 4-&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-zeuIMJPXg8s/TyFhGDbj6vI/AAAAAAAAB5E/gqPxYAi2G5A/s1600/Arthur-Conan-Authur.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-zeuIMJPXg8s/TyFhGDbj6vI/AAAAAAAAB5E/gqPxYAi2G5A/s400/Arthur-Conan-Authur.jpg" width="261" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Arthur Conan Doyle&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-1727934475664224957?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/1727934475664224957/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2012/01/trudno-jest-czytac-poezje-gdy-mysli-sie.html#comment-form' title='Komentarze (32)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/1727934475664224957'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/1727934475664224957'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2012/01/trudno-jest-czytac-poezje-gdy-mysli-sie.html' title='&quot;Trudno jest czytać poezję, gdy myśli się o pasztecikach&quot;. (Arthur Conan Doyle, &quot;Duet z przygodnie stosowanym chórem&quot;)'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-nSCW9_ls_fU/TyFiITKQHwI/AAAAAAAAB5M/NC7kK0RWVZY/s72-c/duet.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>32</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-989677979556327003</id><published>2012-01-21T17:27:00.003+01:00</published><updated>2012-01-21T18:51:32.824+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='4'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wielka Brytania'/><title type='text'>Atrament na sukni ślubnej (Julia Strachey, "Cheerful Weather for a Wedding")</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Fjo7ovRE-20/Txr7GxB2-EI/AAAAAAAAB3s/_mWmi2-FLzo/s1600/strachey.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-Fjo7ovRE-20/Txr7GxB2-EI/AAAAAAAAB3s/_mWmi2-FLzo/s320/strachey.jpg" width="225" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Atrament na sukni ślubnej &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Żałuję, że zamiast pisać powieści, Julia Strachey wolała flirtować z mężami przyjaciółek i dorabiać jako modelka. Wydała tylko  dwie. „Cheerful Weather for a  Wedding” z 1932 roku daje przedsmak jej talentu prozatorskiego, wrażliwości, zmysłu obserwacji,  eleganckiego stylu, sardonicznego poczucia humoru.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Pierwsze strony książki zapowiadają czarującą opowiastkę z życia  angielskiej arystokracji, z gwarantowanym happy endem majaczącym w tle, uroczą  rezydencją w Dorset, sympatycznymi służącymi, między innymi Jessop podobną do mrówkojada. Do tego wątek ślubu głównej bohaterki,  niczym lukrowany łabądek na weselnym torcie. Jesteśmy bowiem świadkami  przygotowań do zamążpójścia dwudziestotrzyletniej Dolly Thatcham. Czar  pryska powoli, ale skutecznie. Jak plama atramentu na sukni ślubnej  głównej bohaterki stopniowo wykwitają skrzętnie skrywane tajemnice.  Okazuje się, że pozory mylą i na naszych oczach rozegra się dramat.  Dramat bezkrwawy i bez ani jednej łzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Cheerful Weather for a Wedding” to opowieść o grze pozorów. Kiedy Dolly  w pewnym momencie sięgnęła po maskę, odniosłam wrażenie, że to jedna z  kluczowych scen. Świat powieściowy wypełniają ludzie, którzy z  wirtuozerią tłumią uczucia. Konwenanse i „co ludzie powiedzą” są ich  niezawodną dewizą życiową. Fragment, w którym Owen dokonuje odkrycia,  które u innego mężczyzny wywołałoby atak furii, a w najlepszym wypadku  szok, rozpoczyna rzeczową dyskusję o problemach, jakie nastręcza  odżywianie żółwia na statku pasażerskim. Zresztą chyba nieprzypadkowo&amp;nbsp;  bohaterowie kilka razy rozmawiają o żółwiu Dolly. W powieści Julii Strachey chłód i  skorupa chroniąca przed uczuciami nie charakteryzują tylko  sympatycznego skądinąd gada. Tłem dla przeżyć bohaterów jest przyroda,  którą Strachey odmalowuje w książce dyskretnie i wdzięcznie. Tytułowa  pogoda odzwierciedla uczucia i nastroje uczestników uroczystości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W czasie lektury książki miałam skojarzenia z prozą Katherine Mansfield i  E. M. Forstera, ze szczególnym akcentem na tego drugiego, po czym  przeczytałam dokładnie te same nazwiska w nocie wydawcy na okładce. Nie da się ukryć, że mimo licznych  zalet „Cheerful Weather for a Wedding” jest książką słabszą niż utwory  wymienionych pisarzy. Sprawia wrażenie szkicu, który można byłoby  ciekawie rozwinąć. Szkoda, że autorka nie zechciała pogłębić portretów  postaci drugoplanowych. Kilka z nich aż prosiłoby się o bliższe  poznanie. We mnie powieść Julii Strachey pozostawiła wrażenie lekkiego niedosytu.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka bardzo przypomina sztukę teatralną. Dziwię się, że dopiero teraz  powstaje &lt;a href="http://www.cheerfulweather.com/"&gt;adaptacja filmowa&lt;/a&gt;, która  notabene zapowiada się ciekawie. Scenarzysta miał wyjątkowo łatwe  zadanie, choć zapewne niektóre wątki trzeba było rozbudować, posiłkując  się własną wyobraźnią. Powieść przywodziła mi na myśl niedawno  przeczytaną „Mewę” Czechowa: akcja toczy się głównie we wnętrzach,  słuchamy fragmentów rozmów bohaterów, pozorny spokój kryje skłębione  emocje, a to wszystko w oparach ironii (już tytuł jest nader przewrotny)  i&amp;nbsp; melancholii. Okazało się, że przeczucie było słuszne. W świetnym  wstępie, który przeczytałam po lekturze powieści, Frances  Partridge, przyjaciółka Julii i autorka książki jej poświęconej, pisze,  że Czechow był „jedną z gwiazd jej galaktyki”[1]. Pozostałe gwiazdy to James, Proust i Groucho Marx.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli film odniesie sukces, czego mu szczerze życzę, być może powieść  Strachey zostanie przetłumaczona na język polski. Tymczasem zachęcam  czytelników znających język angielski do sięgnięcia po tę niesłusznie  zapomnianą książkę. Zachwycała się nią między innymi Virginia Woolf,  która nazywała Julię „utalentowanym nicponiem”[2].&lt;/div&gt;____________ &lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;[1]Julia Strachey, "Cheerful Weather for a Wedding", Persephone Books, 2011, s. IX.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;[2]Tamże, s. VIII.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Moja ocena: 4&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.persephonebooks.co.uk/assets_cm/files/Image/038.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://www.persephonebooks.co.uk/assets_cm/files/Image/038.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Julia Strachey&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-989677979556327003?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/989677979556327003/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2012/01/atrament-na-sukni-slubnej-julia.html#comment-form' title='Komentarze (28)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/989677979556327003'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/989677979556327003'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2012/01/atrament-na-sukni-slubnej-julia.html' title='Atrament na sukni ślubnej (Julia Strachey, &quot;Cheerful Weather for a Wedding&quot;)'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-Fjo7ovRE-20/Txr7GxB2-EI/AAAAAAAAB3s/_mWmi2-FLzo/s72-c/strachey.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>28</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-2703970746661978442</id><published>2012-01-20T18:00:00.004+01:00</published><updated>2012-01-22T09:43:45.256+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Konkursy'/><title type='text'>Styczniowy konkurs okładkowy - wyniki</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zapraszam na podsumowanie&lt;i&gt; &lt;a href="http://lekturylirael.blogspot.com/2012/01/styczniowy-konkurs-okadkowy.html"&gt;Styczniowego konkursu okładkowego&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Bardzo dziękuję wszystkim, którzy zechcieli poświęcić czas na poszukiwanie odpowiedzi.&lt;/b&gt; Cieszę się, że zabawa Wam się podobała, choć łatwo nie było. :) &lt;br /&gt;Pozwólcie, że najpierw przedstawię okładki przed zdmuchnięciem literek.&amp;nbsp; Najbardziej problematyczne okazały się ósemka i dziesiątka. Byłam przekonana, że kłopoty sprawi dwójka i siódemka, które wszyscy wytypowali bezbłędnie. :)&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;1.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-rTqto4-MoHk/TxmZOAKow1I/AAAAAAAAB2U/PeZh2hA0j94/s1600/o2orwell.bmp" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/-rTqto4-MoHk/TxmZOAKow1I/AAAAAAAAB2U/PeZh2hA0j94/s200/o2orwell.bmp" width="128" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;2.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-TjRrXuwJCnc/TxmZWjmfIiI/AAAAAAAAB2c/pbIys2anWZg/s1600/o1.bmp" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-TjRrXuwJCnc/TxmZWjmfIiI/AAAAAAAAB2c/pbIys2anWZg/s200/o1.bmp" width="129" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;3.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-gnJyKjAG5kk/TxmZgBqNjXI/AAAAAAAAB2k/sqwtb77szvw/s1600/o3alicja.bmp" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/-gnJyKjAG5kk/TxmZgBqNjXI/AAAAAAAAB2k/sqwtb77szvw/s200/o3alicja.bmp" width="123" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;4.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-coj5egG5QWo/TxmZob1Wu4I/AAAAAAAAB2s/38IJCWrlHtY/s1600/o5a.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/-coj5egG5QWo/TxmZob1Wu4I/AAAAAAAAB2s/38IJCWrlHtY/s200/o5a.jpg" width="120" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt; 5.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/--kLSRz0TNzo/TxmZx2pqURI/AAAAAAAAB20/1poo3-htT80/s1600/o6a.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/--kLSRz0TNzo/TxmZx2pqURI/AAAAAAAAB20/1poo3-htT80/s200/o6a.jpg" width="131" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;6.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-eGkJIsXnVCI/TxmZ-NGNSFI/AAAAAAAAB28/f4eFBZ0VwB4/s1600/o7a.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-eGkJIsXnVCI/TxmZ-NGNSFI/AAAAAAAAB28/f4eFBZ0VwB4/s200/o7a.jpg" width="130" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;7.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-5V1Ea2gdiSI/TxmaIcM4mNI/AAAAAAAAB3E/y8QBaI9f_7I/s1600/o4.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/-5V1Ea2gdiSI/TxmaIcM4mNI/AAAAAAAAB3E/y8QBaI9f_7I/s200/o4.jpg" width="133" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;8.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Pn-xAWWsMYk/TxmaSGYvKmI/AAAAAAAAB3M/x9TZ0QtbQKg/s1600/o9a.bmp" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/-Pn-xAWWsMYk/TxmaSGYvKmI/AAAAAAAAB3M/x9TZ0QtbQKg/s200/o9a.bmp" width="165" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;9.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-TDH_1iYH3D0/TxmaZPXmkwI/AAAAAAAAB3U/ui_VsIxUOlc/s1600/o11a.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/-TDH_1iYH3D0/TxmaZPXmkwI/AAAAAAAAB3U/ui_VsIxUOlc/s200/o11a.jpg" width="152" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;10.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ZPPZoLMgOQU/Txmajwk3tcI/AAAAAAAAB3c/izX4i-tKQyQ/s1600/o14a.bmp" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/-ZPPZoLMgOQU/Txmajwk3tcI/AAAAAAAAB3c/izX4i-tKQyQ/s200/o14a.bmp" width="136" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Teraz wyniki &lt;i&gt;&lt;a href="http://lekturylirael.blogspot.com/2012/01/styczniowy-konkurs-okadkowy.html"&gt;Styczniowego konkursu okładkowego&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Zdobywców maksymalnej liczby punktów jest ośmioro!&lt;/b&gt; Zgodnie z zapowiedzią w przypadku takiej samej liczby punktów decyduje termin zgłoszenia, tak więc z przyjemnością informuję, że tytuł głównego laureata &lt;i&gt;Styczniowego konkursu okładkowego&lt;/i&gt; zdobyła...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.tajusczyta.blogspot.com/"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;Tajus (Sara)&amp;nbsp; &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Odpowiedzi Sary otrzymałam już we wtorek o godz. 21.33. Wielkie gratulacje. &lt;b&gt;Zwyciężczyni proszona jest o wybranie sobie książki w cenie do 40 zł w dowolnej księgarni w Polsce.&lt;/b&gt; A w uznaniu dla pozostałych zwycięzców – również &lt;b&gt;zdobywców &lt;u&gt;maksymalnej liczby punktów (21)&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;, postanowiłam ich również wyróżnić nagrodami.&amp;nbsp; Są to:&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://aclodz.blogspot.com/"&gt;American Corner &lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://danutinka.blogspot.com/"&gt;Nutinka&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://ruczek.blogspot.com/"&gt;Ruczek&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://chihiro.blox.pl/html"&gt;Chihiro&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://bazyl3.blogspot.com/"&gt;Bazyl&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://czytankianki.blogspot.com/"&gt;Ania (Czytanki Anki)&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://magiaslowapisanego.blogspot.com/"&gt;Magia słowa pisanego&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Nagroda dla Was to dowolna książka z wybranej księgarni w Polsce w cenie do 35 zł.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Wkrótce skontaktuję się ze wszystkimi zwycięzcami.&lt;br /&gt;Oto wyniki kolejnych konkursowiczów. Gratuluję Wam świetnych rezultatów!&lt;br /&gt;&lt;u&gt;20 punktów:&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://zapisane-na-papierze.blogspot.com/"&gt;Upiorny Groszek&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;19 punktów:&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://filetyzizydora.blogspot.com/"&gt;&lt;u&gt;Iza &lt;/u&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://bluejanet.blogspot.com/"&gt;Bluejanet&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://kreatywa.blogspot.com/"&gt;Klaudyna (Kreatywa)&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ewelka&lt;br /&gt;Majka&lt;br /&gt;&lt;u&gt;17 punktów:&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://krainachwilowegozapomnienia.blogspot.com/"&gt;Kraina chwilowego zapomnienia (Inez)&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pozostałym uczestnikom również bardzo dziękuję.&lt;br /&gt;Kolejny konkurs już w lutym. Serdecznie zapraszam do udziału. :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S.&lt;br /&gt;Jeszcze ciekawostka: okładka "Lolity" namalowana kredą na chodniku:&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://29.media.tumblr.com/tumblr_lxq6ps2e8v1qzpembo1_500.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://29.media.tumblr.com/tumblr_lxq6ps2e8v1qzpembo1_500.jpg" width="238" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-2703970746661978442?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/2703970746661978442/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2012/01/styczniowy-konkurs-okadkowy-wyniki.html#comment-form' title='Komentarze (53)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/2703970746661978442'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/2703970746661978442'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2012/01/styczniowy-konkurs-okadkowy-wyniki.html' title='Styczniowy konkurs okładkowy - wyniki'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-rTqto4-MoHk/TxmZOAKow1I/AAAAAAAAB2U/PeZh2hA0j94/s72-c/o2orwell.bmp' height='72' width='72'/><thr:total>53</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-1808928164125399431</id><published>2012-01-17T18:52:00.000+01:00</published><updated>2012-01-17T18:52:59.035+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Konkursy'/><title type='text'>Styczniowy konkurs okładkowy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-OgvsTUcAbxw/TxWurANEGsI/AAAAAAAAB2M/Q4hTfxi1bcw/s1600/grafika.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-OgvsTUcAbxw/TxWurANEGsI/AAAAAAAAB2M/Q4hTfxi1bcw/s320/grafika.jpg" width="232" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Końcówka pierwszego semestru w szkole jest dość intensywna. Na szczęście powoli wszystko wraca do normy, a myśl o tym, że ferie zaczynają się już 30 stycznia, krzepi. :) Tymczasem zgodnie z zapowiedzią zapraszam Was do udziału w kolejnym konkursie.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;A propos przypominam, że jeszcze tylko dziś i jutro można oddać głos na &lt;a href="http://zacofany-w-lekturze.blogspot.com/"&gt;Zacofanego w lekturze,&lt;/a&gt;&lt;/b&gt; &lt;b&gt;który bierze udział w konkursie na Blog Roku 2011.&lt;/b&gt; &lt;span class="caption"&gt;&lt;b&gt;Szczegóły &lt;a href="http://www.blogroku.pl/kategorie/beznadziejnie-zacofany-w-lekturze,gwly9,blog.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt;. Wszystkich miłośników erudycji, poczucia humoru, gustu i stylu ZWL, serdecznie zachęcam do udziału w głosowaniu.&lt;/b&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="caption"&gt;Teraz kilka słów na temat mojego &lt;b&gt;Styczniowego konkursu okładkowego&lt;/b&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Zadanie polega na tym, żeby na podstawie okładek odgadnąć brakujące tytuły i autorów książek.&lt;/b&gt; Zdmuchnął je zimowy wiatr, któremu troszkę pomogłam. :)&amp;nbsp;&lt;br /&gt;Wykorzystałam edycje angielskie i amerykańskie, ale nie wszyscy twórcy pochodzą z tych krajów. Wybrałam popularne książki dla dzieci i dorosłych.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Tym razem proszę o nieumieszczanie odpowiedzi w komentarzach, a wysłanie ich mejlem na mój adres: lirael@pro.wp.pl&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Z góry dziękuję za podanie numerów zdjęć, tytułów książek i ich autorów, a również swojego nicku lub imienia.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W przypadku takiej samej liczby punktów laureatem zostanie ten, kto przyśle poprawne odpowiedzi jako pierwszy.&lt;br /&gt;Poziom trudności poszczególnych zadań jest zróżnicowany i dlatego można za nie zdobyć od 1 do 3 punktów. Uprzedzam, że niektóre okładki są dość zaskakujące.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;1 punkt za zdjęcia numer 4, 8, 9&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;2 punkty za zdjęcia numer 3, 5, 10&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;3 punkty za zdjęcia numer  1, 2, 6, 7&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Można zdobyć maksymalnie 21 punktów.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ostateczny termin zgłaszania odpowiedzi to &lt;u&gt;czwartek, 19 stycznia 2012 r., godz. 24.00&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;. Wyniki zostaną podane następnego dnia, w piątek 20 stycznia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Nagrodą  dla zwycięzcy jest dowolna książka z wybranej przez siebie internetowej księgarni w Polsce w cenie do 40 zł. Oczywiście bez kosztu transportu, który pokrywam również ja.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W zabawie mogą uczestniczyć również osoby, które mieszkają za granicą, a również czytelnicy nieposiadający blogów.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Trzymam kciuki i życzę powodzenia! :)&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;1.&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-A0-HIoigIu0/Tw8WCoqlv7I/AAAAAAAABzM/9HSpTDA4XhM/s1600/o2.bmp" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-A0-HIoigIu0/Tw8WCoqlv7I/AAAAAAAABzM/9HSpTDA4XhM/s320/o2.bmp" width="203" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;2.&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-6u92bvX-OGQ/Tw8WOPntaDI/AAAAAAAABzU/1Y1uqv3SuQ0/s1600/o1a.bmp" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-6u92bvX-OGQ/Tw8WOPntaDI/AAAAAAAABzU/1Y1uqv3SuQ0/s320/o1a.bmp" width="206" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;3.&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-oyEQED0aFeM/Tw8WV-pfVcI/AAAAAAAABzc/R3oNRpJEx1U/s1600/o3.bmp" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-oyEQED0aFeM/Tw8WV-pfVcI/AAAAAAAABzc/R3oNRpJEx1U/s320/o3.bmp" width="196" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;4.&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-8Zbp5CD-3m8/Tw8WebV9UBI/AAAAAAAABzs/PF0zM46YLrI/s1600/o5.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-8Zbp5CD-3m8/Tw8WebV9UBI/AAAAAAAABzs/PF0zM46YLrI/s320/o5.jpg" width="193" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;5.&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Rkblsj_K2is/Tw8WtBYQ7sI/AAAAAAAABz0/2O9K2OtjcIk/s1600/o6.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-Rkblsj_K2is/Tw8WtBYQ7sI/AAAAAAAABz0/2O9K2OtjcIk/s320/o6.jpg" width="211" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;6.&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-w5tdXJv8RYo/Tw8W3rd6Z9I/AAAAAAAAB0E/vevS9cw6jlM/s1600/o7.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-w5tdXJv8RYo/Tw8W3rd6Z9I/AAAAAAAAB0E/vevS9cw6jlM/s320/o7.jpg" width="208" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&amp;nbsp;7.&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-eG3RXttuNps/Tw8XerLPPCI/AAAAAAAAB0M/L5p2zhi_o6s/s1600/o4a.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-eG3RXttuNps/Tw8XerLPPCI/AAAAAAAAB0M/L5p2zhi_o6s/s320/o4a.jpg" width="214" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;8. &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-OARk2Y_lWs0/Tw8dEEIgbsI/AAAAAAAAB0U/LvKCN7jT2LI/s1600/o9.bmp" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-OARk2Y_lWs0/Tw8dEEIgbsI/AAAAAAAAB0U/LvKCN7jT2LI/s1600/o9.bmp" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;9.&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Ug_laIt5q-w/Tw8d5AjzdyI/AAAAAAAAB0c/-OHh52MiOuc/s1600/o11.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-Ug_laIt5q-w/Tw8d5AjzdyI/AAAAAAAAB0c/-OHh52MiOuc/s320/o11.jpg" width="244" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;10.&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-MIFtSqoVkcE/TxWpER1BeEI/AAAAAAAAB2E/ac-1-8zrhrw/s1600/o14.bmp" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-MIFtSqoVkcE/TxWpER1BeEI/AAAAAAAAB2E/ac-1-8zrhrw/s320/o14.bmp" width="219" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span id="goog_1810229296"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="goog_1810229297"&gt;&lt;/span&gt; &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-1808928164125399431?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/1808928164125399431/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2012/01/styczniowy-konkurs-okadkowy.html#comment-form' title='Komentarze (34)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/1808928164125399431'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/1808928164125399431'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2012/01/styczniowy-konkurs-okadkowy.html' title='Styczniowy konkurs okładkowy'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-OgvsTUcAbxw/TxWurANEGsI/AAAAAAAAB2M/Q4hTfxi1bcw/s72-c/grafika.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>34</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-7778978235683420945</id><published>2012-01-15T20:45:00.008+01:00</published><updated>2012-01-15T21:18:02.227+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='4+'/><title type='text'>Sztambuch Amelki (Hanna Muszyńska-Hoffmannowa, "Róże dla pensjonarki")</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-TXr9E-B_9mo/TxMXnh1EJmI/AAAAAAAAB10/NmIi0qUf4MA/s1600/roze.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-TXr9E-B_9mo/TxMXnh1EJmI/AAAAAAAAB10/NmIi0qUf4MA/s320/roze.jpg" width="187" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Sztambuch Amelki&amp;nbsp; &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Śnieg za oknem, kubek gorącej czekolady z pianką i urocza powieść pensjonarska. Czego chcieć więcej w mroźny styczniowy wieczór?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Książka Hanny Muszyńskiej-Hoffmannowej to kolejne przypadkowe znalezisko, które okazało się literackim cackiem. „Róże dla pensjonarki” zostały wydane w 1969 roku. Jest to powieść dla młodzieży, ale również starsi czytelnicy docenią jej zalety. Akcja toczy się w Warszawie, w latach dwudziestych dziewiętnastego wieku. Książka ma formę pamiętnika tytułowej pensjonarki, piętnastoletniej Amelki Pusztówny.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Srodze zawiodą się ci, którzy wzorem ochmistrzyni pensji spodziewają się po dziewczynce cech „ziemskiej anielicy” i wzorowych manier. Amelka ma złote serce, ale posiada też na swoim koncie liczne szelmostwa typu wspinaczka na dach, czy podrzucenie ropuchy do sypialni stryja, które trochę kalają jej czarujący wizerunek, ale sprawiają, że wprost nie sposób jej nie polubić.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Książka sprawi radość miłośnikom dziewiętnastego wieku, bo obraz ówczesnej stolicy został odmalowany barwnie i skrupulatnie. Oprócz głównej bohaterki i jej rodziny przez karty powieści przewija się wiele znanych osób. Najbliższą przyjaciółką Amelii jest Emilka Chopinówna, więc bywamy również w domu przyszłego kompozytora. Poza tym przygotujcie się na spotkanie z ówczesną elitą intelektualną i śmietanką towarzyską, między innymi z Józefem Bohdanem Zaleskim, Klementyną z Tańskich Hoffmannową, Maurycym Mochnackim, Sewerynem Goszczyńskim i wieloma innymi. W korowodzie znanych postaci moją największą  sympatię wzbudził ostatni lirnik warszawski, Mateusz Dziubiński, zwany  Błękitnym Płaszczem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miłośnicy literatury dziewiętnastowiecznej będą szczególnie zadowoleni z lektury „Róż dla pensjonarki”. Otóż Amelka Puksztówna pochodzi z rodziny, która od pokoleń prowadzi popularną księgarnię. Dzięki temu dowiadujemy się, jakie wówczas panowały gusta literackie, którzy autorzy cieszyli się wzięciem, co czytali intelektualiści, a co prostaczkowie, jakie były meandry sporu klasyków z romantykami. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Pod względem językowym książka dostarczyła mi również miłych doznań. Prawie jak powieści Kraszewskiego. Styl jest lekko archaizowany, ale nie w sposób hermetyczny. Powieść zawiera wiele uroczych słów i wyrażeń,&amp;nbsp; które dodają jej staroświeckiego wdzięku, takich jak &lt;i&gt;dehumory&lt;/i&gt;, &lt;i&gt;od świtu do podkurka&lt;/i&gt;, &lt;i&gt;frukty&lt;/i&gt;, &lt;i&gt;bawialka&lt;/i&gt;, &lt;i&gt;siosterka&lt;/i&gt;, &lt;i&gt;bibosz&lt;/i&gt;, &lt;i&gt;bałamutka&lt;/i&gt;, &lt;i&gt;wiośnianka&lt;/i&gt;, &lt;i&gt;umbrelka&lt;/i&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Na ujmujący nastrój „Róż dla pensjonarki” składają się także imiona bohaterek,&amp;nbsp; na przykład Prowidensja, Eufemia, Balbina, Prakseda, Kunegunda, Henrietta, Teofila czy Petronela. Panowie zostali pod tym względem potraktowani mniej szczodrze. Najbardziej ekscentryczny wydaje się Bonawentura, ale Amelia postanowiła zwać go Wiesławem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Amelka jest dziewczynką trochę egzaltowaną, ale od zalewu napuszonego sentymentalizmu ratuje nas poczucie humoru bohaterki i autorki. Zdarzają się i zabawne określenia, chociażby na temat ciotuni Balbiny, która „kształtów jest ogromnie obłych”[1], i śmieszne sytuacje, jak na przykład pechowa przygoda Amelki z tortem na inscenizowanym raucie. Już skróty wydarzeń, które pojawiają się przed każdym rozdziałem zapowiadają liczne atrakcje. Na przykład przed rozdziałem piątym czytamy: &lt;i&gt;Niewierny kuzynek. Za to wierny pies. Jak przybył nam Fido?&amp;nbsp; Swatam mamę, z czego wynika skandal.&amp;nbsp; Znowu sąd familijny. Duch prababki, czyli idę na pensje. &lt;/i&gt;[2] Czy już kiedyś wspominałam, że przepadam za takimi dowcipnymi zapowiedziami treści przed rozdziałami książek?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Najbardziej podobały mi się fragmenty poświęcone edukacji Amelii. Scena przemarszu panien przez miasto oraz ich udział w wykładach ze studentami, którzy cichaczem podrzucali im do kapturów liściki, są nakreślone bardzo malowniczo. Program nauczania na pensji i niektóre metody wychowawcze dziś wydają się kuriozalne, ale warto podkreślić, że „elewki” biegle władały trzema językami obcymi (angielskim, francuskim i niemieckim), choć prowadząca pensję pani Wilczyńska na każdym kroku podkreślała uroki języka ojczystego: „harmonia naszej mowy jest jak szum odwiecznego&amp;nbsp;&amp;nbsp; dębu,&amp;nbsp;&amp;nbsp; gdy&amp;nbsp;&amp;nbsp; innych&amp;nbsp;&amp;nbsp; jak&amp;nbsp;&amp;nbsp; poświst&amp;nbsp;&amp;nbsp; chwastu,&amp;nbsp;&amp;nbsp; który z każdym powiewem wiatru zgina się lub łamie i z cienkim odgłosem&amp;nbsp; jęczenie&amp;nbsp; wydaje” [3]. Warto wspomnieć o tym, że obok sali lekcyjnej zawsze czuwał lekarz, który miał ruszyć na ratunek, gdyby którejś pannie zakręciło się w głowie od nadmiaru wiedzy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Na ostatnich stronach powieści w życie bohaterów&amp;nbsp; wkracza wielka polityka. Wybucha powstanie listopadowe. Niestety, te fragmenty są mniej udane. Sprawiają wrażenie napisanych w pośpiechu i dodanych trochę na siłę, żeby podnieść walory edukacyjne i patriotyczne książki. Żałuję, że autorka potraktowała je tak skrótowo, ale powieść polecam. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Jeśli macie ochotę dowiedzieć się, jakie kwiatki lubił najbardziej Frycek Chopin i dlatego jego siostry ozdabiały nimi sukienki, dlaczego cioci Femci przyczepiono indyczą łapkę, wskutek czego dostała spazmów, jak wyglądał strój a la Werter i dlaczego książki Waltera Scotta miały zgubny wpływ na dziewczęta, koniecznie sięgnijcie po uroczą ramotkę Hanny Muszyńskiej-Hoffmannowej. Ciepłą i słodką jak czekolada z pianką, którą pijała Amelka Pusztówna.&lt;/div&gt;_____________ &lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;[1] Hanna Muszyńska-Hoffmannowa, &lt;i&gt;Róże dla pensjonarki&lt;/i&gt;, Instytut Wydawniczy PAX, 1969, s. 38-39.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;[2] Tamże, s. 85. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;[3] Tamże, s.127.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Moja ocena: 4+&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-j0w0uEL83Zs/TxMm-0ppLSI/AAAAAAAAB18/RUPlS8kXfgE/s1600/muszynska.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-j0w0uEL83Zs/TxMm-0ppLSI/AAAAAAAAB18/RUPlS8kXfgE/s400/muszynska.jpg" width="263" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Hanna Muszyńska-Hoffmannowa&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-7778978235683420945?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/7778978235683420945/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2012/01/sztambuch-amelki-hanna-muszynska.html#comment-form' title='Komentarze (31)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/7778978235683420945'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/7778978235683420945'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2012/01/sztambuch-amelki-hanna-muszynska.html' title='Sztambuch Amelki (Hanna Muszyńska-Hoffmannowa, &quot;Róże dla pensjonarki&quot;)'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-TXr9E-B_9mo/TxMXnh1EJmI/AAAAAAAAB10/NmIi0qUf4MA/s72-c/roze.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>31</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-9088322661223869754</id><published>2012-01-07T21:16:00.005+01:00</published><updated>2012-01-07T21:23:42.378+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Stosowisko'/><title type='text'>Biblioekshibicjonizm, czyli Flawia de Luce na stosie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: green;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Zapewniam Was, że nie planuję spopielić rezolutnej Flawii. Chcę tylko &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: green;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: green;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;pochwalić się zawartością paczki, która niedawno dotarła, po prawie dwumiesięcznym oczekiwaniu. Już straciłam nadzieję, że te książki w ogóle zobaczę, ale los się do mnie uśmiechnął, a księgarnia internetowa w końcu stanęła na wysokości zadania.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-zPOtV3i9fZM/TwiaJF5cHaI/AAAAAAAABxU/MMTgnZtOSzg/s1600/stos.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="248" src="http://1.bp.blogspot.com/-zPOtV3i9fZM/TwiaJF5cHaI/AAAAAAAABxU/MMTgnZtOSzg/s320/stos.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: green;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Nowe nabytki:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-5czZGgvxjWI/TwifLmaT0vI/AAAAAAAABx8/cyBKdh31Vcs/s1600/weather.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-5czZGgvxjWI/TwifLmaT0vI/AAAAAAAABx8/cyBKdh31Vcs/s320/weather.jpg" width="152" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Julia Strachey, &lt;i&gt;Cheerful Weather for the Wedding&lt;/i&gt;&lt;/b&gt; &lt;span style="color: green;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: green;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Recenzja przeczytana na blogu &lt;a href="http://stuck-in-a-book.blogspot.com/2009/05/cheerful-weather-for-wedding.html"&gt;Stuck In A Book&lt;/a&gt; nie pozostawiła mi wyboru. Bardzo lubię takie kameralne opowieści, a dodatek sardonicznego humoru wróży jeszcze lepiej. Wczoraj przypadkiem dowiedziałam się, że właśnie powstaje &lt;a href="http://www.cheerfulweather.com/"&gt;adaptacja filmowa&lt;/a&gt;, która też nieźle się zapowiada. Mam nadzieję, że uda mi się ją obejrzeć.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Suh3AosH8rM/TwicxCV2mgI/AAAAAAAABxk/aqu17kHoygA/s1600/oranges.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-Suh3AosH8rM/TwicxCV2mgI/AAAAAAAABxk/aqu17kHoygA/s320/oranges.jpg" width="152" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Vere Hodgson, &lt;i&gt;Few eggs and No Oranges&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;Książka polecona przez &lt;a href="http://bezszmer.wordpress.com/"&gt;Bezszmer&lt;/a&gt;. Dziennik mieszkanki Londynu z czasów II wojny światowej. Dzieło opasłe, ale podobno świetnie się czyta. poza tym książka jednego z moich ulubionych wydawnictw, Persephone Books. Wizyta w ich firmowej księgarni na&lt;span style="font-size: small;"&gt; Lamb's Conduit Street w Londynie przypuszczalnie skończyłaby się kompletną ruiną finansową. :) Polecam Wam &lt;a href="http://dabarai.blox.pl/2011/03/Ksiazki-nie-tylko-Persefony.html"&gt;ciekawą relację Dabrai&lt;/a&gt; z wizyty w&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Persephone Books&lt;b&gt;.&lt;/b&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-H9aBkFY8TgE/TwibH3-1EnI/AAAAAAAABxc/VslyQNmw50k/s1600/flawia.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-H9aBkFY8TgE/TwibH3-1EnI/AAAAAAAABxc/VslyQNmw50k/s320/flawia.jpg" width="146" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Alan Bradley, &lt;i&gt;I Am Half Sick of Shadows &lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: green;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Tu komentarze są chyba zbyteczne. Nareszcie jest. Czwarty tom przygód Flawii de Luce z zaskakującą okładką. Od listopadowej premiery nie mogłam się doczekać. Ciekawe, czy moje fabularne przeczucia okażą się słuszne.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: green;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Na angielskich blogach widziałam już kilka recenzji, ale z premedytacją nie czytałam, żeby się nie sugerować.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: green;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp; &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ouaJtYsbPe4/Twigm9jsk_I/AAAAAAAAByM/2XKDrwtKOfE/s1600/bhutan.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-ouaJtYsbPe4/Twigm9jsk_I/AAAAAAAAByM/2XKDrwtKOfE/s320/bhutan.jpg" width="162" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;b&gt;Linda Leaming, &lt;i&gt;Married to Bhutan&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To ponoć ciekawa i dowcipna relacja z podróży autorki po południowej Azji. Już dawno nie czytałam nic orientalnego, pora to zmienić. :)&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-CEo2WcWy9bc/TwieI3srj4I/AAAAAAAABxs/OWTQUmDhlko/s1600/whipple.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-CEo2WcWy9bc/TwieI3srj4I/AAAAAAAABxs/OWTQUmDhlko/s320/whipple.jpg" width="154" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: green;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Dorothy Whipple,&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;i style="color: black;"&gt;Someone at a Distance&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="color: green;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i style="color: black;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: green;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Po przeczytaniu recenzji na blogu&lt;/span&gt; &lt;a href="http://astripedarmchair.wordpress.com/2010/01/07/someone-at-a-distance-thoughts/"&gt;A Striped Armchair &lt;/a&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;stwierdziłam, że raczej nie ma szans, żeby ta powieść mnie rozczarowała. :) O &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;Dorothy Whipple docierają do mnie z różnych stron bardzo zachęcające opinie. J. B. Priestley nazwał ją "Jane Austen dwudziestego wieku". W moich oczach to dość istotny argument za.&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-zjxeB0RPo-c/Twif1JSIBKI/AAAAAAAAByE/svqTO9kGoWU/s1600/ward.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-zjxeB0RPo-c/Twif1JSIBKI/AAAAAAAAByE/svqTO9kGoWU/s400/ward.jpg" width="155" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Katie Ward, &lt;i&gt;Girl Reading&lt;/i&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;Tu nadzieje na zauroczenie powieścią są spore&lt;i&gt;. Girl Reading&lt;/i&gt; to podobno wyśmienity debiut. Książka składa się z siedmiu rozdziałów, które subtelnie się ze sobą&amp;nbsp; łączą. Każdy z nich ma w tytule portret czytającej dziewczyny, obrazy pochodzą z różnych epok i odgrywają istotną rolę w fabule. Żałuję tylko, że nie ma reprodukcji. Mam bzika na punkcie obrazów z książkami i czytającymi osobami, więc przypuszczalnie &lt;i&gt;Girl Reading &lt;/i&gt;będzie obfitować w dodatkowe atrakcje.&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: black;"&gt;Termin przeczytania nowo przybyłych książek bliżej nieokreślony, ale mam nadzieję, że niezbyt odległy. :)&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Na koniec mała niespodzianka, którą dzisiaj kupiliśmy. Przedstawiam wyrób wędliniarski zadający kłam narzekaniom, że Polacy nie interesują się literaturą:&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-AB3nRWW6rBY/TwikaceTjNI/AAAAAAAAByU/__6s0Xh54xc/s1600/filaretki.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="195" src="http://1.bp.blogspot.com/-AB3nRWW6rBY/TwikaceTjNI/AAAAAAAAByU/__6s0Xh54xc/s400/filaretki.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="color: green;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&amp;nbsp;Zastanawiam się, czy można kupić też &lt;/span&gt;&lt;i style="color: black;"&gt;Filomatki&lt;/i&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;. :)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-9088322661223869754?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/9088322661223869754/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2012/01/biblioekshibicjonizm-czyli-flawia-de.html#comment-form' title='Komentarze (20)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/9088322661223869754'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/9088322661223869754'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2012/01/biblioekshibicjonizm-czyli-flawia-de.html' title='Biblioekshibicjonizm, czyli Flawia de Luce na stosie'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-zPOtV3i9fZM/TwiaJF5cHaI/AAAAAAAABxU/MMTgnZtOSzg/s72-c/stos.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>20</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-5718623320638913989</id><published>2012-01-06T18:47:00.005+01:00</published><updated>2012-01-06T19:50:40.126+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Filmy'/><title type='text'>Pod światło ("W ciemności", reż. Agnieszka Holland)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-qlnaHo4UhgI/Twcrt8vyEoI/AAAAAAAABw0/ysXVMxx_V-I/s1600/w_ciemnosci.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-qlnaHo4UhgI/Twcrt8vyEoI/AAAAAAAABw0/ysXVMxx_V-I/s320/w_ciemnosci.jpg" width="220" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Pod światło &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś spędziłam&amp;nbsp; dwie i pół godziny w sali kinowej na wstrzymanym oddechu, więc z góry przepraszam, jeśli uczucia nie pozwolą mi dokładnie wyrazić myśli. „W ciemności” Agnieszki Holland to film, po którym powrót do rzeczywistości okazał się bardzo trudny. I chyba nie jest całkowity. Moje myśli wciąż są przy bohaterach. Największe atuty to zdjęcia, kreacje autorskie, scenografia i muzyka. Kolejność przypadkowa, wszystkie elementy tworzą całość jednolitą i skończoną w najdrobniejszych szczegółach.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Film o ciemności? To brzmi dość paradoksalnie. Wydawać by się mogło, że podziemna sceneria nie pozwoli stworzyć efektownych obrazów, ale to nieprawda. Część ujęć określiłabym wręcz mianem niesamowicie malarskich, na przykład scenę, kiedy Klara myje się pod strumieniem wody. Zdjęcia Jolanty Dylewskiej wyraźnie nawiązują do tytułu, który można rozumieć nie tylko dosłownie. Film opowiada o „ciemnościach, które kryją ziemię”, o opozycji światła i mroku, która występuje nie tylko w świecie zewnętrznym, ale przede wszystkim w nas samych.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Wydaje mi się, że kreacje aktorskie z „W ciemności” przejdą do historii polskiego kina. Oprócz Roberta Więckiewicza, który włożył w swoją rolę nie tylko profesjonalny kunszt, ale i serce, moim zdaniem na największe brawa zasługują: Kinga Preiss, Marcin Bosak (tu bardzo mile zaskoczenie, kojarzyłam go głównie z serialowymi klimatami), Julia Kijowska, a przede wszystkim rewelacyjna Agnieszka Grochowska. Natomiast mała Milla Bańkowicz w roli Krysi Chiger stworzyła chyba najlepszą rolę dziecięcą, jaką widziałam w polskim filmie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Film Agnieszki Holland bardzo mocno działa na uczucia, a dzieje się tak między innymi za sprawą muzyki. Kompozycje Antoniego Łazarkiewicza dyskretnie towarzyszą bohaterom w czasie dramatycznych wydarzeń. Chwilami są patetyczne, ale ani razu nie wydały mi się ckliwe czy napuszone. Również scenografia pozornie nie stanowiła ciekawego wyzwania, tymczasem pietyzm, z jakim został odtworzony tamten świat robi ogromne wrażenie. Zadbano o najdrobniejsze szczegóły. Miałam wrażenie, że ożyły fotografie z tamtych lat.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Film Agnieszki Holland był też ciekawy pod względem lingwistycznym. Rozbrzmiewają w nim różne języki: polski, gwara lwowska, ukraiński, rosyjski, jidysz i niemiecki. Nigdy wcześniej nie uderzyło mnie tak bardzo, że jidysz i niemiecki są aż tak bardzo do siebie podobne, co czyni Holocaust jeszcze trudniejszym do zrozumienia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Przypuszczam, że nawet widzowie, którzy lubią opuszczać salę kinową, gdy tylko zaczną się pojawiać napisy końcowe, tym razem pozostaną nieruchomo w fotelach. W każdym razie tak zachowała się większość widowni w czasie seansu na którym byliśmy. Tak więc tylko na wszelki wypadek uprzedzam, że przed obsadą pojawią się ważne informacje o dalszych losach bohaterów, które są znaczącą kropką nad „i”. I ostatnia refleksja. Byliśmy zdumieni tym, że na film przyszła pani z dwójką dzieci w wieku około siedem-dziesięć lat. Mnie „W ciemności” emocjonalnie zrównało z ziemią. Zawiera wiele brutalnych scen, zdecydowanie nie dla tak młodych widzów. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Nawet jeśli „W ciemności” nie otrzyma Oscara, dla mnie pozostanie filmem wyjątkowym. Dobrze, że powstał, bo mówi otwarcie o sprawach przez wiele lat wstydliwie zamiatanych pod dywan historii. Choć optymizm przesłania jest dyskusyjny, podziwiam tych, którzy nawet „w ciemności” potrafili ocalić człowieczeństwo.&lt;/div&gt;&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="tresc"&gt;Światło wybucha, gdzie brak słońca; &lt;br /&gt;Gdzie prądy oceanu nie mkną, wody serca &lt;br /&gt;Napierają w przypływach.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span class="tresc" style="font-size: x-small;"&gt;Dylan Thomas, &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="tytul"&gt;Światło wybucha, gdzie brak słońca&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt; &lt;/blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Moja ocena: 6&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-rVsWkMJf05U/Twcth-u6f1I/AAAAAAAABxE/i-nBh-MRZ6E/s1600/wciemnosci2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="325" src="http://2.bp.blogspot.com/-rVsWkMJf05U/Twcth-u6f1I/AAAAAAAABxE/i-nBh-MRZ6E/s400/wciemnosci2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-5718623320638913989?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/5718623320638913989/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2012/01/pod-swiato-w-ciemnosci-rez-agnieszka.html#comment-form' title='Komentarze (38)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/5718623320638913989'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/5718623320638913989'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2012/01/pod-swiato-w-ciemnosci-rez-agnieszka.html' title='Pod światło (&quot;W ciemności&quot;, reż. Agnieszka Holland)'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-qlnaHo4UhgI/Twcrt8vyEoI/AAAAAAAABw0/ysXVMxx_V-I/s72-c/w_ciemnosci.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>38</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-1000145901715983858</id><published>2012-01-03T21:57:00.007+01:00</published><updated>2012-01-03T22:11:59.399+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><title type='text'>Mózg w stanie płynnym (Małgorzata Mroczkowska, Listy do Przyjaciółki)</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-I3kBjF95Zdg/TwNdu0IeDPI/AAAAAAAABwg/ache-JphjTk/s1600/listy.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-I3kBjF95Zdg/TwNdu0IeDPI/AAAAAAAABwg/ache-JphjTk/s320/listy.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Mózg w stanie płynnym &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;Przechodzę codziennie obok sklepu &lt;/i&gt;&lt;i&gt;Społem nr 124 przy ul. Górnośląskiej 27 w Warszawie. Szyld głosi: Podroby. Gdy jest kolejka, wiadomo - przywieźli towar. Któregoś poniedziałku kolejki nie było. Natomiast już z daleka zwróciłam uwagę na klientów wychodzących ze sklepu z pozatykanymi nosami. W promieniu kilku metrów czuło się - nie ma co ukrywać - po prostu smród. Weszłam, również zatykając nos. Na ladzie leżały nogi wołowe, mózg w stanie płynnym, a nad tym gromady much.&lt;/i&gt;[1]&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Powyższy fragment nie pochodzi z osadzonego w polskich realiach&amp;nbsp; horroru Grahama Mastertona. To list do redakcji &lt;i&gt;Przyjaciółki &lt;/i&gt;z roku 1978. Tygodnik dla pań o szokującym dziś nakładzie dwa miliony egzemplarzy był czymś więcej niż zwykłym czasopismem. &lt;i&gt;Przyjaciółka&lt;/i&gt; pełniła rolę powiernicy, terapeutki i skarbnicy wiedzy praktycznej. Ze szczególnym zainteresowaniem czytano dział korespondencji od czytelników. Autorzy zwierzali się z najbardziej osobistych kłopotów, prosząc o pomoc w różnych sprawach. &lt;i&gt;Przyjaciółka &lt;/i&gt;to była Wielka Siostra, która zdaniem czytelników mogła dosłownie wszystko. Ten fenomen postanowiła zbadać Małgorzata Mroczkowska, która w 2004 roku wydała antologię korespondencji do redakcji wraz z komentarzem. „Listy do &lt;i&gt;Przyjaciółki&lt;/i&gt;” podzielono tematycznie na rozdziały z zabawnymi tytułami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Zawsze podziwiałam wyobraźnię Stanisława Barei, ale przy całym szacunku dla jego talentu, wystarczyło być skrzętnym obserwatorem. Wokół działy się rzeczy niewyobrażalnie nonsensowne. To, co uderza przede wszystkim, to kompletny brak poczucia bezpieczeństwa. Używany od ćwierć wieku krem nagle wywołuje opuchliznę i potworny ból oczu. W porodówce można się natknąć na zataczające się salowe i pijane położne. W sklepach królują buble. Reklamacja jakiegokolwiek produktu to droga przez mękę, w czasie której petent jest odsyłany od instytucji do instytucji i traktowany jak bezczelny intruz. Z pięknego, nowego swetra Mody Polskiej w czasie deszczu ściekają strugi farby. Wzmiankowany pulower zaopatrzony jest w dwie metki: jedna zakazuje prania go w wodzie, druga zaś czyszczenia chemicznego. Kalesony to towar deficytowy. Zakłady Tworzyw Sztucznych w Częstochowie wypuszczają na rynek lalki-dzidziusie z dziwnym wyrazem twarzy – wyglądają na śmiertelnie przerażone. Pasztet z zakładów wędliniarskich z Dębicy jest jak jajko-niespodzianka: można w nim na przykład znaleźć świńską szczecinę. Takich barwnych przykładów wyszukacie w książce mnóstwo!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Mierzenie się z orwellowską rzeczywistością na co dzień wymagało hartu ducha i wiele osób dodawało sobie animuszu za pomocą alkoholu. Dość spektakularny przykład to cofnięta z lotniska ekipa polskich narciarzy, udających się do Finlandii. Znaleziono przy nich dwieście pięćdziesiąt pięć butelek wódki i spirytusu. Sportowcy tłumaczyli, że alkohol jest im niezbędny do czyszczenia nart.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Listy stanowią świetny materiał dla historyków obyczajowości. Jak na dłoni widać zmiany, które miały miejsce w Polsce od tamtych czasów. Dziś w osłupienie wprawia list pani, która pyta, czy kobiety w spodniach wpuszczane są do nocnych lokali, czy też korespondencja od trzech strapionych lublinianek, które chcą wiedzieć, czy trzy dorosłe, pracujące, samotne dziewczyny mają prawo zamówić w kawiarni wino?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Spoiwem łączącym listy jest komentarz Małgorzaty Mroczkowskiej. Lekki, dowcipny, ale przeznaczony raczej dla osób, które po raz pierwszy czytają opowieści o dobie gierkowskiej. Szkoda, że autorka nie pokusiła się o obszerniejszy i głębszy tekst. W każdym razie ja czuję spory niedosyt. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Książkę zaopatrzono w liczne ilustracje, niektóre świetne, ale ich jakość pozostawia wiele do życzenia. Niestety, sporo jest&amp;nbsp; nieczytelnych. Na przykład na stronie 33 umieszczono skan obszernego artykułu prasowego, w którym litery to bezkształtne, mikroskopijne punkciki.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Mimo zastrzeżeń warto zajrzeć do tej książki, choćby z podziwu dla tych, którzy żyjąc w Peerelu zachowali mózg w stanie stałym. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Na zakończenie zacytuję moje trzy ulubione listy. Uwaga, fragment trzeci wyłącznie dla osób o silnych nerwach.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;Nie miała baba kłopotu (1972)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;W Domu Handlowym w Lublinie kupiłam czteropalnikową kuchenkę gazową z piekarnikiem za 2700 zł. Wyprodukowała ją Wronkowska Fabryka Wyrobów Blaszanych - Wronki, ul. Towarowa 3 - i zaopatrzyła w wielką pieczątkę kontroli technicznej KT-Al-22-4 wraz z podpisem. Mieszkam w Janowie - a więc wiozłam kuchenkę około 80 km. Cała rodzina z utęsknieniem czekała momentu, gdy spożyjemy pierwszy ugotowany na niej obiad. Czy widzisz, Przyjaciółko, skupione twarze domowników, gdy podłączyliśmy butlę z gazem i z zapaloną zapałką czekaliśmy, aż ukaże się niebieski płomyk? Niestety - o gorzkie rozczarowanie - płomyk się nie ukazał... Zapomniano o wyborowaniu dziurek w palniku. Zaraz wysłałam do producenta list - express polecony, z prośbą o przysłanie właściwego palnika. Na odpowiedź czekam do dzisiaj.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;Izabela Zezulińska, Janów Lubelski.&lt;/i&gt;[2]&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;Niebezpieczna kuzynka (1975)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Zbliża się lato i - nieuchronnie - sytuacja, która spędza mi sen z powiek. Przyjedzie do nas kuzynka w wieku 36 lat, która co roku spędza z nami urlop. Jest miła, wesoła, życzliwa, więc ją lubimy. Ma jednak ogromną wadę: zupełnie nie liczy się z tym, że jej paradowanie po domu w nocnej, przejrzystej koszuli krępuje i moich synów, i mojego męża, a wychodzenie na dwór w opalaczu czy kostiumie kąpielowym gorszy sąsiadów, gdyż u nas nie ma takich zwyczajów. Jest piękny las, rzeka - czy to nie wystarcza?&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;Gospodyni&lt;/i&gt;.[3] &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Relax z pluskwą (1979)&lt;/b&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Hotel nazywał się "Relax", a ja byłem spragniony właśnie relaksu. Gdy się już zdrzemnąłem, coś ugryzło mnie w rękę. A potem w inne miejsca. Odsłoniłem kołdrę. Zawirowały czarne ruszające się punkciki. Przetarłem oczy, spojrzałem, a tu po prostu pluskwy i karaluchy. Paradowały sobie po mnie bezkarnie, jak gdyby nigdy nic. Czuły się pewnie, widać było, że są stałymi bywalcami hotelu i dobrze się tu bawią. Nie zmrużyłem oka do rana. A gdy oddając klucze, wygarnąłem wszystko, co o tym myślę, młoda panienka z recepcji powiedziała z uśmiechem: "Wiemy, że w hotelu »Relax« są robaczki. Ale są i w sąsiedniej restauracji »Nowoczesna« i nikt nie robi z tego tragedii". Skoro są robaczki także w restauracji - pomyślałem - wyjadę z Mławy na czczo.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Witold Jaworski.[4]&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;__________________________&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; [1] Małgorzata Mroczkowska, "Listy do &lt;i&gt;Przyjaciółki&lt;/i&gt;: Codzienne zycie Polaków dekady gierkowskiej w listach czytelników", Oficyna Wydawnicza Rytm, 2004, s. 85.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;[2] Tamże, s. 25.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;[3]&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; Tamże, s. 214.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;[4]&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; Tamże, s. 169.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Moja ocena: 4&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-1000145901715983858?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/1000145901715983858/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2012/01/mozg-w-stanie-pynnym-magorzata.html#comment-form' title='Komentarze (28)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/1000145901715983858'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/1000145901715983858'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2012/01/mozg-w-stanie-pynnym-magorzata.html' title='&lt;i&gt;Mózg w stanie płynnym&lt;/i&gt; (Małgorzata Mroczkowska, &lt;i&gt;Listy do Przyjaciółki&lt;/i&gt;)'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-I3kBjF95Zdg/TwNdu0IeDPI/AAAAAAAABwg/ache-JphjTk/s72-c/listy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>28</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-445698075606181313</id><published>2012-01-02T21:45:00.002+01:00</published><updated>2012-01-02T21:49:34.232+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Podsumowania'/><title type='text'>Koniec końców :)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-yS0085d0Oro/TwILmhX9tMI/AAAAAAAABu0/sJo-swkkhTg/s1600/ValentineRekunenko.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-yS0085d0Oro/TwILmhX9tMI/AAAAAAAABu0/sJo-swkkhTg/s320/ValentineRekunenko.jpg" width="237" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;To już ostatnia część wspomnień z 2011 roku. O tym, co podobało mi się najbardziej, napisałam wczoraj. Dziś przemyślenia ogólniejszej natury.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W tym roku przeczytałam 67 książek, ale statystyka nie uwzględnia szarej strefy: dzienników i listów, które czasem wertuję pod katem &lt;a href="http://plaszcz-zabojcy.blogspot.com/"&gt;&lt;i&gt;Płaszcza zabójcy&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;. Najczęściej nie czytam ich od deski do deski, stąd braki w zestawieniu. Zawsze lubiłam literaturę pamiętnikarską i korespondencję, ale teraz to już uprawiam czytelnictwo kompulsywne. Uwielbiam to. A &lt;a href="http://zacofany-w-lekturze.blogspot.com/"&gt;Redaktorowi Naczelnemu&lt;/a&gt; jestem wdzięczna za wyrozumiałość i&amp;nbsp; świętą cierpliwość. :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Spośród 67 przeczytanych książek 18 napisali Polacy. To zdecydowana poprawa w porównaniu z ubiegłym rokiem. Niestety, nie udało mi się przeczytać zbyt wiele książek po angielsku, choć mam ich zapasy. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zrecenzowałam na blogu 62 pozycje.&lt;br /&gt;Korzystając z pomysłu &lt;a href="http://czytankianki.blogspot.com/"&gt;Ani &lt;/a&gt;postanowiłam policzyć, ile z przeczytanych książek pochodziło z domowych zbiorów. Okazało się, że 32. Reszta to rzeczy wypożyczone. Nie jest źle, ale w tym roku mam zamiar korzystać głównie z piętrzących się domowych zapasów.&lt;br /&gt;Wielką radość sprawia mi&amp;nbsp;nasz &lt;a href="http://projekt-kraszewski.blogspot.com/"&gt;Projekt &lt;i&gt;Kraszewski&lt;/i&gt;.&lt;/a&gt; Tradycyjnie zapraszam Was do lektury, a &lt;a href="http://filetyzizydora.blogspot.com/"&gt;Izie&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://zacofany-w-lekturze.blogspot.com/"&gt;Zacofanemu w lekturze&lt;/a&gt;&lt;a href="http://zacofany-w-lekturze.blogspot.com/"&gt; &lt;/a&gt; z całego serca dziękuję za wspaniałą współpracę.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;W poprzednim roku rozpoczął działalność &lt;a href="http://czytankianki.blogspot.com/p/zasady.html"&gt;Klub Czytelniczy Ani&lt;/a&gt;. Udział w tych dyskusjach to dla mnie zawsze wielka przyjemność. Niezdecydowanych bardzo, bardzo namawiam. Moje trzy tegoroczne Oscary wywodziły się z lektur klubowych. Wielkie podziękowania dla Ani.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span id="goog_767299278"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="goog_767299279"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.tumblr.com/photo/1280/13598039537/1/tumblr_lvhkdrpHn21qas1mt" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://www.tumblr.com/photo/1280/13598039537/1/tumblr_lvhkdrpHn21qas1mt" width="260" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Cieszę się, że zabawa &lt;a href="http://lekturylirael.blogspot.com/2011/12/moj-dzien-w-ksiazkach-zaproszenie-do.html"&gt;&lt;i&gt;Mój dzień w książkach,&lt;/i&gt;&lt;/a&gt; wymyślona przez &lt;a href="http://www.cornflowerbooks.co.uk/2011/12/a-bit-of-silliness.html"&gt;Cornflower&lt;/a&gt;, którą Wam zaproponowałam, wywołała spore zainteresowanie. Do chwili obecnej uczestniczyło w niej 66 polskich blogerów, za sprawą &lt;a href="http://anek7.blogspot.com/"&gt;Anek7&lt;/a&gt; powstał też oddzielny wątek w &lt;a href="http://www.biblionetka.pl/art.aspx?id=558399&amp;amp;aid=558682&amp;amp;answer#558682"&gt;Biblionetce&lt;/a&gt;. Dziękuję wszystkim, którzy zechcieli wziąć udział. Była okazja, żeby się pośmiać, bo niektóre historyjki były niesamowicie zabawne, ale też, jak zauważyła &lt;a href="http://wwwmojblogmpoppins.blogspot.com/"&gt;Mary Poppins&lt;/a&gt;,&amp;nbsp;dokonać wstępnych podsumowań. Podobnie jak &lt;a href="http://charliethelibrarian.wordpress.com/"&gt;Charlie the Librarian &lt;/a&gt;mam wrażenie, że ta zabawa pokazała, jak wiele jeszcze fascynujących tytułów przed nami. Ja natomiast cieszę się, że za sprawą &lt;i&gt;Mojego dnia w książkach&lt;/i&gt; trafiłam na kilka blogów, o których istnieniu nie wiedziałam. &lt;br /&gt;Na tym kończy się podsumowanie minionego roku, które tym razem miało aż dwa odcinki, ale to był wyjatkowo dobry rok. :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-445698075606181313?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/445698075606181313/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2012/01/koniec-koncow.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/445698075606181313'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/445698075606181313'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2012/01/koniec-koncow.html' title='Koniec końców :)'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-yS0085d0Oro/TwILmhX9tMI/AAAAAAAABu0/sJo-swkkhTg/s72-c/ValentineRekunenko.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-2086729767142788622</id><published>2012-01-01T20:03:00.004+01:00</published><updated>2012-01-01T20:26:26.625+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Podsumowania'/><title type='text'>Moje literackie Oscary i Złote Maliny. Już po raz trzeci.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-5JkZhDkkl-U/Tv7DlcrXUVI/AAAAAAAABrw/ltTil6S5D-U/s1600/oscar.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="251" src="http://3.bp.blogspot.com/-5JkZhDkkl-U/Tv7DlcrXUVI/AAAAAAAABrw/ltTil6S5D-U/s320/oscar.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Mam nadzieję, że Wasze limuzyny są już wypolerowane, a kreacje wieczorowe przywdziane.&amp;nbsp; Proszę uważać na czerwony dywan, bo od częstego prania zrobiły się prześwity i można się potknąć. :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ladies and gentlemen, po raz trzeci miło mi Was powitać na uroczystości podsumowania czytelniczego roku...&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;LITERACKIE OSCARY LIRAEL 2011&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Napięcie rośnie, więc oto lista wyjątkowych laureatów:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;Oscar za najlepszą książkę roku 2011&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://lekturylirael.blogspot.com/2011/07/joanny-olczak-ronikier-korczak-proba.html"&gt;Joanna Olczak-Ronikier, &lt;i&gt;Korczak: Próba biografii &lt;/i&gt;&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;"Próba biografii" okazała się czymś więcej niż biografią.&amp;nbsp; Poruszajaca do głębi, pięknie napisana książka, o której nie sposób zapomnieć, która wraca, choć czasem wygodniej byłoby wymazać ją z pamięci. W tym roku wybór kandydatki do tego najważniejszego Oscara okazał się dziecinnie prosty - nie miałam cienia wątpliwości.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-jAGhed0jmLw/ThDwSKCXVEI/AAAAAAAAA3A/zP3ApXQdmJA/s1600/korczak.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/-jAGhed0jmLw/ThDwSKCXVEI/AAAAAAAAA3A/zP3ApXQdmJA/s200/korczak.jpg" width="131" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: center;"&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;Najlepsza postać kobieca&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;Emma Bovary&lt;/b&gt;&lt;i&gt;. &lt;/i&gt;&lt;a href="http://lekturylirael.blogspot.com/2011/12/joyeux-anniversaire-monsieur-flaubert.html"&gt;Gustave Flaubert, &lt;i&gt;Pani Bovary&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: center;"&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;Najlepsza postać męska&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;Kurtz&lt;/b&gt;. &lt;a href="http://lekturylirael.blogspot.com/2011/02/joseph-conrad-jadro-ciemmnosci.html"&gt;Joseph Conrad, &lt;i&gt;Jądro ciemności&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: center;"&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;Najlepszy duet &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;Léa i Chéri&lt;/b&gt;. &lt;/span&gt;&lt;a href="http://lekturylirael.blogspot.com/2011/09/colette-cheri.html"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Chéri &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Colette&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;Najlepsza postać dziecięca&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;Sophia&lt;/b&gt;. &lt;a href="http://lekturylirael.blogspot.com/2011/04/tove-jansson-lato.html"&gt;Tove Jansson, &lt;i&gt;Lato&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;Najlepsza postać... zwierzęca :)&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;Spaniel Flush&lt;/b&gt;. &lt;a href="http://lekturylirael.blogspot.com/2011/02/virginia-woolf-flush-biografia.html"&gt;Virginia Woolf, &lt;i&gt;Flush&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;Postać najbardziej kontrowersyjna, a chwilami wręcz doprowadzająca do szału :)&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;Miss Brodie&lt;/b&gt;. &lt;a href="http://lekturylirael.blogspot.com/2011/04/muriel-spark-penia-zycia-panny-brodie.html"&gt;Muriel Spark, &lt;i&gt;Pełnia życia panny Brodie &lt;/i&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;Najlepsza scenografia: kolory, smaki i zapachy, czyli najbardziej sugestywny świat przedstawiony&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://lekturylirael.blogspot.com/2011/07/zofia-nakowska-weze-i-roze.html"&gt;Zofia Nałkowska, &lt;i&gt;Węże i róże&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;&lt;u&gt;&lt;br /&gt;&lt;/u&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: center;"&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;Niezwykły klimat i nastrój&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://lekturylirael.blogspot.com/2011/01/penelope-fitzgerald-bookshop.html"&gt;Penelope Fitzgerald, &lt;i&gt;The Bookshop&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Nk498XXNV8w/Tv7EGJLPB2I/AAAAAAAABr8/GkRrbxYDIIY/s1600/Oscar-20118.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;A teraz pora na największe rozczarowania i wpadki, czyli... &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Złote Maliny&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-RP5Gof4eiF4/Tv7Endz9qRI/AAAAAAAABsI/ZuLOrwrXOok/s1600/malina.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="230" src="http://1.bp.blogspot.com/-RP5Gof4eiF4/Tv7Endz9qRI/AAAAAAAABsI/ZuLOrwrXOok/s320/malina.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;W tym roku otrzymują je:&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://lekturylirael.blogspot.com/2011/02/nicholas-delbanco-dawne-sprawki.html"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Nicholas Delbanco, &lt;i&gt;Dawne sprawki&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; za ścieżki wiodące w nicość: &lt;/span&gt;&lt;i&gt;"Moją najsłabszą stroną (o czym wiesz najlepiej) jest trudność, z  jaką przychodzi mi łatwość, zawiłość ścieżek, jakie mnie prowadzą do  prostoty; oksymoroniczne pary przeciwieństw są dla mnie nader typowe."&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://lekturylirael.blogspot.com/2011/05/chuck-norris-autobiografia.html"&gt;Chuck Norris, &lt;i&gt;Autobiografia, Na przekór wszystkiemu&lt;/i&gt; &lt;/a&gt;za niedosmażony omlet.&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poprzednie edycje oscarowo-malinowe znajdziecie &lt;a href="http://lekturylirael.blogspot.com/search/label/Podsumowania"&gt;tutaj&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Bardzo dziękuję za udział w imprezie i zapraszam za rok. :)&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że Wasz rok w książkach również był bardzo udany.&lt;br /&gt;Moje przemyślenia na ten temat wkrótce, dziś nie chcę przedłużać części oficjalnej imprezy i zapraszam na bankiet. :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-2086729767142788622?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/2086729767142788622/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2012/01/moje-literackie-oscary-i-zote-maliny.html#comment-form' title='Komentarze (59)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/2086729767142788622'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/2086729767142788622'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2012/01/moje-literackie-oscary-i-zote-maliny.html' title='Moje literackie Oscary i Złote Maliny. Już po raz trzeci.'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-5JkZhDkkl-U/Tv7DlcrXUVI/AAAAAAAABrw/ltTil6S5D-U/s72-c/oscar.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>59</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-4917304885981173616</id><published>2011-12-31T18:00:00.006+01:00</published><updated>2011-12-31T20:13:52.872+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Potpourri'/><title type='text'>2012</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-kQYvXDJ8tqM/Tv66pxCestI/AAAAAAAABrY/yZH5JWNLovg/s1600/Berchmans+_Champagne-Letincelle.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-kQYvXDJ8tqM/Tv66pxCestI/AAAAAAAABrY/yZH5JWNLovg/s320/Berchmans+_Champagne-Letincelle.jpg" width="233" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z całego serca dziękuję za Waszą obecność. I w komentarzach, i bez słów. Za to że jesteście, kiedy wszystko idzie jak z płatka, i kiedy wśród płatków zdarzają się kolce. Zwłaszcza wtedy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Życzę Wam:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;...żeby zapasy książek wystarczyły na długo,&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-RUd8tKwZkkk/Tv4nlItDZjI/AAAAAAAABrA/DnlwAmyyulU/s1600/YanNascimbene.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-RUd8tKwZkkk/Tv4nlItDZjI/AAAAAAAABrA/DnlwAmyyulU/s320/YanNascimbene.jpg" width="195" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;...ale żeby zakupy książkowe były rozsądne, bo mieszkania nierozważnych książkoholików wyglądają tak (nasze jeszcze nie, ale chyba już wkrótce):&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://29.media.tumblr.com/tumblr_ltgga67Ego1qhyghmo1_500.gif" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://29.media.tumblr.com/tumblr_ltgga67Ego1qhyghmo1_500.gif" width="243" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;...żeby bliscy obdarowywali Was bibliofilskimi prezencikami typu balsam do ust &lt;i&gt;I ♥ Darcy&lt;/i&gt; dla miłośników prozy Austen:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://kimbofo.typepad.com/.a/6a00d83451bcff69e20154377077fd970c-pi" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://kimbofo.typepad.com/.a/6a00d83451bcff69e20154377077fd970c-pi" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;...i żeby dzielili Waszą pasję:&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-XlR1Ux096RM/Tv68W74liWI/AAAAAAAABrk/HAHneS83rgY/s1600/Jan+Van+Der+Veken2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-XlR1Ux096RM/Tv68W74liWI/AAAAAAAABrk/HAHneS83rgY/s320/Jan+Van+Der+Veken2.jpg" width="303" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;...żeby księgarnie były całodobowe jak apteki lub przynajmniej miały okienko szybkiej obsługi. :)&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-ZBqpVLkjWJ4/Tv4kV0bEgHI/AAAAAAAABq0/TEGBbw_PJKU/s1600/London+book+store%252C+1956.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-ZBqpVLkjWJ4/Tv4kV0bEgHI/AAAAAAAABq0/TEGBbw_PJKU/s400/London+book+store%252C+1956.jpg" width="297" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Londyn, 1956 rok.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;...i żeby Wasza wizyta w bibliotece lub antykwariacie miała tak niespodziewany finał jak w &lt;a href="http://youtu.be/C70SnkZETc0"&gt;teledysku The Honey Trees.&lt;/a&gt; :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="274" src="http://www.youtube.com/embed/C70SnkZETc0?rel=0" width="480"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Już wkrótce kilka uwag o moim roku w książkach i po raz trzeci uroczystość wręczenia subiektywnych literackich Oscarów i Malin. :)&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-8aG3-Tzg7Bg/Tv65IqSxo5I/AAAAAAAABrM/2JhMr2yhDOc/s1600/Parley%2527s+Magazine%252C+January+1838.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-8aG3-Tzg7Bg/Tv65IqSxo5I/AAAAAAAABrM/2JhMr2yhDOc/s1600/Parley%2527s+Magazine%252C+January+1838.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Parley Magazine&lt;/i&gt;, styczeń 1838 r.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-4917304885981173616?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/4917304885981173616/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/12/2012.html#comment-form' title='Komentarze (41)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/4917304885981173616'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/4917304885981173616'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/12/2012.html' title='2012'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-kQYvXDJ8tqM/Tv66pxCestI/AAAAAAAABrY/yZH5JWNLovg/s72-c/Berchmans+_Champagne-Letincelle.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>41</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-4886931156295391510</id><published>2011-12-31T00:01:00.136+01:00</published><updated>2011-12-31T00:08:57.701+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Konkursy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Własny pokój'/><title type='text'>Konkurs Własny pokój - wyniki</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-2_fzMTSfy3E/Tv4bmbrjXjI/AAAAAAAABqc/Qy68pYGV8RU/s1600/science-writer.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/-2_fzMTSfy3E/Tv4bmbrjXjI/AAAAAAAABqc/Qy68pYGV8RU/s200/science-writer.jpg" width="198" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Najpierw podziękowania dla uczestników. Zadanie było trudne i bardzo się cieszę, że Was to nie odstraszyło. &lt;br /&gt;Przypominam, że należało rozpoznać właścicieli pokoi przedstawionych na &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;dziesięciu zdjęciach. &lt;b&gt;&lt;a href="http://lekturylirael.blogspot.com/2011/12/konkurs-wasny-pokoj.html"&gt;Tutaj&lt;/a&gt;&lt;/b&gt; znajdziecie zasady konkursu oraz fotografie wnętrz należących do pisarzy.&lt;/div&gt;Oto prawidłowe odpowiedzi:&lt;br /&gt;1. Eliza Orzeszkowa&lt;br /&gt;2. Ernest Hemingway&lt;br /&gt;3. Virginia Woolf&lt;br /&gt;4. Józef Ignacy Kraszewski&lt;br /&gt;5. Jarosław Iwaszkiewicz&lt;br /&gt;6. Karen Blixen&lt;br /&gt;7. Henryk Sienkiewicz&lt;br /&gt;8. Agatha Christie&lt;br /&gt;9. Siostry Brontë&lt;br /&gt;10. Katherine Mansfield&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Wielkie brawa dla wszystkich uczestników! &lt;/b&gt;Jestem pod wrażeniem Waszych zdolności detektywistycznych. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pierwszą nagrodę w konkursie zdobył &lt;a href="http://zacofany-w-lekturze.blogspot.com/"&gt;&lt;b&gt;Zacofany w lekturze&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;, który uzyskał 10 punktów i nagrodę w postaci wcześniej prezentowanej zakładki. &lt;a href="http://agnestariusz.blogspot.com/"&gt;&lt;b&gt;Agnesto&lt;/b&gt;&lt;/a&gt; zdobyła 9 punktów (niestety, w odpowiedzi nr 1 pojawiły się dwa nazwiska). Jako że różnica jest minimalna, Agnesto otrzymuje również drewnianą zakładkę z lawendą. :)&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Taką:&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-AHgP-AWMZoM/Tv4K46f7dlI/AAAAAAAABp4/5KRL9x9HnLc/s1600/zakladka7.bmp" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="117" src="http://1.bp.blogspot.com/-AHgP-AWMZoM/Tv4K46f7dlI/AAAAAAAABp4/5KRL9x9HnLc/s400/zakladka7.bmp" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zwycięzców bardzo proszę o mejla z adresem, na który można wysłać nagrodę (lirael@pro.wp.pl).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bardzo dziękuję również &lt;b&gt;&lt;a href="http://anek7.blogspot.com/"&gt;Anek7&lt;/a&gt;&lt;/b&gt; oraz &lt;a href="http://notatnikkulturalny.blogspot.com/"&gt;&lt;b&gt;Przynadziei&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;, że wzięli udział w przedsylwestrowej zabawie. Wszystkich zapraszam do udziału w kolejnych.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A wracając do pokoi pisarzy, ciekawa jestem, które wnętrze najbardziej Wam się podoba. Mnie zdecydowanie pokój Virginii Woolf. Zachwycił mnie też okrągły stół Agathy Christie z licznymi szufladkami. Może przechowywała w nim narzędzia zbrodni w celach eksperymentalnych. :) &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-4886931156295391510?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/4886931156295391510/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/12/konkurs-wasny-pokoj-ogoszenie-wynikow.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/4886931156295391510'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/4886931156295391510'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/12/konkurs-wasny-pokoj-ogoszenie-wynikow.html' title='Konkurs &lt;i&gt;Własny pokój&lt;/i&gt; - wyniki'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-2_fzMTSfy3E/Tv4bmbrjXjI/AAAAAAAABqc/Qy68pYGV8RU/s72-c/science-writer.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-6898667795602190026</id><published>2011-12-28T20:16:00.002+01:00</published><updated>2011-12-28T20:19:36.148+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Konkursy'/><title type='text'>Konkurs Własny pokój</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W ramach przełamywania poświątecznej melancholii zapraszam Was do udziału w przedsylwestrowym konkursie &lt;i&gt;&lt;b&gt;Własny pokój&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Inspiracją był ciekawy tekst &lt;i&gt;Od pustej kartki do gotowej książki - o pisaniu&lt;/i&gt;, który znajdziecie w ostatnim numerze &lt;i&gt;&lt;a href="http://www.archipelag-magazyn.pl/"&gt;Archipelagu&lt;/a&gt;&lt;/i&gt; (niezmiennie polecam!). &lt;a href="http://chihiro.blox.pl/html"&gt;Chihiro&lt;/a&gt; przedstawiła w nim codzienne rytuały pisarzy. Pomyślałam, że warto również wpaść z kurtuazyjną wizytą do ich domów. :)&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;b&gt;Zadanie konkursowe polega na tym, żeby odgadnąć, do kogo należą pokoje przedstawione na poniższych zdjęciach&lt;/b&gt;&lt;b&gt;. &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Wszyscy właściciele to znani literaci, polscy i zagraniczni. W zacnym gronie jest czterech panów. Czworo właścicieli to Polacy. Jedna z osób napisała książkę, która była przedmiotem dyskusji w &lt;a href="http://czytankianki.blogspot.com/"&gt;Klubie Czytelniczym Ani&lt;/a&gt;, a dzieło innej było lekturą miesiąca na forum &lt;a href="http://pioremkobiecym.cba.pl/"&gt;&lt;i&gt;Kobiecym Piórem &lt;/i&gt;Maioofki&lt;/a&gt;.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Bardzo proszę o umieszczenie Waszych typów - numery zdjęć i nazwiska pisarzy &lt;/b&gt;- &lt;b&gt;w komentarzach do tego posta.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zgłoszenia anonimowe nie będą brane pod uwagę, trzeba mieć konto Google, aczkolwiek nie trzeba być blogerem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Zwycięży osoba, która odgadnie najwięcej nazwisk, nie muszą być wszystkie.&lt;/b&gt; &lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;W przypadku takiej samej liczby punktów laureatem zostanie ten, kto podał odpowiedzi jako pierwszy.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ostateczny termin zgłaszania odpowiedzi to &lt;u&gt;piątek, 30 grudnia, godz. 24.00&lt;/u&gt;&lt;/b&gt; (oczywiście naszego czasu). Wyniki zostaną podane na drugi dzień, czyli w Sylwestra.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nagrodą dla zwycięzcy jest sława i chwała oraz drewniana, dwustronna zakładka z lawendą, wykonana techniką decoupage, którą możecie obejrzeć na tych zdjęciach:&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-_hsSU4A2zcY/TvtVFhMHsqI/AAAAAAAABpY/JFMEvTjHyUw/s1600/zakladka1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-_hsSU4A2zcY/TvtVFhMHsqI/AAAAAAAABpY/JFMEvTjHyUw/s320/zakladka1.jpg" width="211" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-5pg_Au6u-go/TvtVIO1NLaI/AAAAAAAABpg/uBhPqC88HcY/s1600/zakladka2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-5pg_Au6u-go/TvtVIO1NLaI/AAAAAAAABpg/uBhPqC88HcY/s320/zakladka2.jpg" width="211" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Nie jestem jej autorką, została kupiona z myślą o konkursie w internetowej galerii. Po zmianie szablonu kilka osób wyrażało tęsknotę za lawendą, więc będzie jak znalazł. :) &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oczywiście w konkursie mogą uczestniczyć również osoby, które nie mieszkają w Polsce. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Serdecznie zapraszam do przedsylwestrowej zabawy i życzę powodzenia! :)&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;1.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/--AhievS77hk/Trg23uTmskI/AAAAAAAABXo/fabKmkjPETM/s1600/cztery.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="287" src="http://4.bp.blogspot.com/--AhievS77hk/Trg23uTmskI/AAAAAAAABXo/fabKmkjPETM/s400/cztery.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;2.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-2lfcF18q1H8/Trg24pe6lMI/AAAAAAAABXw/DRsrpHn3-rY/s1600/dwa.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://4.bp.blogspot.com/-2lfcF18q1H8/Trg24pe6lMI/AAAAAAAABXw/DRsrpHn3-rY/s400/dwa.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;3.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-vFtZCGmVrYw/Trg25alm9LI/AAAAAAAABX0/Fs7G9z7naP8/s1600/jeden.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="263" src="http://1.bp.blogspot.com/-vFtZCGmVrYw/Trg25alm9LI/AAAAAAAABX0/Fs7G9z7naP8/s400/jeden.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;4.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-5luZ8PJ5q4o/Trg26mHjeiI/AAAAAAAABYA/deuVmlhfMhA/s1600/piec.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-5luZ8PJ5q4o/Trg26mHjeiI/AAAAAAAABYA/deuVmlhfMhA/s400/piec.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;5. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-rU58b6lJDqo/Trg57NPXmiI/AAAAAAAABYQ/Y9Iq0T4jD0k/s1600/piec.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="253" src="http://4.bp.blogspot.com/-rU58b6lJDqo/Trg57NPXmiI/AAAAAAAABYQ/Y9Iq0T4jD0k/s400/piec.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;6. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-saSs0GT8oeI/Trg5_Kvm7RI/AAAAAAAABYY/JGcP8xpzeEA/s1600/szesc.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="344" src="http://3.bp.blogspot.com/-saSs0GT8oeI/Trg5_Kvm7RI/AAAAAAAABYY/JGcP8xpzeEA/s400/szesc.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-uf_fJexlwSU/Trg27iCbjZI/AAAAAAAABYI/_XGJ7GEoTQk/s1600/trzy.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;7.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-k99a0oh3pw8/Trg-ePx3sWI/AAAAAAAABYg/Ey_1_V6GpHE/s1600/osiem.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="283" src="http://4.bp.blogspot.com/-k99a0oh3pw8/Trg-ePx3sWI/AAAAAAAABYg/Ey_1_V6GpHE/s400/osiem.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;8.&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-zBoTnwLdCVc/Tr5RQ16qZ8I/AAAAAAAABY4/G-Pf9Czr74M/s1600/pokoj.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-zBoTnwLdCVc/Tr5RQ16qZ8I/AAAAAAAABY4/G-Pf9Czr74M/s400/pokoj.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;9.&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-CL73NMNI4SY/Tr5R5fRNMqI/AAAAAAAABZA/q3TmIvrc4lw/s1600/pokoj9.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-CL73NMNI4SY/Tr5R5fRNMqI/AAAAAAAABZA/q3TmIvrc4lw/s400/pokoj9.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;10.&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-SApk0C6hNpU/TvtemGVFvsI/AAAAAAAABps/sYwoz50ly5s/s1600/dziesiec.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="273" src="http://4.bp.blogspot.com/-SApk0C6hNpU/TvtemGVFvsI/AAAAAAAABps/sYwoz50ly5s/s400/dziesiec.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-6898667795602190026?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/6898667795602190026/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/12/konkurs-wasny-pokoj.html#comment-form' title='Komentarze (21)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/6898667795602190026'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/6898667795602190026'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/12/konkurs-wasny-pokoj.html' title='Konkurs &lt;i&gt;Własny pokój&lt;/i&gt;'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-_hsSU4A2zcY/TvtVFhMHsqI/AAAAAAAABpY/JFMEvTjHyUw/s72-c/zakladka1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>21</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-6731247098394939659</id><published>2011-12-27T16:51:00.001+01:00</published><updated>2011-12-27T16:54:13.023+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Stosowisko'/><title type='text'>Stosik prosto spod choinki</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mam nadzieję, że powoli dochodzicie do siebie po świątecznym łasowaniu i równie słodkim lenistwie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z radością przedstawiam Wam książkowe prezenty, które w tym roku znalazłam pod choinką. Spodziewałam się Herberta i biografii Broniewskiego, natomiast pozostałe książki były dla mnie całkowitą niespodzianką.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/--VqFeRZKCbM/TvnWWsRoD2I/AAAAAAAABn4/Li1EpPtqRvg/s1600/stosik.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="242" src="http://1.bp.blogspot.com/--VqFeRZKCbM/TvnWWsRoD2I/AAAAAAAABn4/Li1EpPtqRvg/s400/stosik.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Dostałam między innymi książkę Małgorzaty Szejnert &lt;i&gt;Dom żółwia. Zanzibar&lt;/i&gt;. Dzisiejsza &lt;a href="http://zacofany-w-lekturze.blogspot.com/2011/12/szesc-stopni-pod-rownikiem.html"&gt;znakomita recenzja Zacofanego w lekturze&lt;/a&gt; świadczy o tym, że Mikołaj wykazał się bardzo dobrym gustem. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Ucieszyła mnie też biografia Coco Chanel Justine Picardie. Na pierwszy rzut oka robi dobre wrażenie. Jest ładnie wydana i bogata w ilustracje. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Biografia Broniewskiego (&lt;i&gt;Broniewski: Miłość, wódka, polityka &lt;/i&gt;Mariusza Urbanka) mile zaskoczyła mnie objętością. Spodziewałam się znacznie szczuplejszego tomu. Dyskusja, która rozgorzała pod wpływem &lt;a href="http://plaszcz-zabojcy.blogspot.com/2011/11/odcinek-143-marian-brandys-1972-rok.html"&gt;notki w Płaszczu zabójcy&lt;/a&gt; oraz &lt;a href="http://plaszcz-zabojcy.blogspot.com/2011/08/odcinek-54-wadysaw-broniewski-1920-rok.html"&gt;fragment dziennika&lt;/a&gt; i lektura dwutomowej korespondencji sprawiły, że postanowiłam dowiedzieć się czegoś więcej o prawie całkowicie zapomnianym poecie.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Książka Herberta, &lt;i&gt;Utwory rozproszone (Rekonesans)&lt;/i&gt;, sprawiła mi dużo radości. Zawiera teksty wcześniej niepublikowane, znalezione i opracowane przez Ryszarda Krynickiego.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Stosik wieńczą &lt;i&gt;Służące&lt;/i&gt; Kathryn Stockett. Mam je również w wersji angielskiej, więc będzie okazja do porównań.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Prezenty bardzo mnie ucieszyły i już zaczynam planować listę życzeń na przyszły rok. :)&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Na koniec drobny komunikat techniczny.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Mam nadzieję, że w końcu udało mi się zlikwidować uporczywie wyskakujące okienko z reklamą gry komputerowej lub telefonów. Okazało się, że przyczyną najprawdopodobniej był skrypt doczepiony do jednego z widgetów. Przemeblowałam też i odchudziłam paski boczne. Liczę na to, że osoby, które miały kłopot z wejściem na stronę, między innymi &lt;a href="http://miastoksiazek.blox.pl/html"&gt;Padma&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://bookfa.blox.pl/html"&gt;Bookfa&lt;/a&gt;, teraz będą mogły ją oglądać bez problemu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Bardzo przepraszam Was za kłopoty, ale trochę czasu mi zajęło wytropienie źródła usterek. Będę wdzięczna za informację, czy tempo otwierania się strony choć trochę się poprawiło.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-6731247098394939659?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/6731247098394939659/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/12/stosik-prosto-spod-choinki.html#comment-form' title='Komentarze (38)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/6731247098394939659'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/6731247098394939659'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/12/stosik-prosto-spod-choinki.html' title='Stosik prosto spod choinki'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/--VqFeRZKCbM/TvnWWsRoD2I/AAAAAAAABn4/Li1EpPtqRvg/s72-c/stosik.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>38</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-1626088591896284282</id><published>2011-12-23T11:20:00.001+01:00</published><updated>2011-12-23T11:22:43.910+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Muminki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Potpourri'/><title type='text'>Zimowo i świątecznie</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-C-s1x-Yr9SQ/TvRVSOUxeMI/AAAAAAAABj8/KAQuY9v7SrQ/s1600/zima2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-C-s1x-Yr9SQ/TvRVSOUxeMI/AAAAAAAABj8/KAQuY9v7SrQ/s320/zima2.jpg" width="221" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Rodzina Muminków i wszyscy jej przyjaciele i znajomi uroczyście i z namaszczeniem zaczęli przygotowywać się do długiej zimy. Mama Muminka nakryła do stołu na werandzie, lecz każdy dostał na kolację tylko trochę igliwia świerkowego w filiżance. (Jest bowiem rzeczą bardzo ważną napełnić sobie żołądek igliwiem, jeśli się ma zamiar spać przez trzy miesiące). Po kolacji - nie była zresztą zbyt smaczna - wszyscy powiedzieli sobie dobranoc - trochę czulej niż zwykle, a Mama Muminka przypomniała o myciu zębów. Następnie Tatuś Muminka obszedł dom i pozamykał wszystkie drzwi i okiennice oraz zawiesił siatkę od much na żyrandolu, żeby się nie zakurzył. Potem wszyscy położyli się do swoich łóżek, w których porobili sobie przytulne dołki, naciągnęli kołdry na uszy i myśleli o czymś przyjemnym.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;- Obawiam się, że zmarnujemy masę czasu! - westchnął Muminek. &lt;br /&gt;- Nie martw się - odparł Włóczykij - będziemy mieli piękne sny, a gdy się obudzimy, będzie wiosna. &lt;br /&gt;- Uhm... - wymamrotał sennie Muminek, który odpłynął już w mglistą krainę marzeń. &lt;br /&gt;Na dworze padał śnieg - gęsty i puszysty. &lt;br /&gt;Pokrył już schody, zwisał ciężko z dachów i parapetów. Wkrótce cały dom Muminków stać się miał krągłą kupką śniegu. Zegary przestały tykać jeden po drugim. Nadeszła zima.&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Tove Jansson, &lt;i&gt;W Dolinie Muminków&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-MB7xcbsmdgo/Tux7ERmRe_I/AAAAAAAABfA/mjgmwH21lxU/s1600/xmas.jpg" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="270" src="http://1.bp.blogspot.com/-MB7xcbsmdgo/Tux7ERmRe_I/AAAAAAAABfA/mjgmwH21lxU/s400/xmas.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Jenny Nyström&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Życzę Wam niezapomnianych Świąt Bożego Narodzenia, wielu wzruszeń w czasie spotkań z najbliższymi, wypoczynku od codziennego zgiełku, smakowitych przysmaków, niekoniecznie z igliwia świerkowego. :) Również strawy duchowej, oczywiście w postaci świetnych książek znalezionych i czytanych pod choinką.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-zQ25VB5a5so/TvRTK81qNyI/AAAAAAAABjw/fA6-emAiTnA/s1600/kawa.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="249" src="http://2.bp.blogspot.com/-zQ25VB5a5so/TvRTK81qNyI/AAAAAAAABjw/fA6-emAiTnA/s320/kawa.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-1626088591896284282?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/1626088591896284282/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/12/zimowo-i-swiatecznie.html#comment-form' title='Komentarze (34)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/1626088591896284282'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/1626088591896284282'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/12/zimowo-i-swiatecznie.html' title='Zimowo i świątecznie'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-C-s1x-Yr9SQ/TvRVSOUxeMI/AAAAAAAABj8/KAQuY9v7SrQ/s72-c/zima2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>34</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-2376545989354529992</id><published>2011-12-18T16:37:00.036+01:00</published><updated>2012-01-14T21:39:31.572+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Potpourri'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Moje życie w książkach'/><title type='text'>Mój dzień w książkach - zaproszenie do zabawy</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-HaLVaH46oqU/Tu30codGcpI/AAAAAAAABfY/NlSnm7DHgr8/s1600/booktree.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="296" src="http://4.bp.blogspot.com/-HaLVaH46oqU/Tu30codGcpI/AAAAAAAABfY/NlSnm7DHgr8/s320/booktree.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wraz z końcem roku zbliża się czas podsumowań i rankingów. W ramach przygotowania serdecznie zapraszam Was do zabawy &lt;i&gt;Mój dzień w książkach&lt;/i&gt;, którą wymyśliła &lt;a href="http://www.cornflowerbooks.co.uk/2011/12/a-bit-of-silliness.html"&gt;&lt;b&gt;Cornflower&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;, autorka jednego z moich ulubionych angielskich blogów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zadanie polega na tym, żeby poniższe zdania uzupełnić tytułami książek, ale muszą to być &lt;b&gt;wyłącznie pozycje przeczytane przez Was w 2011 roku&lt;/b&gt;. &lt;b&gt;Tekst należy umieścić na swoim blogu. Osoby, które nie mają bloga, mogą napisać opowieść w komentarzu.&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tytuły można odmieniać przez przypadki. Wskazane jest też&amp;nbsp; podlinkowanie ich do Waszych recenzji. Historia może mieć charakter absurdalno-żartobliwy lub śmiertelnie poważny. :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Uczestników zabawy bardzo proszę o informację w komentarzu do tego posta, że już można podziwiać Wasze dzieło. Jeśli ktoś ma ochotę umieścić banerek przy swojej opowieści, bardzo proszę:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-rzGlNjEnvKA/Tu3679_y6tI/AAAAAAAABfg/fPe1G35u46s/s1600/mojdzienwksiazkach.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-rzGlNjEnvKA/Tu3679_y6tI/AAAAAAAABfg/fPe1G35u46s/s200/mojdzienwksiazkach.jpg" width="186" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A oto zdania do uzupełnienia, w dość swobodnym tłumaczeniu:&lt;/div&gt;&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Mój dzień w książkach&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;Zaczęłam dzień  (z) _____. &lt;br /&gt;W drodze do pracy zobaczyłam _____ &lt;br /&gt;i przeszłam obok _____, &lt;br /&gt;żeby uniknąć _____ , &lt;br /&gt;ale oczywiście zatrzymałam się przy _____. &lt;br /&gt;W biurze szef powiedział: _____. &lt;br /&gt;i zlecił mi zbadanie _____. &lt;br /&gt;W czasie obiadu z _____ &lt;br /&gt;zauważyłam _____ &lt;br /&gt;pod  _____ . &lt;br /&gt;Potem wróciłam do swojego biurka _____. &lt;br /&gt;Następnie,  w drodze do domu, kupiłam _____ &lt;br /&gt;ponieważ mam _____.&lt;br /&gt;Przygotowując się do snu, wzięłam _____ &lt;br /&gt;i uczyłam się _____, &lt;br /&gt;zanim powiedziałam &lt;i&gt;dobranoc&lt;/i&gt; _____ .&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;Tak wygląda moja wersja:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;Mój dzień w książkach&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;Zaczęłam dzień&amp;nbsp; &lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;a href="http://lekturylirael.blogspot.com/2011/08/jozef-ignacy-kraszewski-na-cmentarzu-na.html"&gt;Na cmentarzu – na wulkanie&lt;/a&gt;.&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;W drodze do pracy zobaczyłam &lt;a href="http://lekturylirael.blogspot.com/2011/11/miasta-lekkie-jak-latawce-miasta.html"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;Niewidzialne miasta&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;i przeszłam obok &lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;a href="http://lekturylirael.blogspot.com/2011/06/wiesaw-mysliwski-nagi-sad.html"&gt;Nagiego sadu&lt;/a&gt;,&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;żeby uniknąć &lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;a href="http://lekturylirael.blogspot.com/2011/10/peerelowski-mikoajek-raczej-dla.html"&gt;Drobnych ustrojów&lt;/a&gt;,&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;ale oczywiście zatrzymałam się przy &lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;a href="http://lekturylirael.blogspot.com/2011/08/isaac-bashevis-singer-sztukmistrz-z.html"&gt;Sztukmistrzu z Lublina&lt;/a&gt;.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;W biurze szef powiedział: &lt;a href="http://lekturylirael.blogspot.com/2011/01/amos-oz-dotknij-wiatru-dotknij-wody.html"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;Dotknij wiatru, dotknij wody&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;i zlecił mi zbadanie &lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;a href="http://lekturylirael.blogspot.com/2011/04/joanna-trollope-nieatwe-zwiazki.html"&gt;Niełatwych związków&lt;/a&gt;.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;W czasie obiadu z&lt;b&gt; &lt;a href="http://lekturylirael.blogspot.com/2011/12/spadek-po-ciotce-klarze-czyli-dawcy-i.html"&gt;Biedną Klarą&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;,&lt;br /&gt;zauważyłam &lt;a href="http://lekturylirael.blogspot.com/2011/04/hakan-nesser-czowiek-bez-psa.html"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;Człowieka bez psa&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;pod &lt;a href="http://lekturylirael.blogspot.com/2011/09/john-man-wielki-mur.html"&gt;&lt;b&gt;Wielkim Murem&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Potem wróciłam do swojego biurka &lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;a href="http://lekturylirael.blogspot.com/2011/05/redmond-ohanlon-w-sercu-borneo.html"&gt;W sercu Borneo&lt;/a&gt;.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Następnie, w drodze do domu, kupiłam &lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;a href="http://lekturylirael.blogspot.com/2011/07/zofia-nakowska-weze-i-roze.html"&gt;Węże i róże&lt;/a&gt;,&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;ponieważ mam &lt;a href="http://lekturylirael.blogspot.com/2011/04/muriel-spark-penia-zycia-panny-brodie.html"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;Pełnię życia panny Brodie&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Przygotowując się do snu, wzięłam &lt;a href="http://lekturylirael.blogspot.com/2011/05/jozef-ignacy-kraszewski-dziennik.html"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;Dziennik Serafiny &lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;i uczyłam się &lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;a href="http://lekturylirael.blogspot.com/2011/02/iwona-kordzinska-nawrocka-japonska.html"&gt;Japońskiej miłości dworskiej&lt;/a&gt;,&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;zanim powiedziałam &lt;i&gt;dobranoc&lt;/i&gt; &lt;b&gt;&lt;a href="http://lekturylirael.blogspot.com/2011/02/nigel-barley-niewinny-antropolog.html"&gt;Niewinnemu antropologowi&lt;/a&gt;.&lt;/b&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;/div&gt;Życzę miłej zabawy! :)&amp;nbsp; Z wielką przyjemnością przeczytam Wasze opowieści z tytułami w roli głównej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Swój &lt;i&gt;dzień w książkach&lt;/i&gt; dotychczas opisali:&lt;/div&gt;&lt;ul style="text-align: center;"&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://www.blogger.com/profile/07380111168322328237"&gt;Przynadziei&lt;/a&gt; &lt;a href="http://lekturylirael.blogspot.com/2011/12/moj-dzien-w-ksiazkach-zaproszenie-do.html?showComment=1324226253652#c7668051097500854481"&gt;- dwie opowieści (w komentarzach)&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://prowincjonalnenauczycielstwo.blogspot.com/2011/12/moj-dzien-w-ksiazkach-podpatrzone-u.html"&gt;Prowincjonalna nauczycielka &lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://sabinkat1.blogspot.com/2011/12/moj-dzien-w-ksiazkach.html"&gt;Sabinka&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://niebojesieukulturalnienia.blogspot.com/2011/12/moj-dzien-w-ksiazkach-zabawa.html"&gt;Nyx&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://ksiazki-sardegny.blogspot.com/"&gt;Sardegna&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;Agaciau &lt;a href="http://lekturylirael.blogspot.com/2011/12/moj-dzien-w-ksiazkach-zaproszenie-do.html?showComment=1324233480240#c7336502826467911101"&gt;(w komentarzu) &lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://hiliko.blogspot.com/2011/12/moj-dzien-w-ksiazkach-zabawa.html"&gt;Hiliko&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://notatnikbibliofilki.blogspot.com/2011/12/moj-dzien-w-ksiazkach.html"&gt;Nemeni&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://sokrates0313.blogspot.com/2011/12/moj-dzien-w-ksiazkach.html"&gt;Bibliofilka&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://magiaksiazki.blogspot.com/2011/12/moj-dzien-w-ksiazkach.html"&gt;Isabelle&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://moje-czytanie.blogspot.com/2011/12/moj-dzien-w-ksiazkach.html"&gt;Edith&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://sayuriakurat.blogspot.com/2011/12/podsumowanie-roku-wg-lirael.html%20"&gt;Sayuri &lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://janedoe.blox.pl/2011/12/Zaczelam-swoj-dzien.html"&gt;Jane Doe&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://wwwmojblogmpoppins.blogspot.com/2011/12/moj-dzien-w-ksiazkach.html"&gt;Mary Poppins&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://myslodsiewniaksiazkowa.blogspot.com/2011/12/moj-dzien-w-ksiazkach.html"&gt;Evita&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://niecodziennikliteracki.blox.pl/2011/12/Moj-dzien-w-ksiazkach-zabawa.html"&gt;Nutta&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://adanbareth.blogspot.com/2011/12/moj-dzien-w-ksiazkach-zabawa-ktora.html%20"&gt;Silaqui&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://czytajodlewej.wordpress.com/2011/12/19/16341/"&gt;Mary&lt;/a&gt;&lt;a href="http://czytajodlewej.wordpress.com/2011/12/19/16341/"&gt; (&lt;i&gt;Czytaj od lewej&lt;/i&gt;)&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://czytadelko.blox.pl/2011/12/Moj-dzien-w-ksiazkach.html"&gt;Izusr&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://anek7.blogspot.com/2011/12/moj-dzien-w-ksiazkach-podpatrzone-u.html%20"&gt;&lt;b&gt;Anek7&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://czytam-ogladam.blogspot.com/2011/12/moj-dzien-w-ksiazkach.html"&gt;KaraQ&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://bryka-brak.blogspot.com/2011/12/fajna-zabawa.html"&gt;&lt;b&gt;Snoopy&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://megii24.blogspot.com/2011/12/moj-dzien-w-ksiazkach-zabawa.html"&gt;&lt;b&gt;Megii24&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://ksiazki-agga24.blogspot.com/2011/12/moj-dzien-w-ksiazkach.html%20"&gt;&lt;b&gt;Agga24&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://zksiazkawdloni.blogspot.com/2011/12/moj-dzien-w-ksiazkach.html%20"&gt;Obsesja Kasiulka &lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://czytankianki.blogspot.com/"&gt;Ania &lt;/a&gt;&lt;a href="http://lekturylirael.blogspot.com/2011/12/moj-dzien-w-ksiazkach-zaproszenie-do.html?showComment=1324282329408#c1322199158154471228"&gt;(w komentarzu)&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://kayecik.blogspot.com/2011/12/moj-dzien-w-ksiazkach.html%20"&gt;Kaye&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://wdomowejbiblioteczce.blogspot.com/2011/12/moj-dzien-w-ksiazkach-zabawa-u-lirael.html%20"&gt;Bishoujo&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://reni-1.blogspot.com/2011/12/moj-dzien-w-ksiazkachzabawa.html%20"&gt;Reni&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://ksiazkizmojejpolki.blogspot.com/2011/12/moj-dzien-w-ksiazkach.html%20"&gt;Karolina&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://niezlyboordel.blox.pl/2011/12/Moj-dzien-w-ksiazkach.html"&gt;Boo&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://ksiazkowa-kawiarnia.blogspot.com/2011/12/moj-dzien-w-ksiazkach.html%20"&gt;Eta&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://charliethelibrarian.wordpress.com/2011/12/19/moj-dzien-w-ksiazkach/%20"&gt;Charlie the librarian&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://valkotukka.blogspot.com/2011/12/przyaczyam-sie-do-zabawy-stworzonej.html"&gt;Lewus&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://agnestariusz.blogspot.com/2011/12/moj-dzien-w-ksiazkach.html%20"&gt;Agnesto&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://zacofany-w-lekturze.blogspot.com/2011/12/moj-dzien-w-ksiazkach.html"&gt;Zacofany w lekturze &lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://mojegardenstate.blogspot.com/2011/12/moj-dzien-w-ksiazkach-z-bonusem.html%20"&gt;&lt;b&gt;Agna&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://czytu.blogspot.com/2011/12/moj-dzien-w-ksiazkach.html%20"&gt;Santanna &lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://ksiazkimojejsiostry.blox.pl/2011/12/Nasz-dzien-w-ksiazkach-czyli-male-podsumowanie.html%20"&gt;Milvanna i Grendella&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://robotkowetoiowo.blogspot.com/2011/12/moj-dzien-w-ksiazkachblogowa-zabawa.html%20"&gt;Agus2003&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://52tygodnie.blogspot.com/2011/12/dzien-w-ksiazkach.html"&gt;Monotema &lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://wedlugagi.blox.pl/2011/12/Moj-dzien-w-ksiazkach.html"&gt;Agussiek&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://bez-okladki.blogspot.com/2011/12/moj-dzien-w-ksiazkach.html"&gt;Moonia&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://dabarai.blox.pl/2011/12/Moj-dzien-w-ksiazkach.html"&gt;Dabarai&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://ksiazkozaur.blogspot.com/2011/12/moj-dzien-w-ksiazkach.html"&gt;Książkozaur &lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://los-caramelos.blogspot.com/2011/12/moj-dzien-w-ksiazkach.html%20"&gt;B. (&lt;i&gt;Los Caramelos&lt;/i&gt;)&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://godsavethebook.blogspot.com/2011/12/moj-dzien-w-ksiazkach-varia-i-zyczenia.html"&gt;Monika (&lt;i&gt;God Save the Book&lt;/i&gt;)&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://i-tell-you-a-story.blogspot.com/2011/12/ces-plaisirs.html%20"&gt;Ana May Pierce&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://tajusczyta.blogspot.com/2011/12/moj-dzien-w-ksiazkach-zabawa-lirael.html%20"&gt;Tajus&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://mlodapisarkaczyta.blox.pl/tagi_b/307921/akcje-i-zabawy.html"&gt;Młoda pisarka&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://iwonas.blogspot.com/2011/12/moj-dzien-w-ksiazkach.html%20"&gt;Iv&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://kolimana.blogspot.com/2011/12/zabawa.html"&gt;Mana&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://tylkoromanse.blogspot.com/2011/12/polowanie-na-prawdziwego-mezczyzne.html"&gt;Anianka88 &lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://mysliodwazne-aziavera.blogspot.com/2011/12/podsumowanie-2011-moj-dzien-w-ksiazkach.html"&gt;Joanna Markowska&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://lekturylirael.blogspot.com/2011/12/moj-dzien-w-ksiazkach-zaproszenie-do.html?showComment=1324405663467#c6623040196459692617"&gt;Sol (w komentarzu)&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://kreatywa.blogspot.com/2011/12/moj-dzien-w-ksiazkach.html"&gt;Futbolowa &lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://secret-books.blogspot.com/2011/12/moj-dzien-w-ksiazkach.html%20"&gt;Kobra&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://smellofpaper.blogspot.com/2011/12/merry-christmas-everyone.html%20"&gt;Książkoholiczka&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://kacikzksiazkami.blogspot.com/2011/12/moj-dzien-w-ksiazkach.html"&gt;Mag&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://nazywca.blogspot.com/2011/12/moj-dzien-w-ksiazkach.html"&gt;&lt;b&gt;Pani Modigliani &lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://bittersweet-review.blogspot.com/2011/12/moj-dzien-w-ksiazkach.html"&gt;Vivienne&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://selketowa.blox.pl/2011/12/Moj-dzien-w-ksiazkach.html"&gt;Lina (Selketowa)&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://mikropoliss.blogspot.com/2011/12/czytelnicze-podsumowanie-2011-roku.html%20"&gt;Kornwalia&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://dalia-hobby.blogspot.com/2011/12/moj-dzien-w-ksiazkach-zabawa.html"&gt;Dalia&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://paciaciakowo.blogspot.com/2011/12/moj-dzien-w-ksiazkach-2011.html%20"&gt;Vivi22&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://ulaihaft.blogspot.com/2012/01/moj-dzien-w-ksiazkachzabawa.html%20"&gt;Ulkaaz &lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://czytamismakuje.blogspot.com/2012/01/super-zabawe-znalazam-na-blogu-u.html%20"&gt;Nataliya&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://mojeprzemiany.blox.pl/2012/01/Moj-dzien-w-ksiazkach.html%20"&gt;Maniaczytania&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://karuzelakobiecegozycia.blogspot.com/2012/01/moj-dzien-w-ksiazkach.html"&gt;Virginia&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://elima-elima.blogspot.com/2012/01/bawie-sie-i-ja.html%20"&gt;Elima &lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://recenzje-esti.blogspot.com/2011/12/wesoych-swiat.html"&gt;Estijana&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://zaciszeewci.blogspot.com/2012/01/zabawa-ksiazkowa.html"&gt;Summer21&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://zaczytania.blox.pl/2012/01/jest-karnawal-jest-zabawa.html"&gt;zaczytAnia &lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://www.biblionetka.pl/art.aspx?id=558399&amp;amp;aid=558682&amp;amp;answer#558682"&gt;Wątek w Biblionetce &lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zapraszam do lektury i komentowania ich ciekawych opowieści.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-2376545989354529992?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/2376545989354529992/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/12/moj-dzien-w-ksiazkach-zaproszenie-do.html#comment-form' title='Komentarze (104)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/2376545989354529992'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/2376545989354529992'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/12/moj-dzien-w-ksiazkach-zaproszenie-do.html' title='&lt;i&gt;Mój dzień w książkach&lt;/i&gt; - zaproszenie do zabawy'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-HaLVaH46oqU/Tu30codGcpI/AAAAAAAABfY/NlSnm7DHgr8/s72-c/booktree.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>104</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-3327003183657688956</id><published>2011-12-12T21:50:00.005+01:00</published><updated>2011-12-12T22:23:25.991+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Potpourri'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Flaubert'/><title type='text'>Joyeux anniversaire, monsieur Flaubert.</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-gjgnOecj0NU/TuZlRsEfVuI/AAAAAAAABeY/Yxt9ef39pjA/s1600/Gustave-Flaubert.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="245" src="http://4.bp.blogspot.com/-gjgnOecj0NU/TuZlRsEfVuI/AAAAAAAABeY/Yxt9ef39pjA/s400/Gustave-Flaubert.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;12 grudnia 1821 roku urodził się Gustaw Flaubert. &lt;b&gt;Dziś obchodzimy jego sto dziewięćdziesiąte urodziny&lt;/b&gt;, co uczciło nawet &lt;a href="http://www.meltybuzz.fr/google-un-doodle-hommage-a-gustave-flaubert-actu87523.html"&gt;francuskie Google&lt;/a&gt;. Za dziesięć lat możemy spodziewać się hucznych imprez jubileuszowych, w tym roku obyło się bez fet.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wielokrotnie wyrażałam podziw dla Flauberta i zachwyt nad jego prozą. To jeden z moich ulubionych pisarzy. Przeczytana ponownie we wrześniu tego roku "Pani Bovary" okazała się jeszcze piękniejsza niż kiedyś. O swoich wrażeniach opowiedziałam już w czasie &lt;a href="http://czytankianki.blogspot.com/2011/09/klub-czytelniczy-odc-9-pani-bovary.html"&gt;dyskusji&lt;/a&gt;, która odbyła się w &lt;a href="http://czytankianki.blogspot.com/p/zasady.html"&gt;Klubie Czytelniczym Ani&lt;/a&gt;. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Flaubert był też dwukrotnie obecny w &lt;a href="http://plaszcz-zabojcy.blogspot.com/search/label/Flaubert%20Gustave"&gt;&lt;i&gt;Płaszczu zabójcy&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;. I jeszcze nie powiedział ostatniego słowa. :) A &lt;a href="http://plaszcz-zabojcy.blogspot.com/2011/06/paszcz-zabojcy-odc-8.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt; Flaubert w oczach Edmunda de Goncourta. Bez surduta i bucików! :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chociaż pisanie było dla dzisiejszego jubilata katorżniczą pracą, dawało mu też wiele radości. Zachwycała go możliwość poruszania się w stworzonym przez siebie powieściowym wszechświecie. “&lt;i&gt;Na przykład dzisiaj jako mężczyzna i kobieta, kochanek i kochanka, jeździłem konno popołudniem po jesiennym lesie, pod żółtym listowiem i  byłem końmi, liśćmi, wiatrem i słowami, i czerwonym słońcem, które  mrużyło ich pełne miłości powieki&lt;/i&gt;.“&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-mRml9mPNOIA/TuZi0fCZX3I/AAAAAAAABeI/AwAlX05-DL0/s1600/flaubert_madame+bovary_tapa+en+franc%25C3%25A9s.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-mRml9mPNOIA/TuZi0fCZX3I/AAAAAAAABeI/AwAlX05-DL0/s320/flaubert_madame+bovary_tapa+en+franc%25C3%25A9s.jpg" width="193" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Moja ulubiona okładka „Pani Bovary”,&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;edycja francuska&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;...i mniej udana wersja uwspółcześniona, czyli Emma emo. :)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-dL0TK5uxVOY/TuZmjviTZRI/AAAAAAAABeg/m2XEwr0qmns/s1600/Madame+Bovary+cop+bassa.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-dL0TK5uxVOY/TuZmjviTZRI/AAAAAAAABeg/m2XEwr0qmns/s320/Madame+Bovary+cop+bassa.jpg" width="224" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-3327003183657688956?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/3327003183657688956/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/12/joyeux-anniversaire-monsieur-flaubert.html#comment-form' title='Komentarze (115)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/3327003183657688956'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/3327003183657688956'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/12/joyeux-anniversaire-monsieur-flaubert.html' title='Joyeux anniversaire, monsieur Flaubert.'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-gjgnOecj0NU/TuZlRsEfVuI/AAAAAAAABeY/Yxt9ef39pjA/s72-c/Gustave-Flaubert.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>115</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-4439637972768537954</id><published>2011-12-10T15:32:00.009+01:00</published><updated>2011-12-11T09:44:04.428+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='5'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><title type='text'>Pociąg z Breslau. Daina Kolbuszewska, "Niemka: Dziecko z pociągu"</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Jokk9HbnCRY/TuJishqotTI/AAAAAAAABdY/FDgO9B5Ljtw/s1600/niemka-dziecko-z-pociagu..jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-Jokk9HbnCRY/TuJishqotTI/AAAAAAAABdY/FDgO9B5Ljtw/s320/niemka-dziecko-z-pociagu..jpg" width="208" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;Pociąg z Breslau.&amp;nbsp; &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z miejscowości W. pociąg wyruszył 5 lub 6 sierpnia 1942 roku. W jednym z wagonów znajdował się Janusz Korczak z żydowskimi dziećmi. Z miejscowości B. pociąg wyruszył pod koniec sierpnia 1944 roku. Jego pasażerami były niemieckie niemowlęta ze żłobków i sierocińców. Pociągi nigdy się nie spotkały, natomiast historia zatoczyła koło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka Dainy Kolbuszewskiej „Niemka: Dziecko z pociągu” to reporterska próba rekonstrukcji losów drugiego pociągu. We wstępie autorka stwierdza, że „nie można pozwolić życiu zniknąć tak kompletnie bez śladu”[1]. Dzieci wysłano z Breslau przed ewakuacją miasta. Transport liczył około setki niemieckich maluchów. Najmłodsze nie miało nawet miesiąca, najstarsze nie ukończyły jeszcze dwóch lat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podróż odbywała się w nieludzkich warunkach. Dzieci jechały w wagonach towarowych. Leżały na podłodze na kocykach, dotkliwie dokuczał im głód, brud, zimno. Niektóre  jeszcze rok później nie umiały mówić ani chodzić. Ale i tak były szczęściarzami: przeżyły. Opiekowały się nimi siostry Czerwonego Krzyża, które stopniowo uciekały w obawie przed Rosjanami. Jedna wyskoczyła z pędzącego pociągu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiedziano, co zrobić z transportem niemowląt. Absurdalna tułaczka trwała kilka tygodni, a pociąg krążył po Śląsku i Czechach, dzieci odsyłano z miejsca na miejsce. Umierały z powodu niedożywienia, chłodu i tyfusu. Ważnym przystankiem okazał się Krotoszyn. Tam główne bohaterki opowieści Dainy Kolbuszewskiej, Gertrud i Anita, zakończyły podróż i znalazły nowe domy, podobnie jak kilkoro innych dzieci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Adopcyjni rodzice nie informowali dziewczynek o tym, że zostały uratowane z pociągu. W grę wchodził strach przed represjami ze strony otoczenia. Nastroje antyniemieckie były wówczas bardzo silne. To nie zmienia faktu, że i tak nie udało się dzieci ustrzec przed prawdą. Usłużne sąsiadki i koledzy z podwórka mówili im o adopcji, a używane przez rówieśników obelżywe wówczas przezwiska: „Niemka” lub „Niemra” miały przypominać Rozalii i Hani ich prawdziwe pochodzenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolbuszewska opisuje też powojenne losy swoich bohaterek, ich reakcję na wiadomość o tym, skąd tak naprawdę pochodzą, próby nawiązania kontaktu z biologicznymi rodzinami i spotkania z nimi po wielu latach rozłąki. Tak trudno im było na nowo budować tożsamość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wzruszające jest to, że dzieci przygarnęły polskie rodziny, które doznały niewyobrażalnych krzywd od Niemców w czasie wojny. Nowa matka Hanki (Anity) w roku 1940 straciła syna, który został rozstrzelany. Przyrodni brat Marii (Brigide) prawie dwa lata spędził w obozach w Oświęcimiu i Buchenwaldzie. Okazuje się, że w obliczu nieszczęścia zagłodzonych i chorych dzieci z pociągu to wszystko przestawało mieć znaczenie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka Dainy Kolbuszewskiej powstała w oparciu o listy, dokumenty, wspomnienia, rozmowy ze świadkami, artykuły prasowe, literaturę o tamtych czasach. Praca autorki była żmudna, bo należało zweryfikować wykluczające się informacje, przełamać niechęć osób, które tamte wydarzenia chciałyby wymazać z pamięci. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podoba mi się prosty, oszczędny, chwilami szorstki ton opowieści o Rozalii, Hance i innych dzieciach. Zrelacjonowanie takiej historii bez łzawego liryzmu wydaje się być prawie niemożliwe, a jednak autorce się to udało. Nie epatuje nas swoimi emocjami. Na pierwszym planie stawia fakty, których wymowa okazuje się silniejsza niż najbardziej poruszające impresje literackie. Kolbuszewska wychodzi z cienia tylko raz. Wyznaje, że musiała na dłuższy czas odłożyć pisanie, gdy uświadomiła sobie, jak wielu małych pasażerów nie przeżyło podróży. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka została wydana starannie i zawiera mapkę oraz dużo ilustracji. Dotarcie do nich na pewno nie było łatwe. Do ogródka wydawcy wrzucę dwa kamyczki. Zirytowała mnie literówka w podziękowaniach na końcu reportażu, a również to, że dowiedziałam się o istnieniu „Niemki” z zapowiedzi wydawniczych w księgarni internetowej, w której ją kupiłam. Według mnie o tak wartościowej publikacji powinno być głośno. Na stronie internetowej Vesper książka wciąż figuruje w dziale &lt;i&gt;Zapowiedzi&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To nie jest łatwa lektura. Trudno się po niej podnieść i spokojnie wrócić do codziennych obowiązków. Ja od wczoraj nie mogę sobie znaleźć miejsca. Ogarnia mnie bezsilna złość, że dzieciom z pociągu możemy ofiarować tylko wspomnienie i chwilę zamyślenia. Jednocześnie dzięki polskim rodzinom, które w tamtych czasach potrafiły zapomnieć o doznanych cierpieniach i narażając się na nieprzyjemności przyjąć pod swój dach małych Niemców, czuję krzepiące przesłanie, które płynie z tej historii. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;____________&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;[1] Daina Kolbuszewska, &lt;i&gt;"Niemka: Dziecko z pociągu", &lt;/i&gt;Vesper, 2011, s. 13.&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Moja ocena: 5&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-KtJTKO4L8bE/TuNo346k4tI/AAAAAAAABdg/qSJiBr0Pmi4/s1600/gertrud.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-KtJTKO4L8bE/TuNo346k4tI/AAAAAAAABdg/qSJiBr0Pmi4/s320/gertrud.jpg" width="195" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Rozalia (Gertrud) – dziecko z pociągu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Zdjęcie z 1945 r.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-4439637972768537954?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/4439637972768537954/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/12/pociag-z-breslau-daina-kolbuszewska.html#comment-form' title='Komentarze (26)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/4439637972768537954'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/4439637972768537954'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/12/pociag-z-breslau-daina-kolbuszewska.html' title='Pociąg z Breslau. Daina Kolbuszewska, &quot;Niemka: Dziecko z pociągu&quot;'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-Jokk9HbnCRY/TuJishqotTI/AAAAAAAABdY/FDgO9B5Ljtw/s72-c/niemka-dziecko-z-pociagu..jpg' height='72' width='72'/><thr:total>26</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-7409564667439301603</id><published>2011-12-06T07:24:00.014+01:00</published><updated>2011-12-06T21:02:24.066+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dla dzieci'/><title type='text'>Dla dzieci, czyli przedświąteczny poradnik prezentowy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-zdEItAj6X1Y/Tt2w6v8IkUI/AAAAAAAABc4/rFezElUUNA0/s1600/smith.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-zdEItAj6X1Y/Tt2w6v8IkUI/AAAAAAAABc4/rFezElUUNA0/s320/smith.jpg" width="228" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Mal. &lt;a href="http://www.illustration-house.com/bios/smith_bio.html"&gt;Jessie Wilcox Smith&lt;/a&gt;.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wczoraj z dużym zainteresowaniem przeczytałam listę laureatów konkursu &lt;b&gt;&lt;a href="http://www.polskailustracjadladzieci.pl/2011/12/ksiazka-roku-2011-polskiej-sekcji-ibby.html"&gt;Książka Roku 2011 Polskiej Sekcji IBBY&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;, którą polecam Waszej uwadze.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Szczególną radość sprawiła mi obecność w tym zestawieniu &lt;a href="http://ryms.pl/ksiazka_szczegoly/806/index.html"&gt;&lt;i&gt;Pamiętnika Blumki&lt;/i&gt;&lt;/a&gt; Iwony Chmielewskiej, który jest nowatorską próbą przybliżenia małym czytelnikom postaci Janusza Korczaka, a również, w ramach patriotyzmu lokalnego, dostrzeżenie książki wydawnictwa Mimochodem z Lublina,&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Pies w Krainie Wędrującej Nocy &lt;/span&gt; Joanny Klary Teske. Niestety, nie widziałam publikacji tego wydawnictwa w żadnej lubelskiej księgarni (!). &lt;a href="http://www.mimochodem.com.pl/oferta/pies-w-krainie-wdrujcej-nocy"&gt;Na stronie Mimochodem&lt;/a&gt; są dwa fragmenty nagrodzonej książki. Dotychczas nie trafiłam na żadną recenzję.&lt;br /&gt;Uprzedzam, że również próżno szukać "Pamiętnika Blumki" w lubelskich księgarniach "naziemnych". Mam wrażenie, że &lt;a href="http://kolekcja.bookart.pl/info/viewpub/tid/3/pid/35"&gt;Iwona Chmielewska&lt;/a&gt; jest bardziej popularna na świecie niż w Polsce. Zbliża się rok Janusza Korczaka, może dzięki temu Blumka wzbudzi większe zainteresowanie.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mam nadzieję, że powyższa lista laureatów pomoże Wam w zakupach mikołajkowych i gwiazdkowych, choć oczywiście "książka nagrodzona" absolutnie nie musi być synonimem "książki świetnej". Niezdecydowanych odsyłam również do "Rekomendacji choinkowych"&amp;nbsp; Joanny Olech w ostatnim literackim dodatku do &lt;i&gt;Tygodnika Powszechnego&lt;/i&gt;, &lt;a href="http://tygodnik.onet.pl/43,0,71365,rekomendacje_choinkowe,artykul.html"&gt;&lt;i&gt;Książki w Tygodniku&lt;/i&gt;&lt;/a&gt; (niestety, tylko część artykułu dostępna jest bezpłatnie), gdzie omówiono wiele ciekawych pozycji dla najmłodszych. Nie muszę chyba dodawać, że mnie szczególnie ucieszyła nowa opowieść o Muminkach! :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://zacofany-w-lekturze.blogspot.com/"&gt;Zacofany w lekturze&lt;/a&gt;, którego opinię również na temat literatury dziecięcej bardzo sobie cenię, w wyśmienitej recenzji poleca kolejną część &lt;a href="http://zacofany-w-lekturze.blogspot.com/2011/11/huk-omot-i-podejrzane-mlaskanie.html"&gt;przygód Paddingtona&lt;/a&gt;. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Świetnym prezentem dla starszych dzieci będzie pierwszy tom cyklu o Flawii de Luce Alana Bradleya, który tak przekonywająco &lt;a href="http://bazyl3.blogspot.com/2010/11/zatrute-ciasteczko-alan-bradley.html"&gt;poleca Bazyl&lt;/a&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Warto buszować po blogach poświęconych wyłącznie literaturze dziecięcej. Bardzo lubię&amp;nbsp; &lt;i&gt;&lt;a href="http://czytanki-przytulanki.blogspot.com/"&gt;Czytanki przytulanki&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;Zachęcam również do lektury interesującego &lt;a href="http://przeczytalamksiazke.blogspot.com/2011/12/ksiazki-dla-dzieci-na-zime.html%20"&gt;zestawienia książek o tematyce zimowej i świątecznej&lt;/a&gt; u Anny.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: right; margin-left: 1em; text-align: right;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-RE4SK8Bxx9s/Tt20BMEDNwI/AAAAAAAABdI/Ymzfra5iRIo/s1600/smith_A17.gif" imageanchor="1" style="clear: right; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-RE4SK8Bxx9s/Tt20BMEDNwI/AAAAAAAABdI/Ymzfra5iRIo/s320/smith_A17.gif" width="272" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Mal. Jessie Wilcox Smith.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wirtualne oglądanie pięknych wydawnictw dla dzieci rekomendowanych przez polską sekcję IBBY, poprawiło mi humor, bo bardzo przygnębiły mnie statystyki opublikowane również wczoraj w &lt;a href="http://www.guardian.co.uk/society/2011/dec/05/children-literacy-britain-book"&gt;&lt;i&gt;Guardianie&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;. Wprawdzie dotyczą Wielkiej Brytanii, ale obawiam się, że u nas może być podobnie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Otóż okazuje się, że, &lt;b&gt;cztery miliony brytyjskich dzieci (jedno na troje) nie posiada ani jednej książki&lt;/b&gt;. To nie są niestety mętne domniemania, tylko wynik skrupulatnych analiz, którymi objęto dzieci w wieku od jedenastu do szesnastu lat. &lt;b&gt;Prawie jedna piąta (dziewiętnaście procent) stwierdziła, że nigdy nie otrzymała książki w prezencie, natomiast dwanaście procent wyznało, że nigdy w życiu nie było w księgarni. &lt;/b&gt;Dziewczynki wypadły w tych statystykach odrobinę lepiej niż chłopcy. Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że &lt;a href="http://lekturylirael.blogspot.com/2011/03/o-moich-gimnazjalistach-sow-kilka.html"&gt;moja gimnazjalna klasa&lt;/a&gt; to wyjątki potwierdzające regułę. :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-7409564667439301603?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/7409564667439301603/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/12/dla-dzieci-czyli-przedswiateczny.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/7409564667439301603'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/7409564667439301603'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/12/dla-dzieci-czyli-przedswiateczny.html' title='Dla dzieci, czyli przedświąteczny poradnik prezentowy'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-zdEItAj6X1Y/Tt2w6v8IkUI/AAAAAAAABc4/rFezElUUNA0/s72-c/smith.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-8136623329970536939</id><published>2011-12-04T19:15:00.002+01:00</published><updated>2011-12-04T19:18:54.993+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wielka Brytania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='4+'/><title type='text'>Spadek po ciotce Klarze, czyli dawcy i biorcy. L. P. Hartley, "Biedna Klara"</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-fjkvSMs7j3U/Tts-B69T0BI/AAAAAAAABcw/GPsMQBXiUpo/s1600/biednaklara.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-fjkvSMs7j3U/Tts-B69T0BI/AAAAAAAABcw/GPsMQBXiUpo/s320/biednaklara.jpg" width="201" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Spadek po ciotce Klarze, czyli dawcy i biorcy. &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;L. P. Hartley to kolejny pisarz z pokrytej pajęczyną galerii twórców niesłusznie zapomnianych. Najbardziej znana książka jego autorstwa to „Posłaniec” (&lt;a href="http://czytankianki.blogspot.com/2010/08/posaniec-l-p-hartley.html"&gt;tu&lt;/a&gt; znakomita recenzja Ani z &lt;i&gt;Czytanek Anki&lt;/i&gt;, a &lt;a href="http://www.guardian.co.uk/books/2011/jun/17/lp-hartley-go-between-ali-smith"&gt;tu&lt;/a&gt; ciekawy tekst Ali Smith, która zdaje relację z ponownej lektury).&lt;i&gt; The Go-Between&lt;/i&gt; miał szczęście do wybitnej adaptacji filmowej, podobnie jak &lt;i&gt;The Hireling&amp;nbsp;&lt;/i&gt;(główna nagroda w Cannes w 1973 roku).&lt;i&gt; &lt;/i&gt;Mało kto jednak sięga po pozostałe książki Hartleya, a jest ich całkiem sporo. Sam autor to również postać niezbyt popularna. Już inicjały L. P. zamiast imion (Leslie Poles), a tak właśnie podpisywał swoje utwory, nadają mu rys tajemniczej anonimowości.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Szkoda, że niewiele osób pamięta o tym brytyjskim pisarzu. Kupiona za grosze, pożółkła, niepozorna „Biedna Klara” dostarczyła mi wielu wzruszeń. Poczułam się tak, jakbym prawie za darmo dostała jubilerskie cacko. Proza Hartleya jest elegancka i pełna klasycznego piękna. Autor niejednokrotnie odwołuje się do starożytności (na przykład motto z „Eneidy”) i symboliki średniowiecznej, przede wszystkim związanej ze świętą Klarą. Tematyka książki okazała się w zaskakujący sposób aktualna w kontekście zbliżających się Świąt: jeden z najważniejszych problemów w powieści to podarunki, a w sensie ogólniejszym dawanie i branie. Są ludzie, którzy pełnią rolę - jak określa Hartley – „emocjonalnej witaminy”, a inni tylko odbierają hołdy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bohaterowie „Biednej Klary” to czwórka przyjaciół wywodzących się z londyńskiej bohemy. Narrator, Edward jest malarzem, a Gilbert kompozytorem. Poznajemy też dwie panie: Myrę i Barbarę. Wszyscy mają ponad czterdzieści lat i żyją samotnie. Łączy ich skomplikowany układ zależności, przywodzący na myśl postacie z powieści „W sieci” Iris Murdoch. Barbara i Myra kochają Gilberta, natomiast Edward żywi gorące uczucia wobec Myry. W opowieści o losach ich „czworokątnej przyjaźni” ważną rolę odgrywa ciotka Gilberta, tytułowa Klara, osoba nieco ekscentryczna, która niedawno zmarła. Pozostawiła siostrzeńcowi imponujący spadek. Gilbert postanawia ofiarować niektóre przedmioty kilku przyjaciołom i w ten sposób rozpętuje prawdziwą burzę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ważnym bohaterem jest również Asyż, w którym toczy się akcja znacznej części powieści. Asyż, który według cytowanego w książce Hawthorne'a, &lt;i&gt;wygląda wieczorem jak różaniec przerzucony przez zbocze wzgórza&lt;/i&gt;[1]. Żaden z czytanych wcześniej opisów tego miasta nie przemówił do mnie tak silnie jak obrazy nakreślone słowami Hartleya. Pisarz przez kilka lat mieszkał w Wenecji i jego fascynacja Italią i językiem włoskim jest wyczuwalna natychmiast. Niezapomnianym przeżyciem był dla mnie kiedyś spacer po Florencji z „Pokojem z widokiem” E. M. Forstera w ręku. Mam nadzieję, że uda mi się odbyć przechadzkę po Asyżu z egzemplarzem „Biednej Klary”. Ja też chciałabym „wchłonąć w siebie ożywczy wiew tego miasta, światło, powietrze, krzepiący gwar rozmów, wszystko, co jest dowodem wiary w życie”[2].&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bardzo podobało mi się w książce Hartleya to, że czytelnik nie jest prowadzony za rączkę. Autor zostawia nas z kilkoma pytaniami, na które musimy poszukać odpowiedzi sami. Kim był mężczyzna w kaplicy? Czy depesza od Barbary rzeczywiście zginęła? Co tak naprawdę zapowiada ostatnie zdanie powieści? Czy Edward to nielojalny egoista, czy człowiek, który miał prawo walczyć o swoje szczęście, zgodnie z przysłowiem: „w miłości i na wojnie wszystko wolno”? To zaledwie kilka pytań z długiej listy tematów do rozważań. Uwielbiam, kiedy książka nie kończy się we mnie wraz z zamknięciem okładki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na klejnocie jest jednak kilka rys. Uprzedzam, że początek „Biednej Klary” raczej zniechęca do dalszej lektury. Przyznaję, miałam ochotę ją przerwać, bo książka dosłownie mnie usypiała. W mętnych refleksjach nie potrafiłam dostrzec głębi. Jednak w pewnym momencie nastąpił przełom. Kiedy Edward wyjeżdża do Włoch, akcja nabiera rumieńców i gwałtownie przyspiesza. Od powieści nie można się wręcz oderwać i tak już jest do samego końca.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chwilami drażniła mnie też nieskazitelna wytworność bohaterów.&amp;nbsp; Na przykład wkrótce po otrzymaniu wiadomości o śmierci bliskiej osoby Edward&amp;nbsp; popisuje się erudycją: „Myro, może lepiej się poczujesz, gdy „pociecha moralna&amp;nbsp; znajdzie fizyczne wsparcie'', jak powiedział Burke”[3].&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mimo to zachęcam Was do wygrzebania „Biednej Klary” spod stosów książek, o których prawie nikt nie pamięta. Naprawdę warto. Cenię Hartleya przede wszystkim za rzadki talent: umiejętność pisania o zwykłych ludziach i miejscach w taki sposób, że wydają się niezwykłe. A niepokojący nastrój „Biednej Klary” kojarzył mi się trochę z &lt;a href="http://lekturylirael.blogspot.com/search/label/Penelope%20Fitzgerald"&gt;„The Bookshop” Penelpope Fitzgerald&lt;/a&gt;. &lt;/div&gt;__________&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;[1] L. P. Hartley, „Biedna Klara”, tłum. Maria Skroczyńska, Państwowy Instytut Wydawniczy, 1971, s. 63.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;[2] Tamże, s. 105-106.&lt;/div&gt;[3] Tamże, s. 146.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja ocena: 4+ &lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-RIPlDxqghpw/Tts94neeaWI/AAAAAAAABco/YqdbQTJ863c/s320/l+p+hartley.jpg" style="margin-left: auto; margin-right: auto;" width="268" /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;L.P. Hartley&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.literarynorfolk.co.uk/hunstanton.htm"&gt;[Źródło zdjęcia]&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-8136623329970536939?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/8136623329970536939/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/12/spadek-po-ciotce-klarze-czyli-dawcy-i.html#comment-form' title='Komentarze (20)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/8136623329970536939'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/8136623329970536939'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/12/spadek-po-ciotce-klarze-czyli-dawcy-i.html' title='Spadek po ciotce Klarze, czyli dawcy i biorcy. L. P. Hartley, &quot;Biedna Klara&quot;'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-fjkvSMs7j3U/Tts-B69T0BI/AAAAAAAABcw/GPsMQBXiUpo/s72-c/biednaklara.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>20</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-5171329516043400473</id><published>2011-11-26T18:55:00.005+01:00</published><updated>2011-11-26T19:58:46.777+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='5+'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Włochy'/><title type='text'>Miasta lekkie jak latawce, miasta ażurowe jak koronki. Italo Calvino, "Niewidzialne miasta"</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-r6s5H7thLEs/TtEWTAPlrBI/AAAAAAAABag/u7Eeh5jT6P0/s1600/italo3.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-r6s5H7thLEs/TtEWTAPlrBI/AAAAAAAABag/u7Eeh5jT6P0/s320/italo3.jpg" width="192" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Miasta lekkie jak latawce, miasta ażurowe jak koronki&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Kiedy czytałam „Niewidzialne miasta” &lt;i&gt;tak mi było, jakby róża przez otwarte wpadła okno&lt;/i&gt;. Jeśli chcecie bury, listopadowy dzień zamienić w kalejdoskop barw, dźwięków, smaków i zapachów, wystarczy otworzyć tę książkę w dowolnym miejscu. Nie wiem, jak pachnie słoń po deszczu, nigdy nie spacerowałam w magnoliowym ogrodzie odbijającym się w lazurowej lagunie, nie próbowałam &lt;span style="color: black;"&gt;mięsa bażanta złocistego, pieczonego na ogniu z suchych drew czereśniowych i posypanego ob­ficie rozmarynem, nie dotykałam też złotego muślinu, &lt;/span&gt;ale dzięki Italo Calvino poczułam się tak, jakbym to wszystko robiła. Jego proza działa na wszystkie zmysły i rozpala wyobraźnię.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Do przeczytania „Niewidzialnych miast” zachęcili mnie &lt;a href="http://lekturylirael.blogspot.com/2010/03/ksiazki-i-ludzie-rozmowy-barbary-n.html"&gt;rozmówcy Barbary N. Łopieńskiej&lt;/a&gt;. Tytuł powrócił jak refren w kilku wypowiedziach. Skrzętnie go zanotowałam, nieświadoma, że czekają mnie długie poszukiwania. Okazało się bowiem, że niepozorna książeczka z 1975 roku to biały kruk. Po wielu miesiącach moje marzenie się spełniło. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Warstwa fabularna powieści jest dość uboga. To na pewno nie jest pozycja dla miłośników wartkiej akcji. Istotną część książki stanowią rozmowy prowadzone przez Marko Polo z mongolskim władcą, Kubłaj-chanem. Ich dialogi przeplatane są barwnymi opisami miast, które podróżnik odwiedził w czasie wypraw. Na próżno będziemy ich szukać na mapach. Wymyślił je Calvino.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.signatureillustration.org/illustration-blog/wp-content/Lisel-Ashlock-Invisible-Cities.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="302" src="http://www.signatureillustration.org/illustration-blog/wp-content/Lisel-Ashlock-Invisible-Cities.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Lisel Ashlock, &lt;i&gt;Invisible Cities&lt;/i&gt; &lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Relacje z poszczególnych metropolii stanowią odrębne podrozdziały: pięćdziesiąt pięć miast autor podzielił na jedenaście kategorii. Powieść składa się z dziewięciu części, które obejmują po kilka opisów. Pisarz wyraźnie sugeruje inny wariant kolejności lektury miniatur, podobnie jak Julio Coratazar w „Grze w klasy”. Jestem pewna, że historie przeczytane według tej tajemniczej numeracji odsłonią nam zupełnie inne widoki, pozwolą dostrzec szczegóły pominięte przy pierwszej, gorączkowej lekturze. Bo nie ukrywam, że słowa Calvino piłam łapczywie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Odniosłam wrażenie, że autor nawiązuje z czytelnikiem ciekawą grę. Opisy poszczególnych miast brzmią baśniowo, zresztą już w pierwszym zdaniu dowiadujemy się o tym, że cesarz nie ufał swojemu rozmówcy: &lt;i&gt;Nie jest powiedziane, że Kubłaj-chan wierzy we wszystko, co opowiada mu Marko Polo&lt;/i&gt;[1]. W pewnym momencie twierdzi wręcz: &lt;i&gt;Twoje miasta nie istnieją&lt;/i&gt;[2]. Czy możemy więc do końca zaufać autorowi? W niektórych opisach wyczuwalna jest ironia, a dynamiczne, przenikające się obrazy budzą skojarzenia oniryczne: &lt;i&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Z mia­stami jest jak ze snami: wszystko, co wyobrażalne, może się przyśnić, ale nawet najbardziej zaskakujący sen jest rebusem, który kryje w sobie pragnienie lub jego odwrotną stronę &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;— &lt;i&gt;lęk.&lt;/i&gt;[3]&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Miasta Calvino mają poetyckie nazwy. To najczęściej kobiece imiona, na przykład Izaura, Dorotea, Maurilia, Berenika, co pozwala sadzić, że pisarz symbolicznie charakteryzował ludzi, ich różne postawy i spojrzenie na świat. Jako zgrzyt odebrałam egzystencjalistyczną refleksję Kubłaj-chana umieszczoną na ostatniej stronie. Mówi o piekle żyjących, które na co dzień tworzymy przebywając razem. Odniosłam wrażenie, że została dodana trochę na siłę i że kłóci się z duchem opowieści.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://blog.uncovering.org/archives/uploads/2009/09010701_blog.uncovering.org_cidades.jpg" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="296" src="http://blog.uncovering.org/archives/uploads/2009/09010701_blog.uncovering.org_cidades.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Nora Sturges, &lt;i&gt;Invisible Cities &lt;/i&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Język Calvino brzmi bardzo poetycko i muzycznie, a szczególną uwagę zwraca orientalny przepych epitetów, a również długie, wielopiętrowe zdania. Opowieść bardzo zyskuje na uroku w oryginalnej wersji językowej, choć polski przekład Aliny Kreisberg również zachwyca. &amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;„Niewidzialne miasta” pozostawiają czytelnika w stanie niedosytu, lekkiego oszołomienia. Prozę Calvino można czytać zachwycając się wyobraźnią twórcy. Powieść przypuszczalnie zaciekawi miłośników fantastyki, była zresztą nominowana do Nebuli. Można też dopatrywać się w niej podtekstów filozoficznych lub problematyki ekologicznej.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Bez względu na to, jaki będzie cel Waszej podróży, koniecznie odwiedźcie &lt;i&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;miasta lekkie jak latawce, miasta ażurowe jak koronki, miasta przeźroczyste jak moskitiery, miasta-unerwienie liścia, miasta-linie dłoni, miasta z filigranu, których nieprzejrzystą, złudną grubość można przejrzeć na wylot&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;[4].&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;__________________ &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;[1] &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Italo Calvino,&lt;i&gt; Niewidzialne miasta, &lt;/i&gt;tłum.&lt;/span&gt; Alina Kreisberg,&lt;i&gt;&lt;span style="color: black;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Czytelnik, 1975, s. 5.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;[2] Tamże, s. 45.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;[3] &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Tamże, &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;s. 34&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;[4] &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Tamże, &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;s. 56.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Moja ocena: 5+&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-sAFImdnYjz0/TtEhC2v7dSI/AAAAAAAABao/c249khSZE-Q/s1600/italo.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="261" src="http://2.bp.blogspot.com/-sAFImdnYjz0/TtEhC2v7dSI/AAAAAAAABao/c249khSZE-Q/s400/italo.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Italo Calvino&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://abanatelier.com/opleiding-italo-calvino-bio/"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&amp;nbsp;[Źródło zdjęcia.]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-5171329516043400473?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/5171329516043400473/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/11/miasta-lekkie-jak-latawce-miasta.html#comment-form' title='Komentarze (34)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/5171329516043400473'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/5171329516043400473'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/11/miasta-lekkie-jak-latawce-miasta.html' title='&lt;i&gt;Miasta lekkie jak latawce, miasta ażurowe jak koronki.&lt;/i&gt; Italo Calvino, &quot;Niewidzialne miasta&quot;'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-r6s5H7thLEs/TtEWTAPlrBI/AAAAAAAABag/u7Eeh5jT6P0/s72-c/italo3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>34</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-1503375783195377312</id><published>2011-11-01T22:13:00.001+01:00</published><updated>2011-11-01T22:26:26.856+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='4'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Japonia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Francja'/><title type='text'>Intruz w szafie [Éric Faye, "Nagasaki"]</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-w0GHOqNrW4Y/TqVMIWk18kI/AAAAAAAABOM/jk56f_bHBrE/s1600/nagasaki.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-w0GHOqNrW4Y/TqVMIWk18kI/AAAAAAAABOM/jk56f_bHBrE/s320/nagasaki.jpg" width="204" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Intruz w szafie&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lektura „Nagasaki” przypomina rozmowę z gadatliwym nieznajomym w pociągu. Z zainteresowaniem słuchamy jego opowieści i żywo komentujemy. Kiedy wysiadamy, usłyszana historia natychmiast ulatuje z naszej pamięci. Obawiam się, że w moim przypadku podobnie będzie z powieścią Érica Faye. To książka, która przypuszczalnie za kilka miesięcy będzie już tylko mglistym wspomnieniem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Główny bohater opowieści to Shimura, meteorolog z Nagasaki. Pięćdziesięciosześcioletni kawaler, sumienny pracownik, prowadzi ustabilizowany tryb życia. Jedyna bliska osoba to siostra, która odwiedza go raz do roku, a ostatnio nawet rzadziej. Jesteśmy świadkami, jak uporządkowana egzystencja Shimury zaczyna drżeć w posadach. Bohater coraz wyraźniej odczuwa czyjąś obecność w swoim domu. Drobne dowody upewniają go w tym, że ktoś korzysta z jego kuchni i lodówki. Meteorolog instaluje w mieszkaniu webcam i tajemnica zostaje rozwiązana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okazuje się, że intruz to bezdomna bezrobotna, która prawie od roku mieszka w jego szafie. Więcej szczegółów nie zdradzę, żeby nie psuć i tak wątłej przyjemności z lektury. Pomysł na wprowadzenie niepokojących akcentów w pozornie szarą rzeczywistość i budowanie narastającego napięcia wydał mi się z Kafki rodem. Skojarzenie może być słuszne, bo Faye napisał książkę o autorze „Procesu”. Dodam jeszcze, że historia opowiedziana w „Nagasaki” zdarzyła się naprawdę i została odnotowana w japońskiej prasie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Nagasaki” to gorzka opowieść o samotności, o ludziach, którzy skupieni są tak bardzo na sobie, że nie dostrzegają najbliższego otoczenia. Shimura nie ma wokół siebie nikogo, w wolnych chwilach poszukuje przyjaciół na Facebooku, ale ma świadomość, że „to tak, jakby łowić ryby w mętnej wodzie za pomocą młynka...”[1]. Pan Shimura kursuje między domem a pracą. W jego mieszkaniu jest pokój gościnny, z którego i tak nikt nie korzysta. Wobec siebie nie ma złudzeń: „No cóż, nie jestem za wiele wart. Kultywuję kawalerskie nawyki, służące mi za barierkę ochroną i pozwalające wmawiać sobie, że w istocie nie jest ze mną aż tak źle.” [2]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Według Faye żyjemy w aseptycznym świecie, w którym wszystko jest poukładane w przegródkach, jak w pudełku z japońskim jedzeniem, a w naszym życiu coraz większą rolę odgrywa bezduszna technika. Autor wysuwa przypuszczenie, że wkrótce w ostatnich chwilach życia będą nam towarzyszyć roboty. Podobny obraz świata, w którym technologia kwitnie, ale wymarły uczucia, nakreślił kiedyś Zbigniew Herbert:&lt;br /&gt;&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;"Łzy fałszywe przed mrożeniem poddaje się zabiegowi destylacji, gdyż z natury są mętne i doprowadza się je do stanu, w którym pod względem czystości nie ustępują prawie łzom prawdziwym. Są bardzo twarde, bardzo trwałe i nadają się nie tylko do ozdób, ale także do krajania szkła". [3]&lt;/blockquote&gt;Książka Faye jest również ważnym głosem w dyskusji na tematy społeczne. Autor porusza problem bezrobocia, uragających godności ludzkiej warunków, w jakich żyją bezdomni, braku opieki nad tymi, którzy nie chcą lub nie mogą uczestniczyć w wyścigu szczurów:&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;„Kryzys sprawia, że ludzie stają się jeszcze bardziej samotni. Co oznacza jeszcze to MY, które wraca na okrągło w rozmowach? MY umiera. Zamiast zgromadzić się wokół ogniska, JA izolują się, śledzą. Każdy uważa, że wyjdzie na tym lepiej od sąsiada, i to także oznacza prawdopodobnie koniec człowieka.”[4]&amp;nbsp; &lt;/blockquote&gt;Lekturę książki utrudniał mi niezbyt udany, bardzo nierówny przekład. Chwilami nieznośnie wręcz dosłowny: przykładowo na ekranie telefonu Shimury wyświetla się napis &lt;i&gt;wezwanie nieodebrane&lt;/i&gt;. W nocie wydawcy na okładce czytamy ze zdziwieniem o krystalicznej prozie Faye. Niestety, polskie tłumaczenie czyni z niej kryształ chropowaty, w kilku momentach wręcz potłuczony, który chwilami kaleczy &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W 2010 roku&amp;nbsp;„Nagasaki”&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 14pt;"&gt; &lt;/span&gt; otrzymało Grand Prix Akademii Francuskiej za powieść. To dla mnie duże zaskoczenie, bo nie dostrzegam w tej&amp;nbsp; książce cech dzieła wybitnego. Dziwi mnie również, że zwycięski laur otrzymało takie maleństwo – powieść Faye liczy zaledwie 96 stron. Niewielkie rozmiary posiada też śweżo upieczona laureatka Bookera, książka Juliana Barnesa „The Sense of an Ending, jedynie176 stron. Czyżby wśród literaturoznawców i krytyków coraz bardziej w cenie była precyzja i oszczędność słowa? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lubię ascetyczne i skromne okładki, ale tym razem jest to oszczędność przesadna. Na ciemnofioletowej powierzchni nie ma zupełnie nic poza nazwiskiem autora, tytułem i logo wydawnictwa. Widziałam, że wariant francuski jest identyczny, więc dyskusyjna idea przypuszczalnie wypłynęła od samego autora. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Efektowny pomysł, dość nijakie wykonanie - tak można by w skrócie ująć wrażenia po lekturze „Nagasaki”. Pociąg odjeżdża, pan Shimura i zawartość jego szafy przestają mieć dla nas jakiekolwiek znaczenie.&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;__________________ &lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;[1] Éric Faye, &lt;i&gt;„Nagasaki”&lt;/i&gt;, tłum. Andrzej Bilik, Fontanna, 2011, s. 29.  &lt;br /&gt;[2] Tamże, s. 9.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;[3] Zbigniew Herbert, "Z technologii łez", [w:] "Wiersze zebrane", oprac. Ryszard Krynicki, Wydawnictwo a5, &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;2008, s. 225.&lt;/div&gt;[4] Éric Faye, op. cit., s. 65.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja ocena: 4&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-DN9XUPFP9cU/TqVMTN7jxmI/AAAAAAAABOU/ORGBhuvDHe0/s1600/eric-faye-a1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-DN9XUPFP9cU/TqVMTN7jxmI/AAAAAAAABOU/ORGBhuvDHe0/s320/eric-faye-a1.jpg" width="230" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://fr.wikipedia.org/wiki/%C3%89ric_Faye"&gt;Éric Faye&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;[&lt;a href="http://stilsubstantiv.wordpress.com/"&gt;Źródło zdjęcia&lt;/a&gt;] &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-1503375783195377312?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/1503375783195377312/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/11/intruz-w-szafie-eric-faye-nagasaki.html#comment-form' title='Komentarze (19)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/1503375783195377312'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/1503375783195377312'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/11/intruz-w-szafie-eric-faye-nagasaki.html' title='Intruz w szafie [Éric Faye, &quot;Nagasaki&quot;]'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-w0GHOqNrW4Y/TqVMIWk18kI/AAAAAAAABOM/jk56f_bHBrE/s72-c/nagasaki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>19</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-1843300332837274795</id><published>2011-10-22T11:31:00.006+02:00</published><updated>2011-10-22T11:46:29.726+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Flawia de Luce'/><title type='text'>Alan Bradley w Polsce. Miłośnicy Flawii de Luce, łączcie się! :)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Właśnie dowiedziałam się, że Alan Bradley przyjeżdża do Polski. Będą dwa spotkania, niestety wyłącznie w Krakowie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Szczegóły techniczne:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-2jWgeBQgGkQ/TqJ6cBjBs7I/AAAAAAAABNk/hBxTvwa2yeY/s1600/Flawia_Bradley_Spotkania.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="287" src="http://2.bp.blogspot.com/-2jWgeBQgGkQ/TqJ6cBjBs7I/AAAAAAAABNk/hBxTvwa2yeY/s400/Flawia_Bradley_Spotkania.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Flawia de Luce wyraźnie osłabia u mnie zdolność racjonalnego myślenia, vide nabycie trzeciego tomu w wersji angielskiej wkrótce po premierze, w cenie wskazującej na spory stopień uzależnienia. Nie wykluczam więc wyprawy na spotkanie autorskie. To tylko 270 kilometrów. ;)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przy okazji okazało się, że źle wymawiam nazwisko &lt;i&gt;de Luce&lt;/i&gt;, bo z włoska (&lt;i&gt;luce&lt;/i&gt; to światło). Tymczasem na &lt;a href="http://www.flaviadeluce.com/"&gt;oficjalnej stronie cyklu&lt;/a&gt; są następujące wytyczne w kwestii wymowy:&lt;i&gt; FLAY’-vee-ah duh-LOOSE&lt;/i&gt;.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nawiasem mówiąc zupełnie nie podoba mi się polska szata graficzna serii w stylu emo, z Flawią wyglądającą jak klon &lt;a href="http://www.frontiernet.net/%7Ercowart/addamsfamily.html"&gt;Christiny Ricci w "Rodzinie Addamsów"&lt;/a&gt;. Obawiam się, że odstrasza od serii wielu dorosłych, którym mogłaby się podobać. Wydaje mi się, że o wiele lepsza jest wersja włoska. Też mroczna, ale o niebo bardziej zgodna z treścią i klimatem powieści Bradleya.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-nwK5wRgBZo0/TqKPO5K31jI/AAAAAAAABN8/VQt7IpnS9ok/s1600/bradley3.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-nwK5wRgBZo0/TqKPO5K31jI/AAAAAAAABN8/VQt7IpnS9ok/s320/bradley3.jpg" width="231" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miłośników detektywistycznych talentów Flawii ucieszy wiadomość, że prężnie działa jej &lt;a href="http://flaviafanclub.ning.com/"&gt;fanklub&lt;/a&gt;, a w dyskusjach uczestniczy sam autor. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ogromnie się cieszę, że przesunięto datę premiery czwartego tomu, &lt;i&gt;“I Am Half-Sick of Shadows”&lt;/i&gt;, na 1 listopada tego roku. Moją odpowiedzią na pytanie, czy tym razem rozsądnie poczekam na polską premierę, będzie znaczące milczenie.&lt;br /&gt;Wprawdzie polski przekład części trzeciej,&amp;nbsp; &lt;a href="http://lekturylirael.blogspot.com/2011/03/alan-bradley-red-herring-without.html"&gt;"Ucho od śledzia w śmietanie"&lt;/a&gt;, nie figuruje jeszcze w wydawniczych zapowiedziach, ale gdzieś czytałam, że być może przed świętami pojawi się w księgarniach. Nie cierpię śledzi, ale akurat ucho w śmietanie będzie jak znalazł na wigilijny wieczór. :)&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-mt4KD1tV4tM/TqKONXjlkDI/AAAAAAAABN0/NHUB6BuLcxI/s1600/bradley2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-mt4KD1tV4tM/TqKONXjlkDI/AAAAAAAABN0/NHUB6BuLcxI/s320/bradley2.jpg" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-1843300332837274795?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/1843300332837274795/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/10/alan-bradley-w-polsce-miosnicy-flawii.html#comment-form' title='Komentarze (23)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/1843300332837274795'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/1843300332837274795'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/10/alan-bradley-w-polsce-miosnicy-flawii.html' title='Alan Bradley w Polsce. Miłośnicy Flawii de Luce, łączcie się! :)'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-2jWgeBQgGkQ/TqJ6cBjBs7I/AAAAAAAABNk/hBxTvwa2yeY/s72-c/Flawia_Bradley_Spotkania.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>23</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-5230357775340342068</id><published>2011-10-21T07:05:00.004+02:00</published><updated>2011-10-21T16:19:05.497+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internetowa Plaża Muszli'/><title type='text'>Internetowa Plaża Muszli - odcinek już dziewiętnasty</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-CGj6GaZjKjA/TqD1Or4TflI/AAAAAAAABMs/Zzf8q5gNoZk/s1600/sunday.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-CGj6GaZjKjA/TqD1Or4TflI/AAAAAAAABMs/Zzf8q5gNoZk/s400/sunday.jpg" width="265" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&amp;nbsp;Okładka Sunday Magazine, Coles Phillips, 1908 rok&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Jesienna plucha nie sprzyja spacerom po Internetowej Plaży Muszli, ale wystarczy zaopatrzyć się w szaliki i dobry nastrój. Zapraszam na kolejny spacer.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pisarz i aktor komediowy Don Wilbur prowadzi bloga &lt;a href="http://betterbooktitles.com/"&gt;&lt;i&gt;Better Book Titles&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;, na którym prezentuje alternatywne tytuły znanych powieści. Od dziś zamiast spędzać długie godziny na czytaniu recenzji, not wydawcy i blurbów, zerkamy na okładkę z "lepszym" tytułem i wiemy wszystko&lt;span class="" id="result_box" lang="pl"&gt;&lt;span class="hps"&gt;.&lt;/span&gt; M&lt;span class="hps"&gt;ożemy poznać&lt;/span&gt; &lt;span class="hps"&gt;największe&lt;/span&gt; &lt;span class="hps"&gt;dzieła literackie&lt;/span&gt; wszech czasów &lt;span class="hps"&gt;w kilka sekund&lt;/span&gt;&lt;span class=""&gt;! Oto kilka przykładów:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-9CS4ESKkGik/TqCLp1nu3SI/AAAAAAAABMM/4hb39sNAILE/s1600/austen.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-9CS4ESKkGik/TqCLp1nu3SI/AAAAAAAABMM/4hb39sNAILE/s320/austen.jpg" width="211" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="" id="result_box" lang="pl" style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span class=""&gt;&amp;nbsp;Jane Austen, &lt;i&gt;Duma i uprzedzenie&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-YJ1W6iK9fks/TqCIw0B_z_I/AAAAAAAABLs/Pc0Skh52dZE/s1600/scott.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-YJ1W6iK9fks/TqCIw0B_z_I/AAAAAAAABLs/Pc0Skh52dZE/s320/scott.jpg" width="234" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="" id="result_box" lang="pl" style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span class=""&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;F. Scott Fitzgerald&lt;i&gt;, Po tej stronie raju&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-KWQj49GvsRs/TqCKQpVapFI/AAAAAAAABL0/bAm5YvYSGgQ/s1600/meyer.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-KWQj49GvsRs/TqCKQpVapFI/AAAAAAAABL0/bAm5YvYSGgQ/s320/meyer.jpg" width="212" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="" id="result_box" lang="pl" style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span class=""&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Stephenie Meyer, &lt;i&gt;Przed świtem &lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-7B3o0nZqj9Q/TqCLPaAyqiI/AAAAAAAABME/kBU67eXhmHE/s1600/woolf.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-7B3o0nZqj9Q/TqCLPaAyqiI/AAAAAAAABME/kBU67eXhmHE/s320/woolf.jpg" width="214" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Virginia Woolf, &lt;i&gt;Do latarni morskiej&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-TaXtY0jcuoM/TqCNmWUbspI/AAAAAAAABMU/USLNqZT6rYw/s1600/forster.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-TaXtY0jcuoM/TqCNmWUbspI/AAAAAAAABMU/USLNqZT6rYw/s320/forster.jpg" width="194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;E.M Forster&lt;i&gt;, Pokój z widokiem&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-z2u2wKz1WVU/TqCPFkCfzlI/AAAAAAAABMc/ro8epFXfu1c/s1600/tolkien.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-z2u2wKz1WVU/TqCPFkCfzlI/AAAAAAAABMc/ro8epFXfu1c/s320/tolkien.jpg" width="211" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;J. R. R. Tolkien,&lt;i&gt;&amp;nbsp;Władca pierścieni&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-PrO02FUcbTI/TqCROxaC3jI/AAAAAAAABMk/6T_G6d7Inlk/s1600/prince.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-PrO02FUcbTI/TqCROxaC3jI/AAAAAAAABMk/6T_G6d7Inlk/s320/prince.jpg" width="217" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;Antoine de Saint-Exupéry, &lt;i&gt;Mały Książę&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="" id="result_box" lang="pl"&gt;&lt;span class=""&gt;Uprzedzam, że niektórzy autorzy okładek nie stronią od mocnych słów.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="" id="result_box" lang="pl"&gt;&lt;span class=""&gt;Niestety, nie ma tam tytułów polskich. Trzeba będzie pomyśleć nad alternatywnymi tytułami dla rodzimych bestsellerów. :)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;*&lt;span class="" id="result_box" lang="pl"&gt;&lt;span class=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="" id="result_box" lang="pl"&gt;&lt;span class=""&gt;Portret Twojego ulubionego pisarza na parasolce? Czemu nie? Za sprawą &lt;a href="http://czytankianki.blogspot.com/"&gt;Ani&lt;/a&gt; (wielkie dzięki!) możemy obejrzeć &lt;a href="http://www.literaryluminaries.biz/products.html"&gt;ciekawą kolekcje gadżetów&lt;/a&gt;. Zastanawiam się, którego pisarza chciałabym mieć na parasolce.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="" id="result_box" lang="pl"&gt;&lt;span class=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;* &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli macie ochotę zwiedzić domy znanych pisarzy, strona &lt;a href="http://writershouses.com/"&gt;&lt;i&gt;Writers' Houses&lt;/i&gt;&lt;/a&gt; spełni to życzenie.&lt;a href="http://blog.shelfari.com/ronbrinkmann/2009/08/gaimans-bookshelf-details.html"&gt;Tutaj&lt;/a&gt; z kolei można pobuszować po bibliotece Neila Gaimana.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;* &lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Początkujących literatów może zainteresuje &lt;a href="http://the99percent.com/tips/7082/25-Insights-on-Becoming-a-Better-Writer"&gt;zestaw inspirujących porad&lt;/a&gt;, których udzielają pisarze, którzy już odnieśli sukces.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;* &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na stronie &lt;a href="http://awesomepeoplereading.tumblr.com/"&gt;&lt;i&gt;Awesome People Reading&lt;/i&gt;&lt;/a&gt; można obejrzeć celebrytów zatopionych w lekturze. Widok krzepiący serce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-8C_m95GUpZs/TqD2jUu-k-I/AAAAAAAABM0/2RTZIgD8Rnk/s1600/jdepp.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-8C_m95GUpZs/TqD2jUu-k-I/AAAAAAAABM0/2RTZIgD8Rnk/s320/jdepp.jpg" width="256" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Johnny Depp&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-GEAuUhNhxYw/TqD3Kd3c4WI/AAAAAAAABM8/J5Jf5gAp18w/s1600/vader.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="228" src="http://1.bp.blogspot.com/-GEAuUhNhxYw/TqD3Kd3c4WI/AAAAAAAABM8/J5Jf5gAp18w/s320/vader.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Darth Vader&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-8m-ZqyeLbp8/TqD3i8rml1I/AAAAAAAABNE/J6jz9pV-5Dc/s1600/marilyn.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="276" src="http://2.bp.blogspot.com/-8m-ZqyeLbp8/TqD3i8rml1I/AAAAAAAABNE/J6jz9pV-5Dc/s320/marilyn.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Marilyn Monroe&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-FPoh9HE3zLs/TqD4KTBcJzI/AAAAAAAABNM/yJb6aQDZo8w/s1600/disney.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="230" src="http://3.bp.blogspot.com/-FPoh9HE3zLs/TqD4KTBcJzI/AAAAAAAABNM/yJb6aQDZo8w/s320/disney.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Walt Disney z córkami&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-ywZ0G_DTOx8/TqD4vUmEs1I/AAAAAAAABNU/dI_icV0e5Yc/s1600/audrey.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-ywZ0G_DTOx8/TqD4vUmEs1I/AAAAAAAABNU/dI_icV0e5Yc/s320/audrey.jpg" width="310" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="html_photoset" id="photoset_10847219285"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Audrey Hepburn&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-oGPHBFGnV58/TqD5b0gST-I/AAAAAAAABNc/yrD0RFMYkd4/s1600/anne.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-oGPHBFGnV58/TqD5b0gST-I/AAAAAAAABNc/yrD0RFMYkd4/s320/anne.jpg" width="231" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="html_photoset" id="photoset_10847219285"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Anne Hathaway&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzięki &lt;a href="http://dinersjournal.blogs.nytimes.com/2011/10/19/emily-dickinson-sweet-genius/"&gt;New York Timesowi&lt;/a&gt; możemy upiec ciasto kokosowe według przepisu Emily Dickinson. Może ktoś zechce wypróbować?&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;*&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czytelników, którzy wybierając lektury lubią posiłkować się listami, na pewno zainteresuje &lt;a href="http://www.worldbooknight.org/your-books/the-wbn-interactive-top-100-books"&gt;to zestawienie&lt;/a&gt;.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;*&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po wyczerpującej wyprawie trzeba chwilę odpocząć. Oto ciekawa propozycja ławeczki do ogródka bibliofila:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Wmt1-OJd6Jk/TqCHseljedI/AAAAAAAABLk/8i2WC6txBQI/s1600/%25C5%2582aweczka.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="241" src="http://1.bp.blogspot.com/-Wmt1-OJd6Jk/TqCHseljedI/AAAAAAAABLk/8i2WC6txBQI/s320/%25C5%2582aweczka.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-5230357775340342068?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/5230357775340342068/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/10/internetowa-plaza-muszli-odcinek-juz.html#comment-form' title='Komentarze (26)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/5230357775340342068'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/5230357775340342068'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/10/internetowa-plaza-muszli-odcinek-juz.html' title='Internetowa Plaża Muszli - odcinek już dziewiętnasty'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-CGj6GaZjKjA/TqD1Or4TflI/AAAAAAAABMs/Zzf8q5gNoZk/s72-c/sunday.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>26</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-1565515658754685141</id><published>2011-10-16T18:22:00.005+02:00</published><updated>2011-10-16T18:39:07.148+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Stosowisko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Potpourri'/><title type='text'>Klub Interesującej Książki, czyli moje dziwne nabytki</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ciekawe źródło wartościowych, a niesłusznie zapomnianych pozycji to seria Klub Interesującej Książki Państwowego Instytutu Wydawniczego, wydawana od lat sześćdziesiątych do połowy lat dziewięćdziesiątych. Łączą mnie z nią nostalgiczne wspomnienia, bo wiele ważnych dla mnie książek przeczytałam w takich właśnie wydaniach, między innymi "Lot nad kukułczym gniazdem" Keseya&amp;nbsp; i "Maga" Fowlesa. Charakterystyczne okładki o sporej dawce erotyzmu projektowała Maria Ihnatowicz. Lista państw, z których pochodzili twórcy KIK-owskich publikacji, nawet dziś wydaje się imponująca. Zastanawiam się, jak wówczas nawiązywano kontakty z pisarzami z miejsc tak odległych jak na przykład Nigeria.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kilka tygodni temu obiecałam, że pochwalę się tajemniczymi nabytkami z Allegro. Są to pozycje z serii Klub Interesującej Książki, które poprzedni właściciel troskliwie oprawił i ozdobił złoceniami, ale ich lekturą raczej się nie splamił. Sprawiają wrażenie nietkniętych od chwili zakupu.&amp;nbsp; Być może ich przeznaczeniem było stać na półce i ładnie wyglądać. Dodam jeszcze, że książki były bardzo tanie. Oczywiście nie kupowałam ich w ciemno, wybrałam moim zdaniem najciekawsze. W taki oto spsosób weszłam w posiadanie następujących pozycji:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Elechi Amadi, &lt;i&gt;Piękna Ihuoma &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Joan Didion, &lt;i&gt;Demokracja&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Joan Didion, &lt;i&gt;Rzekobieg &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Alfredo Bryce Echenique, &lt;i&gt;Świat dla Juliusza&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Cyprian Ekwensi, &lt;i&gt;Jagua Nana&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Gail Henley, &lt;i&gt;Co się stanie z wisienkami &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Siergiej Jesin, &lt;i&gt;Imitator&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Rajmondas Kasauskas, &lt;i&gt;Oczy mojej matki&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Gavino Ledda, &lt;i&gt;We władzy ojca &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Branko Letić, &lt;i&gt;Śliwa z cieniem jak nóż&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Vladimir Paral, &lt;i&gt;Cud generalny &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Michel Tournier, &lt;i&gt;Złota kropla &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Inge von Wangenheim, &lt;i&gt;Wykolejenie&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://www.biblionetka.pl/bookSerie.aspx?id=1805"&gt;Tutaj &lt;/a&gt;znajdziecie pełną listę dzieł wydanych w Klubie Interesującej Książki. W &lt;a href="http://www.biblionetka.pl/default.aspx"&gt;Biblionetce&lt;/a&gt; większość została opatrzona krótkimi notkami, które pozwalają przynajmniej ogólnie zorientować się w tematyce danej pozycji. Niektóre doczekały się recenzji. Warto od czasu do czasu zaglądać do tych książek, już pokrytych kurzem niepamięci. Na Allegro można je dostać za grosze. Oprócz kupionego niedawno tajemniczego zestawu mamy na półkach, w szafie i wśród stosów wolnostojących&amp;nbsp; wiele jeszcze innych KIK-owskich dzieł.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oto moje dziwne nabytki z Allegro w scenerii jesiennej. Szkoda, że listkowe eko-zakładki są takie nietrwałe. :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-WvAYFbaA4Cw/Tpr3nUCIirI/AAAAAAAABKk/3M8eRkRIYwE/s1600/kik6.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="355" src="http://4.bp.blogspot.com/-WvAYFbaA4Cw/Tpr3nUCIirI/AAAAAAAABKk/3M8eRkRIYwE/s400/kik6.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-csDEyrtc0tc/Tpr3gkkLnTI/AAAAAAAABKM/ALItrFpeKR8/s1600/kik2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="225" src="http://4.bp.blogspot.com/-csDEyrtc0tc/Tpr3gkkLnTI/AAAAAAAABKM/ALItrFpeKR8/s400/kik2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-tgXjp8NiYLU/Tpr3jOUKMeI/AAAAAAAABKU/WKiLzuaAp7A/s1600/kik4.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="330" src="http://1.bp.blogspot.com/-tgXjp8NiYLU/Tpr3jOUKMeI/AAAAAAAABKU/WKiLzuaAp7A/s400/kik4.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-29d8cNQ-g4M/Tpr3lat5nAI/AAAAAAAABKc/sZtUsnHDjMc/s1600/kik5.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="353" src="http://1.bp.blogspot.com/-29d8cNQ-g4M/Tpr3lat5nAI/AAAAAAAABKc/sZtUsnHDjMc/s400/kik5.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Ah0kKQ69I1k/Tpr4LmA86pI/AAAAAAAABK8/QCcp2UxdsR8/s1600/kik7.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-Ah0kKQ69I1k/Tpr4LmA86pI/AAAAAAAABK8/QCcp2UxdsR8/s400/kik7.jpg" width="315" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-1565515658754685141?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/1565515658754685141/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/10/klub-interesujacej-ksiazki-czyli-moje.html#comment-form' title='Komentarze (56)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/1565515658754685141'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/1565515658754685141'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/10/klub-interesujacej-ksiazki-czyli-moje.html' title='Klub Interesującej Książki, czyli moje dziwne nabytki'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-WvAYFbaA4Cw/Tpr3nUCIirI/AAAAAAAABKk/3M8eRkRIYwE/s72-c/kik6.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>56</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-6610708788982894905</id><published>2011-10-15T10:57:00.011+02:00</published><updated>2011-10-15T23:44:29.201+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='4'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><title type='text'>Peerelowski "Mikołajek" raczej dla dorosłych [Maria Zientarowa, "Drobne ustroje"]</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-mAjXsyCDYIg/TpiwqkCr-JI/AAAAAAAABI8/4mYjDv56J5c/s1600/ustroje.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-mAjXsyCDYIg/TpiwqkCr-JI/AAAAAAAABI8/4mYjDv56J5c/s320/ustroje.jpg" width="192" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Peerelowski &lt;i&gt;"Mikołajek"&lt;/i&gt; raczej dla dorosłych&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;W ramach obchodów Dnia Edukacji Narodowej nie może zabraknąć wizyty w tak zwanej placówce oświatowej. Tym razem to nie będzie moje gimnazjum. Zapraszam do warszawskiego przedszkola z lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Naszymi cicerone będą trzyipółletni Janek i jego trochę starszy brat Andrzejek, bohaterowie książki Marii Zientarowej "Drobne ustroje", którzy do tej światłej instytucji uczęszczają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wystrój wnętrza świetnie obrazuje ówczesną rzeczywistość. Proszę, zwróćcie uwagę na wycinanki z Pałacem Kultury, flagę z gołębiem pokoju, fotografię przedstawiającą żołnierzy polskich i radzieckich. Najpierw spotkanie z panią kierowniczką. Pełni władzę absolutną i - jak twierdzą przedszkolaki - jest ważniejsza od mamuś. Regularnie "chodzi na odprawy i swoje instrukcje ma"[1]. Troszczy się o sprawy ideologiczne, czego wyrazem jest na przykład choinka. Dwa lata temu tematem przewodnim był Plan Sześcioletni i dzieci dekorowały świąteczne drzewka szóstkami zdobionymi na rozmaite sposoby. W ubiegłym roku hasło brzmiało "Frontem do wsi". Poza tym władze oświatowe wydały zakaz dekorowania choinek łańcuchami, "bo myśmy już zrzucili kajdany niewoli i nie chcemy takich symboli" [2]. Tak brzmiała wersja oficjalna, tak naprawdę w całej stolicy nie można było kupić kolorowego papieru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oprócz Mikołaja przedszkole obowiązkowo nawiedza Dziadek Mróz, w kitlu, z wąsami i brodą z waty higroskopijnej, w tenisówkach. Wszyscy pamiętają o tym, że "dawniejszy Mikołaj, ubrany na czerwono, był symbolem buntu przeciwko otaczającej nas rzeczywistości" [3]. Niezapomnianych wrażeń dostarcza zabawa choinkowa. Janek i Andrzejek występują na niej niej w czerwonych krawatach ojca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Drobne ustroje" to zbiór krótkich opowiadań o warszawskiej rodzinie z tamtych czasów. Komizm odrobinę wywietrzał, natomiast niewątpliwą atrakcję stanowią ciekawostki obyczajowe. Gruszka to atrakcyjny deser, którym szantażuje się dzieci, żeby zjadły zupę. Remanent polega na tym, że trzy sprzedawczynie siedzą na ladach i robią sobie manicure. Mieszkańcy stolicy trzymają w piwnicach świnie, króliki i kury. Posiadanie psa uznawane jest za ekstrawagancję i marnotrawstwo. W Polsce nie ma Katowic, jest Stalingorod. Jedni obchodzą Gwiazdkę, inni Nowy Rok. Choć autorka pokazuje tamte czasy w śmiesznym zwierciadle, czytanie o nich niekiedy budzi dreszcz. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życie chłopców nie ogranicza się wyłącznie do przedszkola. Odwiedzamy ich również w domowych pieleszach. W rodzinie&amp;nbsp; Janka i Andrzejka każdy ma ściśle określone obowiązki. Gros zadań przypada na mamusię. Wszelkie zmiany wywołują panikę:&lt;br /&gt;"- A kto ugotuje obiad?&lt;br /&gt;- Tatuś.&lt;br /&gt;Tatuś spojrzał wzrokiem przerażonym."[4] &lt;br /&gt;Ojciec jest natomiast strażnikiem ideologicznego płomienia w domowym ognisku. Do znudzenia czyta potomstwu "Baśnie narodów Związku Radzieckiego" i książeczkę o koziołku, co wpadł do studni w pegeerze, a potem go wyciągali zetempowcy, choć chłopcy domagają się "Kaczki Dziwaczki". To nie zmienia faktu, że Janek i Andrzejek zadają czasem kłopotliwe pytania: "Mama, czy przed wojną było niebo?"[5], a poza tym nie wszystko daje się wyjaśnić szkiełkiem, okiem i zgęszczonym powietrzem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Metody wychowania znacznie różnią się od aktualnie obowiązujących trendów. Progenitura jest bardziej samodzielna, nikt się z nią nie pieści. Już przedszkolaki wysyłane są na kolonie, nawet nad morze, na których obowiązuje zakaz odwiedzin przez rodziców. Nie zmienia to faktu, że niejaka pani Buraczkowska pojechała tam potajemnie, cały dzień siedziała w krzakach i obserwowała swoją pociechę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Drobne ustroje" nie są bynajmniej hymnem o macierzyństwie lub tacierzyństwie. Ojciec Janka przytacza francuskie przysłowie: "pierwszą połowę życia marnują człowiekowi rodzice, a drugą - dzieci" [6]. Janek i Andrzejek mocno dają rodzicom w kość, a chwile, które spędzają poza domem, to wyczekiwane przez rodziców momenty relaksu. Prototypami psotników byli synowie autorki, co wyraźnie sugeruje dedykacja: "Piotrowi i Stefanowi poświęcam, zapewniając ich jednocześnie, że podobieństwo między nimi a Jankiem i Andrzejem nie jest - niestety - czysto przypadkowe." [7] Maria Zientarowa to pseudonim &lt;a href="http://passent.blog.polityka.pl/2007/08/30/mira/"&gt;Miry Michałowskiej&lt;/a&gt;. Miłośnicy "Wojny domowej" z radością odkryją w "Drobnych ustrojach" znane i lubiane motywy (pies Lejek, konfitury z wiśni, itp), a przede wszystkim ciepłe, aczkolwiek niepozbawione szczypty goryczy poczucie humoru pisarki i tłumaczki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wydaje mi się jednak, by zbiór opowiadań Michałowskiej szczególnie mocno przemówił do współczesnych nam rówieśników Janka i Andrzejka. Ich siermiężne dzieciństwo raczej nie wywoła zainteresowania. Czytelnicy dorośli na pewno docenią ironię autorki i z przyjemnością zanurzą się w opowieści o tamtych czasach, by czym prędzej z westchnieniem ulgi wrócić do naszej rzeczywistości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W czasie lektury "Drobnych ustrojów" nieustannie towarzyszyło mi skojarzenie z opowieściami o przygodach Mikołajka autorstwa duetu René Goscinny i Jean-Jacques Sempé. Główni bohaterowie to rezolutni chłopcy, opowiadania stanowią zamknięte, silnie spuentowane historyjki, które można czytać na wyrywki. Występujący w tych opowiastkach dorośli często nie nadążają za kreatywnością i inteligencją milusińskich. Książka jest również zabawna, bardzo istotną rolę odgrywają w niej ilustracje. W przypadku zbioru opowiadań Michałowskiej są to kapitalne rysunki Zbigniewa Lengrena. "Mikołajek" wydaje mi się trochę bardziej uniwersalny i przez to ma większe szanse na zdobycie serc małych czytelników.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ZV4RYehO4QQ/TplGu4xf6ZI/AAAAAAAABJE/8cOb8h6BHF0/s1600/lengren1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="318" src="http://3.bp.blogspot.com/-ZV4RYehO4QQ/TplGu4xf6ZI/AAAAAAAABJE/8cOb8h6BHF0/s320/lengren1.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-bNyT48VkeyA/TplGvSM02VI/AAAAAAAABJM/3Ae4CePrf0A/s1600/lengren2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-bNyT48VkeyA/TplGvSM02VI/AAAAAAAABJM/3Ae4CePrf0A/s320/lengren2.jpg" width="314" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-pq9TtEujBkg/TplGvj1fccI/AAAAAAAABJU/et8YEKke5bA/s1600/lengren+3.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="256" src="http://4.bp.blogspot.com/-pq9TtEujBkg/TplGvj1fccI/AAAAAAAABJU/et8YEKke5bA/s320/lengren+3.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Ilustracje Zbigniewa Lengrena&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdyby lekarze przepisywali książki, "Drobne ustroje" chyba bardzo często  pojawiałyby się na receptach jesienią.&amp;nbsp; Lektura tej zabawnej książki to  przyjemne antidotum na październikowe smuteczki. &lt;/div&gt;___________________&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;[1] Maria Zientarowa, &lt;i&gt;"Drobne ustroje"&lt;/i&gt;, Państwowy Instytut Wydawniczy, 1956, s. 31.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;[2] Tamże, s. 30. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;[3] Tamże, s. 31. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;[4] Tamże, s. 16. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;[5] Tamże, s. 142.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;[6] Tamże, s. 12.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;[7] Tamże, s. 5. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Moja ocena: 4+&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-2IxleUu8qcU/TplIBXWum2I/AAAAAAAABJc/5YRvaRYK2Qs/s1600/michalowska.bmp" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-2IxleUu8qcU/TplIBXWum2I/AAAAAAAABJc/5YRvaRYK2Qs/s320/michalowska.bmp" width="221" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Mira Michałowska alias Maria Zientarowa&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-6610708788982894905?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/6610708788982894905/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/10/peerelowski-mikoajek-raczej-dla.html#comment-form' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/6610708788982894905'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/6610708788982894905'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/10/peerelowski-mikoajek-raczej-dla.html' title='Peerelowski &quot;Mikołajek&quot; raczej dla dorosłych [Maria Zientarowa, &quot;Drobne ustroje&quot;]'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-mAjXsyCDYIg/TpiwqkCr-JI/AAAAAAAABI8/4mYjDv56J5c/s72-c/ustroje.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-3585604126159587869</id><published>2011-10-12T19:25:00.002+02:00</published><updated>2011-10-12T19:28:20.382+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Potpourri'/><title type='text'>Epoka przedblogowa, czyli jak ongiś bywało?</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-vN1WaRNou0w/TpXG2-tz7rI/AAAAAAAABIE/7GNgYTJtSts/s1600/zeszyty4.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="268" src="http://4.bp.blogspot.com/-vN1WaRNou0w/TpXG2-tz7rI/AAAAAAAABIE/7GNgYTJtSts/s320/zeszyty4.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jesień sprzyja nostalgicznym wspomnieniom. Bardzo jestem ciekawa, jak wyglądały Wasze zapiski na temat przeczytanych książek w epoce przedblogowej? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W moim przypadku to były notatki w zeszytach. Nazbierało się ich aż piętnaście. Ostatnio wydobyłam je z szuflady i z sentymentem przejrzałam. To nie były opinie czy recenzje, ograniczałam się tylko do wypisywania ciekawych cytatów, czasem robiłam notatki. Żałuję, że nie wpisywałam dat.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak widać, wzornictwo brulionów dość urozmaicone, od Kubusia Puchatka po szkockie kratki. :) &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-JoLtJWDsegw/TpXHFPo_ExI/AAAAAAAABIM/_s6m9aKD1fc/s1600/zeszyty3.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="284" src="http://4.bp.blogspot.com/-JoLtJWDsegw/TpXHFPo_ExI/AAAAAAAABIM/_s6m9aKD1fc/s320/zeszyty3.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zeszyty bardzo dobrze spełniały swoją rolę, ale wciąż ich przybywało i coraz trudniej było cokolwiek znaleźć. Teraz też zdarza mi się je bezładnie wertować w poszukiwaniu jakiegoś cytatu i oczywiście najczęściej znajduję go w ostatnim zeszycie. :)&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Xmk_l5iJdH0/TpXHItlo2LI/AAAAAAAABIc/9B4IUDEIc3M/s1600/zeszyty2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="208" src="http://4.bp.blogspot.com/-Xmk_l5iJdH0/TpXHItlo2LI/AAAAAAAABIc/9B4IUDEIc3M/s320/zeszyty2.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Potem funkcję zeszytów zaczęła spełniać &lt;a href="http://www.biblionetka.pl/"&gt;Biblionetka&lt;/a&gt;, a zwłaszcza podsumowania poszczególnych miesięcy na forum. W lutym 2010 roku powstał ten blog, który cierpliwie przechowuje czytelnicze wspomnienia. Jest jak zielnik, dzięki któremu zasuszone wrażenia nie rozsypują się z czasem w pył.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czy i jak zapisywaliście literackie przemyślenia, zanim Waszym życiem zawładnął blog? :)&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeszcze wiadomość dnia: &lt;b&gt;&lt;a href="http://zacofany-w-lekturze.blogspot.com/"&gt;Zacofany w lekturze&lt;/a&gt;&lt;/b&gt; &lt;b&gt;finalistą&lt;/b&gt; &lt;b&gt;Konkursu na Najlepszy Blog Książkowy Roku&lt;/b&gt;!!! Teraz Wasze głosy na wagę złota. :) Informacje na temat głosowania &lt;a href="http://saloon-bluzniercow.blogspot.com/2011/10/najlepszy-blog-ksiazkowy-roku-walizka.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt;. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-3585604126159587869?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/3585604126159587869/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/10/epoka-przedblogowa-czyli-jak-ongis.html#comment-form' title='Komentarze (43)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/3585604126159587869'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/3585604126159587869'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/10/epoka-przedblogowa-czyli-jak-ongis.html' title='Epoka przedblogowa, czyli jak ongiś bywało?'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-vN1WaRNou0w/TpXG2-tz7rI/AAAAAAAABIE/7GNgYTJtSts/s72-c/zeszyty4.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>43</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-5755137643979510336</id><published>2011-10-10T18:31:00.003+02:00</published><updated>2011-10-10T18:42:16.498+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tematyka żydowska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='5'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><title type='text'>I była dzielnica żydowska w Lublinie [Stefan Kiełsznia, "Ulica Nowa 3"]</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: inherit; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-BV1_bT4hiYg/TpG5UJWPMmI/AAAAAAAABG0/oYmDaQ4NcYU/s1600/kie%25C5%2582sznia.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-BV1_bT4hiYg/TpG5UJWPMmI/AAAAAAAABG0/oYmDaQ4NcYU/s320/kie%25C5%2582sznia.jpg" width="233" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;I była dzielnica żydowska w Lublinie&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: 9pt;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Gdzie &lt;br /&gt;każdy gest skamieniał nagle &lt;br /&gt;gdzie &lt;br /&gt;nicość wciąż się waży z trwaniem &lt;br /&gt;chleb w pomnik chleba się obrócił &lt;br /&gt;na palenisku zamiast ognia &lt;br /&gt;mak płonie słońcem podsycany &lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Anna Frajlich, „Pompea”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;W przeciwieństwie do Pompejów dzielnica żydowska w Lublinie nie uległa całkowitemu unicestwieniu. Chociaż budynki w większości ocalały, tamten świat zniknął bezpowrotnie. Pozostały już tylko wspomnienia najstarszych mieszkańców mojego miasta i zdjęcia, między innymi prace Stefana Kiełszni, opublikowane w albumie „Ulica Nowa 3”. Dzięki jego stu czterdziestu pięciu fotografiom wiem, jak przed wojną wyglądało pięć lubelskich ulic: Nowa, Lubartowska, Świętoduska, Kowalska i Szeroka. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Dlaczego w roku 1934 w ogóle powstały te zdjęcia? Na pierwszy rzut oka są nijakie i mało efektowne. Odpowiedź na to pytanie nie jest jasna. Niektórzy twierdzą, że fotografie zrobiono na zlecenie konserwatora miejskiego, ponieważ planowano przebudowę dzielnicy żydowskiej. Mamy tu jednak do czynienia z chronologiczną nieścisłością: plany przebudowy pojawiły się dopiero cztery lata później.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Bardziej prawdopodobne wydaje się to, że autor zdjęć zgodnie z trendami w ówczesnej sztuce pragnął ukazywać świat takim, jaki jest, bez upiększeń, bez atrakcyjnych dodatków. Fotografie celowo zostały pozbawione anegdoty. Przy oglądaniu zdjęć towarzyszyło mi wrażenie, że ich autor przeczuwał nadchodzący kataklizm i sam narzucił sobie obowiązki kronikarza świata, który wkrótce przestanie istnieć. Zdjęcia, które robił Kiełsznia, kojarzą mi się z filmem „Dym” (scenariusz i reżyseria Paul Auster), w którym jeden z bohaterów, Auggie Wren (rewelacyjna kreacja Harveya Keitela) przez wiele lat codziennie fotografował ten sam fragment ulicy. Lubelski fotograf z pasją dokumentował słoneczną stronę Nowej, Lubartowskiej, Świętoduskiej, Kowalskiej i Szerokiej, dosłownie kamienica po kamienicy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Autor zdjęć urodził się w roku 1911 w Jakubowicach koło Lublina, w niezamożnej rodzinie robotniczej. Gdyby nie fotografia, którą zaczął się pasjonować jako młody chłopak, prawdopodobnie nigdy o nim nie usłyszeli&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;byśmy&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;. Stał się właścicielem największej w Lublinie kolekcji literatury fachowej na temat fotografii, a również zakładu i sklepu fotograficznego. Zdobył uznanie, ale po wojnie los nie oszczędził mu pobytu w więzieniu za poglądy polityczne, a zrehabilitowano go dopiero po śmierci. W maju 1999 roku jego syn udostępnił fotografie Ośrodkowi Brama Grodzka – Teatr NN.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Zdjęcia stanowią bogatą dokumentację dla historyków, scenografów i kostiumologów. Niesamowite wrażenie robi świat zakrzepły w fotograficznej lawie. Na pewno żyło się wolniej. W bramach i drzwiach stoją osoby, które spokojnie kontemplują to, co dzieje się na ulicach. Dzielnica sprawia wrażenie zaniedbanej, tak jakby mieszkańcy podświadomie przeczuwali, że wkrótce im przyjdzie opuścić ją na zawsze. Brakuje zieleni. Wyraźnie widoczne są różnice między mieszkańcami Lublina a przybyszami ze wsi. Nieustannie zdumiewała mnie skrupulatność fotografa. Wprawdzie na niewielu zdjęciach można zobaczyć uśmiech, mało kto śmiało patrzy w obiektyw, ale to nie są fotografie przygnębiające. Smutna jest natomiast świadomość, że puls ulicznego zgiełku w dzielnicy żydowskiej wkrótce zamilknie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;To nie są też fotografie ani upozowane, ani artystyczne, a mimo wszystko trudno uznać je tylko za bezduszne świadectwo. Po lekturze "Fotoplastikonu" Jacka Dehnela zakochałam się w starych zdjęciach i patrzę na nie teraz inaczej. W fotograficznym zapisie nawet zwykłych chwil kryje się nieuchwytna magia. Ile poezji jest&amp;nbsp; chociażby w szyldach na zdjęciach Kiełszni (pisownia oryginalna):&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Fabryka cukierków „Aromat”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wytwórnia bielizny i pijam „Esef”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Drukarnia „Okręt”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Magazyn mebli „Zaufanie”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Ubiory „Ekonomja”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Tanie źródło towarów bławatnych&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Browar miodu „Victorja”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Fabryka octu spirytusowego „Warszawianka” &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Zdjęcia zachęcają, by godzinami się w nie wpatrywać, zastanawiając się, gdzie spieszą przechodnie, co im się przytrafiło tego dnia, gdy zostali uwiecznieni. Fotografie z albumu "Ulica Nowa 3" stanowią ciekawą ilustrację do elegii Jakuba Glatsztejna: „Lublinie, moje święte żydowskie miasto, miasto wielkiej żydowskiej nędzy i rado­snych żydowskich świąt. Twoja żydowska dzielnica pachniała świeżym razowym i sitkowym chlebem, kiszonymi ogórkami, balsaminką, śledziem i żydowską wiarą.”[2]&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Zdjęcia Stefana Kiełszni, a szczególnie właśnie szyldy, zafascynowały niemiecką artystkę, Ulrike Grossarth z Drezna, która odbyła w 2006 roku podróż do Lublina. W Ośrodku Brama Grodzka – Teatr NN po raz pierwszy zobaczyła te fotografie. Elementy zdjęć wykorzystała w swoich pracach. Tak powstała wystawa „Bławatne z Lublina” i towarzyszące jej publikacje. Jedna z nich to właśnie pięknie wydany album, „Ulica Nowa 3”. Książka wydana jest niezwykle starannie, wręcz z pietyzmem, począwszy od płóciennej oprawy w kolorze szarobłękitnym, a skończywszy na reprodukcjach. Oprócz prac Stefana Kiełszni album zawiera kilka szkiców, które zdecydowanie wzbogacają odbiór oglądanych fotografii. Teksty są w trzech wersjach językowych: po polsku, po niemiecku i po angielsku.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wszystkie zdjęcia opublikowane w "Ulicy Nowej 3" można obejrzeć bezpłatnie w Archiwum Cyfrowym Stefana Kiełszni na &lt;a href="http://www.biblioteka.teatrnn.pl/dlibra/dlibra/aresults?search_op1=AND&amp;amp;search_attid1=3&amp;amp;isExpandable=off&amp;amp;dirids=1&amp;amp;queryType=-4&amp;amp;query=&amp;amp;search_value1=kie%C5%82sznia&amp;amp;search_value2=fotografia&amp;amp;isRemote=off&amp;amp;search_op2=AND&amp;amp;search_attid2=9&amp;amp;action=SearchAction&amp;amp;QI=CDF7AFBBB1E1C484F2AA51D0BD97E4F7-76"&gt;stronie Biblioteki Multimedialnej Ośrodka Brama Grodzka – Teatr NN&lt;/a&gt;. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Kto nas odgrzebie &lt;br /&gt;z jakiej lawy &lt;br /&gt;łopatką pył odgarnie skrzętnie &lt;br /&gt;i z popielniczki u wezgłowia odgadnie &lt;br /&gt;żeśmy mogli kochać &lt;br /&gt;dziecięce klocki rozrzucone w baśń &lt;br /&gt;- o Królewnie Śnieżce - &lt;br /&gt;złoży pod szkłem &lt;br /&gt;z tabliczką - n i e d o t y k a ć &lt;br /&gt;w laboratorium na pulpicie niedopisany ból &lt;br /&gt;odczyta.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Anna Frajlich,&amp;nbsp; „Pompea”&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;   &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;_______________________ &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;[1] Cyt. za: Monika Adamczyk-Garbowska, Marta Kubiszyn, „&lt;i&gt;Pamięć w fotografiach: Stefana Kiełszni dokumenty nieistniejącego żydowskiego miasta&lt;/i&gt;”, [w:] Stefan Kiełsznia, &lt;i&gt;„Ulica Nowa 3”,&lt;/i&gt; red. Ulrike Grossarth, Spector Books, 2011, s. 32.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: 9pt;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Moja ocena: 5&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-tSoECZLTPLE/TpG9qcfkSYI/AAAAAAAABG8/_GuDSRivZLQ/s1600/Kielsznia_060.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="260" src="http://4.bp.blogspot.com/-tSoECZLTPLE/TpG9qcfkSYI/AAAAAAAABG8/_GuDSRivZLQ/s400/Kielsznia_060.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-nUUS-0K8Hg8/TpG-E8ZrIuI/AAAAAAAABHA/dHAle3XIfns/s1600/Kielsznia_046.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="260" src="http://1.bp.blogspot.com/-nUUS-0K8Hg8/TpG-E8ZrIuI/AAAAAAAABHA/dHAle3XIfns/s400/Kielsznia_046.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-zmtszXJ31Z0/TpG_8MGRu9I/AAAAAAAABHE/xcixsMEOptY/s1600/SK_097.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="263" src="http://1.bp.blogspot.com/-zmtszXJ31Z0/TpG_8MGRu9I/AAAAAAAABHE/xcixsMEOptY/s400/SK_097.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-QCc7veEBxmE/TpHAXAyZ8zI/AAAAAAAABHI/-kxCAeMnKdg/s1600/SK_114.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="270" src="http://3.bp.blogspot.com/-QCc7veEBxmE/TpHAXAyZ8zI/AAAAAAAABHI/-kxCAeMnKdg/s400/SK_114.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Ja6cpbSVa8E/TpHAxNby0BI/AAAAAAAABHM/4_wGkqOOWG0/s1600/SK_129.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="270" src="http://1.bp.blogspot.com/-Ja6cpbSVa8E/TpHAxNby0BI/AAAAAAAABHM/4_wGkqOOWG0/s400/SK_129.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Zdjęcia z albumu "Ulica Nowa 3"&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-FyKzw01pTQ0/TpG9G0jxZHI/AAAAAAAABG4/fPgO4jcSP40/s1600/kielsznia.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-FyKzw01pTQ0/TpG9G0jxZHI/AAAAAAAABG4/fPgO4jcSP40/s320/kielsznia.jpg" width="195" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Stefan Kiełsznia&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-5755137643979510336?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/5755137643979510336/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/10/i-bya-dzielnica-zydowska-w-lublinie.html#comment-form' title='Komentarze (21)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/5755137643979510336'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/5755137643979510336'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/10/i-bya-dzielnica-zydowska-w-lublinie.html' title='I była dzielnica żydowska w Lublinie [Stefan Kiełsznia, &quot;Ulica Nowa 3&quot;]'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-BV1_bT4hiYg/TpG5UJWPMmI/AAAAAAAABG0/oYmDaQ4NcYU/s72-c/kie%25C5%2582sznia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>21</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-5662217151878098920</id><published>2011-10-08T21:55:00.010+02:00</published><updated>2011-10-08T22:16:11.198+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wielka Brytania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='4+'/><title type='text'>Iris Murdoch, "Dzwon"</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-MNpFnoKmAN0/TpAsxI5bCKI/AAAAAAAABGw/o0qo5haOYww/s1600/murdoch2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/-MNpFnoKmAN0/TpAsxI5bCKI/AAAAAAAABGw/o0qo5haOYww/s200/murdoch2.jpg" width="125" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;Wzbierające wody niedoskonałości &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;"Dora Greenfield rzuciła męża, ponieważ się go bała. W sześć miesięcy później postanowiła wrócić do niego z tego samego powodu."&lt;/i&gt;[1] To się nazywa mocny początek opowieści! A po trzęsieniu ziemi w pierwszych zdaniach napięcie rośnie z każdą stroną. Do napięcia, a chwilami wręcz rozdygotania, trzeba się przyzwyczaić. Lekturze "Dzwonu" towarzyszy do końca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedyś przeżyłam niezbyt udane spotkanie z twórczością Iris Murdoch, teraz  było o niebo lepiej. Po jej książkę sięgnęłam pod wpływem recenzji&amp;nbsp; &lt;a href="http://czytankianki.blogspot.com/2011/07/fairly-honourable-defeat-iris-murdoch.html"&gt;Ani&lt;/a&gt;, która dotyczyła innej powieści tej pisarki i komentarza &lt;a href="http://bezszmer.wordpress.com/"&gt;Bezszmer&lt;/a&gt;, rekomendującej "Dzwon" jako dobry wybór dla początkujących amatorów twórczości autorki "Jednorożca". Wypożyczyłam w  ciemno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Biblioteczny egzemplarz pozbawiony był obwoluty, stąd zastępczy wariant  okładki w recenzji. Nie pamiętam, kiedy ostatnio zdarzyło mi się  przeczytać książkę, o której nie wiedziałam kompletnie nic. Z jednej strony czułam niedosyt informacji, z  drugiej jednak to było ciekawe doświadczenie. Czasem warto  przeczytać książkę przyobleczoną w burą, biblioteczną włosiennicę. Niektóre noty wydawcy sprawiają, że czuję się tak,  jakbym już poznała całość. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Dzwon" opowiada o burzliwych losach małżeństwa Dory i Pawła Greenfield, którzy w wyniku splotu okoliczności trafiają do świeckiego bractwa anglikańskiego. Jego siedziba mieści się w posiadłości Imber Court w ustronnym zakątku hrabstwa Gloucestershire. Ważną rolę odegra też pobliskie opactwo Imber, klasztor benedyktynek, jezioro, a również średniowieczna legenda o zatopionym dzwonie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powieść podobała mi się, ale nie wpadłam w zachwyt bezkrytyczny. Uważam, że cierpi na nadmiar słów.  Wyrazy spadają na czytelnika jak ulewny deszcz. Na moim odbiorze "Dzwonu" na pewno zaważył przekład. Jest chropawy, niektórym fragmentom brakuje płynności. Może  stąd właśnie wrażenie, że nie czytam, a przedzieram się przez gąszcz wyrazów. Świat powieściowy jest tak szczelnie wypełniony słowami, że za  mało miejsca pozostało dla czytelnika.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo lubię głębię psychologiczną opisywanych postaci, ale odnosiłam wrażenie, że autorka trochę przesadziła. Wolę, kiedy autor daje większą autonomię odbiorcy, kiedy bardziej mu ufa, kiedy przedstawia fakty, które samodzielnie trzeba  zinterpretować. Drobiazgowość analiz bohaterów w "Dzwonie" była dla mnie nieco męcząca. Przykładowo przeżycia wewnętrzne po pocałunku Michała i  Toby'ego zajmują&lt;b&gt; &lt;/b&gt;osiem i pół strony&lt;b&gt; &lt;/b&gt;(Toby cztery, Michał cztery i pół).  Podobno od nadmiaru głowa nie boli, ale tym razem poczułam lekki  przesyt. Przeszkadzało mi też trochę naciągane prawdopodobieństwo niektórych rozwiązań fabularnych. Powieść ma charakter moralitetu, więc pewne rzeczy musiały mieć miejsce, żeby wypłynęły z nich odpowiednie wnioski. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O "Dzwonie" trudno zapomnieć. Powieść Murdoch przeczytałam w sierpniu, a do tej pory zdarza mi się zastanawiać nad jej przesłaniem, nad postępowaniem bohaterów. We wstępie do angielskiej edycji A. S. Byatt stwierdza, że główne tematy książki to religia i seks oraz skomplikowane związki między nimi. Moim zdaniem książka mówi też o  ludzkiej niedoskonałości, o przepaści między naszymi dążeniami,  aspiracjami, wyidealizowanymi poglądami na własny temat, a  rzeczywistością, która wcale nie jest różowa. Zdaniem autorki człowiek to istota  targana namiętnościami, które zagłuszają racjonalne myślenie. Powieść  obnaża też nasz brak odpowiedzialności za czyny, gesty, słowa wobec  innych osób. Impulsywny gest potrafi  wywrócić czyjeś życie do góry nogami: &lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;i&gt;nigdy&amp;nbsp; nie&amp;nbsp;&amp;nbsp; jesteśmy bezpieczni. W każdej chwili możemy być wyrwani ze  stanu bezgrzesznej pogody i bez żadnych faz przejściowych&amp;nbsp;&amp;nbsp; wtrąceni&amp;nbsp;&amp;nbsp;  w&amp;nbsp;&amp;nbsp; jego&amp;nbsp;&amp;nbsp; przeciwieństwo&amp;nbsp;&amp;nbsp; —&amp;nbsp;&amp;nbsp; tak&amp;nbsp;&amp;nbsp; wysoko wzbierają wokół nas wody  naszej i cudzej niedoskonałości. Toby przeszedł w ciągu sekundy, albo  takie przynajmniej miał&amp;nbsp; wrażenie,&amp;nbsp;&amp;nbsp; drogę&amp;nbsp; od&amp;nbsp; radości,&amp;nbsp; która&amp;nbsp;  zdawała&amp;nbsp; się&amp;nbsp; niezachwiana,&amp;nbsp;&amp;nbsp; do&amp;nbsp;&amp;nbsp; niepokoju,&amp;nbsp;&amp;nbsp; którego&amp;nbsp;&amp;nbsp; prawie&amp;nbsp;&amp;nbsp; nie&amp;nbsp;&amp;nbsp;  rozumiał.&lt;/i&gt; [2] &lt;/blockquote&gt;Losy bohaterów ilustrują przekonanie, że za wyrządzone krzywdy trzeba zapłacić nawet po wielu latach. Kara dosięgnie winowajcę w najmniej spodziewanym miejscu i czasie: &lt;i&gt;"Nasze uczynki są jak okręty, przyglądamy im się. gdy wypływają na morze,  ale nie wiemy, kiedy i z jakim ładunkiem wrócą do portu"&lt;/i&gt;. [3]&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lista tematów do przemyśleń poruszanych w książce jest znacznie obszerniejsza. Obawiam się, że trochę za długa jak na liczącą 332 strony powieść. Poza wymienionymi problemami autorka porusza kwestię homoseksualizmu, etyki zawodu nauczyciela, małżeństwa, wolności i wiele innych. Tragiczne wydarzenia, jakie rozgrywają się w Imber Court i mało optymistycznie refleksje filozoficzne, nie pozwoliły mi niestety poznać poczucia humoru autorki, o którym sporo czytałam. To przygnębiająca powieść. Jedyne przebłyski uśmiechu pojawiają się wówczas, gdy na scenę zamaszyście wkracza Dora Greenfield.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mimo zastrzeżeń elegancka i błyskotliwa proza Iris Murdoch daje dużo satysfakcji. To dla mnie jedna z ważniejszych książek tego roku. Wymagała cierpliwości i skupienia, ale cały czas towarzyszyło mi przekonanie, że warto. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;_____________ &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;[1] Iris Murdoch, "Dzwon", tłum. Krystyna Tarnowska, Państwowy Instytut Wydawniczy, 1972, s. 5.&lt;br /&gt;[2] Tamże, s. 168.&lt;br /&gt;[3] Tamże, s. 174.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Moja ocena: 4+&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-nI_kFoxa32Q/To9ieJkJO9I/AAAAAAAABGg/G9akdF2Dlh0/s1600/Murdoch.png" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-nI_kFoxa32Q/To9ieJkJO9I/AAAAAAAABGg/G9akdF2Dlh0/s320/Murdoch.png" width="259" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Iris Murdoch&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-5662217151878098920?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/5662217151878098920/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/10/iris-murdoch-dzwon.html#comment-form' title='Komentarze (58)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/5662217151878098920'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/5662217151878098920'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/10/iris-murdoch-dzwon.html' title='Iris Murdoch, &quot;Dzwon&quot;'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-MNpFnoKmAN0/TpAsxI5bCKI/AAAAAAAABGw/o0qo5haOYww/s72-c/murdoch2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>58</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-5752291824706090761</id><published>2011-10-02T18:36:00.013+02:00</published><updated>2011-10-02T20:12:19.084+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nałkowska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='4+'/><title type='text'>"Wspomnienia o Zofii Nałkowskiej"</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-cCNuvWjumYg/Todd2Fak5rI/AAAAAAAABFs/oCGTwI35bKM/s1600/wozn.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/-cCNuvWjumYg/Todd2Fak5rI/AAAAAAAABFs/oCGTwI35bKM/s200/wozn.jpg" width="138" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Różystki portret zwielokrotniony&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Znam taką duszę, co cmentarniejąc nie do poznania, &lt;br /&gt;Sztuczną różę w śmierć niosła… Była niegdyś różystką…&lt;br /&gt;Skąd ten świat cały? — I róże sztuczne?… I czyjeś łkania?&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=4375408599994955438&amp;amp;postID=5752291824706090761"&gt; &lt;/a&gt;I ja — w świecie, — i ptaki — i pogrzeby — i wszystko?&lt;/i&gt; &lt;br /&gt;Bolesław Leśmian, Słowa do pieśni bez słów&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;"Wspomnienia o Zofii Nałkowskiej" to zbiór osiemnastu szkiców poświęconych pisarce. Teksty napisali różni autorzy, których łączy jedno: w pewnym momencie Bóg lub los, a są tam reprezentowane różne światopoglądy, zetknął ich z Nałkowską. Lektura tej książki jest jak wizyta w gabinecie luster. Autorka "Medalionów" przegląda się w oczach kolejnych osób i za każdym razem obraz jest inny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój najważniejszy zarzut wobec tej pozycji dotyczy nierównego poziomu szkiców. Odnoszę wrażenie, że niektóre osoby znalazły się w zacnym gronie autorów, bo z powodów politycznych wypadało je zaprosić. Na pewno kryterium doboru nie był styl. Dobitnie o tym świadczą niepokojące fragmenty reminiscencji Wacława Barcikowskiego: „Najłatwiej chyba można by przedstawić jej sylwetkę psychiczną, rzutując na nią rykoszetem charakterystykę niektórych jej postaci literackich, pisarz bowiem nie może się ustrzec projekcji na swoich bohaterów własnych, skrzętnie nieraz ukrywanych, procesów endogennych”[1]. Autora tych rewelacji też miałam ochotę rzutować rykoszetem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo wzruszyły mnie natomiast wspomnienia Poli Gojawiczyńskiej, pisane w ostatnich tygodniach jej życia w szpitalu. Ostatnie zdanie urywa się w połowie. W skład zbioru wchodzą też szkice, których walory literackie widoczne są natychmiast. Do mnie przemówiły szczególnie teksty Jana Kotta i Marii Kuncewiczowej. Zastanawiam się tylko, jak Zofia Nałkowska zareagowałaby na porównanie jej dystyngowanej osoby do sępa widzianego w londyńskim zoo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tego typu książkach nie lada atrakcję stanowią ploteczki i anegdoty. We "Wspomnieniach o Zofii Nałkowskiej" znalazłam ich sporo, aczkolwiek stopień hojności autorów w dzieleniu się nimi jest różny. Bez wątpienia niektóre tematy dziś trafiłyby na łamy &lt;i&gt;Pudelka&lt;/i&gt;. Czy Nałkowska miała predylekcję do młodszych panów? Dlaczego rozpadły się jej małżeństwa? Co tak naprawdę łączyło ją z gosposią? Plus liczne opowiastki o życiu uczuciowym pani Zofii, o którym krążyły legendy, podsycane zresztą przez samą pisarkę. Maria Kuncewiczowa wspomina, że kiedyś Nałkowska mrużąc drapieżnie oczy, nonszalancko skwitowała osobę Karola Irzykowskiego: "On także przeszedł przez moje pazury" [2]. Ile w tym było autokreacji na wampa, a ile prawdy? Dziś trudno orzec.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-oalDYrMsR_U/ToiYKpTQRWI/AAAAAAAABF4/WxIzSUPGT_E/s1600/nalkowska2.jpg" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="292" src="http://1.bp.blogspot.com/-oalDYrMsR_U/ToiYKpTQRWI/AAAAAAAABF4/WxIzSUPGT_E/s400/nalkowska2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Zofia Nałkowska w Zakopanem, 1938 r.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ze szczególnym zainteresowaniem czytałam fragmenty poświęcone literaturze. Wszyscy podkreślają sumienność Nałkowskiej, jej odpowiedzialność za słowo, dążenie do perfekcji, ciągłe niezadowolenie z efektów pracy. Jerzy Zawieyski wspomina, że autorka "Granicy" "pisała zawsze z trudem, niemal jak Flaubert, zawsze odrzucając słowa wymęczone, nic już lub niewiele dla pisarza znaczące"[3].&amp;nbsp; Podobno francuski pisarz zapytany, czy "Pani Bovary" jest już gotowa, miał odpowiedzieć: "Nie, ale mam już kadencję wszystkich zdań"[4]. Według Nałkowskiej niezgrabnie napisane zdanie uwierało jak źle skrojona suknia. Autorka "Kobiet" nie była w stanie napisać czegokolwiek bez brulionu i licznych korekt. Żywiła kult słowa, a o sobie skromnie mówiła, że nie ma talentu, jedynie "wiedzę pisarską". Nad utworami pracowała rano, leżąc w łóżku. Używała wyłącznie ołówka. Pisała na paskach papieru, które potem wszędzie rozkładała i zszywała lub spinała igiełkami, "dziobiąc to tu, to tam, jak kura"[5]. Cały pokój usiany był pióropuszami pasków i fakt, że Nałkowska potrafiła zapanować nad ich lawiną, wywoływał ogólny podziw.&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;br /&gt;Pisarka bardzo dużo czytała i gorliwie namawiała do togo adeptów literackiego rzemiosła. Ci, którzy mieli przyjemność odwiedzić Nałkowską w domu, widzieli na biurku i stole między innymi&amp;nbsp; "Rozmyślania" Marka Aureliusza, "Wyznania" św. Augustyna, "Myśli" Pascala, dzieła Dąbrowskiej, Flauberta, Tołstoja, Stendhala, Dickensa, Brontë, Colette. Ponoć mawiała, że nie powinno się czytać książek dobrych. Powinno się czytać tylko najlepsze, bo i tych nie zdąży się poznać w ciągu życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nałkowska była też prekursorką blogów czytelniczych. Wraz z Jerzym Zawieyskim czytali kolejno ten sam egzemplarz książki, zakreślając fragmenty, robiąc dopiski, zadając pytania, prowadząc ze sobą dialog w formie notatek na marginesie. W swoim szkicu Zawieyski przytacza kilka notatek poczynionych przez Nałkowską w "Historiach Jakubowych" Tomasza Manna [6].&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Wspomnienia o Zofii Nałkowskiej" to prawdziwy rarytas dla miłośników pisarki i jej twórczości. Zbiór wyposażony jest w liczne zdjęcia, niektóre z nich widziałam po raz pierwszy. Niestety, doskwiera brak indeksu nazwisk,&amp;nbsp; dziwi też brak informacji o redaktorze zbioru. W każdym razie w wypożyczonym przeze mnie egzemplarzu nie ma nawet jego nazwiska.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z książki wyłania się portret osoby o wielu twarzach, pełnej sprzeczności. Występuje w nich Nałkowska jako działaczka społeczna, intelektualistka, kobieta, kochanka, żona, córka, siostra, przyjaciółka. Postać wielka i jednocześnie nieco śmieszna. Zawsze dama, bez względu na okoliczności. Czy liczne wspomnienia rzucają światło na prawdziwą Zofię? Kiedyś napisała: "Między człowiekiem i człowiekiem - jest ciemność"[7].&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo to po przeczytaniu szkiców wydaje się bliższa. Na pożegnanie mruży do nas nieprawdopodobnie niebieskie oczy i wypowiada słowa, które usłyszał od niej Jan Kott w czerwcu 1954 roku: "Niech pan nie wierzy, że można zrezygnować. Niech pan nie wierzy, że można zrezygnować z miłości"[8].&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;__________________________&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;[1]&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;"Wspomnienia o Zofii Nałkowskiej"&lt;/i&gt;, Czytelnik 1965, &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;s. 5.&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;[2] Tamże, s. 170.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;[3] &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Tamże, &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;s. 335. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;[4] &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Tamże, &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;s. 260.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;[5] &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Tamże, &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;s. 335.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;[6] &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Tamże, &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;s. 316. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;[7] &lt;span style="font-size: small;"&gt;Tamże, &lt;/span&gt;s. 286.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;[8] &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Tamże, &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;s. 166. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Moja ocena: 4+&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ivJUBfPo6ok/Tode_Zg4cUI/AAAAAAAABFw/fEgImdgA3V0/s1600/nalkowska.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="277" src="http://2.bp.blogspot.com/-ivJUBfPo6ok/Tode_Zg4cUI/AAAAAAAABFw/fEgImdgA3V0/s320/nalkowska.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Zofia Nałkowska w 1945 r.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-5752291824706090761?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/5752291824706090761/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/10/wspomnienia-o-zofii-nakowskiej.html#comment-form' title='Komentarze (23)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/5752291824706090761'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/5752291824706090761'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/10/wspomnienia-o-zofii-nakowskiej.html' title='&quot;Wspomnienia o Zofii Nałkowskiej&quot;'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-cCNuvWjumYg/Todd2Fak5rI/AAAAAAAABFs/oCGTwI35bKM/s72-c/wozn.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>23</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-2700237370377193262</id><published>2011-09-26T07:50:00.001+02:00</published><updated>2011-09-26T07:52:18.484+02:00</updated><title type='text'>Konkurs JIKowa Tytułomania - faza druga: głosowanie</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-5cmxsDIGIvk/ToASFS3njyI/AAAAAAAABFY/nb6twDa4_fw/s1600/jiczek5.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-5cmxsDIGIvk/ToASFS3njyI/AAAAAAAABFY/nb6twDa4_fw/s200/jiczek5.jpg" width="150" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Konkurs &lt;i&gt;JIKowa Tytułomania&lt;/i&gt; wszedł właśnie w drugą fazę. Serdecznie zapraszamy Was do lektury nadesłanych opowiastek i udziału w głosowaniu. Wszystkie informacje, a przede wszystkim &lt;b&gt;rewelacyjne prace konkursowe&lt;/b&gt;, znajdziecie &lt;b&gt;&lt;a href="http://projekt-kraszewski.blogspot.com/2011/09/konkurs-jikowa-tytuomania-faza-druga.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;. Z góry uprzedzam, że czytanie tych opowiastek w miejscach publicznych to nie jest dobry pomysł, proponuję też usunąć wszelkie napoje i produkty spożywcze z zasięgu ręki. :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W głosowaniu mogą uczestniczyć wszyscy, nie trzeba mieć bloga, nie trzeba być współautorem &lt;a href="http://projekt-kraszewski.blogspot.com/"&gt;&lt;i&gt;Projektu Kraszewski&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;. Powiem więcej: można nawet nie znosić twórczości JIKa. Trzeba natomiast mieć poczucie humoru i kilka minut na przeczytanie wszystkich prac oraz wpisanie trzech numerów tekstów, które podobają się najbardziej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gwarantuję, że lektura tytułomańskich opowiastek zapewni Wam szampański humor, co w poniedziałkowy poranek jest szczególnie wskazane.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Głosowanie trwa do przyszłej niedzieli.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Z góry dziękujemy za wszystkie głosy!&lt;/b&gt;&lt;span id="goog_1972235146"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="goog_1972235147"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-2700237370377193262?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/2700237370377193262/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/09/konkurs-jikowa-tytuomania-faza-druga.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/2700237370377193262'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/2700237370377193262'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/09/konkurs-jikowa-tytuomania-faza-druga.html' title='Konkurs JIKowa Tytułomania - faza druga: głosowanie'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-5cmxsDIGIvk/ToASFS3njyI/AAAAAAAABFY/nb6twDa4_fw/s72-c/jiczek5.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-6932480176389351448</id><published>2011-09-18T21:06:00.002+02:00</published><updated>2011-09-18T21:31:22.227+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Potpourri'/><title type='text'>Konkurs, ogłoszenia i rozmaitości</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niedawno obiecywałam liczne recenzje. Tymczasem do chwili obecnej nie zdążyłam przekazać Wam wrażeń z jeszcze dwu książek przeczytanych na Roztoczu. Początek roku okazał się dość pracowity. Oprócz zwykłych obowiązków pojawiły się nowości w postaci dwu klas pierwszych, które notabene zapowiadają się fantastycznie (już znam na pamięć wszystkie imiona :) i dwóch wyjazdów w ramach Comeniusa, za które jestem odpowiedzialna. Jednak sytuacja powoli wraca do normy. Dziękuję Wam za cierpliwość i wyrozumiałość.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poniżej kilka informacji, które, mam nadzieję, Was zainteresują. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-dTwg9A6CYmc/TnY8hffh69I/AAAAAAAABE8/BX9jP2mmVu0/s1600/dividerTransparent.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="24" src="http://2.bp.blogspot.com/-dTwg9A6CYmc/TnY8hffh69I/AAAAAAAABE8/BX9jP2mmVu0/s320/dividerTransparent.png" width="320" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nieustająco i serdecznie zapraszamy do odwiedzania, czytania i komentowania kolejnych odcinków &lt;i&gt;&lt;a href="http://plaszcz-zabojcy.blogspot.com/"&gt;&lt;b&gt;Płaszcza zabójcy&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;. W imieniu swoim i &lt;a href="http://zacofany-w-lekturze.blogspot.com/"&gt;Zacofanego w lekturze&lt;/a&gt; wszystkim stałym prenumeratorom dziękuję za obecność, a tym, którzy jeszcze nie zaglądali na płaszczową stronę, z góry dziękuję za rychłe odwiedziny. :) W tajemnicy zdradzę, że wkrótce czeka Was między innymi miniserial, którego akcja w dużej części będzie się toczyć na oceanie, drobne problemy z nocnikiem, obserwacja jaszczurek, tudzież wiele innych nowości. Przed nami już niedługo jubileuszowy setny odcinek, połączony z licznymi atrakcjami. :)&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://plaszcz-zabojcy.blogspot.com/"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/-E300T3SMx5o/TnY3rErYo5I/AAAAAAAABE0/MdJkorMaFjw/s1600/plaszcz_baner.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-dTwg9A6CYmc/TnY8hffh69I/AAAAAAAABE8/BX9jP2mmVu0/s1600/dividerTransparent.png" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="24" src="http://2.bp.blogspot.com/-dTwg9A6CYmc/TnY8hffh69I/AAAAAAAABE8/BX9jP2mmVu0/s320/dividerTransparent.png" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://projekt-kraszewski.blogspot.com/"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Projekt Kraszewski&lt;/i&gt; &lt;/b&gt;&lt;/a&gt;niedawno obchodził ćwierćrocznicę. :) W związku z tym doniosłym &lt;span style="font-size: small;"&gt;wydarzeniem wraz z &lt;a href="http://filetyzizydora.blogspot.com/"&gt;Izą&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://zacofany-w-lekturze.blogspot.com/"&gt;Zacofanym w lekturze&lt;/a&gt; zapraszamy do udziału w konkursie z przymrużeniem oka &lt;a href="http://projekt-kraszewski.blogspot.com/2011/09/konkurs-jikowa-tytuomania-edycja.html"&gt;&lt;i&gt;JIKowa Tytułomania&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Zadanie polega na tym, by ułożyć&amp;nbsp; krótkie opowiadanie, absurdalne lub na serio, w które należy wpleść &lt;b&gt;minimum 10 tytułów książek Józefa Ignacego Kraszewskiego&lt;/b&gt;.&lt;b&gt; Opowiastka może liczyć maksymalnie pięć zdań.&lt;/b&gt; Zwycięzca  zostanie wyłoniony za pomocą demokratycznego głosowania. Nadesłane  prace przedstawimy anonimowo, aby ułatwić obiektywną ocenę. Nagrodą dla zwycięzcy będzie &lt;b&gt;dowolna książka wybrana z oferty księgarni internetowej w cenie do 40 zł&lt;/b&gt; (bez kosztu wysyłki). Przewidujemy również wyróżnienia.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Dziś już wpłynęła pierwsza praca - po jej lekturze gwarantujemy, że zabawa będzie przednia. :) Szczegółowe zasady znajdziecie &lt;a href="http://projekt-kraszewski.blogspot.com/2011/09/konkurs-jikowa-tytuomania-edycja.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt;. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://projekt-kraszewski.blogspot.com/2011/09/konkurs-jikowa-tytuomania-edycja.html"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-N_VLY4TG1T4/TnXBth0w-YI/AAAAAAAABEY/aSK2iubzcg8/s200/jik2a.jpg" width="193" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-dTwg9A6CYmc/TnY8hffh69I/AAAAAAAABE8/BX9jP2mmVu0/s1600/dividerTransparent.png" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="24" src="http://2.bp.blogspot.com/-dTwg9A6CYmc/TnY8hffh69I/AAAAAAAABE8/BX9jP2mmVu0/s320/dividerTransparent.png" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wielokrotnie zachęcałam Was do udziału w obradach &lt;a href="http://czytankianki.blogspot.com/p/zasady.html"&gt;Klubu Czytelniczego&lt;/a&gt; działającego na blogu &lt;b&gt;&lt;i&gt;&lt;a href="http://czytankianki.blogspot.com/"&gt;Czytanki Anki&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;. W najbliższy piątek, 23 września rozpoczyna się dyskusja na temat książki, którą bardzo lubię, a mianowicie "Pani Bovary" Flauberta. Rozmowy na pewno będą burzliwe, już z rozmów kuluarowych wynika, że główna bohaterka wywołuje silne emocje i kontrowersje.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-dTwg9A6CYmc/TnY8hffh69I/AAAAAAAABE8/BX9jP2mmVu0/s1600/dividerTransparent.png" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="24" src="http://2.bp.blogspot.com/-dTwg9A6CYmc/TnY8hffh69I/AAAAAAAABE8/BX9jP2mmVu0/s320/dividerTransparent.png" width="320" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miłośnicy twórczości Agathy Christie, a z recenzji na blogach wynika, że jest to grupa liczna, z entuzjazmem powitają wiadomość o powstaniu bloga &lt;i&gt;&lt;a href="http://na-tropie-agathy.blogspot.com/"&gt;Na tropie Agathy&lt;/a&gt;.&lt;/i&gt; Zapowiada się wspaniale.&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://na-tropie-agathy.blogspot.com/"&gt;&lt;img border="0" height="90" src="http://1.bp.blogspot.com/-oxu9KECrAE4/TnY2NUvPTzI/AAAAAAAABEo/qSXMMjwFka0/s200/tea6.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-dTwg9A6CYmc/TnY8hffh69I/AAAAAAAABE8/BX9jP2mmVu0/s1600/dividerTransparent.png" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="24" src="http://2.bp.blogspot.com/-dTwg9A6CYmc/TnY8hffh69I/AAAAAAAABE8/BX9jP2mmVu0/s320/dividerTransparent.png" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czytelników zainteresowanych książkami tworzonymi przez mniej znane, a godne uwagi pisarki na pewno ucieszy wiadomość, że &lt;a href="http://poczytnik.wordpress.com/2011/09/12/kobiecym-piorem-czyli-o-pewnej-modzie/#more-919"&gt;Maioofka&lt;/a&gt; stworzyła nowe forum, &lt;i&gt;&lt;a href="http://pioremkobiecym.cba.pl/index.php"&gt;Kobiecym Piórem&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;, które poświęcone jest tej właśnie tematyce.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://pioremkobiecym.cba.pl/index.php"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-VON2nGJQ738/TnY2jwsPmwI/AAAAAAAABEs/2MyujVHTZkA/s200/forum.jpg" width="171" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-dTwg9A6CYmc/TnY8hffh69I/AAAAAAAABE8/BX9jP2mmVu0/s1600/dividerTransparent.png" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="24" src="http://2.bp.blogspot.com/-dTwg9A6CYmc/TnY8hffh69I/AAAAAAAABE8/BX9jP2mmVu0/s320/dividerTransparent.png" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tym, którzy nie oddali jeszcze głosu w plebiscycie &lt;a href="http://zlota-zakladka.pl/"&gt;Złota Zakładka&lt;/a&gt;, przypominam, że można to zrobić tylko do 30 września. Jeśli chcecie mieć wpływ na to, które książki zostaną wyróżnione nagrodą blogerów, nie zwlekajcie.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://zlota-zakladka.pl/"&gt;&lt;img border="0" height="115" src="http://4.bp.blogspot.com/-mLnuA37kzcg/TnY3AdLF3sI/AAAAAAAABEw/FKSlxKzRrwc/s200/Zlota_Zakladka.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-6932480176389351448?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/6932480176389351448/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/09/konkurs-ogoszenia-i-rozmaitosci.html#comment-form' title='Komentarze (34)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/6932480176389351448'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/6932480176389351448'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/09/konkurs-ogoszenia-i-rozmaitosci.html' title='Konkurs, ogłoszenia i rozmaitości'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-dTwg9A6CYmc/TnY8hffh69I/AAAAAAAABE8/BX9jP2mmVu0/s72-c/dividerTransparent.png' height='72' width='72'/><thr:total>34</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-5682760969955310157</id><published>2011-09-13T19:51:00.007+02:00</published><updated>2011-09-13T19:59:57.235+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='5'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Francja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Colette'/><title type='text'>Colette, "Chéri"</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ocFDGeqxzPE/Tm4qjbX1aPI/AAAAAAAABDU/dkNJ6e5tMOI/s1600/Cheri.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-ocFDGeqxzPE/Tm4qjbX1aPI/AAAAAAAABDU/dkNJ6e5tMOI/s320/Cheri.jpg" width="243" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Lecz gdzie się podziały niegdysiejsze śniegi?&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;No i masz babo placek, a raczej wykwintną francuską tartę. Znowu muszę przemeblować swój literacki światopogląd. Niejaka pani &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Sidonie-Gabrielle &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Colette przez całe lata tkwiła sobie w wirtualnej przegródce z napisem „literatura przyjemna w lekturze, frywolna, urocza, ale nic poza tym”. Literatura jak obłok perfum, który daje chwilę rozkosznych doznań, po czym znika bezpowrotnie. Tymczasem powieść „Chéri” przenicowała moje poglądy na twórczość tej pisarki. Pod maseczką pikantnej, a jednocześnie eleganckiej opowiastki dla znudzonych pań, kryje się drugie dno, które zaskoczyło mnie swoją głębią. A w dodatku jak to wszystko jest opowiedziane!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Fabuła powieści, której oś stanowi romans starzejącej się kurtyzany z zabójczo przystojnym młokosem, nie grzeszy oryginalnością, ale Colette nie pozwoliła mi o tym pomyśleć ani przez chwilę. W ogóle nie pozwalała mi myśleć o czymkolwiek innym niż losy jej bohaterów. Książka od pierwszych chwil pochłonęła mnie do tego stopnia, że wynurzanie się&amp;nbsp; było bolesne. Bardzo bałam się zakończenia, które mogło zepsuć wszystko i zepchnąć powieść w stronę landrynkowego kiczu. Na szczęście statek spokojnie i pewnie dopłynął do brzegu, choć uprzedzam, że ostatnie strony nie są łatwe do przełknięcia.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Najważniejszy atut powieści to kreacje głównych postaci. Dawno już nie czytałam książki, w której bohaterowie byliby tak przekonywający. Po papierowej i przeraźliwie sztucznej Jance Dernowiczównie z „Kobiet” Zofii Nałkowskiej Léa de Lonval, która „uwielbiała porządek, piękną pościel, dojrzałe wina i wyszukaną kuchnię”[1] wydała mi się wręcz namacalnie prawdziwa, podobnie zresztą jak tytułowy Chéri. Dużym sukcesem jest to, że pisarka uniknęła farsy. Związek czterdziestodziewięcioletniej kokoty z żigolakiem-lekkoduchem tak łatwo można było ośmieszyć, tak łatwo można było pójść w stronę taniej sensacji. Tymczasem Colette przedstawiła ich uczucie jako jedną z niewielu ładnych i wartościowych rzeczy jakie im się przytrafiły w życiu, a uczyniła to pięknie i bez popadania w czułostkowość.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Autorka okazała się też mistrzynią w portretowaniu postaci drugoplanowych. Za pomocą kilku słów potrafi stworzyć pulsującą życiem osobę. Zerknijmy ukradkiem na znajomą &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Léi&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;blockquote style="font-family: inherit;"&gt;&lt;i&gt;Stara Lili była skandalicznie modna. Dolną część jej ciała otulała spódnica w modro-białe prążki, na nagim zaś dekolcie o skórze ły­kowatego indyka rozchylał się niebieski spencerek; srebrny lis nie zakrywał doniczkowatej, podobnej do brzucha szyi, która wchłonęła pod­bródek...&lt;/i&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;  &lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;„Przerażające", pomyślała &lt;/span&gt;Léa&lt;span style="color: black;"&gt;. Nie mogła oderwać wzroku od kilku szczególnie ponurych szczegółów, jak na przykład bretoński beret z bia­łego filcu zalotnie zsunięty do tyłu na krótkiej peruce z kasztanowych włosów o różowawym połysku albo sznur pereł częściowo ginący w głę­bokim rowie, który niegdyś nazywano „naszyjni­kiem Wenus”...&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;[2]&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Mimo pozorów lekkiej opowiastki książka Colette jest smutna. Starość i przemijanie to tematy, którym autorka poświęca szczególnie dużo miejsca. Choć Léa&amp;nbsp; oświadcza buńczucznie „zapadam się w starość swobodnie niby w ślad po dawnym upadku…”[3], tak nie jest. To, co dzieje się nieubłaganie z jej ciałem, jest dla niej koszmarem.&lt;span class="Nagwek3Znak"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span class="Nagwek3Znak"&gt;&lt;span style="color: black; font-weight: normal;"&gt;Nad powieścią unosi się pełne zadumy pytanie rodem z „&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="st"&gt;Ballady o paniach minionego czasu” Villona: &lt;/span&gt;&lt;i&gt;Mais où sont les neiges d'antan?&lt;/i&gt;&lt;span class="st"&gt; Colette nie poprzestaje na nutce melancholii. Obrazy starzejących się kobiet są bezlitośnie naturalistyczne, jak choćby cytowany już portret Lili.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Autorka jest mistrzynią detalu. Jak łatwo sobie wyobrazić czerwcowe truskawki podane z ogonkami na talerzyku z Rubelles, zielonym jak mokra rzekotka[4], poczuć tchnienie różowej akacji&amp;nbsp; która pachniała tak intensywne, że Léa i Cheri odwrócili się, „jakby chcieli zobaczyć, czy stanęła w progu”[5], lub z „&lt;span style="color: black;"&gt;niewinną przyjemnością” poczuć pod palcami jedwab.[6] Zauważyłam, że pisarka jest szczególnie wrażliwa na uroki światła. Jak malarz impresjonista potrafi dostrzegać jego różne odcienie, od gry refleksów w pompejańskiej łazience po nieuchwytny połysk barwnej podszewki. Oto mój ulubiony przykład literackiej zabawy światłem &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b style="font-weight: normal;"&gt;à&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="st" style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt; la Colette:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote style="font-family: inherit;"&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: black; font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;Nie ruszał się. Obawiał się, że drgnięciem skruszy resztkę rado­ści, optyczną przyjemność, jaką czerpał z różowe­go żaru zasłon, żelaznych i miedzianych wolut łoża połyskującego w barwnym powietrzu pokoju. Zdawało mu się, że wielkie szczęście z poprzed­niego wieczoru schroniło się, skurczone do bardzo małych rozmiarów, w świetlnym refleksie, w tę­czy igrającej na ściance karafki napełnionej wodą.&lt;/i&gt; [7]&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Istotną rolę w powieści odgrywają perły. Wracają kilkakrotnie jako atrybut kobiety luksusowej, symbolizują też miłość, ale również łzy. Ich księżycowy połysk dodaje blasku opowieści o &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Léi i Fredzie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="color: black; font-size: small;"&gt;Polskie wydanie powieści "Chéri" jest jak bibelot. Zdjęcia z filmu dość silnie narzucają wizerunek bohaterów, czego nie znoszę. Obawiam się, że &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Léa&lt;span style="color: black;"&gt; będzie dla mnie zawsze miała twarz Michelle Pfeiffer, którą zresztą bardzo cenię. Nie oglądałam jeszcze adaptacji, ale dobór aktorów wydaje mi się wręcz rewelacyjny. Książka zainspirowała także twórców &lt;a href="http://pinklemonadedesign.blogspot.com/2009/02/jerry-hall-for-chanel.html"&gt;kampanii reklamowej Chanel.&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; A niesforny &lt;/span&gt;&lt;span style="color: black; font-size: small;"&gt;„Chéri” &amp;nbsp;to prawdziwe dziecko szczęścia – przekład na język polski jest bardzo udany. Anna Topczewska świetnie wyczuła &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;subtelny urok i podszyte ironią poczucie humoru francuskiej pisarki i potrafiła je oddać słowami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Zagłębiając się w dzieje literatury światowej na próżno będziemy szukać informacji, że "Chéri" był kamieniem milowym w jej rozwoju. Czytelnicy, którzy od każdej książki oczekują, że wstrząśnie ich jestestwem, na próżno będą u siebie wypatrywać objawów estetycznego szoku. "Chéri" bez trudu podbije serca tych, którzy jeszcze nie zapomnieli, ile przyjemności daje wzruszająca, doskonale opowiedziana historia. Natomiast tych, którzy szerokim łukiem omijają twórczość tej pisarki, bo taka mało ambitna, pragnę powiadomić, że przedmowę do jej powieści "Czyste, nieczyste" napisała Maria Janion.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Trudno racjonalnie wytłumaczyć magię słów Colette, choć z pewnością powstały opasłe opracowania na ten temat. Pięknie ujęła to Julia Kristeva: "Kocham twórczość tej kobiety: to jest natychmiastowa przyjemność bez &lt;i&gt;dlaczego&lt;/i&gt;".[8]&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/--HriQdd7d4Q/Tm4t1ewAveI/AAAAAAAABDc/Piggw06Zo50/s1600/colette4zkiki.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="280" src="http://3.bp.blogspot.com/--HriQdd7d4Q/Tm4t1ewAveI/AAAAAAAABDc/Piggw06Zo50/s400/colette4zkiki.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Colette i i jej kotka, Kiki przy pracy&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;________________ &lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;[1] Colette, "Chéri", tłum. Anna Topczewska, Wydawnictwo W. A. B., 2010, s. 13.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;[2] Tamże, s. 86.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;[3] Tamże, s. 175.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;[4] Tamże, s. 21.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;[5] Tamże, s. 47.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="color: black; font-size: small;"&gt;[6] &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Tamże, &lt;/span&gt;&lt;span style="color: black; font-size: small;"&gt;s. 193.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="color: black; font-size: small;"&gt;[7] &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Tamże, &lt;/span&gt;&lt;span style="color: black; font-size: small;"&gt;s. 214.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;[8] Cyt. za: Maria Janion, &lt;/span&gt;&lt;span style="color: black; font-size: small;"&gt;"Przedmowa", [w:]&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; Colette, "Czyste, nieczyste", tłum. Katarzyna Bartkiewicz, Wydawnictwo W. A. B., 2010, s. 16.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;Moja ocena: 5&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-yqITY_T18fc/Tm4tRgpOTsI/AAAAAAAABDY/sOZo5WAwJVk/s1600/colette.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-yqITY_T18fc/Tm4tRgpOTsI/AAAAAAAABDY/sOZo5WAwJVk/s400/colette.jpg" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://kirjasto.sci.fi/colette.htm"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Colette&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-5682760969955310157?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/5682760969955310157/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/09/colette-cheri.html#comment-form' title='Komentarze (27)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/5682760969955310157'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/5682760969955310157'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/09/colette-cheri.html' title='Colette, &quot;Chéri&quot;'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-ocFDGeqxzPE/Tm4qjbX1aPI/AAAAAAAABDU/dkNJ6e5tMOI/s72-c/Cheri.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>27</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-1997761820925588789</id><published>2011-09-11T00:16:00.013+02:00</published><updated>2011-09-11T11:18:20.584+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='4-'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><title type='text'>Zofia Nałkowska, "Kobiety"</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: inherit; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: center;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Tknzx26Og04/Tmw8RQqY8nI/AAAAAAAABDA/EHrrxlOw84s/s1600/kobiety7.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-Tknzx26Og04/Tmw8RQqY8nI/AAAAAAAABDA/EHrrxlOw84s/s320/kobiety7.jpg" width="201" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;Pocałunek &lt;span style="line-height: 115%;"&gt;o smaku róż więdnących&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdybym miała skondensować wrażenia z lektury „Kobiet”, debiutanckiej książki Zofii Nałkowskiej, w jednym zdaniu, brzmiałoby ono tak: pretensjonalna powieść o dusznej atmosferze, która pomimo bijącego od niej chłodu oraz irytacji, jaką we mnie ciągle wywoływała, zasługuje na uwagę. Poniżej zapis moich zmagań z młodopolskim wampirem energetycznym.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Główna bohaterka książki to Janka Dernowiczówna. Wokół jej perypetii uczuciowych osnuta jest fabuła. Choć autorka opowiada o dojrzewaniu emocjonalnym młodej osoby, to stworzyła dość okrojony Bildungsroman, ponieważ obejmuje on właściwie tylko jedną sferę życia: poza miłosnymi konkwistami i rozterkami doprawdy niewiele spraw zajmuje pannę Janinę. Atmosfera powieści również przesycona jest erotyzmem. Obfituje w zmysłowe opisy, które nie grzeszą naturalnością: „uczułam na wargach przesłodką czarę jego ust o smaku róż więdnących… I piłam szkarłatne wino jego pocałunków mocne jak śmierć…”[1]&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Postać Janki zachłannie przesłania cały powieściowy świat. Wyraźnie widać, że Nałkowska darzy Dernowiczównę wielką sympatią. Cóż, mamy prawo przypuszczać, że autorka dała swojej bohaterce wiele własnych cech. Uważam, że przesadziła w swej hojności. Skutek jest taki, że szwankuje prawda psychologiczna. W przeciwieństwie do pisarki Janka jest bowiem córką murarza, która zdobyła wykształcenie i samodzielnie się utrzymuje. Pracuje jako urzędniczka w biurze, co budzi w niej niechęć: „większą część dnia spędzam nad wyjaławiającym umysł sumowaniem nieskończonych kolumn cyfr”[2]. Najpierw mieszka kątem u przyjaciółki, Marty, której w ramach rekompensaty uwodzi męża, potem otrzymuje kolejną lukratywną ofertę lokalową.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Życie prywatne Janki upływa na okresowym popadaniu w melancholię i nastroje dekadenckie, zakochiwaniu się i odkochiwaniu się. Dziewczyna całkowicie odcina się od swoich korzeni, nie ma ani słowa o jakichkolwiek kontaktach z rodziną. Czy na początku dwudziestego wieku samotna kobieta, która musiała liczyć wyłącznie na siebie, nie korzystała z finansowej pomocy rodziców ani wielbicieli, mogła sobie pozwolić na&amp;nbsp; obracanie się w wielkim świecie, bywanie w restauracjach, seanse narkotyczne? Czy miała czas na dogłębne autoanalizy, rozważanie każdego drgnienia duszy? Odnosiłam wrażenie, że Janka obserwuje świat zza grubej szyby. Problemy doczesne nie mają dla niej znaczenia. Nie wiem, ile zarabiały przedwojenne urzędniczki z działu księgowości, ale obawiam się, że na co dzień nurtowały je sprawy o wiele bardziej przyziemne niż &lt;i&gt;tristesse de vivre&lt;/i&gt;.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Janka, określana przez Nałkowską mianem &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;kobiety zupełnej&lt;/i&gt;, jest osobą bardzo zarozumiałą. Pewnością siebie mogłaby obdzielić całą pensję układnych panienek. Mężczyźni za nią wprost szaleją: „Janusz z głośnym krzykiem pada twarzą na dno łodzi. Przyciska czoło do mych nóg, pantofle moje okrywa pocałunkami zanosi się spazmatycznym łkaniem.”[3] Narcyzm panny Dernowiczówny nie zna granic. Dziewczę przypomina samochwałę z wiersza Brzechwy: „cudnie tańczę”[4], „umiem myśleć mądrze, jestem subtelna, wykwintna”[5], „przekonania moje i w ogóle cała filozofia życiowa jest własną moją zasługą”[6]. Wszystkie jej gesty i pozy sprawiają wrażenie wystudiowanych. Wydaje się, że nieustannie zerka w lustro kontrolując, czy aby prezentuje się wystarczająco powabnie. W moim odczuciu jest osobą zimną, zmanierowaną i straszliwie pretensjonalną. Sama zresztą zauważa: „sztuczne jest we mnie wszystko, od ukłonu do uczesania.”[7]&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Na pierwszy rzut oka panna Dernowiczówna sprawia wrażenie silnej, samodzielnej, wyemancypowanej. Czy taka właśnie jest? Po odejściu Witolda Janka z rozdzierającym płaczem rzuca się na ziemię, nasłuchuje echa jego kroków i szepcze błagalnie: ”Wróć… wróć… weź mię…”[8] Pod maską zadufanej w sobie, lodowatej i nieprzystępnej intelektualistki kryje się bowiem rozdygotane dziewczątko, które tylko czyha, by wdzięcznie kogoś opleść na wzór bluszczu. Książka Nałkowskiej mówi bowiem o pozorach, które boleśnie mylą, o dotkliwej potrzebie bliskości. Niestety, „jesteśmy w myślach dalecy od siebie, jak gwiazdy.”[9]&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Książka na pewno ucieszy miłośników wątków feministycznych w literaturze. Nałkowska dużo miejsca poświęca tej tematyce, ale moim zdaniem widzi ją w barwach czarno-białych. Jej zdaniem&amp;nbsp; kobieta to subtelna sylfida o bogatym życiu wewnętrznym, mężczyzna zaś przypomina lubieżnego fauna, którym kierują żądze. Trudno się zgodzić z Grażyną Borkowską, która we wstępie do powieści stwierdza, że opisy Nałkowskiej nie faworyzują żadnej z płci[10]. Tymczasem w portretach panów dominują rysy prymitywne i zwierzęce. Mężczyzna poznany przez Janinę w restauracji to „młody, rosły samiec”, który „białymi zębami ze smakiem gryzł homara”. Jego twarz jest "obca, świeża, bydlacka". A kiedy dorzucimy do tego „gorący oddech z rozwartej, błyskającej przepyszną emalią zwierzęcych kłów gęby” oraz „świecące, zielone z żądzy ślepia”[11] i konterfekt Czołhańskiego: „zaniedbany, obrośnięty, brudnawy, pretensjonalny, ma czarne paznokcie i wilgotne ręce"[12], natychmiast pryskają wątpliwości, po czyjej stronie opowiada się Nałkowska w tak zwanej odwiecznej wojnie płci.&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-zJ746VP3f9c/TmvP0LEMPrI/AAAAAAAABC0/ic4_dStke_A/s1600/burne-jones_merlin.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-zJ746VP3f9c/TmvP0LEMPrI/AAAAAAAABC0/ic4_dStke_A/s320/burne-jones_merlin.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Edward Burne-Jones, &lt;i&gt;Merlin&lt;/i&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Pod względem stylu „Kobiety” są zdecydowanie bardziej ascetyczne niż „Węże i róże”. Zdarzają się młodopolskie wtręty typu: "we mnie wstąpiło jakieś obłąkanie ekstazy"[13], czy "&lt;span style="color: black;"&gt;oto wstaje dusza moja, która zdeptała moje kwiaty i idzie po śnieżnym bezmiarze, dumna smutnym swym zwycięstwem, śpiewająca tryumfalnie podniosły hymn śmierci."[14], ale nie rażą aż tak jaskrawo.&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="color: black; font-family: &amp;quot;Calibri&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;; font-size: 11pt; line-height: 115%;"&gt;Można się obruszać na słowotok i pretensjonalność stylu Nałkowskiej ale doprawdy trudno przejść obojętnie obok takich fragmentów jak poetycki opis rytmu walca &lt;/span&gt;&lt;span style="color: black; font-family: &amp;quot;Calibri&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;; font-size: 11pt; line-height: 115%;"&gt;(s. 27-28)&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black; font-family: &amp;quot;Calibri&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;; font-size: 11pt; line-height: 115%;"&gt; .&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Powieść jest realistyczna, ale obrazy z marzeń Janki są symboliczne i baśniowe. Kojarzyły mi się z obrazami&amp;nbsp; prerafaelitów:&lt;/span&gt;  &lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Rycerze jacyś, w zbroję zakuci, jadą na białych ko­niach przez cudny, odwieczny las. Niebotyczne dęby o czarnej korze i granatowych liściach, muskularne, poskręcane, krają korzeniami ziemię. Spośród mala­chitu mchów wyrastają seledynowe koronki paproci. Między drzewami tańczą wesołe rusałki i śmiech dzwo­niący sypią wkoło siebie, jak perły. A w dali, po za­klętym, czarnym jeziorze płynie cicho łabędź zamyślo­ny - w jasny, prześwietlony dziwną, zimną jasnością zmierzch...&lt;/i&gt; [15]&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Przeczytane niedawno "Węże i róże” Zofii Nałkowskiej rozczarowały mnie, ale sprowokowały całą gamę emocji. „Kobiety” natomiast, choć wielokrotnie zachwycały pięknem języka, często wywoływały też znużenie i zniecierpliwienie, zwykle za sprawą egzaltowanej Janki. Mimo to zdecydowanie przewiduję kolejne spotkania z twórczością autorki "Medalionów". Wampir energetyczny ukąsił dość mocno.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;_________________&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;[1] Zofia Nałkowska, „Kobiety”, &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 115%;"&gt;Prószyński i S-ka, 2010&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;, s. 167.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 115%;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;[2] Tamże, s. 68.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;[3] Tamże, s. 36. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;[4] Tamże, s. 27.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;[5] Tamże, s. 68. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;[6] Tamże, s. 54.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;[7] Tamże, s. 42. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;[8] Tamże, s. 184. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;[9] Tamże, s. 46.&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;[10] Tamże,  s. 10. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;[11] Tamże, s. 174. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;[12] Tamże, s. 180.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;[13] Tamże, s. 183. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="color: black; font-size: small;"&gt;[14] &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Tamże, &lt;/span&gt;&lt;span style="color: black; font-size: small;"&gt;s. 66.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="color: black; font-size: small;"&gt;[15] &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Tamże, &lt;/span&gt;&lt;span style="color: black; font-size: small;"&gt;s. 77.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;b&gt;Moja ocena: 4-&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-6exSoFVqwWg/TmvdH-uF3lI/AAAAAAAABC8/kKA1nBe9D90/s1600/nalkowska3.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-6exSoFVqwWg/TmvdH-uF3lI/AAAAAAAABC8/kKA1nBe9D90/s320/nalkowska3.jpg" width="221" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Zofia Nałkowska&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-1997761820925588789?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/1997761820925588789/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/09/zofia-nakowska-kobiety.html#comment-form' title='Komentarze (26)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/1997761820925588789'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/1997761820925588789'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/09/zofia-nakowska-kobiety.html' title='Zofia Nałkowska, &quot;Kobiety&quot;'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-Tknzx26Og04/Tmw8RQqY8nI/AAAAAAAABDA/EHrrxlOw84s/s72-c/kobiety7.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>26</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-8637286149941392960</id><published>2011-09-01T22:58:00.001+02:00</published><updated>2011-09-02T05:43:18.790+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chiny'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='5'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wielka Brytania'/><title type='text'>John Man, "Wielki mur"</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-iDLV_iDRTho/Tl_N17poGOI/AAAAAAAABCo/NL7LX_tuRbc/s1600/mur2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-iDLV_iDRTho/Tl_N17poGOI/AAAAAAAABCo/NL7LX_tuRbc/s200/mur2.jpg" width="139" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;Jeśli nie dotrzesz do Wielkiego Muru, nie jesteś prawdziwym człowiekiem&lt;/b&gt;&lt;/i&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Wielki Mur nie jest widoczny z kosmosu.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Wielki Mur nie jest wielki.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Wielki Mur to wiele murów. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Wielki Mur nie jest wyłącznie chiński.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Jeśli w tej chwili zastanawiacie się, jak to możliwe, że przy dość umiarkowanych temperaturach doznałam udaru słonecznego, pragnę Was uspokoić. Nie ma powodów do niepokoju. Te wszystkie herezje pochodzą z książki „Wielki Mur” brytyjskiego historyka i podróżnika Johna Mana i łączy je to, że są to stwierdzenia zgodne z prawdą. Autor punkt po punkcie obala popularne mity, których wokół chińskiej budowli narosło naprawdę wiele. Opiera się na dokumentach, tekstach literackich, ale również własnych obserwacjach i wnioskach. Najwięcej radości sprawiły mi przytoczone legendy, na przykład ta o ekspedycji po eliksir nieśmiertelności dla cesarza na wyspy Pacyfiku, po której członkach słuch zaginął, a najbardziej oczarowała mnie opowieść o Meng Jiangu, dziewczynce znalezionej w melonie, która kiedy dorosła, doprowadziła Wielki Mur do ruiny. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;John Man nie jest typem zasuszonego naukowca gabinetowego - w książce znajdziemy jego wrażenia z podróży do Chin i Mongolii. Jak poszukiwacz zaginionej arki przemierza wiele kilometrów w poszukiwaniu resztek Wielkiego Muru i opowieści o nim. Jeśli lubicie ludzi z zaraźliwą pasją, John Man na pewno wzbudzi Waszą sympatię.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Podobało mi się to, że autor nie kreuje się na wszystkowiedzącego, zblazowanego guru, co czasami zdarza się w tego typu literaturze. Dotychczas obowiązujących teorii nie traktuje pogardliwie. Spokojnie i rzeczowo udowadnia, że są nieprawdziwe. Bo to wcale nieprawda, że Wielki Mur można dostrzec z kosmosu – tę błędną teorię wysnuto trzydzieści lat przed pierwszym wystrzeleniem rakiety, a czterdzieści lat przed lądowaniem na księżycu. Mur wcale nie tworzy linii ciągłej - autor porównuje go do fragmentów DNA. Mur nie zawsze jest wielki, w dodatku nie znajduje się jedynie w Chinach, ale również w Mongolii.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;„Jeśli nie dotrzesz do Wielkiego Muru, nie jesteś prawdziwym człowiekiem” – lapidarna sentencja Mao streszcza stosunek Chińczyków do tej budowli. Teraz przyciąga tysiące turystów, kiedyś wyznaczał granicę, dawał zatrudnienie tysiącom ludzi, zapobiegał dezercjom, demonstrował potęgę cesarza. Jego budowa była jednym z najbardziej imponujących przedsięwzięć w historii ludzkości. Efekt końcowy sprawdzał łucznik płonącą strzałą: jeżeli strzała odbiła się, mur był zbudowany poprawnie, lecz&amp;nbsp; jeśli utknęła, ten odcinek nie przeszedł próby i trzeba go było wznosić od nowa.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Książkę Johna Mana przeczytałam z dużym zainteresowaniem. Na początku autor składa zobowiązującą obietnicę: „Będę niczym portrecista, używający szerokich pociągnięć pędzla, aby stworzyć rozległą i złożoną całość.”[1]&amp;nbsp; Słowa dotrzymał z nawiązką, a w dodatku dołożył starań, żeby wspólna wyprawa w czasie i przestrzeni była zajmująca. Odnosiłam wrażenie, że Man wręcz troszczy się o komfort czytelnika. W książce znajdziemy&amp;nbsp; liczne próby uatrakcyjnienia lektury&amp;nbsp; - początek wstępu ma charakter scenariusza filmu pod tytułem „Wielki Mur: Pomyłki, kłamstwa i stek bzdur”. Autor nie stroni od żartów. Kompasem dla zagubionych czytelników są kolorowe ilustracje opatrzone rozbudowanymi komentarzami autora, mapki, przejrzyste zestawienie dat i dynastii oraz indeks i bibliografia.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Kiedyś pisząc o Teresie Chłapowskiej i Muminkach wyraziłam żal, że czasem nie doceniamy pracy tłumaczy. Tak naprawdę ich obecność dostrzegamy wtedy, kiedy przekład szwankuje. Jeszcze gorzej sytuacja przedstawia się w przypadku literatury popularnonaukowej. Tymczasem jej przetłumaczenie&amp;nbsp; wymaga nie tylko kompetencji językowych, ale również wiedzy i pasji poznawczej, bo tłumacz tego rodzaju książki często bywa tak naprawdę również redaktorem. To żmudna praca, której owoc trzeba przedstawić tak, by wydawał się leciutki jak piórko. "Wielki Mur" został przełożony na język polski przez Katarzynę Bażyńską-Chojnacką i Piotra Chojnackiego wyśmienicie, wszędzie widać dbałość o najdrobniejsze szczegóły. Słowa płyną wartko niczym Huang He. Szczególną urodą wyróżniają się fragmenty poświęcone legendom oraz literackie impresje autora. Polska edycja książki Mana to dowód na to, że świetny przekład zdecydowanie podnosi walory książki popularnonaukowej, która dzięki niemu nie tylko uczy, ale i sprawia przyjemność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za polecenie książki i autora bardzo dziękuję &lt;a href="http://zacofany-w-lekturze.blogspot.com/"&gt;Zacofanemu w lekturze&lt;/a&gt;. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;_______________&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;[1] John Man, &lt;i&gt;Wielki Mur&lt;/i&gt;, tłum. Katarzyna Bażyńska-Chojnacka, Piotr Chojnacki, Amber 2008, s. 15. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Moja ocena: 5 &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-l5uMnNzv7vw/Tl_C0Mcm-OI/AAAAAAAABCk/5UlsJFB1ILM/s1600/man.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-l5uMnNzv7vw/Tl_C0Mcm-OI/AAAAAAAABCk/5UlsJFB1ILM/s1600/man.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/John_Man_%28author%29"&gt;John Man&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-8637286149941392960?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/8637286149941392960/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/09/john-man-wielki-mur.html#comment-form' title='Komentarze (34)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/8637286149941392960'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/8637286149941392960'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/09/john-man-wielki-mur.html' title='John Man, &quot;Wielki mur&quot;'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-iDLV_iDRTho/Tl_N17poGOI/AAAAAAAABCo/NL7LX_tuRbc/s72-c/mur2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>34</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-5458097046068845693</id><published>2011-08-20T23:59:00.020+02:00</published><updated>2011-08-21T01:12:33.470+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Szwecja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='5'/><title type='text'>Astrid Lindgren, „Samuel August z Sevedstorp i Hanna z Hult”</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: center;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-eJsdD11ApzA/Tk_GepCOwUI/AAAAAAAABA4/Sb9kuE35O54/s1600/astrid-10.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-eJsdD11ApzA/Tk_GepCOwUI/AAAAAAAABA4/Sb9kuE35O54/s200/astrid-10.jpg" width="147" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Ze sobą i dla&lt;/span&gt; &lt;span style="color: black;"&gt;siebie&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Urocza, po prostu urocza. Ta niewielka książeczka sprawiła mi mnóstwo radości. Nigdy wcześniej o niej nie słyszałam. Odkryłam ją zupełnie przypadkiem na Allegro. Podobała mi się znacznie bardziej niż czytana wcześniej powieść biograficzna „Od Astrid do Lindgren” Vladimira Oravsky’ego, Kurta Petera Larsena i Autora anonimowego, która wiała chłodem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;To dość oryginalna pozycja w dorobku Astrid Lindgren, przeznaczona jest bowiem dla starszej młodzieży i dorosłych. Książka zawiera dwie autobiograficzne opowieści: „Samuel August z Sevedstorp i Hanna z Hult”, poświęconą rodzicom i „Pamiętam…”, wspomnienia z dzieciństwa autorki „Karlssona z dachu”. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Nie będę w barbarzyński sposób streszczać tej historii. Nie chcę spłoszyć zachwytu, jaki wywołuje. Oddam głos samej autorce:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Tym razem chciałabym opowiedzieć historię pewnej miłości, historię, której nie przeczytałam ani nie wymyśliłam, ale którą sama słyszałam. I to wiele razy. Jest w niej o wiele więcej miłości niż we wszyst­kich znanych mi książkach, a dla mnie jest ona wzruszająca i piękna. Ale to pewnie dla­tego, że jest to opowieść o dwojgu ludziach, którzy stali się moimi rodzicami.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;i&gt;Historia tej miłości ciągnęła się przez całe ich życie, a zaczęła się pewnego dnia w 1888 roku, kiedy to Samuel August z Sevedstorp, lat trzynaście, w małym domu gminnym w Pelarne, gdzie mieściła się szkół­ka parafialna, zatrzymał wzrok na siedzącej najbliżej pieca dziewczynce z grzywką, która podczas końcowego sprawdzianu tak wspa­niale odpowiadała na wszystkie pytania. Mia­ła dziewięć lat, na imię Hanna i pochodziła z Hult. To ona, Hanna z Hult, przyciągnęła wzrok Samuela Augusta. Oczywiście, widział ją już przedtem, ale nigdy tak jak teraz.&lt;/i&gt; [1]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Opowieść o miłości rodziców Astrid, w której istotną rolę odegrał pewien jesion, jest kameralna, wyciszona, a jednak porusza do głębi. Duże wrażenie robią fragmenty autentycznych listów miłosnych pisanych przez jej rodziców w okresie narzeczeństwa. Autorka żartobliwie nazywa tę część książki „Próbą stylu listów miłosnych pisanych przez młodych wieśniaków w początku XX wieku wraz z drobnymi migawkami z ich codziennego życia”.[2] Mimo ortograficznych błędów i naleciałości gwarowych korespondencja Hanny i Samuela Augusta tchnie świeżością i wzrusza.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-yMaCI0iM9Ho/Tk-3CALzs2I/AAAAAAAABAw/jZICM-2Ok-M/s1600/astrid3.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="261" src="http://1.bp.blogspot.com/-yMaCI0iM9Ho/Tk-3CALzs2I/AAAAAAAABAw/jZICM-2Ok-M/s400/astrid3.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Samuel August z Sevedstorp i Hanna z Hult&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Chociaż upłynęło wiele lat, lat miłość Hanny i Samuela Augusta silnie do nas &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;przemawia&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;, bo córka opowiada o niej bez zadęcia i patosu, które przypuszczalnie aż cisnęły się &amp;nbsp;pod pióro przy takim temacie. Jaka była ich recepta na szczęście? Według Astrid kochali się do końca dlatego, że dużo ze sobą rozmawiali i okazywali sobie uczucie. Nie było dnia, by ojciec nie przytulił do siebie matki.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;i&gt;W doli i niedoli byli razem, ze sobą i dla siebie. „Ja żyję stale z tobą, w myś­lach, w robocie, tak, ja chcę żyć całkiem dla ciebie zawsze" — pisał Samuel August pew­nego kwietniowego dnia 1903 roku, wkrótce po tamtym wieczorze pod zwieszającymi się gałęziami jesionu. I przyrzeczenia tego do­trzymał. Od czasu, gdy miała dziewięć lat, aż do śmierci Hanna pozostała jego „gorąco upragnionym małym ukochaniem". Starzała się, starzeli się oboje, ale to niczego nie zmieniało. Pamiętam ich, gdy mieli już ponad osiemdziesiąt lat, a życie wokół nich stało się spokojniejsze. Samuel August siadywał trzy­mając jej dłonie w swoich i mówił ciepło: „Moje gorąco upragnione małe ukochanie! Ty i ja, my zawsze możem tutaj siedzieć i odpoczywać!" [3]&lt;/i&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-88x1hrgUfrc/Tk-3OeLj0vI/AAAAAAAABA0/bttvYBs3C2o/s1600/astrid4.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-88x1hrgUfrc/Tk-3OeLj0vI/AAAAAAAABA0/bttvYBs3C2o/s400/astrid4.jpg" width="260" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Samuel August i Hann&lt;span style="color: black; font-size: x-small;"&gt;a&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;W „Pamiętam…” pisarka sporo miejsca poświęca czasom, kiedy była małą dziewczynką. Z dwóch powodów określa je jako beztroskie i szczęśliwe. Wymienia poczucie bezpieczeństwa i brak skrępowania. Dzieciństwo Gunnara, Astrid, Stiny i Ingegerd, podobnie jak Pippi Langstrumpf, było bowiem „zupełnie pozbawione gderania”.[4] &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Fragmenty o pierwszych latach życia autorki sprawią radość miłośnikom „Dzieci z Bullerbyn”, bo mają łobuzerski wdzięk. Astrid na przykład wyznaje: "niedziel nie lubiłam, bo i czegóż można było się spodziewać po dniu, który zaczynał się od wkładania świeżo wypranych, czarnych, gryzących pończoch.”[5].&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Oprócz ludzi ważne były miejsca. Lindgren barwnie opisuje naturę w krainie swojego dzieciństwa, podkreślając, że wywierała duży wpływ na jej wyobraźnię, wrażliwość i sposób postrzegania świata&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;: &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;i&gt;Jeśli ktoś pyta mnie, co pa­miętam z dzieciństwa, to moja pierwsza myśl nie biegnie ku ludziom, lecz ku przyrodzie, która otaczając nas zewsząd, wypełniała nasze dni tak intensywnie, że dorosły nigdy tego nie pojmie. Kamieniste wzgórki, gdzie pełno było poziomek,&amp;nbsp; całe połacie&amp;nbsp; ziemi porosłe przylaszczkami,&amp;nbsp; łąki&amp;nbsp; kwitnących pierwiosn­ków, miejsca, gdzie rosły czarne jagody, las i świeże kielichy dzwonków wśród mchu, po­lany wokół N&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;ä&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;i&gt;s, gdzie znaliśmy każdą ścieży­nę, każdy kamień, rzeka z liliami wodnymi, rowy, strumyki i drzewa — wszystko to pa­miętam dokładniej niż ludzi. Kamienie i drze­wa były nam bliskie niemal jak żywe istoty, przyroda osłaniała nas, a jednocześnie pobu­dzała do zabaw i marzeń. W tym otoczeniu rozgrywało się wszystko to, co tylko nasza fantazja&amp;nbsp; mogła wymyślić.&amp;nbsp; Wszystkie&amp;nbsp; bajki, wszystkie przygody, które przyszły nam do głowy albo o których czytaliśmy czy słyszeli, działy się właśnie tutaj; tak, nawet nasze pieś­ni i modlitwy miały swoje określone miejsce wśród otaczającej nas przyrody.&lt;/i&gt; [6]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;  &lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Chętnie zacytowałabym całą książkę, bo tyle w niej spokojnego piękna. Jest wyjątkowa, bo taka prosta i zwyczajna. Wszyscy nosimy w sobie opowieść o rodzicach i &lt;i&gt;bezgrzesznych latach&lt;/i&gt;. Szkoda, że mało kto przelewa ją na papier. Wydaje się nam powszednia, mało atrakcyjna. Jednak przedstawiona tak, jak zrobiła to Astrid, nabiera głębokiego sensu i urody. Nawet gdy mówi o rzeczach błahych:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;W pamięci — czegóż tam nie ma i cóż tam nie drzemie! Zapachy i smaki, i obrazy, i dźwięki minionego dzieciństwa. Nagle wszystko to może zbudzić się i stać się odczuwalne prawie jak wtedy... nie, teraz skła­małam, nigdy jak wtedy! Ale jeszcze nie zapo­mniałam zupełnie, jeszcze niemal widzę i czu­ję zapachy, i pamiętam ujrzane na pastwisku dla bydła obsypane kwieciem krzaki dzikiej róży, które po raz pierwszy pokazały mi, czym jest piękno, jeszcze słyszę granie derka­czy, dochodzące gdzieś z żyta w letnie wie­czory, i pohukiwania w wiosenne noce z odda­lonego drzewa, na którym gnieździły się so­wy, jeszcze wiem dokładnie, jakie to uczucie, kiedy ze szczypiącego mrozu i śniegu wchodzi się do ciepłej obory, znam dotyk języka cielaczka na dłoni i wiem, jak pachną króliki i jaki jest zapach wozowni, i jaki to dźwięk, kiedy mleko strzyka do wiadra, i jak czuje się dotyk małych łapek, kiedy weźmie się do ręki dopiero co wylęgłego się kurczaczka.[7]&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Niepozorna, beżowa książeczka została wydana ze smakiem. Widać dbałość o najdrobniejsze szczegóły. Kredowy papier, fotografie z rodzinnego albumu, ciekawy układ typograficzny sprawiają, że obcowanie z nią sprawia dużą przyjemność.&amp;nbsp; To jedna z pozycji z serii "kupiona za śmieszną cenę, a nie oddam jej za żadne skarby". &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Ogromnie się cieszę, że przede mną lektura biografii Astrid Lindgren napisanej przez Margaretę Str&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;ö&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;mstedt, którą kiedyś poleciła mi &lt;a href="http://www.biblionetka.pl/user.aspx?id=5104"&gt;Aleutka&lt;/a&gt;. Dzięki niej ponownie spotkam ambitnego Samuela Augusta z Sevedstorp, rozmodloną Hannę z Hult i małą Astrid, która nie znosiła szorstkich pończoch.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;_______________ &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;[1]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Astrid Lindgren, „Samuel August z Sevedstorp i Hanna z Hult”, tłum. Anna Węgleńska, Nasza Księgarnia, 1992,&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt; s. 6.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;[2] Tamże, s. 24.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;[3&lt;b&gt;]&lt;/b&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Tamże, &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;s. 47.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;[4] &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Tamże, &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;s. 43.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;[5] &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Tamże, &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;s. 64.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;[6] &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Tamże, &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;s. 76.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;[7] &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Tamże, &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;s. 78.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;b&gt;Moja ocena: 5 &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-SGmFwz5avKI/Tk-1vZlquXI/AAAAAAAABAs/IRBkZlKcf7Q/s1600/astrid-lindgren-pippi-1968.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-SGmFwz5avKI/Tk-1vZlquXI/AAAAAAAABAs/IRBkZlKcf7Q/s320/astrid-lindgren-pippi-1968.jpg" width="221" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.astridlindgren.se/en/person"&gt;Astrid Lindgren&lt;/a&gt; z odtwórczynią roli Pippi, Inger Nilsson&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-5458097046068845693?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/5458097046068845693/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/08/astrid-lindgren-samuel-august-z.html#comment-form' title='Komentarze (20)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/5458097046068845693'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/5458097046068845693'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/08/astrid-lindgren-samuel-august-z.html' title='Astrid Lindgren, „Samuel August z Sevedstorp i Hanna z Hult”'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-eJsdD11ApzA/Tk_GepCOwUI/AAAAAAAABA4/Sb9kuE35O54/s72-c/astrid-10.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>20</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-2998857962864235423</id><published>2011-08-20T00:04:00.006+02:00</published><updated>2011-08-20T11:44:49.340+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kraszewski'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><title type='text'>Józef Ignacy Kraszewski, „Na cmentarzu - na wulkanie”</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: center;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-_dQz6eVDcWM/Tk9NF1IZ0uI/AAAAAAAABAg/JwVNeGbmaEg/s1600/jik_na+cmentarzu.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-_dQz6eVDcWM/Tk9NF1IZ0uI/AAAAAAAABAg/JwVNeGbmaEg/s1600/jik_na+cmentarzu.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;Wulkaniczny pył na cmentarzu pogrzebanych nadziei[1]&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Powieść Józefa Ignacego Kraszewskiego „Na cmentarzu - na wulkanie” miała dwie premiery. Po raz pierwszy ukazała się w 1864 roku. Książka przeszła bez echa. Rozżalony Kraszewski tłumaczył sobie, że to z powodu ówczesnych absorbujących, smutnych wydarzeń historycznych dzieło nie wywołało aplauzu czytelników, o czym możemy przeczytać w &lt;i&gt;Słowie wstępnym&lt;/i&gt;. JIK postanowił je wydać ponownie, co stało się w roku 1871. Obawiam się, że tym razem również spotkał go gorzki zawód, jest to bowiem utwór rozpaczliwie słaby. Czuję się rozżalona, bo po włoskiej powieści &lt;i&gt;współczesnej&lt;/i&gt; sporo sobie obiecywałam. &amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Na uwagę zasługuje odwaga autora w kwestii formy „Na cmentarzu - na wulkanie”. Zdecydował się na dość nowatorską, moim zdaniem z opłakanym efektem. Akcja ograniczona jest do minimum, dominują wywołujące ziewanie reminiscencje bohaterów plus mętne rozważania filozoficzne. Tym chyba ostatecznie Kraszewski przekreślił szanse tej książki na popularność. Przypuszczalnie rozsierdziła czytelników o bardziej konserwatywnych gustach.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Czego dotyczy ta awangardowo opowiedziana historia? Wszystko zaczyna się w Pizie. Grupa cudzoziemców ogląda cmentarz Campo Santo najpierw &amp;nbsp;przy świetle pochodni, potem w blasku błyskawic, a następnie w poświacie księżyca. Niezwykłe wspólne doznania sprawiają, że między obcymi ludźmi z różnych krajów i środowisk nawiązuje się więź. Postanawiają podzielić się opowieściami o swoich dziejach bez ukrywania sekretów. Uczestnicy tej swoistej socjoterapii postanawiają spotkać się ponownie po pewnym czasie, tym razem by odbyć wspólną wyprawę na Wezuwiusza. Tam dochodzi do tragedii.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;W grupie jest dwoje dwoje Polaków: hrabina Adela Żywska z domu księżniczka Męska i hrabia Zygmunt Żywski zwany pieszczotliwie Mumią, który wprawdzie od czasu do czasu uśmiecha się szatańsko i ma oczy z dziwnie prześladowczym wyrazem, które regularnie wpijają się w Adelę, ale mimo intensywnych zabiegów autora, jest równie nijaki jak pozostałe postacie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Podstawowy problem, jaki miałam czytając tę książkę, to właśnie kompletny brak emocji poza irytacją na autora. Żadna postać nie wydała mi się pociągająca czy odpychająca. Mimo ekstremalnej scenerii (cmentarz, burza, wulkan) powieść była po prostu nudna. Zdecydowanie nie polecam spaghetti-JIK-a, nawet najbardziej zagorzałym wielbicielom jego twórczości.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Jeśli sądzicie, że rekompensatą za przetrawienie tego literackiego koszmarku będą malownicze obrazy Włoch, muszę rozwiać Wasze nadzieje. Wprawdzie Kraszewski pisał powieść przebywając w okolicach Genui, więc inspiracje znajdowały się na wyciągnięcie ręki, ale pod tym względem nas nie rozpieszcza. Jest tylko kilka opisów, zresztą niezbyt oryginalnych.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Książka tchnie nihilistycznym wręcz pesymizmem. Kraszewski dzieli się z nami bardzo ponurymi, egzystencjalistycznymi wręcz przemyśleniami o świecie i ludziach: „otworzyliśmy tyle tych ostryg, a wszystkie w środku były zgniłe i cuchnące...”[2]&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Niestety, w wulkanicznym popiele nie znalazłam ani jednego diamentu. Serafino, wróć!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;________________&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;[1]&amp;nbsp; Za pomysł na tytuł notki oraz zdjęcie obwoluty bardzo dziękuję &lt;a href="http://zacofany-w-lekturze.blogspot.com/"&gt;Zacofanemu w lekturze&lt;/a&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;[2] Józef Ignacy Kraszewski, „Na cmentarzu – na wulkanie”, Wydawnictwo Literackie, 1970, s. 7.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;Moja ocena: 2&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-rmfOiVSagYI/Tk7XREubsrI/AAAAAAAABAc/FlS9uTAA7Qw/s1600/Kraszewski.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-rmfOiVSagYI/Tk7XREubsrI/AAAAAAAABAc/FlS9uTAA7Qw/s320/Kraszewski.jpg" width="176" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: inherit; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&amp;nbsp;Józef Ignacy Kraszewski&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-2998857962864235423?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/2998857962864235423/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/08/jozef-ignacy-kraszewski-na-cmentarzu-na.html#comment-form' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/2998857962864235423'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/2998857962864235423'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/08/jozef-ignacy-kraszewski-na-cmentarzu-na.html' title='Józef Ignacy Kraszewski, „Na cmentarzu - na wulkanie”'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-_dQz6eVDcWM/Tk9NF1IZ0uI/AAAAAAAABAg/JwVNeGbmaEg/s72-c/jik_na+cmentarzu.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-2441063946010769562</id><published>2011-08-16T20:20:00.005+02:00</published><updated>2011-08-16T20:25:25.589+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Potpourri'/><title type='text'>Znalezione</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zawsze fascynowały mnie rzeczy pozostawione w książkach wypożyczonych z bibliotek i kupowanych w antykwariatach oraz na Allegro. Nie tylko mnie intrygują te zapomniane skrawki papieru, pocztówki, kalendarzyki. Od dłuższego czasu jestem stałą czytelniczką bloga &lt;a href="http://www.forgottenbookmarks.com/"&gt;Forgotten Bookmarks&lt;/a&gt;, który poświęcony jest takim własnie tajemniczym znaleziskom.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tuż przed wyjazdem miałam okazję dokonać dwóch odkryć w książkach z biblioteki, którymi chcę się z Wami podzielić. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-CH-x7qikuxg/TkqosPB9w-I/AAAAAAAAA_c/jfLOZmMkVv0/s1600/bilet.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/-CH-x7qikuxg/TkqosPB9w-I/AAAAAAAAA_c/jfLOZmMkVv0/s200/bilet.jpg" width="105" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie wiem, z którego roku pochodzi ten bilet. Miałam ochotę zgłosić się do MPK i dokonać zwrotu, domagając się ekwiwalentu pieniężnego w wydrukowanej na nim kwocie, ale jednak zrezygnowałam. :)&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-loWHxU3-nkw/TkqpTSEcjYI/AAAAAAAAA_g/bBjYgvfWrwA/s1600/pan.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-loWHxU3-nkw/TkqpTSEcjYI/AAAAAAAAA_g/bBjYgvfWrwA/s400/pan.jpg" width="176" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przypuszczalnie zakładka, bo z tyłu jest tekturka pokryta zapiskami. Wygląd pana sugeruje lata siedemdziesiąte. Wyraz &lt;i&gt;pleksiglas&lt;/i&gt; niepokojąco koresponduje ze zdjęciem. Nie wiem, czy pan był celebrytą, czy anonimowym modelem, ale prawdopodobnie posiadaczce efektownego fotosu było przykro, gdy go zgubiła. Zakładka sprawia wrażenie używanej bardzo często. Zastanawiam się, czy właścicielka często spoglądała na roześmianego efeba w szelkach i czy nie rozpraszał jej w czasie lektury?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Żałuję, że zgubiłam widokówkę z Karkonoszy z lat osiemdziesiątych, którą znalazłam w ubiegłym roku w książce przysłanej z Wrocławia. Najdziwniejsze jest to, że zaadresowano ją do osoby mieszkającej w Lublinie, około dziesięciu minut od naszego bloku. Pocztówka była ostemplowana, więc najprawdopodobniej do adresata dotarła. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jestem bardzo ciekawa, czy Wy też dokonujecie ekscytujących odkryć w książkach z bibliotek i antykwariatów?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-2441063946010769562?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/2441063946010769562/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/08/znalezione.html#comment-form' title='Komentarze (25)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/2441063946010769562'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/2441063946010769562'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/08/znalezione.html' title='Znalezione'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-CH-x7qikuxg/TkqosPB9w-I/AAAAAAAAA_c/jfLOZmMkVv0/s72-c/bilet.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>25</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-9139930467916436545</id><published>2011-08-15T12:59:00.002+02:00</published><updated>2011-08-15T15:37:04.035+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Podróże (małe i duże)'/><title type='text'>Powrót</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wakacyjny wyjazd już przeszedł do historii. Trudno odnaleźć się w dusznym i bezdusznym mieście po dwóch tygodniach wśród lasów i pól malowanych nie tylko zbożem rozmaitem, ale innymi, bliżej nie zidentyfikowanymi roślinami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;W przeciwieństwie do pogody Roztocze nie zawodzi nigdy. Już w samych nazwach miejsc kryje się poezja i tajemnica: Skrzypny  Ostrów, Imielty Ług, Debry, Nart, Czerkies, Horyniec, Długa Góra, Księża Dybrz,  Magdzine Choiny, Jasiów Dołek, Wiercikij, Puste Krzaki, Jaratyk, Maliniec, Czernięcin Poduchowny, Gruszka Mała Pierwsza, Boża Wola i wiele innych.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;W czasie pobytu na Roztoczu był czas na aktywny wypoczynek...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Q0IUCVdCAWI/TkjzQs75bGI/AAAAAAAAA-0/QS5c2qmKlCQ/s1600/nela28.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-Q0IUCVdCAWI/TkjzQs75bGI/AAAAAAAAA-0/QS5c2qmKlCQ/s320/nela28.jpg" width="256" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-S2HlBN9Ywbc/TkjzeeSM-BI/AAAAAAAAA-4/vj7174BgOEQ/s1600/nela22.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://3.bp.blogspot.com/-S2HlBN9Ywbc/TkjzeeSM-BI/AAAAAAAAA-4/vj7174BgOEQ/s320/nela22.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;...ale również na nostalgiczną zadumę...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Wx3tbdeGch0/Tkjyx5MNuWI/AAAAAAAAA-w/MrdIBh2MAnM/s1600/nela25.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://4.bp.blogspot.com/-Wx3tbdeGch0/Tkjyx5MNuWI/AAAAAAAAA-w/MrdIBh2MAnM/s320/nela25.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-ii_foeHtM-o/Tkjx03DpjOI/AAAAAAAAA-o/JoCWfd41XJs/s1600/misia1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="257" src="http://1.bp.blogspot.com/-ii_foeHtM-o/Tkjx03DpjOI/AAAAAAAAA-o/JoCWfd41XJs/s320/misia1.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Leniuchowanie sprzyjało robieniu zdjęć. Oto kilka moich fotograficznych wspomnień - sierpniowe Roztocze roztacza liczne uroki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-flnKQ84sFaY/Tkj0vSQDWwI/AAAAAAAAA-8/NDtRiNyjLTc/s1600/aDSC_0195.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="281" src="http://2.bp.blogspot.com/-flnKQ84sFaY/Tkj0vSQDWwI/AAAAAAAAA-8/NDtRiNyjLTc/s320/aDSC_0195.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-LZqKBJ3e0xk/Tkj058OWO_I/AAAAAAAAA_Q/PPrv6GuS2EU/s1600/aDSC_0310.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="224" src="http://4.bp.blogspot.com/-LZqKBJ3e0xk/Tkj058OWO_I/AAAAAAAAA_Q/PPrv6GuS2EU/s320/aDSC_0310.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-jf2TMESLwKE/Tkj0wm_K4dI/AAAAAAAAA_A/o6ctNmFSbzA/s1600/aDSC_0207.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Fq64gA1PXTY/Tkj0zEvoKdI/AAAAAAAAA_E/4u7E5yj_47g/s1600/aDSC_0225.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://1.bp.blogspot.com/-Fq64gA1PXTY/Tkj0zEvoKdI/AAAAAAAAA_E/4u7E5yj_47g/s320/aDSC_0225.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-iP4Uw2qNXHg/Tkj01FYgNvI/AAAAAAAAA_I/osQMWMEYhDg/s1600/aDSC_0268.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://3.bp.blogspot.com/-iP4Uw2qNXHg/Tkj01FYgNvI/AAAAAAAAA_I/osQMWMEYhDg/s320/aDSC_0268.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-AczZ7uNcI_w/Tkj02te5cSI/AAAAAAAAA_M/h1XbI7b5N3M/s1600/aDSC_0291.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-AczZ7uNcI_w/Tkj02te5cSI/AAAAAAAAA_M/h1XbI7b5N3M/s320/aDSC_0291.jpg" width="292" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-UfRRtho9ANY/Tkj4mdh6fWI/AAAAAAAAA_Y/VbTDaLZNeBE/s1600/aDSC_0238.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-UfRRtho9ANY/Tkj4mdh6fWI/AAAAAAAAA_Y/VbTDaLZNeBE/s320/aDSC_0238.jpg" width="221" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;Jeszcze raz bardzo dziękuję Wam za pamięć, miłe słowa i wszystkie pozdrowienia! &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Postaram się wkrótce nadrobić blogowe zaległości. Przeczytałam kilka książek, więc najbliższe tygodnie powinny obfitować w recenzje.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wszystkim, którzy podobnie jak &lt;a href="http://guciamal.blogspot.com/"&gt;Guciamal&lt;/a&gt; wybierają się wkrótce na wakacyjne wyprawy, życzę dużo słońca i niezapomnianych wrażeń.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-9139930467916436545?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/9139930467916436545/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/08/powrot.html#comment-form' title='Komentarze (19)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/9139930467916436545'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/9139930467916436545'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/08/powrot.html' title='Powrót'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-Q0IUCVdCAWI/TkjzQs75bGI/AAAAAAAAA-0/QS5c2qmKlCQ/s72-c/nela28.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>19</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-2837788299864161644</id><published>2011-08-04T17:06:00.000+02:00</published><updated>2011-08-04T17:06:45.597+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tematyka żydowska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='4'/><title type='text'>Isaac Bashevis Singer, "Sztukmistrz z Lublina"</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-fic4QgeYKy4/TjUV4MbtvhI/AAAAAAAAA-M/Nj9SwTqcNwg/s1600/singer.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-fic4QgeYKy4/TjUV4MbtvhI/AAAAAAAAA-M/Nj9SwTqcNwg/s320/singer.jpg" width="182" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;[Notka powstała tuż przed wyjazdem. Jeszcze raz przepraszam za opóźnienie w odpowiedziach na Wasze komentarze. Wszystkie zaległości uzupełnię po powrocie, 13 sierpnia. Serdecznie pozdrawiam z roztoczańskich borów i pól.]&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Sztukmistrz&lt;/i&gt; bez magii&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lipcową lekturą &lt;a href="http://czytankianki.blogspot.com/2011/07/klub-czytelniczy-odc-7-sztukmistrz-z.html"&gt;Klubu Czytelniczego Ani&lt;/a&gt; był &lt;i&gt;Sztukmistrz z Lublina&lt;/i&gt; Isaaca Bashevisa Singera. To było moje pierwsze spotkanie z twórczością tego pisarza. Obiecywałam sobie po nim wiele, nie wszystkie nadzieje zostały spełnione. Swoje opinie wyrażam w dyskusyjnym wątku i zapraszam Was do jego lektury.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli wrócę do Singera, to na pewno za jakiś czas, bo jako jedna z niewielu przedstawicielek płci pięknej nie zostałam oczarowana przez hipnotycznego "Sztukmistrza z Lublina". Rozczarował mnie przede wszystkim prawie zupełny brak realiów z tamtych czasów, który wprawdzie tłumaczę sobie formułą przypowieści lub opowieści łotrzykowskiej, ale nie zmienia to faktu, że doskwierał dotkliwie. Rzecz jasna ze szczególnym sentymentem wypatrywałam obrazków lubelskich, ale wystąpiły w liczbie znikomej. Cenię Singera za zgrabny styl, poczucie humoru oraz otwarte zakończenie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Książka doczekała się &lt;a href="http://fdb.pl/film/45469-sztukmistrz-z-lublina"&gt;adaptacji filmowej&lt;/a&gt;, której nie miałam okazji jeszcze obejrzeć. Zaciekawiła mnie też informacja o spektaklu inspirowanym "Sztukmistrzem z Lublina", z muzyką Zygmunta Koniecznego i piosenkami, do których słowa napisała Agnieszka Osiecka. Oto &lt;i&gt;Kołysanka Estery,&lt;/i&gt; czyli &lt;i&gt;Ucisz serce&lt;/i&gt; w wykonaniu Anny Szałapak.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="273" src="http://www.youtube.com/embed/1kEwk3yazhY?rel=0" width="325"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie zachwyciło mnie natomiast &lt;a href="http://youtu.be/AtLRgVXcANA"&gt;&lt;i&gt;Szaleństwo Magdy&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;, piękne pod względem muzycznym, ale śpiew w moim odczuciu jest zbyt silnie inspirowany stylem Ewy Demarczyk, a sposób wyrażania emocji przerysowany. Wyobrażam sobie Magdę zupełnie inaczej.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Moja ocena: 4&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-mivtfU19eY8/TjUbkAPvkDI/AAAAAAAAA-Q/n_WKFugASiM/s1600/singer2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-mivtfU19eY8/TjUbkAPvkDI/AAAAAAAAA-Q/n_WKFugASiM/s320/singer2.jpg" width="219" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://simile.republika.pl/"&gt;Isaac Bashevis Singer&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;a href="http://www.ontarioreviewpress.com/or_back_issues_pages/or_back_issue45_photographs.html"&gt;[Źródło zdjęcia]&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-2837788299864161644?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/2837788299864161644/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/08/isaac-bashevis-singer-sztukmistrz-z.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/2837788299864161644'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/2837788299864161644'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/08/isaac-bashevis-singer-sztukmistrz-z.html' title='Isaac Bashevis Singer, &quot;Sztukmistrz z Lublina&quot;'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-fic4QgeYKy4/TjUV4MbtvhI/AAAAAAAAA-M/Nj9SwTqcNwg/s72-c/singer.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-7667449390254286762</id><published>2011-08-01T07:46:00.001+02:00</published><updated>2011-08-01T07:47:47.329+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Potpourri'/><title type='text'>Wakacyjna wyprawa</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wyjeżdżam dziś na dwa tygodnie, a celem podróży jest leniuchowanie i podziwianie pięknych widoków na Roztoczu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-vn-NfqTQfF4/TjY75YlswFI/AAAAAAAAA-g/VJ0daKT1AAw/s1600/DSC_2577.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="250" src="http://1.bp.blogspot.com/-vn-NfqTQfF4/TjY75YlswFI/AAAAAAAAA-g/VJ0daKT1AAw/s400/DSC_2577.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Biorąc pod uwagę pogodę, obawiam się, że wczasy pod gruszą mogą przeobrazić się w spływ kajakowy, ale to też będzie miało swój urok. :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z góry przepraszam za ewentualne milczenie i opóźnienie w odpowiedziach na komentarze, ale może być problem z dostępem do internetu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Serdecznie Was pozdrawiam.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-B0EUDYzUEh4/TjY807MQLJI/AAAAAAAAA-k/J9FxcPalP-g/s1600/Roztocze+droga.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-B0EUDYzUEh4/TjY807MQLJI/AAAAAAAAA-k/J9FxcPalP-g/s400/Roztocze+droga.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-7667449390254286762?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/7667449390254286762/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/08/wakacyjna-wyprawa.html#comment-form' title='Komentarze (22)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/7667449390254286762'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/7667449390254286762'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/08/wakacyjna-wyprawa.html' title='Wakacyjna wyprawa'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-vn-NfqTQfF4/TjY75YlswFI/AAAAAAAAA-g/VJ0daKT1AAw/s72-c/DSC_2577.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>22</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-6858460643903195956</id><published>2011-07-27T19:11:00.007+02:00</published><updated>2011-07-27T20:42:22.968+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Stany Zjednoczone'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='4+'/><title type='text'>Edith Wharton, "Stara panna"</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-PT3nReWMBKg/Ti8EbONhdMI/AAAAAAAAA8g/ApO551ZxMvk/s1600/wharton.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-PT3nReWMBKg/Ti8EbONhdMI/AAAAAAAAA8g/ApO551ZxMvk/s320/wharton.jpg" width="191" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Mruczący kociak, ryczący tygrys &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Napisana w 1924 roku minipowieść[1] Edith Wharton "Stara panna" jest jak Charlotta Lovell, jedna z głównych bohaterek tej książki. Na pierwszy rzut oka przewidywalna, nudna i mało efektowna. Tak naprawdę  pełna niespodzianek, namiętności i sprzecznych emocji.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Proza amerykańskiej pisarki ma niewątpliwie wiele zalet. Z pewnością jednak mocną stroną Wharton nie jest efektowne rozpoczynanie opowieści. "Stara panna" dobrze ilustruje tę  tezę, podobnie zresztą jak "Ethan Frome", do którego robiłam kilka nieudanych  podejść. Pierwsze strony są nudne i przegadane. Warto jednak zacisnąć  zęby i przebrnąć. Potem opowieść wciągnęła i zaciekawiła mnie do tego  stopnia, że nie mogłam się od niej oderwać. &lt;a href="http://www.independent.co.uk/arts-entertainment/books/reviews/the-old-maid-by-edith-wharton-read-by-eleanor-bron-665304.html%20"&gt;Christina Hardyment&lt;/a&gt; zauważyła, że początek "Starej panny" jest jak mruczący kociak, a zakończenie jak ryczący z wściekłości tygrys. Jest w tym wiele racji.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Akcja minipowieści toczy się w Stanach Zjednoczonych w połowie dziewiętnastego wieku. Tło wydarzeń to &lt;/span&gt;&lt;i&gt;stary&lt;/i&gt; &lt;i&gt;Nowy Jork&lt;/i&gt;, który "zawsze odsuwał myśli o wszystkim, co co mogłoby podać w wątpliwość idealną stosowność jego poczynań"[2].&lt;span style="color: black;"&gt; Bohaterami są przedstawiciele zaprzyjaźnionych arystokratycznych rodów, którzy żyją według ściśle określonych reguł. Biada temu, kto spróbuje je złamać. Biada szczególna, jeśli tym kimś jest kobieta.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Świat nie zmienił się zbytnio od opisywanych na początku "Starej panny" czasów, kiedy "wrażliwe dusze były (...) podobne do klawiatur opatrzonych tłumikiem, na których Los grał bez dźwięku."[3] Główne bohaterki tej opowieści to takie właśnie wrażliwe dusze. Wszystko zaczyna się wówczas, gdy &lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Charlotte Lovell składa wizytę swojej kuzynce, &lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Delii Ralston i powierza jej pewien sekret, który zaważy na całym życiu obydwu kobiet. W scenie tej ujawnia się mistrzostwo pisarki w tworzeniu nastroju i wyrażaniu najgwałtowniejszych uczuć w sposób powściągliwy, a jednocześnie przejmujący. To tylko przedsmak. Takich scen będzie więcej&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Wharton okazała się utalentowaną portrecistką. Postacie budzą huragan emocji, liczne pytania, wątpliwości. &lt;/span&gt;W moim odczuciu ważną rolę w "Starej pannie" odgrywa motyw lustra i odbicia w wodzie. Bo tak naprawdę są dwie Charlotty i dwie Delie. Jest Charlotta pruderyjna, surowa, wyprana z uczuć oraz Charlotta łamiąca wszelkie konwenanse w imię namiętności. Poznajemy Delię - anielsko dobrą altruistkę oraz Delię - zawistną manipulantkę.&amp;nbsp;Które z tych obrazów są prawdziwe?  Decyzję autorka pozostawia czytelnikom.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W &lt;a href="http://youtu.be/K0bENHsyGPg"&gt;adaptacji filmowej&lt;/a&gt; innej książki Edith Wharton, "Wieku niewinności", za którą pisarka jako pierwsza kobieta w historii dostała nagrodę Pulitzera, wielkie wrażenie zrobił na mnie odtworzony przez scenografów i kostiumologów świat. Wciąż doceniam ich wysiłek, ale wydaje mi się, że autorka ułatwiła zadanie barwnymi opisami wnętrz i strojów. W "Starej pannie" jest podobnie. Dominują kameralne sceny rozgrywające się we wnętrzach arystokratycznych rezydencji. Nieczęste opisy świata zewnętrznego również są ładne: "Nikt nie pamiętał piękniejszego czerwca. Rezeda i damasceńskie róże rosnące pod werandą nigdy nie słały równie delikatnych zapachów lata poprzez wysokie weneckie okna; sękate drzewa pomarańczowe, wyniesione ze starej arkadowej oranżerii, nigdy nie były gęściej osypane kwieciem; nawet kopy siana na trawniku rozsiewały wonie z tysiąca i jednej nocy."[4] &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W swojej minipowieści Wharton dużo miejsca poświęca tematowi macierzyństwa, bo ważną rolę odgrywa w niej dziecko, dziewczynka o imieniu Tina. Książka mówi również o tym, że tak naprawdę niewiele wiemy o otaczających nas ludziach. Mamy bowiem skłonność do powierzchownych ocen i przyczepiania etykietek. Łatwiej uznać Charlotte za typową &lt;i&gt;starą pannę&lt;/i&gt;: "dokładną, systematyczną, pochłoniętą drobiazgami i przywiązującą przesadnie dużą wagę do najbłahszych zwyczajów towarzyskich i domowych."[5], niż samodzielnie wyrobić sobie o niej zdanie. Ona nam tego nie ułatwia, ponieważ tę maskę z pewnych powodów przybrała celowo. Przypuszczam, że sama autorka wielokrotnie spotykała się z negatywną opinią otoczenia. Jej biografia obfituje bowiem w wydarzenia niekonwencjonalne jak na ówczesną damę z dobrego domu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka Edith Wharton pozostawiła we mnie cierpkie uczucie niedosytu. Żałuję, że jest tak krótka, żałuję, że dzieciństwo Tiny nie zostało opisane bardziej szczegółowo. Z drugiej jednak strony ten niedosyt, atmosfera niedopowiedzeń dodają uroku historii Charlotty Lovell, &lt;span style="color: black;"&gt;Delii Ralston oraz ich tajemnicy o jasnobrązowych oczach.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Starą panną" zainteresowałam się po przeczytaniu recenzji Ani (&lt;a href="http://czytankianki.blogspot.com/2011/05/stara-panna-edith-wharton.html%20"&gt;&lt;i&gt;Czytanki Anki&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;), której bardzo dziękuję za ciekawą inspirację.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;_______________ &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;[1] W nocie wydawcy na okładce &lt;i&gt;Stara panna &lt;/i&gt;została nazwana opowiadaniem, ale moim zdaniem lepiej pasuje do niej określenie minipowieść. &lt;br /&gt;[2] Edith Wharton, &lt;i&gt;Stara panna&lt;/i&gt;, tłum. Agnieszka Glinczanka, Książka i Wiedza, 1978,&lt;b&gt; &lt;/b&gt;s. 103&lt;b&gt;.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;[3] Tamże, s. 5.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;[4] &lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Tamże, &lt;/span&gt;s. 107.&lt;br /&gt;[5] &lt;span style="color: black;"&gt;Tamże, &lt;/span&gt;s. 56.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Moja ocena: 4+&amp;nbsp;&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-sJGXK2R1Qnk/Ti8FlFxfO9I/AAAAAAAAA8k/1ZcGWjqhqr4/s1600/wharton2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-sJGXK2R1Qnk/Ti8FlFxfO9I/AAAAAAAAA8k/1ZcGWjqhqr4/s400/wharton2.jpg" width="270" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.npg.si.edu/exh/wharton/whar3.htm"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Edith Wharton&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-6858460643903195956?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/6858460643903195956/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/07/edith-wharton-stara-panna.html#comment-form' title='Komentarze (28)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/6858460643903195956'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/6858460643903195956'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/07/edith-wharton-stara-panna.html' title='Edith Wharton, &quot;Stara panna&quot;'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-PT3nReWMBKg/Ti8EbONhdMI/AAAAAAAAA8g/ApO551ZxMvk/s72-c/wharton.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>28</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-2845789775968845450</id><published>2011-07-22T15:36:00.009+02:00</published><updated>2011-07-22T20:01:10.673+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='4-'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><title type='text'>Zofia Nałkowska, "Węże i róże"</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-bs0MISwyOiI/TihKlDnjzAI/AAAAAAAAA8E/eWRwhwu_tYs/s1600/wezeiroze.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-bs0MISwyOiI/TihKlDnjzAI/AAAAAAAAA8E/eWRwhwu_tYs/s320/wezeiroze.jpg" width="206" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;b&gt;Więcej węży niż róż&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://plaszcz-zabojcy.blogspot.com/2011/07/odcinek-18-zofia-nakowska-1914-1937.html"&gt;Fragmenty "Dzienników" &lt;/a&gt;Zofii Nałkowskiej wybrane przez &lt;a href="http://zacofany-w-lekturze.blogspot.com/"&gt;Zacofanego w lekturze&lt;/a&gt; do &lt;i&gt;Płaszcza zabójcy&lt;/i&gt; oraz &lt;a href="http://slowemmalowane.blogspot.com/2011/07/zofia-nakowska-kobiety.html"&gt;recenzja "Kobiet" &lt;/a&gt;Montgomerry rozbudziły moją ciekawość. Postanowiłam sięgnąć do źródła i przeczytać książkę tej pisarki. Znałam tylko "Granicę" i "Medaliony".&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W bibliotece okazało się, że powieści Nałkowskiej cieszą się umiarkowanym powodzeniem u czytelników. Dominowała oczywiście "Granica" w różnych edycjach, ale postanowiłam skusić się na dzieło mniej znane. Najbardziej przemówił do mnie tytuł "Węże i róże".&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Spodziewałam się głębokiej powieści psychologicznej z życia wyższych sfer. Ksiązka okazała się skomplikowaną, chwilami mętną opowieścią o pięciokącie, przez chwilę wręcz sześciokącie małżeńskim, z której wynika dość posępny morał: ludzie są pozbawionymi uczuć, okrutnymi hipokrytami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Główna bohaterka to Marusia, młoda kobieta o wielkiej, chorobliwej wręcz wrażliwości. Jej mężem jest bezduszny gbur. Mają niepełnosprawną umysłowo córeczkę, Mumę. Tę parę Nałkowska oplata kleistą siecią intryg, obejmującą jeszcze znajome osoby: Ernestynę, Modestę i młodziutką Raissę oraz Jarosława. Skomplikowane relacje między nimi stanowią główny temat powieści.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zdecydowanie więcej uwagi poświęca Nałkowska kobietom. Mężczyźni zostali przedstawieni jako bezwolne, ulegające instynktom zabawki w rękach modliszek. W "Wężach i różach" dominuje portret Marusi. To jedna z bardziej neurastenicznych, irytujących postaci literackich, z jakimi miałam dotychczas do czynienia. Jednocześnie mam świadomość, że silne emocje, jakie wzbudza w czytelniku, to sukces Nałkowskiej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Smutkiem napawała mnie postać małej, upośledzonej Mumy, "łakomej, tłustej i bladej"[1]. Z opisu wynika, że dziecko cierpiało na zespół Downa lub autyzm. Sposób, w jaki dziewczynka jest opisywana, również stosowane wobec niej określenie "obłąkana", w dzisiejszych czasach byłby nie do przyjęcia. Trudno pogodzić się z tym, że przez tyle wieków takie dzieci były traktowane strasznie, w najlepszym wypadku spychane na margines. Muma budzi we własnej matce wstręt i straszny wstyd, a przede wszystkim dojmujące, irracjonalne poczucie winy: "Marusia czuła się winna jak zbrodni, że ją urodziła."[2] Kobieta unika parków i miejsc publicznych, posiadanie takiej córki uważa za hańbę. Przypuszczalnie jest wyrazicielką poglądów i uczuć wielu ludzi, być może również samej Nałkowskiej, która nie kryje negatywnych emocji wobec Mumy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czego jeszcze dowiadujemy się o autorce? Mnie na przykład zachwyciła jej wrażliwość na kolory, umiejętność nazywania niezliczonych odcieni:&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;I wybuchła pod niebo naga, purpurowo-złota przedśmiertna tajemnica liści; zakłębiły się chmury kolorów od czerwieni, cynobru, pyropu, turmalinów poprzez stare złoto, ochrę żółtą, żółtą indyjską, chryzotyl, jantar, topaz, rdzę — aż do brunatnego hiacyntu, jaspisu egipskiego i starego brązu. Świat literalnie oszalał z bogactwa i piękności. Tu i tam połyskiwały długie szklane włosy babiego lata, dziwaczne, przelotne uśmiechy powietrza. Złote flotylle liści płynęły z wiatrem, złote flotylle powietrzne, tańczące w słońcu, zanim spadną w błoto ziemi.&lt;/i&gt;[3]&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jestem pod wrażeniem erudycyjnej wręcz wiedzy Nałkowskiej na temat historii sztuki. Właściwie powieść powinna być wyposażona w reprodukcje dzieł, do których często nawiązuje autorka. Pisarka jest też mistrzynią niezwykle plastycznych, wręcz malarskich opisów. Tylko dla nich warto sięgnąć po "Węże i róże", choć uprzedzam, że nie każdemu może odpowiadać ekstremalna słowna hojność autorki:&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Na zboczach północnych czołgały się wokół twarde, przyziemne krzaki wrzosu — niby japońskie miniatury drzewin kwitnących, gałązki oblepione kwiateczkami różowymi i lila, podobnymi do jesiennego bzu. W dolinach i zagłębieniach leżał szeroko rozlany mech, jak gęsta ciecz, mieniąca się barwami moroksytów, złota i sienny palonej. Rosły tu brzózki młode, radosne i nieśmiałe, oszołomione własnym wiotkim wzrostem i urodą. A między nimi — przytulone pochmurnie do białych pni, proste, cyprysowe jałowce — mało komu wiadome i drogie nasze żałobne drzewo. Od strony południa spiekłe piaski wydm oplatała błękitna trawa i okrywało szare futerko suchych, trzeszczących pod krokami porostów; wśród zeschłego igliwia pachniała macierzanka i długo w jesień kwitnące, aromatyczne gwoździki leśne o płatkach pogniecionych, jak kawałki zmokniętej białej koronki.&lt;/i&gt;[4]&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;...I mój ulubiony opis kuchenny:&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Wchodząc, ujrzała przede wszystkim, jak na starym flamandzkim obrazie Snydersa, całą górę martwej natury, pod którą — że dzień był targowy — literalnie uginał się wielki stół kuchenny. Biskupie fiolety głów kapuścianych stanowiły tło bogate, na którym świetniały cebule rude jak miedź, pąsowe pomidory i złote pomarańcze. Nie odarte jeszcze z szafirowych liści, czarno-purpurowe buraki dźwigały na sobie kremowe kwiaty kalafiorów i całą wiązkę blichowanej w ciemnościach endywii o liściach koronkowych, jak najsubtelniejsza robota snycerska z kości słoniowej. Obok — żółta brukiew, blade selery naumburskie, czerwone, ścisłe i gładkie, jak lane kule, głowy kapusty holenderskiej, ogórki zielone i kolczaste, pory o jasnych włosach. Wśród rozsypanych kartofli i marchwi czerwonej jak gałęzie korali leżał piękny, szeroki melon koloru kremowej śmietanki, cały jakby owinięty w siatkę ze złotego drutu&lt;/i&gt;.[5]&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Książka Nałkowskiej zainteresuje też czytelników pasjonujących się tematyką żydowską. Poznajemy środowisko opływających w luksusy rekinów finansjery. Tu też zdecydowanie dominują portrety kobiece. Autorka podkreśla zmysłową egzotyczność swoich bohaterek. W nocie wydawniczej jest informacja o tym, że dopatrywano się w "Wężach i różach" treści antysemickich, ale pisarka stanowczo zdementowała te pomówienia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Powieść jak na tamte czasy z pewnością odbierana była jako awangardowa. Niejednolita forma, fabuła przeplatana dziennikiem Ernestyny, wiersz, fragmenty prozy poetyckiej, motta do wszystkich rozdziałów - to wszystko sprawia, że czytelnik przyzwyczajony do tradycyjnych powieści może poczuć się zagubiony. Rodzi się pytanie, na ile te udziwnienia wynikały z potrzeby, a na ile stanowiły próbę oszołomienia czytelnika?&amp;nbsp; Podobnie jak scena seansu spirytystycznego, która miała zapewne podekscytować i wywołać sensację.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mnie forma "Węży i róż" wydała się chropawa i udziwniona na na siłę. Brak naturalności doskwiera też w dialogach. Bohaterowie rzadko wymieniają myśli, zwykle wygłaszają pogadanki lub referaty. Brzmi to naprawdę dziwnie. Manieryczna jest też interpunkcja: Nałkowska zamiast wielokropków obficie stosuje myślniki, a raczej wielomyślniki, bo występują seriami jak w wiadomościach pisanych alfabetem Morse'a.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pod względem językowym powieść Nałkowskiej była dla mnie nieustannym źródłem niezdrowej fascynacji. Styl o znamionach młodopolszczyzny chwilami wydaje się dziś wręcz komiczny. Często kipiące od epitetów zdania przypominają szczelnie zapakowane pudełka i niejednokrotnie trzeba się natrudzić, żeby spod tych warstw błyszczących papierów i bibułek wydobyć sens. Szczególnie irytujące było dla mnie wplatanie żargonu paranaukowego: "światło poziome i szklane, niechętne fenomenowi zaszłej tutaj pseudomorfozy"[6],&amp;nbsp; czy też "forma nigdy nie jest kongruentna z treścią"[7]. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oczywiście nie odmówię sobie przyjemności przytoczenia co celniejszych, szczególnie napuszonych i pretensjonalnych fragmentów, choć obawiam się, że raczej pogrzebią nadzieję na to, iż ktokolwiek po tę powieść sięgnie z nieprzymuszonej woli: &lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Raissa przymknęła powieki — niby w zasłuchaniu czy upojeniu — i oczy jej stały się teraz długie i czarne, jak dwie gondole, poza frędzlami zasłon tające w głębi posępne światło modrozielone lamp tajemniczych.&lt;/i&gt;[8] &lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Przerażenia, jak czarne perły różańca, przesuwały się z cichym chrobotaniem na taśmie pamięci.&lt;/i&gt;[9]&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Nagłe błyśnięcie źrenic, jak modra klinga, wypadło z ciemnozłotej penumbry rzęs.&lt;/i&gt;[10]&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;A więc porzucić korab żywota?&lt;/i&gt;[11]&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Obawiam się, że wielu czytelników rozwścieczonych tym koturnowym liryzmem, również poczuje chęć porzucenia korabu żywota, wzorem jednej z postaci, która to czyni na ostatniej stronie. Trudno uwierzyć, że ta sama autorka napisała ascetyczne "Medaliony", w których nie ma chyba ani jednego zbędnego słowa. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Powieść Nałkowskiej pełna jest metafor i niedopowiedzeń. Intrygujące wydało mi się to, że na pięćdziesiąt lat przed Sylvią Plath autorka wykorzystała symbol szklanego klosza:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;i&gt;Marusia była  doskonale samotna, jakby izolowana hermetycznym kloszem szklanym.  „Dlaczego ludzie chloroformują mimozę?" — pomyślała bez przyczyny. —  „Może także pod hermetycznym kloszem szklanym?"... — usiłowała pochwycić  nitkę asocjacji. „Gdyby oni wiedzieli" — trwożyła się, z trudem  domykając powiek. — „Gdyby wiedzieli"...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt; Między nią i otaczającymi ludźmi leżała przepaść, chociaż nikt tego nie  dostrzegał. Marusia zanurzona była w swym państwie ciemności i  przerażenia.&lt;/i&gt;[12]&lt;/blockquote&gt;Wielkie pole do interpretacyjnych popisów daje tytuł książki, który budzi między innymi skojarzenia freudowskie, mitologiczne i religijne. Autorka sama rozwiązuje zagadkę. Chodzi o malowidła na powale pałacu w Forli z herbami dwóch włoskich rodów: są tam węże  Sforzów i róże Riarów. "Węże i róże to godło pojednania, symbol  przymierza, sojusz dwóch walczących od dawna władz człowieczego ducha:  władzy myślenia i władzy czucia."[13] stwierdza autorka, ale wydaje się, że wybrane przez nią symbole niosą ze sobą o wiele więcej treści.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nałkowską zawsze postrzegałam jako miłośniczkę wytwornych strojów i biżuterii. "Węże i róże" potwierdzają te przypuszczenia. Odniesień do tkanin, ubiorów, precjozów, a zwłaszcza kamieni szlachetnych jest mnóstwo. O tkaninach czytałam z rozkoszą. Jak miło pomarzyć sobie o "hafcie z bladych korali, zatajonym tiulem nieznacznej barwy, subtelnym jak westchnienie. O tiulu tym można było powiedzieć, że do pewnego stopnia tylko istnieje."[14], tudzież o "stroju domowym z miękkiego jedwabiu o barwie dojrzałych brzoskwiń —  porysowanym w subtelne kwiaty i ptaki pracowitym haftem japońskim"[15].&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na pewno nie polecam "Węży i róż" wszystkim. To dość specyficzna przygoda czytelnicza, wymagająca wyrozumiałej cierpliwości, która owocuje. W tłumie językowych dziwadełek zdarzają się fragmenty urocze: "Powietrze osnuwała dyskretna woń melancholii, zapach idący od starodawnych, zwietrzałych flakonów, niejasny powiew wątpliwości, czy jest ważniejsze w rzeczach ziemi to, że są piękne, czy to, że przemijają"[16].&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Odnoszę wrażenie, że moja sympatia do Nałkowskiej szybko nie zwietrzeje. W każdym razie już zaopatrzyłam się w dwie kolejne powieści. &lt;/div&gt;______________&lt;br /&gt;[1] Zofia Nałkowska, &lt;i&gt;Węże i róże&lt;/i&gt;, Czytelnik, 1977, s. 40. &lt;br /&gt;[2] Tamże, s. 64. &lt;br /&gt;[3] Tamże, s. 62. &lt;br /&gt;[4] Tamże, s. 45.&lt;br /&gt;[5] Tamże, s. 64.&lt;br /&gt;[6] Tamże, s. 5.&lt;br /&gt;[7] Tamże, s. 162.&lt;br /&gt;[8] Tamże, s. 17.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;[9] Tamże, s. 46.&lt;br /&gt;[10] Tamże, s. 83.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;[11] Tamże, s. 191.&lt;br /&gt;[12] Tamże, s. 129. &lt;br /&gt;[13] Tamże, s. 213.&lt;br /&gt;[14] Tamże, s. 20.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;[15] Tamże, s. 9.&lt;br /&gt;[16] Tamże, s. 128.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Moja ocena: 4-&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-AiFZlWk47-o/TihP3lt5lHI/AAAAAAAAA8I/h6sL3MLwXTk/s1600/nalkowska1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-AiFZlWk47-o/TihP3lt5lHI/AAAAAAAAA8I/h6sL3MLwXTk/s320/nalkowska1.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Zofia Nałkowska&lt;/b&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.blogger.com/goog_1041276798"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.blogger.com/goog_1041276798"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;a href="http://pisarkipolskie.w.interia.pl/nalkowska.htm"&gt;[Źródło zdjęcia]&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-2845789775968845450?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/2845789775968845450/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/07/zofia-nakowska-weze-i-roze.html#comment-form' title='Komentarze (43)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/2845789775968845450'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/2845789775968845450'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/07/zofia-nakowska-weze-i-roze.html' title='Zofia Nałkowska, &quot;Węże i róże&quot;'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-bs0MISwyOiI/TihKlDnjzAI/AAAAAAAAA8E/eWRwhwu_tYs/s72-c/wezeiroze.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>43</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-5562035259092738973</id><published>2011-07-19T17:48:00.004+02:00</published><updated>2011-07-19T17:54:01.243+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Szwecja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='4'/><title type='text'>Elisabeth Rynell, "Hohaj"</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-lrbdfJHfSc0/TiUZ7c1bp4I/AAAAAAAAA7s/vGN3XhBWcNk/s1600/Hohaj.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/-lrbdfJHfSc0/TiUZ7c1bp4I/AAAAAAAAA7s/vGN3XhBWcNk/s1600/Hohaj.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Ina córka Gnieciucha&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lepkie od pożądliwości myśli wystąpiły u mnie już wówczas, gdy powieść Elisabeth Rynell pojawiła się w wydawniczych zapowiedziach. Laponia, baśń, liryzm, poruszająca historia. Seria Terytoria Skandynawii, którą cenię. W moim przypadku słowa klucze, które natychmiast przyspieszają tętno.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak się jednak złożyło, że przez wiele miesięcy rozmijałam się z tą książką. A to ktoś właśnie wypożyczył z biblioteki, to znów sprzątnięto mi ją sprzed nosa na Allegro, albo przegapiłam atrakcyjną promocję. W końcu miałam okazję przeczytać "Hohaj". Okazuje się, że nie zawsze warto gonić książkę, która przed nami ucieka niczym przepióreczka w proso. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Fabuła jest dość skąpa i nie pozostałoby nic do odkrywania, gdybym ją streściła. "Hohaj" to opowieść o miłości, przed którą człowiek się broni, ponieważ "nie może przyjąć tego jasnego i nieodpartego światła prosto w oczy".[1] Autorka przedstawia losy dwu par. Jedna historia dzieje się współcześnie, druga w przeszłości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam żal do wydawnictwa Słowo/obraz terytoria. Gdyby w nocie wydawcy nie użyto eufemizmu, na pewno nie sięgnęłabym po tę książkę. W moim odczuciu słowa "upokarzający ją ojciec" nie zapowiadają naturalistycznych scen bicia dziecka kijem, wulgaryzmów oraz kazirodczego seksu. Niestety, mimo uspokajającego lazuru okładki takie właśnie niespodzianki kryje książka Rynell. Jest ich niewiele, ale zapewniam, że robią wrażenie. Obojętne czytanie tak brutalnych fragmentów wymaga pewnego typu wrażliwości, którego najwyraźniej jestem pozbawiona.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zaznaczam, że pełne agresji sceny mają uzasadnienie w treści i przesłaniu "Hohaj", nie dodano ich w celu epatowania czytelnika. To nie zmienia faktu, że dla mnie były koszmarem. Uważam, że o takich treściach powinno się czytelnika uprzedzać, bo podlanie ich baśniowo-lirycznym sosem nie na wiele się zdaje. Powieść Rynell w 2005 roku doczekała się adaptacji filmowej pod tytułem "Schneeland" (&lt;i&gt;Kraina śniegu&lt;/i&gt;), której oglądać raczej nie zamierzam. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poza tym "Hohaj" ma zalety. Elisabeth Rynell jest mistrzynią słowa i poetyckiego nastroju, co pięknie oddała polska tłumaczka: "Nagle zawirował nade mną śnieżny pył. Do moich uszu przedostały się dźwięki, delikatna, cieniutka koronka światła".[2] Taką właśnie delikatną, cieniutką koronką tkana jest ta opowieść. Drastyczne sceny wykwitają na niej jak krwawe plamy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nad "Hohaj" wyraźnie unosi się duch "Krystyny córki Lavransa", która zresztą raz została przywołana imiennie. Powieść szwedzkiej autorki uświadomiła mi, jak głęboko tkwią we mnie wspomnienia z lektury książki Sigrid Undset i jak bardzo chciałabym powrócić do jej świata. Ładne są również nawiązania do "Pieśni nad pieśniami". W "Hohaj" wyraźnie widoczne są też wpływy baśni, a raczej skandynawskiej sagi, nie tylko ze względu na nastrój, ale też surowe wartości moralne. Zbrodnia zostaje ukarana, przeznaczenie zapada w drzemkę tylko na chwilę, a hańba jest blizną na całe życie. Baśniowa stylizacja narzuca pewne ograniczenia w psychologicznych  portretach bohaterów, ale autorka poradziła sobie z tym dobrze. &lt;i&gt;Włóczęga, niespokojny duch&lt;/i&gt; Aron i srebrna Ina na pewno nie pozwolą łatwo o sobie zapomnieć. Niestety, trudno też wymazać z pamięci odrażającego Gnieciucha.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podobał mi się też sposób, w jaki Elisabeth Rynell odmalowała surową przyrodę, która idealnie współgra z przeżyciami bohaterów. A Kudłacz to jeden z sympatyczniejszych psich portretów w literaturze, z jakimi się spotkałam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Powieściowe wydarzenia oglądamy w dwóch planach czasowych: współcześnie i kilkadziesiąt lat temu. W pewnym momencie plany się przenikają. Niestety, Rynell rozegrała to moim zdaniem w sposób dość nienaturalny. O wiele bardziej podobał mi się splot przeszłości i teraźniejszości w losach dwu par bohaterów w "Kochanicy Francuza" Johna Fowlesa. Część współczesna u szwedzkiej pisarki jest moim zdaniem zdecydowanie mniej udana. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Książka prowokuje do smutnych refleksji na temat zmian&amp;nbsp; obyczajowości. Klamrami spinającymi opowieść są sceny, w których przekazywana jest wiadomość o śmierci najblizszej osoby. Współcześnie sprawę załatwia bezosobowy telefon ze szpitala. Dawniej wiadomość przekazywana była osobiście, z wielka troską, by ulżyć w cierpieniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W czasie  tropikalnych lipcowych upałów książka o bezkresnej śnieżnej krainie działa jak lodowy kompres. Skwar, słońce, a tu "Ze świerków przy drodze zwiewało śnieg,  wszędzie wzbijały się jego tumany, z chudych drzew podnosiły się  wielkie kłębiaste chmury, które potem opadały na ziemię. (...) Wiatr  huczał i zawodził, nasilał się i natężał, szalał po lesie."[3] Zamiast instalować kosztowną klimatyzację, wystarczy zaopatrzyć się w odpowiednią literaturę. &lt;/div&gt;&lt;/div&gt;__________&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;[1] Elisabeth Rynell, "Hohaj", tłum. Ewa Mrozek-Sadowska, Słowo/obraz terytoria, 2009, s. 134.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;[2] Tamże, s. 67.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;[3] Tamże, s. 20.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Moja ocena: 4&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-0PSdZzt9k6A/TiUaJ4ZP1SI/AAAAAAAAA7w/NpEXatWbBIY/s1600/rynell.jpg" imageanchor="1"&gt;&lt;img border="0" height="237" src="http://4.bp.blogspot.com/-0PSdZzt9k6A/TiUaJ4ZP1SI/AAAAAAAAA7w/NpEXatWbBIY/s320/rynell.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Elisabeth Rynell &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.expressen.se/kultur/1.1496791/elisabeth-rynell-hitta-hem"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;[Źródło zdjęcia]&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-5562035259092738973?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/5562035259092738973/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/07/elisabeth-rynell-hohaj.html#comment-form' title='Komentarze (25)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/5562035259092738973'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/5562035259092738973'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/07/elisabeth-rynell-hohaj.html' title='Elisabeth Rynell, &quot;Hohaj&quot;'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-lrbdfJHfSc0/TiUZ7c1bp4I/AAAAAAAAA7s/vGN3XhBWcNk/s72-c/Hohaj.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>25</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-8631570621513171989</id><published>2011-07-16T00:22:00.010+02:00</published><updated>2011-07-16T10:22:45.237+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Film'/><title type='text'>"Melancholia" (reż. Lars von Trier)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-4udGtBxW3qY/TiCGqITVZsI/AAAAAAAAA68/wqB8QrlaUOA/s1600/melancholia.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="262" src="http://4.bp.blogspot.com/-4udGtBxW3qY/TiCGqITVZsI/AAAAAAAAA68/wqB8QrlaUOA/s400/melancholia.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Granica między szczęściem a melancholią nie grubsza jest aniżeli ostrze noża.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Virgina Woolf, &lt;i&gt;Orlando&lt;/i&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Znowu przemyślenia o filmie, nie o książce. W ubiegłym tygodniu byłam dwa razy w kinie. W moim przypadku wydarzenie jest tak wyjątkowej natury, że postanowiłam je uwiecznić.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Zacznę od deklaracji, że jestem nietypową miłośniczką filmów Larsa von Triera. Gdybym miała wskazać ulubione dzieło duńskiego reżysera, wybór padłby na zabawnego "Szefa wszystkich szefów", a nie metafizyczne niepokoje obecne w innych filmach. Szkoda, że twórca nie do końca wykorzystuje swoje komediowe atuty. W "Melancholii" poblask uśmiechu pojawił się zaledwie kilka razy (na przykład scena z limuzyną).&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niestety, "Melancholia" bardzo mnie rozczarowała. Zamiast spędzać sto trzydzieści minut w dusznej, chwilami wręcz nieznośnej atmosferze, proponuję udać się na długi spacer lub zrobić przetwory z owoców sezonowych, z pożytkiem dla siebie i najbliższych. Film mnie męczył, drażnił, a widząc napisy końcowe, poczułam wyraźną ulgę.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli ktoś chce koniecznie dotknąć "Melancholii" własnymi rękami, proponuję obejrzeć wstęp, który zresztą w formie kilku scen streszcza cały film. Z zakończeniem włącznie, czego wybaczyć nie sposób. Są to bardzo malarskie fragmenty, pokazane w zwolnionym tempie, z niesamowitą, ale i przytłaczającą muzyką Wagnera w tle. Ja jednak wolę subtelniej podane obrazy. Te wydały mi się przerysowane, wystudiowane do bólu, sztuczne. Ich stylistyka w swojej ostentacji kojarzyła mi się z teledyskami lub reklamą telewizyjną.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Plusem filmu jest jego wieloznaczność. Można go potraktować jako fantastyczną, odrealnioną opowieść o wpływie tajemniczej planety na pewną rodzinę. Można też zobaczyć w nim porażająco smutną diagnozę, że koniec wszystkiego i śmierć są nieuchronne. Ujmując problem w wielkim skrócie, film jest manifestem tak przygnębiającej i pesymistycznej filozofii, że odechciewa się wszystkiego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Film prezentuje też różne postawy ludzi wobec tragedii. Justine przypomina biblijną Marię ze swoim kontemplacyjnym, biernym oczekiwaniem i uduchowieniem, a Claire Martę z krzątaniną, troską, nadaktywnością. Jest jeszcze mąż Claire, John, który próbuje sytuację racjonalizować, opierając się na zdobyczach nauki, teleskopowym szkiełku i oku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W filmie von Triera podobała mi się też gra odtwórczyń głównych ról. W przeciwieństwie do większości krytyków oczarowanych Kirsten Dunst (nagroda dla najlepszej aktorki na 64. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Cannes), bardziej doceniam wysiłki Charlotte Gainsbourg.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na pewno "Melancholię" zapamiętam też ze względu na narastający nastrój niepokoju i lęku, który tworzony jest dość subtelnymi środkami. Inny reżyser potrzebowałby w tym celu hordy wilkołaków lub psychopatycznych morderców. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tytuł filmu jest trochę mylący. Oczywiście nie można jego symboliki ograniczyć tylko do nazwy planety. Dla mnie melancholia nie jest czymś strasznym i złowrogim. Kojarzy mi się ze zwiewnością, zadumą, czymś nieuchwytnym. Ładnie to uczucie odmalował Leopold Staff:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="tytul"&gt;Melancholia&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="tresc"&gt;W komnacie więdną w wazie róże. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="tresc"&gt;Przez okno wleciał ptak skrzydlaty - &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="tresc"&gt;Z trzepotem pierzchnął, znikł w lazurze... &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="tresc"&gt;Samotne, wpółomdlałę kwiaty &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="tresc"&gt;Posiały płatki senne, duże &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="tresc"&gt;Na puch kobierca w mrok komnaty... &lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem film von Triera nie jest tak naprawdę mgliście delikatny. Działa jak brutalne uderzenie obuchem. Notabene scena, w której Dunst zajadle chłoszcze konia, była dla mnie nie do zniesienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdyby nie frustracja i psychiczne sponiewieranie wywołane filmem von Triera, moja niedawna &lt;a href="http://lekturylirael.blogspot.com/2011/07/larry-crowne-usmiech-losu-czyli-sodka.html"&gt;recenzja "Larry'ego Crowne"&lt;/a&gt; byłaby o wiele bardziej zgryźliwa. Jednak doszłam do wniosku, że mając do wyboru naiwną i bezpretensjonalną komedyjkę oraz pełen sztuczności, depresyjny film, który z widocznym wysiłkiem staje na palcach, by dostać się na najwyższą półkę, zdecydowanie opowiadam się po stronie tej pierwszej. Nie oczekuję, żeby sztuka mydliła mi oczy tęczowymi bańkami, ale ołowiany, mroczny nihilizm von Triera okazał się ponad moje siły.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-JxDDe6oKozo/TiCXLF6uDNI/AAAAAAAAA7E/HAbV-wlfYls/s1600/melancholia3.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="298" src="http://4.bp.blogspot.com/-JxDDe6oKozo/TiCXLF6uDNI/AAAAAAAAA7E/HAbV-wlfYls/s400/melancholia3.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Moja ocena: 3&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-8631570621513171989?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/8631570621513171989/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/07/melancholia-rez-lars-von-trier.html#comment-form' title='Komentarze (33)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/8631570621513171989'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/8631570621513171989'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/07/melancholia-rez-lars-von-trier.html' title='&quot;Melancholia&quot; (reż. Lars von Trier)'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-4udGtBxW3qY/TiCGqITVZsI/AAAAAAAAA68/wqB8QrlaUOA/s72-c/melancholia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>33</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-469776668315662161</id><published>2011-07-11T22:03:00.000+02:00</published><updated>2011-07-11T22:03:28.723+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Potpourri'/><title type='text'>Poniedziałkowa wizyta w Mieście Książek</title><content type='html'>&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:WordDocument&gt;   &lt;w:View&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:Zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:TrackMoves/&gt;   &lt;w:TrackFormatting/&gt;   &lt;w:HyphenationZone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:PunctuationKerning/&gt;   &lt;w:ValidateAgainstSchemas/&gt;   &lt;w:SaveIfXMLInvalid&gt;false&lt;/w:SaveIfXMLInvalid&gt;   &lt;w:IgnoreMixedContent&gt;false&lt;/w:IgnoreMixedContent&gt;   &lt;w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;false&lt;/w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;   &lt;w:DoNotPromoteQF/&gt;   &lt;w:LidThemeOther&gt;PL&lt;/w:LidThemeOther&gt;   &lt;w:LidThemeAsian&gt;X-NONE&lt;/w:LidThemeAsian&gt;   &lt;w:LidThemeComplexScript&gt;X-NONE&lt;/w:LidThemeComplexScript&gt;   &lt;w:Compatibility&gt;    &lt;w:BreakWrappedTables/&gt;    &lt;w:SnapToGridInCell/&gt;    &lt;w:WrapTextWithPunct/&gt;    &lt;w:UseAsianBreakRules/&gt;    &lt;w:DontGrowAutofit/&gt;    &lt;w:SplitPgBreakAndParaMark/&gt;    &lt;w:DontVertAlignCellWithSp/&gt;    &lt;w:DontBreakConstrainedForcedTables/&gt;    &lt;w:DontVertAlignInTxbx/&gt;    &lt;w:Word11KerningPairs/&gt;    &lt;w:CachedColBalance/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:BrowserLevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;   &lt;m:mathPr&gt;    &lt;m:mathFont m:val="Cambria Math"/&gt;    &lt;m:brkBin m:val="before"/&gt;    &lt;m:brkBinSub m:val="&amp;#45;-"/&gt;    &lt;m:smallFrac m:val="off"/&gt;    &lt;m:dispDef/&gt;    &lt;m:lMargin m:val="0"/&gt;    &lt;m:rMargin m:val="0"/&gt;    &lt;m:defJc m:val="centerGroup"/&gt;    &lt;m:wrapIndent m:val="1440"/&gt;    &lt;m:intLim m:val="subSup"/&gt;    &lt;m:naryLim m:val="undOvr"/&gt;   &lt;/m:mathPr&gt;&lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:LatentStyles DefLockedState="false" DefUnhideWhenUsed="true"  DefSemiHidden="true" DefQFormat="false" DefPriority="99"  LatentStyleCount="267"&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="0" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Normal"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="heading 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 7"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 8"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 9"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 7"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 8"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 9"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="35" QFormat="true" Name="caption"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="10" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Title"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="1" Name="Default Paragraph Font"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="11" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Subtitle"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="22" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Strong"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="20" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Emphasis"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="59" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Table Grid"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" UnhideWhenUsed="false" Name="Placeholder Text"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="1" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="No Spacing"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" UnhideWhenUsed="false" Name="Revision"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="34" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="List Paragraph"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="29" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Quote"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="30" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Intense Quote"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="19" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Subtle Emphasis"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="21" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Intense Emphasis"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="31" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Subtle Reference"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="32" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Intense Reference"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="33" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Book Title"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="37" Name="Bibliography"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" QFormat="true" Name="TOC Heading"/&gt;  &lt;/w:LatentStyles&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt; /* Style Definitions */ table.MsoNormalTable {mso-style-name:Standardowy; mso-tstyle-rowband-size:0; mso-tstyle-colband-size:0; mso-style-noshow:yes; mso-style-priority:99; mso-style-qformat:yes; mso-style-parent:""; mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; mso-para-margin:0cm; mso-para-margin-bottom:.0001pt; mso-pagination:widow-orphan; font-size:11.0pt; font-family:"Calibri","sans-serif"; mso-ascii-font-family:Calibri; mso-ascii-theme-font:minor-latin; mso-fareast-font-family:"Times New Roman"; mso-fareast-theme-font:minor-fareast; mso-hansi-font-family:Calibri; mso-hansi-theme-font:minor-latin; mso-bidi-font-family:"Times New Roman"; mso-bidi-theme-font:minor-bidi;}&lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Z przyjemnością donoszę, że dzisiaj występuję w roli &lt;a href="http://miastoksiazek.blox.pl/2011/07/Poniedzialkowy-gosc-Lirael.html"&gt;poniedziałkowego gościa&lt;/a&gt; w &lt;a href="http://miastoksiazek.blox.pl/html"&gt;&lt;i&gt;Mieście Książek &lt;/i&gt;Padmy&lt;/a&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Zaproszenie było dla mnie wspaniałą niespodzianką i wyróżnieniem. Dziękuję, Padmo.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Będzie mi bardzo miło, jeśli zechcecie przeczytać moje wynurzenia. :)&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-469776668315662161?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/469776668315662161/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/07/poniedziakowa-wizyta-w-miescie-ksiazek.html#comment-form' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/469776668315662161'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/469776668315662161'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/07/poniedziakowa-wizyta-w-miescie-ksiazek.html' title='Poniedziałkowa wizyta w Mieście Książek'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-6331229148366701432</id><published>2011-07-10T17:07:00.005+02:00</published><updated>2011-07-10T17:39:42.234+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kraszewski'/><title type='text'>L jak listy, czyli korespondent doskonały [Projekt Kraszewski]</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-z6xuPWHUaGE/ThDRBYtLA_I/AAAAAAAAA24/61xLGrm3rRc/s1600/OldLetters.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://1.bp.blogspot.com/-z6xuPWHUaGE/ThDRBYtLA_I/AAAAAAAAA24/61xLGrm3rRc/s320/OldLetters.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;L jak listy, czyli korespondent doskonały&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Korespondencja Józefa Ignacego Kraszewskiego była "olbrzymia a bezprzykładna". [1]&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pisarz  codziennie otrzymywał minimum kilkanaście listów, często kilkadziesiąt.  Na wszystkie odpowiadał własnoręcznie i to natychmiast. Zdaniem  Aleksandra Bolesława Brzostowskiego przez pięćdziesiąt lat swojej  działalności autorskiej wysłał co najmniej &lt;b&gt;200 000&lt;/b&gt; listów, nie wliczając  w to korespondencji literackich do rożnych pism krajowych i  zagranicznych. Z autorem "Dziennika Serafiny" korespondowali  najwybitniejsi intelektualiści i pisarze. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wokół  tematyki epistolograficznej Kraszewski osnuł jeden ze swoich utworów,  humoreskę pod tytułem "Jak się dawniej listy pisały". Opowiada o  perypetiach Podkomorzego Wereszczaki, które miały miejsce w czasie  pisania listu do podskarbiego. Zadanie nie było proste - "trzeba  wiedzieć, że od czasu, gdy go u jezuitów w Lublinie męczono pisaniem,  Podkomorzy, równie manipulacji samej, jak tego wytężenia myśli, którego  pisanie wymaga, cierpieć nie mógł".&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: inherit; text-align: justify;"&gt;W Śląskiej Bibliotece Cyfrowej znalazłam&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://www.sbc.org.pl/dlibra/docmetadata?id=23361"&gt;rękopisy listów Kraszewskiego oraz kartkę ze sztambucha&lt;/a&gt;.&lt;/span&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Obejrzałam  je z dużym wzruszeniem. Analizę charakteru pisma JIKa pozostawiam  grafologom. Mnie natomiast roztkliwiły kleksiki i karminowa  lakowa pieczęć na odwrocie koperty.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;_______________ &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[1]  Aleksander Bolesław Brzostowski, "Ze wspomnień o Kraszewskim", cyt. za:    "Parnas polski we wspomnieniu i anegdocie: Od Niemcewicza do  Wyspiańskiego", opracowała Halina Przewoska, Stowarzyszenie  Bibliotekarzy Polskich, 1964, s. 126.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-6331229148366701432?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/6331229148366701432/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/07/l-jak-listy-czyli-korespondent-doskonay.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/6331229148366701432'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/6331229148366701432'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/07/l-jak-listy-czyli-korespondent-doskonay.html' title='L jak listy, czyli korespondent doskonały [Projekt Kraszewski]'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-z6xuPWHUaGE/ThDRBYtLA_I/AAAAAAAAA24/61xLGrm3rRc/s72-c/OldLetters.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-4512031854314033281</id><published>2011-07-09T20:56:00.007+02:00</published><updated>2011-07-09T21:11:57.097+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Filmy'/><title type='text'>"Larry Crowne - uśmiech losu", czyli słodka kalkomania</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-tsqguIoeOa4/Thh2fm4YA0I/AAAAAAAAA5U/MSb47mkgseo/s1600/larry-crowne.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="232" src="http://3.bp.blogspot.com/-tsqguIoeOa4/Thh2fm4YA0I/AAAAAAAAA5U/MSb47mkgseo/s320/larry-crowne.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Larry Crowne - uśmiech losu&lt;/i&gt; (reż. Tom Hanks), czyli słodka kalkomania&lt;/b&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Larry Crowne - uśmiech losu&amp;nbsp; &lt;/i&gt;to idealny materiał na recenzję skrzącą się od złośliwych uszczypliwości. Taką właśnie początkowo planowałam napisać. Zdanie zmieniłam, a skłonił mnie do tego obejrzany kilka dni później inny film, o którym wkrótce.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Meg Ryan &lt;a href="http://www.time.com/time/specials/packages/article/0,28804,1894410_1893836_1893832,00.html"&gt;powiedziała kiedyś&lt;/a&gt;, że jeśli uznamy za sztukę wszystko to, co sprawia, że czujemy się mniej samotnie, to Tom Hanks jest sztuką. Dodała, że jest też osobą, z którą mogłaby utknąć w wielokilometrowej kolejce, a również jej ideałem sąsiada. Ja też bardzo cenię jego wrażliwość i talent. To jeden z moich ulubionych aktorów. Kilka kreacji uważam za wybitne, chociażby w &lt;i&gt;Castaway&lt;/i&gt;, &lt;i&gt;Forreście Gumpie&lt;/i&gt; czy &lt;i&gt;Filadelfii&lt;/i&gt;. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tom Hanks jest współscenarzystą, reżyserem i odtwórcą roli tytułowej filmu "Larry Crowne - uśmiech losu". Jako dobroduszny Larry Hanks spisuje się na medal. Niestety, gorzej wypada w pozostałych rolach.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Larry Crowne to postać niezwykle sympatyczna. Nie docenia tego los, ciskając mu pod nogi liczne kłody. Larry popada w kłopoty finansowe, ponieważ zostaje wyrzucony z pracy w markecie, w którą wkładał mnóstwo serca. Film opowiada o tym, jak Larry poradził sobie z problemami. Pośród licznych decyzji, jakie musi podjąć, dwie wydają się szczególnie ważne: kupno motoru oraz zapisanie się do koledżu na kurs retoryki. Towarzyszymy panu Crowne w pierwszych krokach na uczelni, poznajemy o połowę od niego młodszych nowych przyjaciół.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-58UQYL6_70U/ThiMhb22mjI/AAAAAAAAA5c/cYo6fQchmKg/s1600/crowne2.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="238" src="http://2.bp.blogspot.com/-58UQYL6_70U/ThiMhb22mjI/AAAAAAAAA5c/cYo6fQchmKg/s320/crowne2.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zniecierpliwieni fani Julii Roberts na pewno nie mogą się doczekać informacji o swojej idolce. Spieszę Was uspokoić, że z Julią wszystko w najlepszym porządku, wygląda olśniewająco, a w filmie Hanksa gra nauczycielkę retoryki, która też przeżywa trudne chwile - kryzys małżeński wywołany uzależnieniem od internetowej pornografii, któremu uległ małżonek. Tu ciekawostka: lubieżny pan Tainot wykonuje zawód... blogera, z czym się ostentacyjnie obnosi. :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Ani o milimetr nie uchylę rąbka tajemnicy, w jaki sposób splotły się losy władczej, neurotycznej Mercedes i prostodusznego poczciwca, ani tym bardziej co z tego wynikło, bo może ktoś zechce film obejrzeć. Do czego tak naprawdę nie zachęcam. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podejrzewam, że gdyby w rolach głównych&amp;nbsp; obsadzono przeciętnych aktorów, "Larry Crowne" zupełnie nie zasługiwałby na uwagę. Prawda jest taka, że aktorzy tej klasy co Hanks zagrają wszystko, z niczego robiąc arcydzieło. W kwestii Julii moje zaufanie jest trochę bardziej ograniczone. Mimo starań aktorów postacie w tym filmie są płaskie i rozmyte jak kalkomania. Mam też zastrzeżenia do prawdy psychologicznej - cudowna zmiana Mercedes w relacjach z Larrym rozdrażniła mnie, choć życzyłam biedakowi jak najlepiej. Skojarzenie z kalkomanią wydaje się też zasadne biorąc pod uwagę brak oryginalności i wiele sprawdzonych schematów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Opowieść o Larrym jest bardzo infantylna, pełna uproszczeń i skrótów. Natrętnie do bólu zachęca do wiary w siebie i swoje możliwości. Jej naiwność i lukrowany optymizm mają jednak sporo wdzięku. Ostatnią scenę, stanowiąca tło dla napisów końcowych, oglądałam ze wzruszeniem. Pomimo jej hiperkiczowatości.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Panie Hanks, wiem, że ma pan dzisiaj urodziny. Proszę mi wybaczyć łyżkę dziegciu w okolicznościowym torcie.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-PP21vXitncE/ThiSSMKoLtI/AAAAAAAAA5g/LMtaEzLVe7g/s1600/tom_hanks.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-PP21vXitncE/ThiSSMKoLtI/AAAAAAAAA5g/LMtaEzLVe7g/s320/tom_hanks.jpg" width="200" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&amp;nbsp;&lt;b&gt;Moja ocena: 3+ &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-4512031854314033281?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/4512031854314033281/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/07/larry-crowne-usmiech-losu-czyli-sodka.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/4512031854314033281'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/4512031854314033281'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/07/larry-crowne-usmiech-losu-czyli-sodka.html' title='&quot;Larry Crowne - uśmiech losu&quot;, czyli słodka kalkomania'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-tsqguIoeOa4/Thh2fm4YA0I/AAAAAAAAA5U/MSb47mkgseo/s72-c/larry-crowne.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-3596206178619024114</id><published>2011-07-08T19:55:00.001+02:00</published><updated>2011-07-09T20:15:26.402+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Internetowa Plaża Muszli'/><title type='text'>Internetowa Plaża Muszli - odcinek osiemnasty</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-_O_P5mF9lq8/ThadBvbnUtI/AAAAAAAAA3s/R7Hc2jX0aqY/s1600/deborahbays.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-_O_P5mF9lq8/ThadBvbnUtI/AAAAAAAAA3s/R7Hc2jX0aqY/s400/deborahbays.jpg" width="311" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.gallery4collectors.com/SummerSolitude-DeborahBays.htm"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&amp;nbsp;[Źródło reprodukcji]&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Korzystając z długo oczekiwanego słońca, serdecznie zapraszam na kolejny spacer po Internetowej Plaży Muszli. Wprawdzie nad Lublinem przetaczają się w tej chwili chmury a la "Władca pierścieni", ale niech nas to nie zraża.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;*&lt;/b&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przed przechadzką ogłoszenie drobne: z radością informuję, że &lt;b&gt;&lt;a href="http://plaszcz-zabojcy.blogspot.com/"&gt;Płaszcz zabójcy&lt;/a&gt; &lt;/b&gt;powoli zamienia się w dziennik, zaś w &lt;b&gt;&lt;a href="http://projekt-kraszewski.blogspot.com/"&gt;Projekcie "Kraszewski"&lt;/a&gt;&lt;/b&gt; nieustannie pojawiają się nowe&amp;nbsp; recenzje.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gorąco, jak przystało na lipcową aurę, zachęcamy do odwiedzin!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;*&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Najpierw informacja o Światowych Targach e-Książki. W dniach 4 lipca - 4 sierpnia World eBook Fair oferuje wolny dostęp do  ponad 6,5 miliona e-booków.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Katalog i wyszukiwarka e-booków znajdują się na &lt;a href="http://worldebookfair.org/index.htm"&gt;tej stronie&lt;/a&gt;. &lt;a href="http://worldebookfair.org/index.htm" target="_blank"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wybór jest spory. W moim przypadku na pierwszy ogień poszły zestawy książek Beatrix Potter oraz Lewisa Carrolla z cudnymi ilustracjami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;eKsiążki nie sprawiają mi szczególnej radości, ale mam nadzieję, że ich poszukiwacze zaopatrzą się tu w ciekawe zdobycze.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;b&gt; *&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Może już pora przekonać się do książek w wersji elektronicznej. Na pewno istotną zaletą jest oszczędność miejsca. :)&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-CqNm5SzlK30/ThammzsWAtI/AAAAAAAAA34/690ECLhZg-o/s1600/koterba.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="274" src="http://4.bp.blogspot.com/-CqNm5SzlK30/ThammzsWAtI/AAAAAAAAA34/690ECLhZg-o/s400/koterba.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;b&gt;*&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miłośników audiobooków w języku angielskim być może ucieszy &lt;a href="http://www.booksshouldbefree.com/genre/Fiction/all"&gt;ta kolekcja.&lt;/a&gt;&amp;nbsp; Książki z domeny publicznej, oczywiście za darmo. Jest w czym wybierać. Dominuje klasyka (Austen, Brontë, Montgomery, etc.)&lt;span class="st"&gt;&lt;i&gt;.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt; Na dobry początek zaopatrzyłam się w "Północ i południe" Elizabeth Gaskell. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;b&gt;*&lt;/b&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://czytankianki.blogspot.com/"&gt;Ania&lt;/a&gt; wiedząc o mojej zakładkowej manii, podzieliła się ze mną linkiem do &lt;a href="http://www.pierangela.com/index.html"&gt;ciekawej strony&lt;/a&gt;.&amp;nbsp;Jeśli posiadacie na przykład stare ubranka dla Barbie, które są już trochę démodé, w ten oto pożyteczny sposób można je wykorzystać, ku uciesze własnej i zaprzyjaźnionych czytelników płci obojga. Proponuję wykonanie licznych wariantów odzieżowych zakładek i dobieranie ich do warunków pogodowych oraz innych okoliczności. Na plażę oczywiście zakładka bikini &amp;amp; pareo z motywami hawajskimi. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;*&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miłośnikom pięknych ilustracji w książkach dla dzieci polecam &lt;a href="http://www.nocloo.com/gallery2/"&gt;ciekawą galerię&lt;/a&gt;. Jednocześnie uprzedzam, że można tam wsiąknąć naprawdę na długo. 15 stron, na każdej wiele albumów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;*&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;Za dużo książek? Za mało miejsca?&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;Japończycy już rozwiązali ten problem. W Osace zaprojektowano &lt;/span&gt;dom, tak zwany ‘Shelf-pod, w którym można przechowywać dziesięć ton książek. Zapowiada się wspaniale. :)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-eFGZtuW2OY0/ThdEOk3kKpI/AAAAAAAAA4U/zq-GayNGOSQ/s1600/japan.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-eFGZtuW2OY0/ThdEOk3kKpI/AAAAAAAAA4U/zq-GayNGOSQ/s400/japan.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;*&lt;/b&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zdecydowanie nie popieram aktów wandalizmu wobec książek, ale jeśli macie&amp;nbsp; stare woluminy, które pragniecie twórczo wykorzystać, oto &lt;a href="http://www.onlinecolleges.net/2010/02/17/80-awesome-ideas-for-all-your-old-or-unwanted-books/"&gt;lista 80 sposobów&lt;/a&gt;, jak to zrobić kreatywnie. Okazuje się, że mogą być przydatne przykładowo przy domowej produkcji sera lub jeśli nam się trafi stół z powyłamywanymi nogami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;&lt;b&gt;*&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czasy wiktoriańskie raczej nie sprzyjały swobodnemu wyrażaniu uczuć. Tym bardziej ucieszyła mnie ciekawa &lt;a href="http://www.howtobearetronaut.com/2010/06/smiling-victorians/"&gt;kolekcja zdjęć&lt;/a&gt;  ludzi z tamtego okresu, które łączy wspólny motyw: uśmiech. :)  Najbardziej wzruszyła mnie ostatnia fotografia. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-kvNAX-In560/Tha0HZSbyqI/AAAAAAAAA38/HN_jhG2sNWQ/s1600/Unknown.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-kvNAX-In560/Tha0HZSbyqI/AAAAAAAAA38/HN_jhG2sNWQ/s1600/Unknown.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziękuję za kolejny wspólny spacer.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wszystkim urlopowiczom życzę niezapomnianych wrażeń, a pracującym rychłych wakacji. :)&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-CrXM5jdUyq4/ThafyurmSDI/AAAAAAAAA30/gLWa8nU6f_c/s1600/___larsen.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-CrXM5jdUyq4/ThafyurmSDI/AAAAAAAAA30/gLWa8nU6f_c/s400/___larsen.jpg" width="312" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Knud Erik Larsen (1865-1922)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-3596206178619024114?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/3596206178619024114/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/07/internetowa-plaza-muszli-odcinek.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/3596206178619024114'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4375408599994955438/posts/default/3596206178619024114'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/07/internetowa-plaza-muszli-odcinek.html' title='Internetowa Plaża Muszli - odcinek osiemnasty'/><author><name>Lirael</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16019335287632040555</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://3.bp.blogspot.com/_cqRukUiYlNU/S3-0UrVLX7I/AAAAAAAAABI/zKKvbTfqqM8/S220/blog_lirael_2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-_O_P5mF9lq8/ThadBvbnUtI/AAAAAAAAA3s/R7Hc2jX0aqY/s72-c/deborahbays.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4375408599994955438.post-2067049335560630943</id><published>2011-07-04T03:36:00.008+02:00</published><updated>2011-07-09T22:56:50.995+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='6'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Biografia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><title type='text'>Joanna Olczak-Ronikier, "Korczak: Próba biografii"</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-jAGhed0jmLw/ThDwSKCXVEI/AAAAAAAAA3A/zP3ApXQdmJA/s1600/korczak.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-jAGhed0jmLw/ThDwSKCXVEI/AAAAAAAAA3A/zP3ApXQdmJA/s320/korczak.jpg" width="211" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Ciepło i światło&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W miejsce mojej recenzji "Korczaka" tak naprawdę powinna zapanować wielka cisza. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pisanie tego tekstu trwa od tygodnia, choć pierwsze wyrazy pojawiły się na monitorze kilka godzin temu. Po przeczytaniu książki Joanny Olczak-Ronikier trudno mi było wydobyć z siebie jakiekolwiek słowa. Wszystkie więzły mi w gardle. Po kilku dniach wyrazy zaczęły się pojawiać, pełne patosu i dramatyzmu. Janusz Korczak był osobą bardzo bezpośrednią, obdarzoną cudownym poczuciem humoru. Na pewno zirytowałyby go elegijne tony.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Może kilka przykładowych obrazów z życia autora "Jak kochać dziecko"?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pradziadek - szklarz z Hrubieszowa (szkło daje ciepło i światło). &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Okupacja. Korczak ostentacyjnie chodzi w polskim mundurze. Uporczywie odmawia noszenia opaski z gwiazdą Dawida.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Głód, wojna. Korczak przesyła mamie i babci autorki ogromny bukiet fioletowego bzu z karteczką: "Trzeba pamiętać o różach, kiedy płoną lasy."&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Getto. Podopieczni Starego Doktora słuchają bajek, czytają książki, przygotowują przedstawienie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czy naprawdę trzeba przypominać o tym, kim był Korczak? &lt;a href="http://www.dziennikzachodni.pl/fakty24/51033,awantura-o-janusza-korczaka,id,t.html?cookie=1"&gt;Ten artykuł&lt;/a&gt; świadczy o tym, że biografia Joanny Olczak-Ronikier jest nam bardzo potrzebna.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ogromną, porywająca siłą tej książki jest jej osobisty ton. Autorka jako mała dziewczynka zetknęła się z Korczakiem. Jej matka zapamiętała, że Stary Doktor z wyrazem tkliwości zaglądał w ciemnoniebieskie oczy małej Joanny. Z takim samym wyrazem tkliwości po wielu latach Joanna spogląda na Korczaka w swojej biografii.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Olczak-Ronikier bardzo przeżywa opowiadane przez siebie wydarzenia, a relacjonuje je w sposób subtelny, wyciszony, spokojny. Jej wiedza o Korczaku jest imponująca. W przeciwieństwie do biografów-poprzedników autorka nic nie przemilcza, nie zasypuje plam warstewką cukru. Otrzymujemy tak pełny obraz człowieka, jak tylko to jest możliwe za pomocą tuszu i papieru. Miejsc, w których są znaki zapytania, pisarka nie wypełnia własnymi odpowiedziami. Wskazuje rozdroża, czytelnik sam podejmuje decyzje.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zachwycają portrety postaci drugoplanowych i epizodycznych. Niezapomniane wrażenie zrobiła na mnie pani Stefa Wilczyńska. Szczególne bohaterki tej opowieści to historia relacji polsko żydowskich i historia Polski. To o wiele więcej niż biografia. Warto było na nią czekać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Henryk Grynberg uważa, że "te przemówienia i pogadanki o jego bohaterskiej śmierci, bo nie chciał opuścić dzieci w drodze do komór gazowych i żyć jak gdyby nigdy nic - to największa zniewaga dla jego szlachetnej duszy."[1]&amp;nbsp; Tu nie było podejmowania decyzji, one były oczywiste.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ostatni rozdział książki nosi tytuł "Droga". "W żadnych dokumentach nie został ślad  po sierpniowym transporcie dzieci z Krochmalnej,"[2] Dziwne jest też  zamieszanie związane z datami. Badacze nie są pewni, czy dzieci  poszły ze Starym Doktorem na Umschagplatz 5 czy 6 sierpnia.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mimo całej grozy i tragedii jest w tym zniknięciu coś na kształt zakończenia baśni. Czy wagon z Doktorem i dziećmi dojechał do Treblinki? Czy w jego zniknięciu maczał palce Król Maciuś Pierwszy lub Kajtuś Czarodziej? Spróbujmy to sobie wyobrazić. Korczak wielokrotnie powtarzał, że "marzenie jest programem życia".[3] &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-njAx1DKLkqE/ThDnh21x5lI/AAAAAAAAA28/jfhJlIYE50k/s1600/fo_wojtkiewicz_korowod_dzieciecy_l.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-njAx1DKLkqE/ThDnh21x5lI/AAAAAAAAA28/jfhJlIYE50k/s1600/fo_wojtkiewicz_korowod_dzieciecy_l.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Witold Wojtkiewicz, &lt;span class="recordTag recordTag_dz"&gt;"Korowód dziecięcy"&lt;/span&gt;, 1905&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://magazyn.culture.pl/pl/culture/artykuly/wy_wy_wojtkiewicz_ceremonie_warszawa"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;[Źródło zdjęcia]&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;___________________ &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;[1] Joanna Olczak-Ronikier, "Korczak: Próba biografii", Wydawnictwo W.A.B., 2011,&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt; s. 431.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;[2] Tamże, s. 433.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;[3] Tamże, s. 59.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Moja ocena: 6&amp;nbsp; &lt;/b&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-njAx1DKLkqE/ThDnh21x5lI/AAAAAAAAA28/jfhJlIYE50k/s1600/fo_wojtkiewicz_korowod_dzieciecy_l.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4375408599994955438-2067049335560630943?l=lekturylirael.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://lekturylirael.blogspot.com/feeds/2067049335560630943/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://lekturylirael.blogspot.com/2011/07/joanny-olczak-ronikier-korczak-proba.html#comment-form' title='Komentarze (45)'/><link rel='edit' type='
